Jeff Bezos wyszedł przed kamery CNBC i powiedział rzecz, którą wielu chciałoby usłyszeć: sztuczna inteligencja sprawi, że życie będzie tańsze. Tańsze zakupy spożywcze, tańsze domy, wyższy standard życia dla wszystkich. Brzmi pięknie. Problem w tym, że Bezos mówi to w tym samym czasie, gdy jego Amazon zwalnia w tym roku 16 000 pracowników i przeznacza 200 miliardów dolarów na infrastrukturę AI.
Kluczowe fakty:
- Jeff Bezos w wywiadzie dla CNBC stwierdził, że sztuczna inteligencja doprowadzi do wzrostu produktywności, deflacji i wyższego standardu życia, a osoby ostrzegające przed negatywnym wpływem AI na rynek pracy „grubo się mylą".
- Amazon w tym roku zwalnia 16 000 pracowników, jednocześnie przeznaczając 200 miliardów dolarów na rozwój infrastruktury AI.
- Bezos zastrzegł, że obiecywane korzyści z AI zmaterializują się tylko pod warunkiem, że regulatorzy nie ograniczą tej technologii przepisami wprowadzonymi zbyt wcześnie.
Wywiad z założycielem Amazona i Blue Origin przeprowadził na początku tygodnia dziennikarz Andrew Ross Sorkin w ramach programu „Squawk Box” w CNBC. Bezos odwiedził centrum startowe Blue Origin na Florydzie i przy okazji wygłosił coś w rodzaju gospodarczego manifestu.
„Bądź szczęśliwy, bo dostałeś buldożer”
Centralną metaforą całego wystąpienia był buldożer. „If you’ve been digging out a basement for your house with a shovel and somebody’s about to hand you a bulldozer, you should be so happy” / „Jeżeli kopałeś piwnicę pod swój dom łopatą, a ktoś zaraz wręczy ci buldożer, powinieneś być po prostu szczęśliwy”, powiedział Bezos do kamery.
Tą metaforą chciał odeprzeć narastające obawy dotyczące AI i rynku pracy. Jego zdaniem AI doprowadzi do wzrostu produktywności, która przełoży się na deflację, a nie wyższe ceny. Ludzie będą mieli więcej siły nabywczej, a ich standard życia wzrośnie.
Wobec tych, którzy ostrzegają przed negatywnym wpływem AI na zatrudnienie, Bezos jest bezpośredni: „I think those people are dead wrong” / „Myślę, że ci ludzie grubo się mylą”.
Ważny warunek pojawia się jednak szybko. Bezos zastrzega, że korzyści zmaterializują się wyłącznie wtedy, jeśli regulatorzy „don’t hamstring it with regulation too early” / „nie skrępują tej technologii regulacjami zbyt wcześnie”.
Mój komentarz
Rozumiem optymizm Bezosa i logikę, za którą stoi. Historycznie rzecz biorąc, rewolucje technologiczne rzeczywiście prowadziły do wzrostu dobrobytu. Rewolucja przemysłowa, elektryfikacja, internet – za każdym razem eksperci wieszczyli katastrofę, a potem okazywało się, że świat żyje lepiej. Może więc Bezos ma rację?
Ale jest jedno „ale”, które trudno zignorować. Tę samą wizję dostatku głosi człowiek, który w tym roku zwolnił 16 000 pracowników swojej firmy i jednocześnie inwestuje w AI startup Project Prometheus, w którym sam jest współdyrektorem. To jest konflikt interesów wart odnotowania. Pytanie, które mi się nasuwa, brzmi: czy korzyści z AI w postaci tańszych domów i żywności będą faktycznie rozłożone równomiernie? A może – jak bywało wcześniej – zyski trafią do akcjonariuszy i właścicieli kapitału, a koszty transformacji poniosą ci, którzy pracę stracą? Bezos jest szczery w jednym: na te pytania nie ma jeszcze odpowiedzi.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Krytyka, której nie słychać w pięknych wizjach
Bezos nie jest w swoim optymizmie odosobniony wśród miliarderów. Ale głosy sceptyczne są wyraźne i pochodzą z poważnych źródeł.
