W wodzie odzyskanej Cheyenne w stanie Wyoming znaleziono rzadką, wielolekooporną bakterię, którą urzędnicy powiązali z budowanym przez Metę centrum danych o wartości 800 milionów dolarów. Od wykrycia skażenia do poinformowania opinii publicznej minęły ponad trzy miesiące, a teraz sprawą zajmuje się Kongres.
Kluczowe fakty:
- W lutym 2026 roku w wodzie odzyskanej w Cheyenne (Wyoming) wykryto bakterię Cupriavidus gilardii – organizm odporny na metale ciężkie, naturalnie występujący w glebie i wodzie, rzadko spotykany w systemach miejskich.
- Skażenie powiązano z procedurą fill-and-flush przeprowadzoną przez firmę Goat Systems – wykonawcę budującego centrum danych Mety o wartości 800 milionów dolarów – zanieczyszczona woda trafiła do systemu nawadniania parków i pól golfowych, a nie do wody pitnej.
- BOPU cofnął firmie Goat Systems uprawnienia do zrzutu ścieków przemysłowych 24 marca 2026 roku i objął zakazem wszystkie centra danych podłączone do miejskiej infrastruktury; od wykrycia skażenia do poinformowania opinii publicznej minęły ponad trzy miesiące.
Historia zaczyna się nudno, jak większość spraw regulacyjnych. W lutym 2026 roku podczas rutynowego badania ścieków Cheyenne Board of Public Utilities (BOPU) natrafił na coś, czego tam być nie powinno. Frank Strong, kierownik działu inżynierii i zasobów wodnych w BOPU, mówił potem lokalnej gazecie Wyoming Tribune Eagle, że próbki testowano standardowo pod kątem zanieczyszczeń fekalnych. To, co znaleziono, nie pasowało do żadnego typowego scenariusza.
Co to za bakteria i skąd się wzięła
Dalsze badania przeprowadzone przez Wyoming Public Health Laboratory zidentyfikowały organizm jako Cupriavidus gilardii, bakterię naturalnie występującą w glebie i wodzie, odporną na metale ciężkie i rzadko spotykaną w systemach miejskich. Wedle ustaleń BOPU bakteria pochodziła ze ścieków odprowadzanych przez Goat Systems, wykonawcę pracującego przy warte 800 milionów dolarów, liczącym 715 tysięcy stóp kwadratowych centrum danych Mety, budowanym na południe od miasta. Projekt, znany na etapie budowy pod nazwą Project Cosmo, ma zacząć działać w 2027 roku.
Mechanizm skażenia nazywa się fill-and-flush. To standardowa procedura przygotowania instalacji chłodzącej przed uruchomieniem: rury wypełnia się wodą, przepłukuje, żeby usunąć pozostałości budowlane, a zużytą wodę odprowadza do kanalizacji. Problem w tym, że ta konkretna partia wody trafiła do systemu wody odzyskanej, którym Cheyenne nawadnia parki i pola golfowe, a nie do wody pitnej.
BOPU cofnął firmie Goat Systems uprawnienia do zrzutu ścieków przemysłowych 24 marca 2026 roku, a szerszy zakaz objął już wszystkie centra danych podłączone do miejskiej infrastruktury. Erin Lamb z BOPU zaznaczyła jednak, że decyzja dotyczy przede wszystkim przyszłych inwestycji, bo obecnie działające centra danych w mieście korzystają głównie z chłodzenia wyparnego, a system fill-and-flush w obiegu zamkniętym to rozwiązanie stosunkowo nowe, wprowadzane właśnie po to, żeby ograniczyć zużycie wody.
Sprawdziłem, jak groźna faktycznie jest ta bakteria, bo nagłówki w amerykańskich mediach bywały przesadzone. Według przeglądu przypadków cytowanego przez kilka źródeł, od 2009 roku odnotowano na świecie 32 potwierdzone zakażenia Cupriavidus gilardii u ludzi, z czego dziesięć zakończyło się śmiercią, co daje śmiertelność na poziomie 31,3 procent w tej wąskiej grupie. Niemal wszystkie przypadki dotyczyły osób z osłabioną odpornością. Zakażenia zdarzają się rzadko, a gdy już do nich dochodzi, dotyczą zwykle pacjentów z istotnymi schorzeniami współistniejącymi lub obniżoną odpornością. Kluczowe jest jedno zdanie, które pojawia się w niemal każdym źródle: bakteria nie trafiła do wody pitnej. Trafiła do wody używanej do nawadniania zieleni miejskiej, co samo w sobie budzi niepokój, bo przy podlewaniu może dojść do aerozolizacji.
