OpenAI zaproponowało administracji Trumpa objęcie 5 procent udziałów w spółce, wynika z ustaleń Financial Times. To próba rozładowania rosnącej presji politycznej wokół tego, kto właściwie skorzysta na boomie sztucznej inteligencji.
Kluczowe fakty:
- OpenAI zaproponowało administracji Trumpa objęcie 5 procent udziałów w spółce, co przy wycenie na poziomie 852 miliardów dolarów oznaczałoby pakiet warty około 42,6 miliarda dolarów.
- Propozycja zakłada, że podobne pakiety po 5 procent przekazałyby rządowi USA także inne czołowe firmy AI, w tym Anthropic, Google i Meta, choć żadna z nich nie potwierdziła zgody na taki układ.
- Wzorem dla koncepcji jest Alaska Permanent Fund – zyski z udziałów w firmach AI miałyby trafiać do specjalnego funduszu i być wypłacane obywatelom w formie powszechnej dywidendy.
Sprawdziłem szczegóły tej propozycji, bo skala robi wrażenie. Przy wycenie post-money na poziomie 852 miliardów dolarów, ustalonej podczas rekordowej rundy finansowania w marcu, pięcioprocentowy pakiet byłby wart około 42,6 miliarda dolarów. Sam Altman miał zasugerować taką wielkość udziału już we wczesnych rozmowach z zespołem prezydenta Trumpa, a Financial Times powołuje się na dwie osoby zaznajomione z przebiegiem negocjacji.
Co dokładnie proponuje OpenAI
Koncepcja nie kończy się na samym OpenAI. Firma proponuje, żeby podobne pakiety po 5 procent oddały rządowi także inne czołowe amerykańskie spółki z sektora AI, w tym Anthropic, Google i Meta. Nie wiadomo, czy którakolwiek z tych firm zgodziłaby się na taki układ. Białym Dom, OpenAI, Anthropic, Google i Meta nie odpowiedziały na razie na pytania CNBC w tej sprawie.
Model, do którego odwołuje się Altman, to Alaska Permanent Fund, państwowa instytucja finansowana z dochodów z wydobycia ropy naftowej, która od lat wypłaca mieszkańcom Alaski coroczne dywidendy i wspiera budżet stanu. Pomysł polega na tym, żeby udziały wiodących firm AI trafiły do podobnego wehikułu inwestycyjnego, a zyski z nich zasilały jakąś formę powszechnej dywidendy dla obywateli.
To nie jest nowy wątek w rozmowach Altmana z Waszyngtonem. Koncepcję oddania rządowi udziałów w OpenAI miał zgłosić prezydentowi osobiście już na początku 2025 roku. W kwietniu tego roku spółka formalnie zaproponowała utworzenie „Public Wealth Fund”, funduszu inwestującego w długoterminowe aktywa powiązane z boomem AI, z zyskami trafiającymi bezpośrednio do obywateli. Rozmowy trwają więc od ponad roku, a CNBC informowało o nich już w czerwcu.
Altman rozmawiał o tej propozycji bezpośrednio z prezydentem Trumpem, sekretarzem handlu Howardem Lutnickiem i sekretarzem skarbu Scottem Bessentem. Skontaktował się w tej sprawie także z senatorem Berniem Sandersem, politykiem z zupełnie innego skrzydła sceny politycznej.
Skąd ta presja polityczna
Rządowe zaangażowanie w prywatne spółki technologiczne nie jest dla administracji Trumpa niczym nowym. Prezydent podczas swojej drugiej kadencji obejmował już udziały w Intelu, IBM i kilku firmach z sektora minerałów krytycznych oraz technologii kwantowych. W ubiegłym miesiącu Trump mówił wprost, że rozważa różne opcje dania obywatelom udziału w zyskach wiodących spółek AI, w odpowiedzi na obawy, że zwykli Amerykanie nie skorzystają finansowo z rozwoju tej technologii.
Propozycja OpenAI pojawia się tydzień po tym, jak spółka opóźniła pełną publiczną premierę modelu GPT-5.6 na prośbę amerykańskiego rządu. To z kolei nastąpiło niedługo po tym, jak Waszyngton nakazał Anthropic zawieszenie dostępu do jego najbardziej zaawansowanych modeli, Fable 5 i Mythos 5, dla użytkowników spoza Stanów Zjednoczonych, powołując się na względy bezpieczeństwa narodowego. Ograniczenia te zostały zdjęte na początku lipca. Sektor AI i administracja są więc w stałym, dwustronnym dialogu, w którym ustępstwa idą w obie strony.
