Cloudflare, firma obsługująca ruch na jednej piątej światowego internetu, ogłosiła że od 15 września 2026 roku domyślnie zablokuje botom AI dostęp do stron finansowanych z reklam. Sprawdziłem szczegóły tej decyzji i to, co dla polskich wydawców oznacza koniec ery darmowego pobierania treści bez pytania o zgodę.
Kluczowe fakty:
- Cloudflare od 15 września 2026 roku domyślnie zablokuje botom AI dostęp do stron finansowanych z reklam – dotyczy to wszystkich nowych klientów, nowych witryn obecnych klientów oraz użytkowników darmowego planu.
- Nowe zasady dzielą ruch botów na trzy kategorie: wyszukiwanie, agenci AI i trenowanie modeli – boty wyszukiwarek zostaną dopuszczone bez zmian, natomiast boty trenujące modele i boty agentowe na stronach reklamowych zostaną domyślnie zablokowane.
- Jeśli bot łączy kilka funkcji jednocześnie, zostanie potraktowany według najbardziej restrykcyjnej kategorii, co oznacza, że wielofunkcyjne roboty jak Googlebot, Applebot czy Bingbot mogą zostać zablokowane przez właścicieli witryn, którzy zablokowali kategorię trenowania modeli.
Firma Matthew Prince’a przez ostatni rok testowała różne narzędzia ograniczające apetyt botów AI na cudzą treść. Teraz przechodzi do etapu, który może realnie zmienić ekonomię internetu. Nowe domyślne ustawienia rozdzielają ruch botów na trzy kategorie: wyszukiwanie, agenci AI i trenowanie modeli. Boty do wyszukiwania zostaną dopuszczone bez zmian. Boty trenujące modele i boty agentowe na stronach z reklamami zostaną zablokowane, chyba że właściciel witryny zdecyduje inaczej.
Co dokładnie się zmienia 15 września
Nowe zasady obejmą wszystkich nowych klientów Cloudflare, nowe witryny zakładane przez obecnych klientów oraz wszystkich użytkowników darmowego planu. Kluczowy jest mechanizm klasyfikacji: jeśli bot łączy kilka funkcji naraz, na przykład jednocześnie indeksuje treść dla wyszukiwarki i zbiera dane do trenowania modelu, zostanie potraktowany według najbardziej restrykcyjnej z tych funkcji. Oznacza to, że popularne roboty wielofunkcyjne jak Googlebot, Applebot czy Bingbot mogą zostać zablokowane przez klientów, którzy zablokowali kategorię trenowania modeli, mimo że ten sam bot indeksuje ich stronę dla wyszukiwarki.
Piszę o tym z pełną świadomością, że to uderza wprost w Google. Cloudflare w swoim komunikacie nie owija w bawełnę. Wskazuje że „największa na świecie wyszukiwarka” ma dostęp do około dwa razy większej ilości informacji niż inne firmy AI, ponieważ trudno pozostać widocznym w jej wynikach bez jednoczesnej zgody na wykorzystanie treści przez jej systemy AI.
Google odpowiada na ten zarzut od dawna. Firma wskazuje na istnienie oddzielnego bota o nazwie Google Extended, który pozwala właścicielom witryn wyłączyć swoje treści z trenowania modeli i produktów takich jak Gemini czy Vertex API bez utraty obecności w wyszukiwarce. Problem w tym, że flagowy Googlebot obsługuje też funkcje AI wbudowane bezpośrednio w wyszukiwarkę, takie jak AI Overviews czy AI Mode, więc rozdział wcale nie jest tak czysty, jak sugeruje komunikat Google.
Liczby, które tłumaczą całą decyzję
Sprawdziłem dane, na których Cloudflare opiera swoją argumentację, i są brutalne. Według wyliczeń firmy ponad połowa ruchu botów AI polega na wielokrotnym pobieraniu stron, które w ogóle się nie zmieniły od ostatniego odwiedzenia. To czysty koszt bez żadnej wartości dla wydawcy.
Jeszcze bardziej wymowny jest stosunek liczby wizyt bota do liczby użytkowników odesłanych z powrotem na stronę źródłową. Cloudflare i inne źródła branżowe cytują dane pokazujące że Google crawluje stronę czternaście razy na jedno odesłanie użytkownika, podczas gdy w przypadku OpenAI ten stosunek sięga tysiąca siedmiuset do jednego, a w przypadku Anthropic nawet kilkudziesięciu tysięcy do jednego. Niezależnie od tego które konkretne źródło cytować, kierunek jest ten sam: model, w którym wyszukiwarki oddawały ruch w zamian za dostęp do treści, przestał działać dla botów AI.
- Cloudflare obsługuje ruch dla około 20 procent globalnego internetu
- Ponad połowa ruchu crawlerów AI to ponowne pobieranie niezmienionych stron
- Stosunek liczby crawli do liczby odesłań użytkowników sięga u niektórych firm AI dziesiątek tysięcy do jednego
- Wydawcy tacy jak Associated Press, Condé Nast, The Atlantic czy Time poparły publicznie nowy kierunek Cloudflare
Pay Per Crawl staje się Pay Per Use
Obok samego blokowania Cloudflare rozwija mechanizm płatnego dostępu, który testuje od zeszłego roku pod nazwą Pay Per Crawl. Wydawca mógł dotąd wybrać dla każdego bota jedną z trzech opcji: wpuścić za darmo, zażądać opłaty za każde pobranie strony, albo zablokować całkowicie.
