Międzynarodowy Fundusz Walutowy przesuwa punkt ciężkości obaw o AI. Nie chodzi już o wysokie wyceny spółek technologicznych na giełdzie, tylko o to, jak amerykańscy giganci finansują budowę centrów danych.
Kluczowe fakty:
- Tobias Adrian, dyrektor Departamentu Rynków Pieniężnych i Kapitałowych MFW, wskazał zadłużanie się dużych firm technologicznych – a nie wysokie wyceny ich akcji – jako największe zagrożenie dla stabilności finansowej związane ze sztuczną inteligencją.
- Pięciu hiperskalerów (Amazon, Alphabet, Meta, Microsoft i Oracle) wyemitowało 159 miliardów dolarów w obligacjach korporacyjnych w pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku, co przewyższa ich łączne zadłużenie z ostatnich pięciu lat.
- MFW ostrzega przed potencjalnym niedopasowaniem terminów zapadalności długu i czasu życia aktywów fizycznych – sprzęt komputerowy może stracić wartość, zanim wygenerowane zyski uzasadnią pierwotne wydatki.
Tobias Adrian, dyrektor Departamentu Rynków Pieniężnych i Kapitałowych MFW, powiedział to wprost podczas dorocznego spotkania bankierów centralnych w Europie. Zapytany o największe zagrożenie dla stabilności finansowej związane ze sztuczną inteligencją, nie wskazał na wyceny akcji Nvidii czy Microsoftu. Wskazał na obligacje.
Dźwignia zamiast gotówki
„To co budzi poważny niepokój z perspektywy stabilności finansowej to fakt, że duże firmy technologiczne zaczynają się zadłużać” – powiedział Adrian w rozmowie z Francine Lacquą z Bloomberga, dodając że dostrzega „potencjalne niedopasowanie terminów zapadalności między czasem życia aktywów fizycznych a czasem trwania długu”.
Za tym sformułowaniem stoi konkretny mechanizm. Firmy finansują budowę centrów danych i zakupy chipów długiem, którego harmonogram spłaty nie musi pokrywać się z tempem, w jakim te aktywa faktycznie zarabiają na siebie. Sprzęt komputerowy starzeje się szybko, a branża zmienia się na tyle dynamicznie, że inwestycja może stracić wartość zanim zdąży się zwrócić. W najgorszym scenariuszu finansowanie wysycha, zanim spółki wygenerują zyski uzasadniające pierwotne wydatki.
Do niedawna to nie był problem. Firmy takie jak Amazon, Microsoft, Alphabet czy Meta budowały infrastrukturę AI głównie z własnych zysków, co odróżniało je od spółek z czasów bańki internetowej, palących kapitał inwestorów bez realnych przychodów. W 2026 roku ten model się załamał.
Skala pożyczania, jakiej rynek nie widział
Liczby robią wrażenie. Pięciu hiperskalerów, Amazon, Alphabet, Meta, Microsoft i Oracle, wyemitowało 159 miliardów dolarów w obligacjach korporacyjnych w pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku. Ta kwota przewyższa łączne zadłużenie tych firm z ostatnich pięciu lat, jak wynika z danych firmy analitycznej Dealogic.
Dla porównania: w 2025 roku ta sama piątka wyemitowała łącznie około 121 miliardów dolarów długu, czyli ponad czterokrotnie więcej niż wynosiła ich roczna średnia z lat 2020-2024. Tempo z 2026 roku oznacza wzrost o 47 procent względem całego poprzedniego roku, a mamy dopiero połowę roku.
Do tego dochodzi finansowanie kapitałowe. W czerwcu Alphabet ogłosił pozyskanie 85 miliardów dolarów w formie emisji akcji na finansowanie rozbudowy infrastruktury AI. Firma nie jest w tym odosobniona. Nvidia dołożyła własną cegiełkę, emitując w czerwcu 25 miliardów dolarów w obligacjach korporacyjnych, pierwszy raz od 2021 roku, a popyt wśród inwestorów spragnionych ekspozycji na szał AI był ogromny.
Skąd ta nagła zmiana strategii? Odpowiedź leży w bilansach. Zdaniem analityków Bank of America, capex hiperskalerów pochłania już od 45 do nawet 94 procent operacyjnych przepływów pieniężnych po dywidendach i skupach akcji, w zależności od firmy. Alphabet po raz pierwszy od blisko dekady nie przeprowadził żadnego skupu akcji własnych w pierwszym kwartale 2026 roku, mimo że w poprzednich pięciu latach wydał na ten cel łącznie około 280 miliardów dolarów.
- Amazon wyemitował w tym roku obligacje o wartości około 57 miliardów dolarów
- Alphabet uplasował dług na poziomie około 52 miliardów dolarów
- Meta i Oracle wyemitowały po około 25-30 miliardów dolarów każda
- Łączny capex Wielkiej Piątki na 2026 rok ma przekroczyć 600-700 miliardów dolarów
Ta zmiana modelu finansowania AI zasługuje na spokojną, ale uważną obserwację. Przez ostatnie dwa lata inwestorzy chętnie tłumaczyli sobie boom wokół sztucznej inteligencji tym, że to nie jest powtórka z bańki dotcomowej, bo tym razem giganci finansują się z własnych zysków. Ten argument właśnie traci na sile. Same dane o emisjach obligacji jeszcze nie oznaczają katastrofy, przecież te firmy mają rekordowe zyski i najwyższe ratingi kredytowe na rynku. Pytanie brzmi inaczej: co się stanie, jeśli tempo zwrotu z inwestycji w AI okaże się wolniejsze niż tempo spłaty zaciągniętego długu? Warto śledzić to zjawisko krok po kroku, bez paniki, ale i bez złudzeń, że skala tych zobowiązań jest nieistotna dla całego systemu finansowego.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Budowa, która nie nadąża za obietnicami
Adrian zwrócił uwagę na jeszcze jeden niepokojący sygnał. Mimo że inwestorzy chętnie finansują spółki AI, sama fizyczna budowa infrastruktury zaczyna kuleć. Z analizy J.P. Morgan z maja wynika, że 60 procent mocy centrów danych planowanych do ukończenia do 2027 roku wciąż nie osiągnęło etapu budowy, a kolejne 7 procent jest opóźnione.
