Dwa okręgi szkolne w Nowym Meksyku wstrzymały korzystanie z Amiry, obowiązkowego w tym stanie narzędzia AI, które słucha, jak dzieci czytają na głos, i ocenia ich postępy. Powodem są setki tysięcy nagrań głosów uczniów i brak jasnych odpowiedzi na pytanie, gdzie te nagrania trafiają.
Kluczowe fakty:
- Dwa okręgi szkolne w Nowym Meksyku wstrzymały korzystanie z narzędzia AI Amira Learning z powodu braku jasności co do tego, gdzie trafiają setki tysięcy nagrań głosów uczniów.
- Od roku szkolnego 2025/26 korzystanie z Amiry jest obowiązkowe dla uczniów od zerówki do drugiej klasy we wszystkich publicznych szkołach w Nowym Meksyku, a rezygnacja z nagrywania oznacza utratę dostępu do przesiewowego badania w kierunku dysleksji.
- Firma Amira Learning, założona w 2017 roku w San Francisco, zebrała ponad 40 mln dolarów od inwestorów, w tym Google Assistant Fund i Amazon Alexa Fund, a jej oprogramowanie trafiło już do ponad 2500 szkół i blisko miliona uczniów.
Sprawę opisał 7 sierpnia serwis NBC News, ale narastała od miesięcy. Cassie Fleming, matka uczennicy pierwszej klasy, opowiedziała dziennikarzom, że jej córka wróciła ze szkoły w sierpniu ubiegłego roku ze skargą na kogoś o imieniu Amira: „Nie pozwala mi dokończyć zdania, nie słucha” / „She doesn’t let me finish my sentences, she doesn’t listen”. Amira nie jest koleżanką z klasy. To oprogramowanie.
Czym jest Amira i dlaczego trafiła do wszystkich szkół w stanie
Amira Learning powstała w 2017 roku w San Francisco. Firmę założył zespół byłych inżynierów i menedżerów z Pearsona, IBM, ACT i Renaissance, opierając produkt na dwudziestu latach badań Uniwersytetu Carnegie Mellon. Mechanizm jest prosty do opisania: dziecko zakłada słuchawki z mikrofonem, czyta tekst na głos, a system rozpoznaje mowę, wyłapuje błędy, podpowiada i jednocześnie wystawia ocenę biegłości czytania.
W Nowym Meksyku Amira nie jest opcją. Od początku roku szkolnego 2025/26 korzystanie z niej jest obowiązkowe dla uczniów od zerówki do drugiej klasy w szkołach publicznych i publicznych szkołach czarterowych, a dopuszczono ją do ósmej klasy włącznie. Stanowe kuratorium sięgnęło po to narzędzie po tym, jak dotychczasowy dostawca testów, Istation, został przejęty przez Amira Learning. Program pełni przy okazji funkcję przesiewowego badania w kierunku dysleksji, co oznacza, że rodzic, który nie zgadza się na nagrywanie, traci dostęp do diagnozy.
Skala biznesu jest już poważna. Firma zebrała ponad 40 mln dolarów od inwestorów, w tym Owl Ventures, Vertical Venture Partners, Houghton Mifflin Harcourt, Google Assistant Fund i Amazon Alexa Fund, a jej rozwiązania trafiły do ponad 2500 szkół i blisko miliona uczniów. Amira jest wymagana w dwóch stanach, Nowym Meksyku i Idaho, oraz dopuszczona do użytku stanowego w Kalifornii, Georgii, Massachusetts, Michigan, Oklahomie i Teksasie. To rynek, na którym pojedynczy kontrakt stanowy waży więcej niż setka umów z pojedynczymi szkołami.
Bunt zaczął się od dyrektorów, nie od aktywistów
30 lipca, na posiedzeniu rady w Santa Fe, kurator Christine Griffin ogłosiła zawieszenie programu do czasu otrzymania wytycznych od stanowego departamentu edukacji. Jej stanowisko było ostrożne, ale jednoznaczne: „Dopóki te prace trwają, Santa Fe Public Schools powstrzyma się od korzystania z Amiry, w tym z funkcji nagrywania głosu, do czasu udostępnienia dodatkowych wytycznych” / „While this work continues, however, Santa Fe Public Schools will refrain from using Amira, including the voice recording feature, until additional guidance is available.” Jeśli wytyczne nie nadejdą do 14 sierpnia, okręg przejdzie na i-Ready, oprogramowanie stosowane już do testów z matematyki, które nie nagrywa głosu.
Kilka dni później dołączyło Los Alamos. Kurator Jennifer Guy wysłała list do sekretarz edukacji Mariany D. Padilli z prośbą o zawieszenie obowiązku stosowania Amiry jako stanowego testu wczesnej umiejętności czytania i przesiewowego badania dysleksji do czasu rozwiązania problemów z bezpieczeństwem i dokładnością. W liście padło zdanie, które moim zdaniem jest sednem całej sprawy: „Głos dziecka jest w praktyce daną biometryczną, a rodzice mają pełne prawo czuć niepokój, że jest zbierany i przechowywany przez system zewnętrznej firmy jako warunek udziału w obowiązkowym teście stanowym” / „A child’s voice is effectively biometric data, and parents are rightly uneasy about it being collected and retained by a third-party system as a condition of a state-mandated assessment.”
Guy dodała, że okręgowi doradzono wyłączenie funkcji nagrywania, ale nie udało się tego zrobić na poziomie okręgu. Zwróciła też uwagę na coś, o czym w dyskusji o prywatności łatwo zapomnieć: rozpoznawanie mowy wciąż radzi sobie słabo z młodymi głosami, kształtującą się artykulacją i wymową uczniów dwujęzycznych, a nauczyciele stracili możliwość korygowania błędnych wyników.
Co dokładnie budzi sprzeciw rodziców
Lista zarzutów, które przewijają się w relacjach z Nowego Meksyku, wygląda tak:
- nagrania głosów dzieci od piątego roku życia są zapisywane i przechowywane, a rodzice nie otrzymali jasnej odpowiedzi, gdzie i jak długo
- uczniowie uznani za nieosiągających biegłości muszą podchodzić do testu co miesiąc, oprócz trzech badań w ciągu roku szkolnego
- nauczyciele z Albuquerque zgłaszali, że system nie rozpoznaje głosów uczniów z wadami wymowy i obcym akcentem, a w gwarnej klasie łapie głosy innych dzieci
- brak możliwości wyłączenia nagrywania na poziomie okręgu
- część polityków w Nowym Meksyku przyznaje, że wdrożenie przeprowadzono w pośpiechu
Firma odpiera zarzuty punkt po punkcie. Amira deklaruje, że nagrania są przechowywane w formie pozbawionej identyfikatorów, nie służą do publicznego trenowania modeli AI, nie tworzy się z nich wzorców głosu do identyfikacji, dane nie są sprzedawane ani wykorzystywane marketingowo, a okręgi mogą całkowicie wyłączyć zbieranie dźwięku. Deklaracja o możliwości wyłączenia zderza się jednak wprost z tym, co napisała kurator z Los Alamos.
Nie jestem przeciwnikiem takich narzędzi i uważam, że rodzice z Santa Fe też nimi nie są. Amira robi rzecz, której żaden nauczyciel z trzydziestoosobową klasą nie zrobi: siada z każdym dzieckiem osobno na kilkanaście minut i słucha. To realna wartość, szczególnie w stanie, który od lat zajmuje ostatnie miejsca w krajowych rankingach edukacyjnych.
Ale zwróćcie uwagę na kolejność zdarzeń. Najpierw wdrożono obowiązkowo, w całym stanie, dla najmłodszych dzieci. Potem zaczęto pytać, gdzie trafiają nagrania. To odwrotność tego, jak powinno się kupować technologię za publiczne pieniądze.
Drażni mnie też argument, że dane są „pozbawione identyfikatorów”. Głos sześciolatka czytającego na głos to nie jest anonimowy plik dźwiękowy. To materiał, z którego przy odrobinie wysiłku można odtworzyć bardzo dużo: wiek, płeć, akcent, wadę wymowy, prawdopodobne pochodzenie językowe. Firma może w dobrej wierze twierdzić, że nikt tego nie robi. Problem w tym, że to twierdzenie musi wystarczyć rodzicowi, który nie ma jak go sprawdzić.