Teraz ten mechanizm ewoluuje w stronę modelu nazwanego Pay Per Use, w którym wydawca zarabia nie za samo pobranie strony, ale za realną wartość, jaką jego treść wnosi do odpowiedzi generowanej przez AI. Cloudflare uruchamia to rozwiązanie na razie z dwoma partnerami, Ceramic.ai i You.com. Gdy wydawca zgodzi się na taki układ, otrzymuje wynagrodzenie w momencie gdy jego treść pojawia się w wynikach wyszukiwania AI od Ceramic albo gdy You.com sięga po jego treść premium. Cloudflare zapowiada że inne firmy AI będą mogły dostosować ten model do swojego sposobu działania.
Obserwuję ten ruch Cloudflare od dłuższego czasu i uważam go za jeden z najważniejszych sygnałów tego, dokąd zmierza relacja między wydawcami a branżą AI. Przez trzydzieści lat internet działał na prostej umowie: pozwalasz się indeksować, w zamian dostajesz ruch. Ta umowa się rozpadła w chwili gdy odpowiedzi generowane przez AI zaczęły zastępować kliknięcie w link. Cloudflare nie rozwiązuje tego problemu do końca, bo staje się jednocześnie stroną technologiczną, pośrednikiem rozliczeniowym i arbitrem definicji uczciwego dostępu. To potężna koncentracja władzy nad przepływem treści w sieci. Pytanie które zadaję sobie jako redaktor brzmi, czy w ciągu dwóch lat inne firmy infrastrukturalne zbudują konkurencyjne standardy, czy Cloudflare stanie się faktycznym regulatorem tego rynku zamiast prawodawców.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Co to oznacza dla polskich firm
Dla polskich wydawców i twórców treści ten temat nie jest abstrakcją zza oceanu. Ringier Axel Springer Polska, właściciel Onetu i Faktu, już wcześniej wprowadził w swoich regulaminach wyraźny zakaz systematycznego pobierania treści do trenowania modeli AI, obejmujący zarówno boty jak i metody manualne. To pokazuje że polscy giganci medialni od dłuższego czasu szukają narzędzi, których nie daje im sam plik robots.txt, bo ten AI-boty regularnie ignorują.
Nowe domyślne ustawienia Cloudflare dają mniejszym polskim wydawcom coś, czego dotąd nie mieli: realną, egzekwowalną na poziomie sieci barierę zamiast prośby, którą crawler może zignorować bez konsekwencji. Dla portalu takiego jak regionalny serwis informacyjny czy specjalistyczny blog branżowy oznacza to możliwość odzyskania kontroli nad tym, kto i w jakim celu korzysta z jego archiwum, bez konieczności zatrudniania prawników do negocjacji z każdą firmą AI z osobna.
Z drugiej strony pojawia się pytanie o zgodność takich mechanizmów z unijnym prawem, w tym z przepisami dotyczącymi eksploracji tekstu i danych (TDM) w dyrektywie o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym, które w polskim porządku prawnym wciąż nie mają jednoznacznie ugruntowanego orzecznictwa. Sprawdziłem, że polskie prawo autorskie chroni treści dziennikarskie jako utwory, ale mechanizm technicznego blokowania i płatnego dostępu, jaki proponuje Cloudflare, funkcjonuje obok tych przepisów, nie w ich miejsce. Dla polskich redakcji rozważających włączenie się w taki system oznacza to konieczność sprawdzenia, jak nowe ustawienia Cloudflare współgrają z ich własnymi regulaminami i ewentualnymi umowami licencyjnymi.
Warto też zwrócić uwagę na skalę. Cloudflare deklaruje obsługę około jednej piątej globalnego ruchu internetowego, co czyni tę zmianę faktycznym nowym standardem rynkowym, a nie kolejnym eksperymentem pojedynczej firmy. Dla polskiego rynku reklamy cyfrowej i wydawców utrzymujących się z ruchu na stronie ma to znaczenie praktyczne, bo dotyczy infrastruktury, z której korzysta znacząca część krajowych serwisów.
Otwarte pytania, które zostają
Mechanizm rozliczania wartości w modelu Pay Per Use rodzi pytanie, na które nikt jeszcze nie ma pełnej odpowiedzi. Odpowiedź AI generowana przez model często łączy fragmenty z wielu źródeł naraz, parafrazuje pomysły bez cytowania i rzadko prowadzi użytkownika z powrotem do oryginału. Jak w takiej sytuacji wycenić wkład każdego pojedynczego źródła? Kto to audytuje? Co się dzieje, gdy wydawca i firma AI się nie zgadzają co do wyceny?
Nie znam odpowiedzi na te pytania i podejrzewam, że Cloudflare też ich jeszcze nie ma. Ale sam fakt, że infrastruktura techniczna wymusza teraz te pytania na całej branży, jest już zmianą, obok której trudno przejść obojętnie.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym artykułu TechCrunch autorstwa Sarah Perez z dnia 01.07.2026, oficjalnego komunikatu Cloudflare Blog, materiału Cloudflare o funkcji Pay Per Crawl, analizy Forbes oraz materiału portalu AdMonsters. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji na temat wdrażania nowych zasad Cloudflare oraz reakcji polskich wydawców i regulatorów.