Geoffrey Hinton, laureat Nagrody Nobla i jeden z ojców współczesnego głębokiego uczenia, przewiduje że AI zastąpi „everybody” / „wszystkich” w pracy biurowej. Jego zdaniem twierdzenie, że AI stworzy nowe miejsca pracy, jest fałszywe – jeśli AI zautomatyzuje zadania, ludzie będą mieli po prostu mniej zawodów do wyboru.
Dario Amodei, CEO Anthropic, ostrzegł zaś, że AI może w ciągu pięciu lat zlikwidować połowę wszystkich stanowisk w sektorze białych kołnierzyków, windując bezrobocie do 20 procent.
Inne dane też nie są pocieszające. Według badania Pew Research Center z czerwca 2025 roku, połowa dorosłych Amerykanów deklaruje, że ekspansja AI budzi w nich więcej niepokoju niż entuzjazmu. A od stycznia do początku maja 2026 roku branża technologiczna przeprowadziła 95 878 zwolnień w 249 zdarzeniach.
Project Prometheus i pytanie o interes własny
W listopadzie 2025 roku Bezos cicho uruchomił nowy startup AI o nazwie Project Prometheus, z początkowym finansowaniem na poziomie 6,2 miliarda dolarów. Firma jest współkierowana przez Bezosa i Vika Bajaja, byłego dyrektora Google X. Niedługo później Project Prometheus zebrał już 10 miliardów dolarów, mimo że firma jest stosunkowo młoda.
To istotny kontekst. Kiedy Bezos mówi, że regulatorzy nie powinni „hamować” AI, robi to jako człowiek, który:
- kieruje firmą inwestującą 200 miliardów dolarów w AI w samym 2026 roku,
- jest współdyrektorem startupu AI wartego miliardy,
- wypowiada się publicznie w obronie deregulacji rynku.
Krytycy zwracają uwagę, że komentarze Bezosa padają w kontekście 16 000 zwolnień korporacyjnych w Amazonie w 2026 roku oraz rosnących cen na jego własnej platformie handlowej.
Bańka, która może być dobra
Ciekawy jest stosunek Bezosa do samej bańki spekulacyjnej wokół AI. Zapytany o to, czy rynek AI to bańka, odparł spokojnie: „Even if it does turn out to be a bubble, you shouldn’t worry about it because the bubble is driving investment and a lot of the investment is going to turn out to be very healthy” / „Nawet jeśli okaże się, że to bańka, nie powinieneś się tym martwić, bo bańka napędza inwestycje i wiele z tych inwestycji okaże się bardzo wartościowych”.
Za historyczny precedens Bezos podaje biotechnologiczną bańkę z lat 90. Wielu inwestorów straciło wtedy pieniądze, ale świat zyskał przełomowe leki ratujące życie. Analogia jest atrakcyjna, choć niepełna – biotechnologia nie zwolniła milionów pracowników biurowych w ciągu kilku lat.
Co z tego wynika dla zwykłych ludzi?
Bezos szkicuje konkretny scenariusz: AI tak bardzo zwiększa produktywność, że firmy mogą obniżać ceny. W jego wizji wzrost produktywności sprawi, że ceny spadną, a ludzie będą mogli dobrowolnie zrezygnować z pracy – bo po prostu nie będą jej potrzebować do godnego życia.
To jest wizja godna Keynesa, który już w 1930 roku przewidywał 15-godzinny tydzień pracy dzięki postępowi technologicznemu. Keynes się mylił w harmonogramie – ale może nie w kierunku. Pytanie, czy AI rzeczywiście przyniesie tę deflację, czy jedynie skoncentruje zyski w rękach tych, którzy już dziś są właścicielami modeli i infrastruktury.
Na razie buldożer jest w rękach Bezosa. Reszta czeka, żeby zobaczyć, gdzie kopie.

2 komentarze
nie ma sensu krytykować bzdury
należy zrobić zakład, że to nie zadziała i zarobić!
pojeb jakich mało