Te dane pokrywają się z szerszym obrazem rynkowym. Inne analizy wskazują na niedobory siły roboczej, komponentów i mocy energetycznej jako główne przyczyny opóźnień w budowie centrów danych w Stanach Zjednoczonych. To rodzi pytanie, które zadaje sobie coraz więcej analityków rynku obligacji: czy firmy pożyczają pieniądze szybciej, niż są w stanie zamienić je w działającą infrastrukturę generującą przychody.
Mimo tych sygnałów Adrian nie bije na alarm co do samej kondycji finansowej hiperskalerów. Zwrócił uwagę na silne wyniki finansowe spółek technologicznych jako argument przemawiający przeciwko scenariuszowi załamania kredytowego wokół AI.
Mythos i ostrzeżenie przed bronią cybernetyczną
Zadłużenie to nie jedyny temat, który niepokoi MFW w kontekście sztucznej inteligencji. W kwietniu Anthropic poinformował o stworzeniu modelu o nazwie Mythos, zdolnego do wykrywania i wykorzystywania luk w oprogramowaniu obsługującym sieci energetyczne, banki i inne kluczowe instytucje. Firma nie udostępniła go publicznie, ograniczając dostęp do kilkunastu zaufanych partnerów korporacyjnych w Stanach Zjednoczonych.
Dyrektor zarządzająca MFW Kristalina Georgieva oceniła w zeszłym miesiącu, że to dopiero początek tego typu zagrożeń. „To co rozpoznajemy, to fakt że Mythos to dopiero początek, będzie więcej takich modeli” – powiedziała, cytowana przez Politico, dodając że zaawansowane modele AI mogą zostać wykorzystane przez złych aktorów do zniszczenia systemu finansowego, jeśli nie wprowadzi się odpowiednich zabezpieczeń / „destroy the financial system”.
Co to oznacza dla polskiego rynku?
Polska nie jest bezpośrednio narażona na dług amerykańskich hiperskalerów, ale konsekwencje ich decyzji finansowych docierają do nas kilkoma kanałami. Coraz większa część emisji obligacji korporacyjnych Big Techu trafia na rynek europejski. Morgan Stanley szacuje, że pożyczki hiperskalerów w euro mogą sięgnąć w tym roku 50 miliardów euro, co potencjalnie uczyni amerykańskie spółki technologiczne największym źródłem długu korporacyjnego w strefie euro. Bank of America wskazuje, że udział walut innych niż dolar w finansowaniu dłużnym hiperskalerów podwoił się w tym roku do 30 procent.
To ma znaczenie również dla polskich inwestorów instytucjonalnych. Fundusze emerytalne, towarzystwa ubezpieczeniowe i fundusze inwestycyjne działające na polskim rynku często mają ekspozycję na globalne indeksy obligacji korporacyjnych klasy inwestycyjnej, w których dług Big Techu zajmuje coraz większą wagę. Jak zwracał uwagę Bank Rozrachunków Międzynarodowych w swoim czerwcowym raporcie, ryzyko przeinwestowania w AI przesuwa się z samego rynku akcji do szerszego systemu finansowania: kredytu korporacyjnego, rynku długu i finansowania dostawców infrastruktury. Rozczarowanie tempem zwrotu z inwestycji w sztuczną inteligencję mogłoby więc uderzyć nie tylko w posiadaczy akcji spółek technologicznych, ale też w portfele obligacyjne, w tym te obecne pośrednio w polskich funduszach.
Dlaczego rynek na razie to ignoruje
Pytanie, które nasuwa się samo, brzmi: dlaczego inwestorzy wciąż kupują te obligacje jak świeże bułeczki? Odpowiedź jest prozaiczna. Cztery z pięciu hiperskalerów mają najwyższe ratingi kredytowe na rynku, a popyt na dług o takiej jakości i tak ogromnej skali po prostu nie ma gdzie się podziać. W lutym Alphabet wyemitował nawet stuletnią obligację, jako pierwsza spółka technologiczna od dekad. Zarządzający funduszami obligacji, tacy jak przedstawiciele Pimco, mówią wprost o nadchodzącej fali „zwycięzców i przegranych” wśród emitentów z tego sektora, w zależności od tego, które projekty AI faktycznie się zwrócą.
Adrian nie twierdzi, że krach jest nieunikniony. Twierdzi coś bardziej niepokojącego: że dotychczasowa narracja o bezpiecznym, samofinansującym się boomie AI przestała być prawdziwa, a nikt jeszcze nie wie, jak bardzo to się zmieni.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym artykułu Yahoo Finance z dnia 03.07.2026 opartego na wypowiedziach Tobiasa Adriana dla Bloomberga, a także CNBC, Fortune, Investing.com oraz Invezz. Cytaty Kristaliny Georgievej zostały zweryfikowane z materiałem źródłowym Politico. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji na temat zadłużenia sektora technologicznego związanego z rozbudową infrastruktury AI.