Ta propozycja pokazuje coś więcej niż tylko chęć OpenAI do poprawy relacji z Białym Domem. To sygnał, że najwięksi gracze w branży AI zaczynają traktować kwestię redystrybucji zysków jako polityczne ryzyko egzystencjalne, nie jako gest dobrej woli. Kiedy prezes spółki wartej ponad 850 miliardów dolarów rozmawia jednocześnie z sekretarzem skarbu administracji republikańskiej i z Berniem Sandersem, widać wyraźnie, że boi się dwóch scenariuszy naraz: nacjonalizacji pod hasłami sprawiedliwości społecznej oraz twardej regulacji pod hasłami bezpieczeństwa narodowego. Oddanie 5 procent udziałów w zamian za spokój polityczny może się opłacić, ale otwiera pytanie, czy to początek trwałego mechanizmu, czy jednorazowy gest mający uciszyć krytyków przed IPO. Warto też pamiętać, że to sami twórcy tej technologii decydują, ile oddadzą i komu. To nie jest demokratyczna decyzja społeczeństwa, tylko oferta złożona przez firmę, która sama określa warunki gry.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Sanders chce znacznie więcej
Propozycja Altmana to jedna z kilku ścieżek dyskutowanych obecnie w Waszyngtonie. Senator Bernie Sanders poszedł znacznie dalej, wprowadzając 22 czerwca ustawę American AI Sovereign Wealth Fund Act, która zakłada obowiązkowy transfer 50 procent akcji dużych firm AI do funduszu zarządzanego przez niezależną, siedmioosobową komisję. Podatek objąłby firmy z rocznymi przychodami z AI powyżej 200 milionów dolarów. Przy obecnych wycenach taki fundusz mógłby osiągnąć wartość rzędu 7 bilionów dolarów, a roczna dywidenda mogłaby przekroczyć tysiąc dolarów na obywatela.
Różnica między propozycją OpenAI a projektem Sandersa jest fundamentalna. Analitycy podkreślają, że pomysł Sandersa wykracza daleko poza to, co dotąd sugerowały same firmy technologiczne, i wiąże się z ryzykiem ostrego sprzeciwu inwestorów oraz branży. Skala 50 procent to zupełnie inny poziom ingerencji niż dobrowolne 5 procent proponowane przez Altmana.
Kilka faktów pokazuje kontekst rynkowy tej dyskusji:
- Wycena OpenAI po marcowej rundzie finansowania sięgnęła 852 miliardów dolarów, a pięcioprocentowy pakiet wart jest około 42,6 miliarda dolarów
- OpenAI złożyło w czerwcu poufny wniosek o IPO do amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych, choć termin debiutu pozostaje elastyczny
- Spółka odnotowała w pierwszym kwartale 2026 roku 3,7 miliarda dolarów straty operacyjnej przy 5,7 miliarda dolarów przychodu
- Anthropic równolegle rozwija koncepcję „digital dividend”, czyli wypłat dla Amerykanów finansowanych z podatków nałożonych na sektor AI
Co to oznacza dla polskich firm i dla Europy
Z polskiej perspektywy ten spór dotyczy modelu, którego u nas na razie nie ma i raczej długo nie będzie. Unia Europejska nie idzie w stronę przejmowania udziałów w prywatnych spółkach AI, tylko buduje własną infrastrukturę i regulacje. Komisja Europejska wybrała niedawno konsorcjum EUROPA do budowy otwartoźródłowego modelu AI dla wszystkich 24 języków urzędowych Unii, a konkurs na europejskie gigafabryki AI ma ruszyć jeszcze w lipcu. To zupełnie inny kierunek niż amerykańska debata o rządowych udziałach w prywatnym kapitale.
Obserwuję jednak, że oba podejścia łączy ten sam niepokój: kto skorzysta na boomie AI, jeśli technologia rzeczywiście zacznie zastępować ludzką pracę na dużą skalę. W Polsce ten temat na razie nie przebił się do debaty publicznej w takiej formie, ale polskie firmy korzystające z modeli OpenAI czy Anthropic powinny śledzić tę dyskusję z dwóch powodów. Po pierwsze, jeśli rząd USA rzeczywiście obejmie udziały w tych spółkach, może to wpłynąć na ich priorytety biznesowe i regulacyjne, także w relacjach z klientami zagranicznymi. Po drugie, każde zaostrzenie kontroli eksportu modeli AI ze względów bezpieczeństwa narodowego, tak jak miało to miejsce niedawno z modelami Anthropic, pokazuje, że dostęp do najlepszych narzędzi AI może stać się przedmiotem gry politycznej niezależnej od decyzji biznesowych samych firm.
Dla polskich przedsiębiorstw budujących swoją strategię technologiczną na amerykańskich modelach fundacyjnych to kolejny argument za dywersyfikacją dostawców i uważnym śledzeniem sytuacji regulacyjnej po obu stronach Atlantyku.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiału Financial Times cytowanego przez CNBC z dnia 02.07.2026, a także Bloomberg, Reuters via Yahoo Finance, Free Malaysia Today, The Edge Malaysia, Newsweek oraz Berea Online. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o reakcji administracji Trumpa i pozostałych firm z branży AI na tę propozycję.
