Anthropic w piątek wieczorem wyłączyło dostęp do dwóch swoich najmocniejszych modeli, Fable 5 i Mythos 5, dla wszystkich użytkowników poza Stanami Zjednoczonymi. Decyzja zapadła kilka dni po premierze i była efektem nagłej decyzji amerykańskiego Departamentu Handlu, który nałożył kontrolę eksportową na te systemy z powodów bezpieczeństwa narodowego.
Kluczowe fakty:
- Anthropic w piątek wieczorem zablokowało globalny dostęp do modeli Fable 5 i Mythos 5 na skutek dyrektywy eksportowej amerykańskiego Departamentu Handlu, która dotarła do firmy o 17:21 czasu wschodniego.
- Nakaz nakazywał zablokowanie dostępu dla wszystkich obcokrajowców – w tym zagranicznych pracowników samego Anthropic – niezależnie od ich miejsca pobytu.
- Przyczyną decyzji rządu było odkrycie metody jailbreaku modelu Fable 5, jednak Anthropic twierdzi, że ta sama technika działa również na innych publicznie dostępnych modelach, w tym na GPT-5.5 od OpenAI.
To jedna z tych historii, które brzmią jak scenariusz filmu o szpiegach, a okazują się prawdziwym wydarzeniem z poniedziałkowych nagłówków. Firma, która od lat powtarza, że jej modele trzeba traktować z ostrożnością „jak broń”, w końcu usłyszała od rządu: dobra, bierzemy was za słowo.
Co właściwie się stało
Zgodnie ze oświadczeniem opublikowanym przez Anthropic, dyrektywa eksportowa dotarła do firmy w piątek o 17:21 czasu wschodniego. Nakazywała natychmiastowe zablokowanie dostępu do Fable 5 i Mythos 5 dla wszystkich „obcokrajowców” (foreign nationals) — niezależnie od tego, czy znajdują się na terenie USA, czy poza nim. Co istotne, zakaz objął również zagranicznych pracowników samej Anthropic, którzy brali udział w budowaniu tych modeli.
Anthropic, nie mogąc technicznie odróżnić użytkowników według narodowości, zdecydował się na rozwiązanie najprostsze, ale najbardziej bolesne: wyłączenie dostępu globalnie. Inaczej nie dałoby się spełnić wymogów nakazu.
Sam list od rządu nie był zbyt szczegółowy. Z tego, co ustaliło Anthropic, władze powołują się na odkrycie metody „jailbreaku” Fable 5 — sposobu na obejście zabezpieczeń modelu. Firma jednak twardo broni swojego stanowiska. Według Anthropic, dokonano przeglądu demonstracji tej techniki i okazało się, że umożliwia ona identyfikację niewielkiej liczby wcześniej znanych, drobnych podatności, które inne publicznie dostępne modele również są w stanie wykryć.
Innymi słowy: to nie był jakiś przełomowy, uniwersalny sposób na rozbrojenie wszystkich zabezpieczeń. Firma uważa, że ten sam jailbreak działałby też na innych publicznie dostępnych modelach, w tym na GPT-5.5 od OpenAI, które nie podlegają analogicznym ograniczeniom eksportowym.
Tu pojawia się pierwsze pytanie, na które chyba nikt jeszcze nie ma dobrej odpowiedzi: czy to selektywne traktowanie jednej firmy, czy realna ocena ryzyka?
Architektura Fable i Mythos — dlaczego akurat te modele
Żeby zrozumieć skalę sprawy, trzeba wiedzieć, jak te dwa systemy są ze sobą powiązane. Fable 5 zawiera klasyfikatory zaprojektowane tak, by blokować odpowiedzi w obszarach wysokiego ryzyka, takich jak cyberbezpieczeństwo, natomiast Mythos 5 — dostępny dla osobno zweryfikowanej grupy organizacji — działa z częścią tych ograniczeń usuniętych.
Czyli Mythos to mocniejsza, „odsłonięta” wersja, a Fable to publiczna fasada z dodatkowymi warstwami zabezpieczeń. I właśnie to rozróżnienie stało się punktem spornym. Jeśli ktoś znajdzie sposób na obejście warstwy Fable, teoretycznie dostaje dostęp do możliwości Mythosa — w tym tych związanych z cyberbezpieczeństwem na poziomie, który rząd uznaje za zbyt wrażliwy, by trafiał za granicę.
