Kierowcy z Kalifornii złożyli 22 czerwca pozew zbiorowy przeciwko sześciu dużym sieciom stacji benzynowych, zarzucając im stosowanie narzędzia AI do nielegalnej koordynacji cen paliwa. Na ławie oskarżonych zasiadają BP, Circle K, Marathon Petroleum, 7-Eleven, Walmart i Albertsons, a także bezpośrednio twórca algorytmu, firma Kalibrate.
Kluczowe fakty:
- 22 czerwca kierowcy z Kalifornii złożyli pozew zbiorowy przeciwko sześciu sieciom stacji benzynowych (BP, Circle K, Marathon Petroleum, 7-Eleven, Walmart i Albertsons) oraz firmie Kalibrate, zarzucając im stosowanie algorytmu AI do nielegalnej koordynacji cen paliwa na ponad 1700 stacjach w stanie.
- Algorytm firmy Kalibrate zbiera dane cenowe od uczestniczących stacji i generuje rekomendacje cenowe – gdy konkurenci korzystają z tego samego systemu, ceny przestają być wynikiem rynkowej rywalizacji, co pozew określa jako "zmowę szprychową" (hub-and-spoke conspiracy).
- Według skargi, w rejonach o wysokim udziale stacji korzystających z Kalibrate cena benzyny była o nawet 30 centów wyższa na galonie, a szacowane straty kierowców sięgają blisko 3 miliardów dolarów rocznie.
To nie jest sprawa o kilka centów przy dystrybutorze. Łączna liczba stacji należących do pozwanych to ponad 1700 obiektów w samej Kalifornii. Każdy grosz dodany do ceny galona paliwa kosztuje tamtejszych kierowców 134 miliony dolarów rocznie. Przy 22 centach na galonie, o które oskarżyciele obwiniają algorytm, daje to blisko 3 miliardy dolarów rocznie wyciągniętych z kieszeni zwykłych ludzi.
Jak działa algorytm, który stał się problemem
Kalibrate to brytyjska firma działająca w ponad 70 krajach, specjalizująca się w tzw. optymalizacji cen paliw. Jej narzędzie zbiera dane cenowe od uczestniczących w systemie stacji, a następnie generuje rekomendacje cenowe dla każdego operatora. Problem? Gdy konkurenci masowo korzystają z tego samego systemu, zasilanego tymi samymi danymi, ceny przestają być wynikiem rynkowej rywalizacji i zaczynają wyglądać jak efekt cichego porozumienia.
W pozwie złożonym w federalnym sądzie w Sacramento opisano to jako „zmowę szprychową” (ang. hub-and-spoke conspiracy). Kalibrate pełni rolę centrum, a sieci stacji to szprychy. Żadna z nich nie musi bezpośrednio rozmawiać z konkurentem, bo wszystkie delegują decyzje cenowe do tego samego algorytmu.
Według skargi, w rejonach gdzie stacje korzystające z Kalibrate miały wysoki udział rynkowy, cena regularnej benzyny była o nawet 30 centów wyższa, a oleju napędowego o 33 centy wyższa na galonie, niż wynikałoby to z warunków prawdziwie konkurencyjnego rynku.
Prawo, które czekało na taki przypadek
Pozew opiera się na dwóch podstawach prawnych:
- Ustawa Cartwrighta (Cartwright Act) – główne prawo antymonopolowe Kalifornii, obowiązujące od ponad stu lat
- Assembly Bill 325 (AB 325) – nowa ustawa obowiązująca od 1 stycznia 2026 roku, pierwsza w USA wymierzona bezpośrednio w algorytmiczne ustalanie cen. Zakazuje stosowania wspólnych algorytmów cenowych, gdy konkurenci wrzucają poufne dane do tego samego systemu i otrzymują z powrotem skoordynowane rekomendacje
Sprawa jest jedną z pierwszych skierowanych właśnie pod AB 325. