Jeff Bezos wystąpił w Paryżu i powiedział rzecz, której nikt w sali się nie spodziewał. Przynajmniej nie przy aktualnych danych o zwolnieniach.
Kluczowe fakty:
- Jeff Bezos podczas konferencji VivaTech w Paryżu stwierdził, że AI nie sprawi, iż ludzie staną się zbędni, lecz przeciwnie – doprowadzi do niedoboru siły roboczej.
- Według Bezosa większość ludzkich pomysłów na biznesy i produkty nigdy nie jest realizowana ze względu na bariery technologiczne, finansowe i wykonawcze.
- Bezos uważa, że AI przyspieszy tzw. "dream build loop", czyli skróci czas od powstania pomysłu do stworzenia gotowego produktu.
Założyciel Amazona wziął udział w konferencji VivaTech (17-20 czerwca, Paryż), gdzie w rozmowie z CEO Blue Origin Davidem Limpem wyraził opinię całkowicie sprzeczną z dominującym dziś nastrojem na rynku pracy. Zamiast apokalipsy zatrudnienia, Bezos widzi… niedobór pracowników.
„Wiem, że wiele osób, w tym wiele mądrych ludzi, obawia się, że AI sprawi, że ludzie staną się zbędni. Całkowicie się z tym nie zgadzam. Uważam, że AI stworzy niedobór siły roboczej” („I know there’s a lot of concern that many people have, including many smart people, that AI is going to make humans redundant and so on. I totally disagree with that point of view. And I think, in fact, AI is going to create a labor shortage”) — powiedział Bezos.
„Dream build loop”, czyli dlaczego mamy się nie bać
Logika Bezosa jest prosta, ale warta uwagi. Jego zdaniem ludzkość dysponuje nieograniczonym zasobem pomysłów na nowe biznesy, produkty i wynalazki. Problem polega na tym, że przez bariery technologiczne, finansowe i wykonawcze zdecydowana większość z nich nigdy nie wychodzi poza etap wyobraźni.
„Obiecuję wam, że każda osoba na tej sali miała kiedyś pomysł na nowy biznes, produkt lub urządzenie, które chciała wyprodukować, a który pozostał tylko w głowie i nigdzie nie trafił. A powód jest prosty: było to zbyt trudne i nie opłacało się tego robić” („I promise you every single person in this audience has had an idea for a new business or a new product or a new device that they wish they could manufacture, and that idea stayed in your head and went nowhere. And the reason it stayed in your head and went nowhere is because it’s too hard to do, and it wasn’t worth it”) — tłumaczył.
AI ma zdaniem Bezosa przyspieszyć to, co nazywa „dream build loop”, czyli pętlę od pomysłu do gotowego produktu. Jak sam wyjaśniał wcześniej, chodzi o skompresowanie czasu między wizją a produkcją seryjną do dziesięciu razy lub więcej. Jeśli bariery wejścia znikną, do realizacji trafi znacznie więcej projektów, a to oznacza zapotrzebowanie na więcej ludzi, nie mniej.
Prometheus, czyli Bezos stawia pieniądze tam, gdzie jest usta
To nie jest tylko filozofia. Bezos jest współzałożycielem i współdyrektorem generalnym startupu Prometheus, który w czerwcu 2026 roku zamknął rundę finansowania serii B na poziomie 12 miliardów dolarów przy wycenie 41 miliardów dolarów. Wśród inwestorów znaleźli się JPMorgan, BlackRock, Goldman Sachs, DST Global i Arch Venture Partners.
Prometheus buduje coś, co można by nazwać „sztucznym inżynierem ogólnym” — oprogramowanie zdolne do automatyzowania projektowania i produkcji złożonych systemów fizycznych: od silników odrzutowych po związki farmaceutyczne. Cel jest ambitny: uczynić pracę inżynierską dziesięciokrotnie szybszą, nie zastąpić inżynierów.
Bezos opowiada o przyszłości z perspektywy kogoś, kto właśnie zebrał 18 miliardów dolarów na zakład, że AI zmieni przemysł fizyczny. I właśnie tu warto się zatrzymać. Jego optymizm nie jest bezpodstawny — historia rewolucji przemysłowych rzeczywiście pokazuje, że nowe technologie ostatecznie tworzyły więcej miejsc pracy niż niszczyły. Ale historia pokazuje też, że koszty przejścia spadają nierównomiernie. Ktoś, kto traci pracę dziś, ma mało pocieszenia z tego, że za dekadę pojawią się nowe zawody. Otwarte pytanie brzmi: czy tym razem tempo zmian nie będzie zbyt wysokie, by rynki pracy zdążyły się przystosować?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Twarde liczby kontra miękki optymizm
I tu właśnie jest haczyk. Bo dane, które pojawiły się dosłownie w tym samym czasie co przemówienie Bezosa, mówią coś zupełnie innego.
Według szacunków Goldmana Sachsa, AI eliminuje w Stanach Zjednoczonych około 16 tysięcy miejsc pracy miesięcznie, przy czym najciężej dotknięci są pracownicy poziomu podstawowego i osoby z pokolenia Z. Firma doradcza Challenger, Gray & Christmas policzyła, że:
- w maju 2026 roku amerykańskie firmy ogłosiły likwidację 97 006 stanowisk,
- AI była przyczyną 40 proc. z nich (38 579 zwolnień),
- to najwyższy miesięczny wynik związany z AI od 2023 roku, kiedy firma zaczęła śledzić ten wskaźnik,
- sam sektor technologiczny odpowiadał za 38 242 cięć w maju, co jest rekordem od sierpnia 2024 roku,
- łącznie firmy technologiczne zwolniły w 2026 roku już 123 653 pracowników, o 66 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej.
„Rynek pracy jest przemodelowywany przez technologię w czasie rzeczywistym. AI jest dziś głównym powodem, który firmy podają, likwidując miejsca pracy” — skomentował Andy Challenger, główny dyrektor ds. przychodów firmy Challenger, Gray & Christmas.
Sam Amazon, którego Bezos jest założycielem, w styczniu 2026 roku ogłosił likwidację 16 000 stanowisk, częściowo uzasadniając to inwestycjami w AI.
Optymizm miliardera a rzeczywistość rynku
Sondaż Reuters/Ipsos z początku czerwca pokazał, że około połowa Amerykanów obawia się, że AI może zagrożić ich miejscu pracy lub kogoś z ich gospodarstwa domowego. To nie są „nieuświadomione masy” — to realna obawa konkretnych ludzi, którzy widzą, co dzieje się wokół nich.
Bezos wygłasza swoją wizję z pozycji kogoś, kto może sobie pozwolić na myślenie w perspektywie kilkudziesięciu lat. I być może ma rację w długim horyzoncie. Arkusze kalkulacyjne też kiedyś „miały zabić” tysiące księgowych — a w rzeczywistości stworzyły całe nowe branże i zawody, których nikt wtedy nie przewidywał.
Ale „długi horyzont” to słaby pocieszyciel dla programisty, który właśnie dostał wypowiedzenie, bo jego firma postanowiła zastąpić go agentem AI. Pytanie, czy tym razem zdążymy wymyślić nowe zawody wystarczająco szybko, pozostaje otwarte.