Trzy miesiące milczenia i list do Zuckerberga
Tu robi się politycznie. Uprawnienia do zrzutu cofnięto 24 marca. Opinia publiczna dowiedziała się o sprawie dopiero 26 czerwca. 9 lipca 2026 roku kongresmenka z Wyoming Harriet Hageman wysłała do Marka Zuckerberga list z żądaniem wyjaśnień, dlaczego minęły ponad trzy miesiące zanim ktokolwiek o tym usłyszał.
Hageman napisała wprost, że wielu mieszkańców słusznie martwi się wysokim zużyciem wody przez centra danych w gminach, gdzie liczy się każda kropla, dodając, że tym bardziej niepokoi ją fakt, iż skażenie wyszło z systemu chłodzenia zamkniętego, czyli technologii reklamowanej właśnie jako rozwiązanie problemu wysokiego zużycia wody.
„Wielu ma słuszne obawy dotyczące wysokiego zużycia wody przez centra danych w naszych społecznościach, gdzie każda kropla jest policzona i potrzebna, więc tym bardziej niepokoi mnie, że to skażenie zdaje się pochodzić z zamkniętego systemu chłodzenia w Państwa obiekcie, technologii marketowanej jako rozwiązanie wysokiego zużycia wody przez centra danych” / „Many are rightfully concerned about high water consumption rates by data centers in our communities where every drop of water is accounted for and needed, so I am even more concerned that this contamination seemingly came from your facility’s closed-loop cooling system, a technology that is marketed as being a solution to high data center water consumption.”
Radny Cheyenne Mark Laybourn ujął sprawę krócej: to ostatnia rzecz, jakiej teraz potrzebowali, ale to rzeczywistość, z którą trzeba się zmierzyć.
Meta, za pośrednictwem generalnego wykonawcy Fortis, odpowiedziała, że gdy tylko dowiedziała się o substancji znalezionej w ściekach miejskich, natychmiast wstrzymała zrzut i zaczęła wywozić wodę poza teren, a niezależne testy zlecone firmie zewnętrznej nie wykazały śladów bakterii.
Ta historia to w gruncie rzeczy lekcja o tym, jak łatwo infrastruktura AI zderza się z lokalną rzeczywistością, którą inwestorzy traktują jako drobiazg. Sama bakteria nie jest zagrożeniem epidemiologicznym, to jasne. Trzydzieści dwa przypadki na świecie w kilkanaście lat to nie jest kryzys zdrowia publicznego. Problemem jest coś innego: trzy miesiące ciszy między cofnięciem pozwolenia a poinformowaniem mieszkańców. W branży, która non stop przekonuje opinię publiczną, że chłodzenie zamknięte rozwiązuje problem wody, jeden epizod w Wyoming pokazuje, że technologia marketingowo bezpieczna wcale nie oznacza operacyjnie bezproblemowej. Nie demonizowałbym tu Mety, bo winę częściowo ponosi podwykonawca, ale zarządzanie kryzysowe zawiodło i to na poziomie komunikacji, nie inżynierii. Ciekawe, czy inne miasta z boomem na centra danych, szczególnie w Teksasie i Arizonie, zaczną teraz same szukać podobnych niespodzianek w swoich systemach.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Rynek nie mrugnął okiem
Dla inwestorów Project Cosmo to zaokrąglenie w budżecie. Akcje Mety zamknęły się 9 lipca na poziomie 631,48 dolara, zyskując w tym tygodniu 8,33 procent, a rynki predykcyjne typu Polymarket dawały spółce ponad 91-procentowe szanse na przebicie 640 dolarów jeszcze w lipcu. Jeden incydent bakteryjny na jednej budowie w Wyoming nie zachwieje wyceną firmy, której program capeksu na 2026 rok sięga 125 do 145 miliardów dolarów.