I pytanie, na które nie znam odpowiedzi: co się stanie z tymi nagraniami, jeśli Amira Learning zostanie za pięć lat przejęta przez kogoś innego? Bo Istation już raz został.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Największy okręg w stanie zostaje przy narzędziu
Nie wszyscy naciskają hamulec. Albuquerque Public Schools, największy okręg w Nowym Meksyku, zapowiedział dalsze korzystanie z Amiry zgodnie z wymogami stanu. Powód jest prozaiczny: wyniki. W minionym roku szkolnym pierwszo i drugoklasiści z tego okręgu osiągnęli najlepsze rezultaty w czytaniu od co najmniej 2021 roku, z 34 procentami biegłości wśród pierwszoklasistów i 39 procentami wśród drugoklasistów na koniec maja.
Zastępca kuratora Randy Mahlerwein ujął to ostrożnie: „Wiemy, że AI jest narzędziem, i wiemy, że AI może przynieść korzyść, ale sądzę, że musimy też działać odpowiedzialnie” / „We know that AI is a tool, and we know that AI can benefit, but I think we also need to be responsible.”
Rzeczniczka stanowego departamentu edukacji Janelle Taylor Garcia zapowiedziała, że zaktualizowane wytyczne są w przygotowaniu i obejmą zarówno opcje stosowania Amiry, jak i kwestie prywatności oraz poufności dokumentacji edukacyjnej uczniów.
Czy taka historia mogłaby wydarzyć się w polskiej szkole?
Mogłaby, choć punkt wyjścia mamy inny. RODO traktuje nagranie głosu ucznia jako dane osobowe od pierwszej sekundy, a szkoła jako podmiot publiczny musi mieć inspektora ochrony danych i przeprowadzić ocenę skutków dla ochrony danych przy tego typu przetwarzaniu. Status danych biometrycznych w rozumieniu artykułu 9 RODO nagranie zyskuje dopiero wtedy, gdy służy jednoznacznej identyfikacji osoby, i właśnie na tym rozróżnieniu opiera się linia obrony dostawców takich systemów. Rodzic w Polsce ma jednak narzędzie, którego rodzice w Nowym Meksyku nie mają: skargę do UODO.
Drugi filar to AI Act. System AI oceniający efekty uczenia się to przypadek wysokiego ryzyka z załącznika III. Tyle że po pakiecie Digital Omnibus, czyli rozporządzeniu (UE) 2026/1744 opublikowanym 24 lipca 2026 roku, obowiązki dla samodzielnych systemów wysokiego ryzyka z załącznika III, w tym z obszaru edukacji, będą stosowane dopiero od 2 grudnia 2027 roku. Od 2 sierpnia 2026 roku działają natomiast obowiązki przejrzystości z artykułu 50, nadzór rynku i przepisy o karach. Innymi słowy: gdyby polska szkoła kupiła dziś odpowiednik Amiry, przez najbliższe szesnaście miesięcy nie musiałaby spełniać wymogów dokumentacyjnych, oceny ryzyka ani nadzoru człowieka przewidzianych dla wysokiego ryzyka.
To spora luka, biorąc pod uwagę, że Ministerstwo Edukacji Narodowej wpisało odpowiedzialne korzystanie ze sztucznej inteligencji do priorytetów polityki oświatowej na rok szkolny 2026/2027. Priorytet to jednak nie procedura zakupowa. Polskim okręgom, a właściwie organom prowadzącym, przydałby się prosty wymóg: zanim narzędzie AI zacznie nagrywać dzieci, dyrektor musi umieć odpowiedzieć rodzicowi na trzy pytania Jennifer Guy. Gdzie są nagrania, jak długo tam zostaną, kto ma do nich dostęp.
Jeśli szkoła nie zna odpowiedzi, nie powinna kupować.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiałów źródłowych, w tym artykułu NBC News autorstwa Tylera Kingkade’a z dnia 07.08.2026, pełnego tekstu listu kurator Jennifer Guy opublikowanego przez Los Alamos Daily Post oraz relacji Education Week. Wykorzystano również materiały Albuquerque Journal, Santa Fe New Mexican, GovTech, KOB 4, KUNM oraz oficjalną dokumentację Amira Learning dotyczącą prywatności i bezpieczeństwa danych. Kontekst regulacyjny dotyczący AI Act opracowano na podstawie komunikatu Ministerstwa Cyfryzacji oraz analiz prawnych publikowanych przez Lex.pl i Rzeczpospolitą. Cytaty Christine Griffin, Jennifer Guy, Randy’ego Mahlerweina i Janelle Taylor Garcia zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o wytycznych stanowego departamentu edukacji Nowego Meksyku i dalszych decyzjach okręgów szkolnych.
