Gazeta „Workers’ Daily”, oficjalny organ prasowy chińskich związków zawodowych, opublikowała niedawno serię artykułów wzywających do pilnej ochrony pracowników przed skutkami automatyzacji napędzanej AI. To nie przypadkowy ruch. Kiedy pismo założone w tym samym roku co Chińska Republika Ludowa zaczyna bić na alarm, można przyjąć, że Pekin przygotowuje grunt pod coś większego.
Kluczowe fakty:
- Według szacunków Citigroup wdrożenie AI w Chinach może pozbawić pracy nawet 70 milionów pracowników, a około 9,6% wszystkich chińskich miejsc pracy jest bezpośrednio zagrożonych automatyzacją.
- Bezrobocie wśród młodych Chińczyków osiągnęło w sierpniu 2025 roku rekordowy poziom 18,9%, a w 2026 roku na rynek pracy wejdzie rekordowe 12,7 miliona absolwentów uczelni.
- Sąd w Hangzhou orzekł w kwietniu 2026 roku, że zastąpienie pracownika przez AI nie stanowi uzasadnionej podstawy do zwolnienia, a Pekin opublikował wyrok jako „wzorcową sprawę" wyznaczającą kierunek dla podobnych sporów.
Skala problemu robi wrażenie
Citigroup szacuje, że wdrożenie AI w Chinach może pozbawić pracy nawet 70 milionów pracowników, a około 9,6% wszystkich chińskich miejsc pracy jest bezpośrednio zagrożonych automatyzacją. To liczba, która powinna dać do myślenia każdemu.
We wrześniu 2025 roku chińskie władze opublikowały dokument „AI Safety and Governance Framework 2.0”, w którym po raz pierwszy napisano wprost: „Rola kapitału, technologii i danych w życiu gospodarczym rośnie, podczas gdy wartość pracy jako czynnika produkcji maleje, co prowadzi do znaczącego spadku popytu na tradycyjną siłę roboczą.” Rok wcześniej ten sam dokument opisywał AI jako „przyspieszacz transformacji branż”. Zmiana tonu jest uderzająca.
Bezrobocie wśród młodych Chińczyków nie jest tylko statystyką. W sierpniu 2025 roku osiągnęło rekordowy poziom 18,9%, a w marcu 2026 wciąż wynosiło 16,9%, czyli prawie dwukrotnie więcej niż dekadę temu. Na to wszystko nakłada się kryzys na rynku nieruchomości i osłabiony sektor prywatny. W 2026 roku na rynek pracy wejdzie rekordowe 12,7 miliona absolwentów chińskich uczelni. Witamy w ciekawych czasach.
Sądy po stronie pracowników
Pekin nie czeka bezczynnie. Sąd w Hangzhou orzekł w kwietniu 2026 roku, że firma technologiczna nielegalnie zwolniła pracownika nadzoru jakości po zautomatyzowaniu jego stanowiska. Wyrok brzmiał jasno: zastąpienie przez AI nie stanowi uzasadnionej podstawy do zwolnienia.
Pekin opublikował orzeczenie jako „wzorcową sprawę”, co w chińskim systemie prawnym sygnalizuje, jak podobne spory powinny być rozstrzygane w przyszłości. Firmy mają teraz obowiązek najpierw zaoferować pracownikowi przekwalifikowanie lub przeniesienie na inne stanowisko.
Obserwuję tę sytuację od dłuższego czasu i muszę przyznać, że chińskie podejście do kwestii AI i rynku pracy jest bardziej zniuansowane, niż wielu na Zachodzie chciałoby przyznać. Z jednej strony Pekin agresywnie pcha AI do każdego sektora, z drugiej próbuje hamulcem chronić pracowników przed najgorszymi skutkami tej rewolucji. Pytanie brzmi: czy te dwie siły nie wejdą ze sobą w otwarty konflikt? Bo trudno równocześnie dążyć do 90% adopcji AI w kluczowych sektorach do 2030 roku i zakazywać firmom zwalniania ludzi, których praca po prostu przestaje być potrzebna. To nie jest problem, który da się rozwiązać jednym dokumentem rządowym. I szczerze wątpię, żeby komukolwiek na świecie, Chinom, USA czy Europie, udało się wyjść z tej transformacji bez poważnych kosztów społecznych.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Rząd wyciąga portfel
W styczniu 2026 roku Ministerstwo Zasobów Ludzkich i Zabezpieczenia Społecznego ogłosiło, że wyda dedykowany dokument polityczny dotyczący „stabilizacji zatrudnienia, rozszerzenia możliwości i poprawy jakości miejsc pracy” oraz wprowadzi ukierunkowane środki wsparcia dla kluczowych branż.
W 2025 roku rząd przeznaczył już 66,7 miliarda juanów na programy wsparcia zatrudnienia. Dla porównania, w latach 2016-2020, kiedy Chiny restrukturyzowały sektor węglowy, rząd centralny wydał 100 miliardów juanów (około 14 miliardów dolarów) na wsparcie 1,3 miliona zwolnionych górników. Teraz potencjalna skala problemu jest wielokrotnie większa.
Konkretne działania obejmują m.in.:
- System monitorowania wpływu AI na rynek pracy (uruchamiany przez resort pracy)
- Obowiązek przekwalifikowania lub przeniesienia pracownika przed ewentualnym zwolnieniem
- Programy szkoleniowe dla pracowników w sektorach najbardziej narażonych na automatyzację
- Ocenę ryzyk zatrudnieniowych wynikających z wdrożeń AI i ukierunkowanie inwestycji na obszary o wyższym potencjale tworzenia nowych miejsc pracy
Prędkość ma znaczenie
Tempo tworzenia nowych miejsc pracy przez AI wyraźnie odstaje od tempa ich eliminowania. To zdanie z raportu o chińskim rynku pracy, ale równie dobrze mogłoby opisywać sytuację w Niemczech, Polsce czy Japonii. Problem nie jest chiński. Jest globalny.
Stanford AI Index 2026 pokazuje, że Chiny zmniejszyły lukę technologiczną wobec USA w zakresie AI do zaledwie 2,7%, wydając przy tym 23 razy mniej na prywatne inwestycje w tę technologię. Innymi słowy, Chiny radzą sobie z AI równie sprawnie co Stany, przy ułamku nakładów. To i atut, i zagrożenie jednocześnie.
Podejście Pekinu różni się zasadniczo od tego, co obserwujemy w USA i w dużej mierze w Europie. Tu nie ma mowy o „poczekajmy i zobaczmy”. Ale też nie ma co idealizować. Rząd, który jednocześnie planuje 90% adopcję AI we wszystkich kluczowych sektorach do 2030 roku i chce chronić pracowników przed skutkami tej adopcji, gra na dwóch sprzecznych fortepianach. Jak długo da radę? To pytanie na najbliższe kilka lat.