Ciekawiej robi się na poziomie sektorowym. Ta sama ekspozycja wodna i środowiskowa dotyczy Microsoftu, którego wydatki inwestycyjne w samym trzecim kwartale liczone są w dziesiątkach miliardów dolarów, oraz Alphabet, planującego porównywalny capex na 2026 rok. Według zestawienia Benzingi w pierwszym kwartale 2026 roku opóźniono lub zablokowano w USA projekty centrów danych warte 130 miliardów dolarów, a 71 procent Amerykanów sprzeciwia się budowie takich obiektów w pobliżu swoich domów. Cheyenne to pierwszy udokumentowany przypadek, w którym incydent bakteryjny wywołał zarówno kontrolę kongresową, jak i systemową blokadę zrzutów przemysłowych w całym mieście.
Beneficjentem tej historii może być branża technologii wodnych. Xylem, spółka o kapitalizacji 28,2 miliarda dolarów, współpracuje już z Dow nad zaawansowanymi systemami wodnymi do chłodzenia centrów danych. Jefferies podniósł 2 lipca rekomendację dla Xylem do „kupuj” z ceną docelową 140 dolarów, choć akcje zamknęły się wtedy na poziomie 118,89 dolara, wciąż 12,06 procent poniżej poziomu z początku roku.
Kilka faktów w skrócie:
- Skażenie wykryto w lutym 2026, opinia publiczna dowiedziała się 26 czerwca
- BOPU cofnął uprawnienia do zrzutu 24 marca 2026
- Od 2009 roku odnotowano 32 przypadki zakażeń u ludzi, 10 śmiertelnych
- Woda pitna Cheyenne nie została skażona, problem dotyczył systemu wody odzyskanej
- Cheyenne otrzymuje rocznie około 15 cali opadów, co czyni je jedną z najbardziej suchych stolic stanowych w USA
Co to oznacza dla polskich firm i samorządów
W Polsce temat zużycia wody przez centra danych dopiero raczkuje w debacie publicznej, ale kierunek jest ten sam co w USA. W Ożarowie Mazowieckim pod Warszawą ma ruszyć budowa centrum danych, które licząc według uśrednionych danych amerykańskich dla podobnych obiektów mogłoby w przyszłości zużywać nawet dwa miliony litrów wody dziennie, a w planach są kolejne obiekty nawet dziesięciokrotnie bardziej energochłonne. Problem w tym, że o samych inwestycjach wiadomo u nas niewiele, bo jak zauważają analitycy cytowani przez OKO.press, tego typu projekty otacza w Polsce nimb tajemnicy.
W Polsce obowiązuje już rozporządzenie z 2024 roku nakładające na operatorów centrów danych obowiązek raportowania zużycia energii, a europejska baza danych wymaga też raportowania zużycia wody od obiektów przekraczających 500 kW, choć dostęp do tych danych mają wyłącznie podmioty kontrolujące i właściciele, nie dziennikarze ani społeczeństwo. To dokładnie odwrotność tego, co wydarzyło się w Cheyenne, gdzie lokalny samorząd dysponował realną władzą regulacyjną i z niej skorzystał, cofając pozwolenia praktycznie natychmiast po ustaleniu źródła skażenia.
Jeśli polskie gminy planujące u siebie centra danych chcą uniknąć scenariusza z Wyoming, warto już teraz pytać inwestorów wprost o typ systemu chłodzenia, docelowy odbiornik ścieków technologicznych i procedury awaryjne na wypadek skażenia. Case Cheyenne pokazuje, że nawet najbardziej zaawansowane rozwiązanie, czyli obieg zamknięty reklamowany jako oszczędny wodnie, może zawieść na etapie uruchomienia, kiedy nikt jeszcze nie testuje systemu rutynowo.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiału agencyjnego Yahoo Finance / 24/7 Wall St. z 10 lipca 2026 roku, a także TechSpot i Tom’s Hardware. Dodatkowe informacje pochodzą z Wyoming Tribune Eagle, Cowboy State Daily, Fortune i Futurism. Cytat Harriet Hageman zweryfikowano z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Kontekst dla polskiego rynku oparto na materiale portalu OKO.press oraz doniesieniach Portalsamorzadowy.pl. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę rozwoju śledztwa kongresowego i ewentualnej odpowiedzi Mety.
