Sztuczna inteligencja, anonimowość i dziury w prawie tworzą koktajl, który systematycznie wypycha kobiety z życia publicznego w sieci. Nowy raport ONZ Women pokazuje skalę problemu, której nie można już ignorować.
Kluczowe fakty:
- Spośród ponad 600 kobiet funkcjonujących w życiu publicznym 6% padło ofiarą deepfake'ów, niemal jedna trzecia otrzymała niechciane seksualne wiadomości online, a 12% doświadczyło udostępnienia ich wizerunku bez zgody.
- Aplikacje AI potrafiące usuwać ubrania ze zdjęć kobiet bez ich zgody czy symulować napaść seksualną są dziś powszechnie dostępne. Do narzędzia AI Groka należącego do Elona Muska spłynęły setki tysięcy próśb o usuwanie ubrań ze zdjęć kobiet.
- Mniej niż 40% krajów na świecie posiada przepisy chroniące kobiety przed cybernękaniem lub cyberstalkingiem. 45% dziennikarek stosuje autocenzurę w mediach społecznościowych, a 25% badanych zdiagnozowano lęk lub depresję z powodu przemocy online.
Deepfake, nękanie, przemilczenie
Raport ONZ Women opublikowany w czwartek, 1 maja, bije na alarm. Spośród ponad 600 kobiet funkcjonujących w życiu publicznym, 6% padło ofiarą deepfake’ów, niemal jedna trzecia otrzymała niechciane seksualne wiadomości online, a 12% doświadczyło udostępnienia ich wizerunku bez zgody, w tym treści intymnych lub seksualnych.
Kalliopi Mingeirou, szefowa działań ONZ Women na rzecz zakończenia przemocy wobec kobiet, mówi wprost:
„Artificial intelligence is making abuse easier and more damaging. While anonymity, as well as the speed of how this information and narratives circulate in mainstream media, make this content more dangerous.” / „Sztuczna inteligencja sprawia, że przemoc jest łatwiejsza i bardziej dotkliwa. Anonimowość, a także szybkość, z jaką te treści i narracje krążą w mainstreamowych mediach, czynią je jeszcze groźniejszymi.”
Raport nie pozostawia wątpliwości: cyfrowa sfera dla milionów kobiet i dziewcząt stała się przestrzenią synonimiczną z przemocą.
AI jako narzędzie opresji
Generatywna AI wyposażyła sprawców w możliwości, które jeszcze dekadę temu należały do sfery science fiction. Aplikacje potrafiące usuwać ubrania ze zdjęć kobiet bez ich zgody czy symulować napaść seksualną są dziś powszechnie dostępne. Raport ONZ stwierdza bez ogródek: „AI-assisted 'virtual rape’ is now at the fingertips of perpetrators” – cyfrowy gwałt wspomagany AI jest dosłownie w zasięgu ręki sprawcy.
Wcześniej w tym roku wyszło na jaw, że do narzędzia AI Groka, należącego do Elona Muska, spłynęły setki tysięcy próśb o usuwanie ubrań ze zdjęć kobiet. Kilka miesięcy później niemiecka gwiazda telewizyjna Collien Fernandes oskarżyła swojego byłego męża o rozpowszechnianie wygenerowanych przez AI pornograficznych zdjęć z jej wizerunkiem.
Głos redaktora
Nie mam wątpliwości, że problem jest realny i poważny. Technologia nie jest neutralna – bywa narzędziem opresji równie często, co emancypacji. Ale warto też zadać sobie pytanie: czy odpowiedzią jest regulacja platform, penalizacja narzędzi AI, a może przede wszystkim edukacja i zmiana norm społecznych? Prawo działa z opóźnieniem wobec technologii, co widać po statystyce z raportu – mniej niż 40% krajów ma przepisy chroniące kobiety przed cybernękaniem. To zatrważające. Jednocześnie nie chciałbym, żebyśmy w ferworze słusznych postulatów wpadli w pułapkę cenzury, która uderzy też w wolność słowa. Gdzie leży granica? To pytanie, na które politycy, platformy i społeczeństwo muszą odpowiedzieć razem.
– Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Mechanizm wyciszania
Julie Posetti, główna autorka raportu i profesor dziennikarstwa na City St George’s University of London, opisuje precyzyjny mechanizm działania tych ataków:
„So if you call anybody a liar and a criminal frequently enough, broadly enough, and with as much fake evidence as you can, then you are likely to convince followers that this is in fact the reality.” / „Jeśli wystarczająco często, wystarczająco szeroko i z jak największą ilością sfabrykowanych dowodów będziesz nazywać kogoś kłamcą i kryminalistą, z dużym prawdopodobieństwem przekonasz swoich obserwatorów, że to jest właśnie rzeczywistość.”
Posetti wskazuje, że szczególnie narażone są kobiety o tożsamościach przecinających się – osoby LGBTQ+, kobiety z mniejszości rasowych i religijnych. Według badaczki bycie kobietą czyni cię celem, ale bycie kobietą z wieloma tożsamościami czyni cię celem jeszcze większym.
Kto traci, gdy kobiety milkną
Konsekwencje są wymierne i dotkliwe:
- 45% dziennikarek stosuje autocenzurę w mediach społecznościowych
- prawie 22% przyznaje, że cenzuruje się też w swojej pracy zawodowej
- 25% badanych zdiagnozowano lęk lub depresję z powodu przemocy online
- niemal 13% zmaga się z zespołem stresu pourazowego (PTSD)
Mingeirou podkreśla, że gdy kobiety znikają z przestrzeni cyfrowej, tracą wszyscy. Dziennikarki kształtują to, jak opowiadana jest prawda i czyje głosy są słyszalne. Obrończynie praw człowieka budują podwaliny pod prawa, które dziś wydają się oczywiste.
Co dalej?
ONZ Women wzywa platformy technologiczne do wbudowywania zabezpieczeń i narzędzi do zgłaszania nadużyć. Apeluje też do rządów o działanie – mniej niż 40% krajów posiada przepisy chroniące kobiety przed cybernękaniem lub cyberstalkingiem. Bez zmian systemowych, jak ostrzega Mingeirou, „tworzymy błędne koło”: przemoc online generuje problemy zdrowotne, te z kolei odstraszają kobiety od aktywności w sieci, a to nakręca dalszy regres praw.
Raport wpisuje się w szerszy kontekst narastającego autorytaryzmu, cofania się demokracji i sieciowej mizoginii, którą napędza m.in. zjawisko tzw. manosphere’u. Algorytmy platform, jak zaznaczają badacze, nie są tu przypadkowym tłem – aktywnie wzmacniają mowę nienawiści, bo ta generuje zaangażowanie, a zaangażowanie generuje zysk.