Piszę to z pewnym niedowierzaniem, bo sam temat śledzę od dawna i wydawało mi się, że jesteśmy przygotowani na różne scenariusze regulacyjne — ale nie aż takie. Z jednej strony rozumiem logikę rządu USA: jeśli firma sama mówi „to jest potencjalnie broń”, trudno się dziwić, że ktoś w końcu zacznie traktować to dosłownie. Z drugiej strony sposób, w jaki to zrobiono, jest co najmniej niezręczny. Blokada bez ostrzeżenia, objęcie nią sojuszników i własnych pracowników firmy — to nie wygląda na precyzyjnie wymierzony instrument polityki, a raczej na działanie pod presją czasu albo wewnętrzne spory w administracji. Dla europejskich firm i instytucji, które dopiero zaczęły integrować Mythosa do swoich systemów, to bardzo zły sygnał. Nie chodzi tylko o utratę dostępu na kilka dni — chodzi o to, że nikt teraz nie wie, czy taka sytuacja nie powtórzy się z innym modelem, inną firmą, w gorszym momencie. I szczerze: nie wiem, czy Europa ma realny plan na taki scenariusz, czy tylko apele o „suwerenność technologiczną”, które słyszymy co kilka miesięcy.
Reakcja Europy i Kanady
Najgłośniej zareagował kanadyjski premier Mark Carney. Stwierdził, że amerykański zakaz eksportu, blokujący zagraniczny dostęp do najnowszych modeli Anthropic, podkreśla ryzyko zależności od niewielkiej grupy potężnych narzędzi AI. Według doniesień Bloomberga porównał całą sytuację do kryzysu finansowego z 2008 roku — co samo w sobie jest dość mocnym porównaniem.
Carney nie obwinia bezpośrednio nikogo. Powiedział dziennikarzom w niedzielę, że „nikt w tej sytuacji nie zrobił niczego złego, ale popełnimy błąd, jeśli po prostu to zaakceptujemy, nie wyciągniemy z tego wniosku i nie zaczniemy budować i dywersyfikować” (oryg. „Nobody’s done anything wrong in this situation, but we will have done something wrong if we just accept this, don’t take the lesson, don’t build out and diversify”).
Unia Europejska, która — jak przypominają media — dopiero w czerwcu, po tygodniach negocjacji, uzyskała dostęp do Mythosa, również nie kryje niepokoju. Według doniesień najnowszy rozwój wydarzeń tylko podkreśla „potrzebę technologicznej suwerenności Europy”. Rzecznik Komisji Europejskiej Thomas Regnier dodał, że Bruksela ocenia praktyczne konsekwencje zakazu, zaznaczając przy tym, że choć nowa generacja modeli AI niesie znaczące korzyści, w tym dla cyberobrony, rodzi też poważne obawy dotyczące bezpieczeństwa, którymi trzeba się zająć, a środki podejmowane w tym świetle nie powinny dyskryminować partnerów.
Reakcje nie ograniczają się do oficjalnych stanowisk rządowych. Według doniesień Indie zaproponowały fundusz na suwerenną AI o wartości 5 miliardów dolarów w odpowiedzi na zawieszenie dostępu do modeli Anthropic, a brytyjska firma Cosine ma jednoczyć BT, HSBC i BAE wokół budowy własnego, suwerennego modelu. Cała ta sprawa nakłada się też na wydarzenia geopolityczne — komentarze Carneya padają kilka dni przed szczytem G7 w Évian-les-Bains we Francji (15-17 czerwca), gdzie zarządzanie AI ma znaczące miejsce w agendzie.
Lista reakcji, które napłynęły w ostatnich godzinach, wygląda mniej więcej tak:
- Kanada — porównanie do kryzysu z 2008 roku, wezwanie do dywersyfikacji
- Unia Europejska — odwołanie do „suwerenności technologicznej”
- Indie — propozycja własnego funduszu na rozwój AI
- Wielka Brytania — konsorcjum spółek pracujące nad własnym modelem
Anthropic jedzie do Waszyngtonu
W odpowiedzi na całą sytuację Anthropic nie czeka z założonymi rękami. Z doniesień Axios, na które powołuje się m.in. Wall Street Journal, wynika, że firma wysłała starszych specjalistów technicznych do Waszyngtonu, by spróbować odwrócić decyzję rządu i przywrócić dostęp do obu modeli.
Rozmowy trwają od piątku. Zespół Anthropic prowadził wirtualne spotkania z urzędnikami Białego Domu, a w sobotnich rozmowach uczestniczyli sekretarz handlu Howard Lutnick oraz dyrektor do spraw cyberbezpieczeństwa Sean Cairncross. Ze strony Anthropic w spotkaniach brali udział współzałożyciel i dyrektor do spraw zasobów obliczeniowych Tom Brown, a także szefowa działu polityki Sarah Heck.
Cel? Przekonać administrację, że model dało się — i da się — utrzymać pod kontrolą bez konieczności globalnego wyłączenia. To, czy się uda, prawdopodobnie zależy od tego, jak szybko obie strony znajdą jakiś wspólny język w sprawie definicji „ryzyka” i „kontroli”.
Konto na X śledzące temat opublikowało nieformalne podsumowanie tej sytuacji:
Just now: Anthropic is flying senior technical staff to Washington to repair its fight with the White House after export controls forced its top models, Mythos and Fable, offline.
The company is now trying to convince officials that the models can be safely controlled, turning… https://t.co/rMpQbnaahA pic.twitter.com/HT82L2uik2
— Chubby♨️ (@kimmonismus) June 14, 2026
Głosy z branży — podzielone, jak zawsze
Reakcje komentatorów technologicznych i ekspertów od bezpieczeństwa są, jak to bywa, dość spolaryzowane.
Część osób patrzy na to jako na absurd polityczny. Badacz Dean W. Ball napisał na X: „An administration whose posture is that we should export advanced AI chips to China, which also wants to ban… Britain (and every other non-American on Earth)… from using our best models? I have no words.” / „Administracja, której postawa polega na tym, że powinniśmy eksportować zaawansowane chipy AI do Chin, a jednocześnie chce zakazać… Wielkiej Brytanii (i każdemu innemu niż amerykański obywatelowi na Ziemi)… korzystania z naszych najlepszych modeli? Nie mam słów.”
Inni uważają, że Anthropic samo sobie ugotowało tę zupę. Badacz cyberbezpieczeństwa Peter Girnus skomentował na X: „If you describe your product as a munition in every press release, eventually a government takes you at your word. They wrote the legal predicate themselves and called it a brand.” / „Jeśli w każdym komunikacie prasowym opisujesz swój produkt jako amunicję, w końcu rząd weźmie cię za słowo. Sami napisali sobie podstawę prawną i nazwali to marką.”
Pojawia się też wątek techniczny, który tłumaczy, czemu zakaz dotknął nawet pracowników Anthropic. Chodzi o tak zwaną zasadę „deemed export” — pokazanie kontrolowanej technologii obywatelowi innego państwa na terenie USA jest prawnie traktowane jak eksport tej technologii za granicę. Dlatego nawet zagraniczni inżynierowie zatrudnieni w Anthropic, którzy współtworzyli te modele, stracili do nich dostęp.
Jeden z komentatorów ujął to dosadnie: amunicja jest w budynku, a ludzie, którzy ją zbudowali, nie mogą na nią nawet patrzeć.
Co to oznacza dla biznesu Anthropic
Sprawa ma też wymiar czysto finansowy, i to dość poważny. Wymuszone wyłączenie Fable 5 i Mythos 5 wywołało gwałtowny spadek na rynku przedrynkowych (pre-IPO) udziałów spółki. Nie jest to przypadek bez znaczenia — Anthropic złożyło w zeszłym miesiącu poufny wniosek o pierwszą ofertę publiczną w USA, wyprzedzając w tym wyścigu OpenAI.
Cała sytuacja może też uderzyć w reputację firmy jako partnera biznesowego. Incydent może nadszarpnąć wizerunek Anthropic jako wiarygodnego partnera w oczach rosnącej listy klientów korporacyjnych, którzy dopiero zaczęli budować swoje procesy wokół tych modeli.
Co ciekawe, ta cała afera dzieje się na tle szerszego konfliktu Anthropic z administracją. Firma i rząd USA toczą już spór sądowy po tym, jak Anthropic odmówiło bezwarunkowego udostępnienia swojej technologii do zastosowań wojskowych. Trudno więc nie zadać sobie pytania, czy obecna dyrektywa eksportowa to wyłącznie kwestia bezpieczeństwa, czy też kolejny element znacznie szerszej, bardziej napiętej relacji.
Anthropic zapowiedziało, że pracuje nad przywróceniem dostępu „tak szybko, jak to możliwe”, określając całą sytuację jako „nieporozumienie”. Czy administracja zgodzi się z tą oceną? Tego na razie nie wiemy. Rozmowy trwają, a kolejne dni — zwłaszcza w kontekście trwającego szczytu G7 — mogą przynieść więcej szczegółów.
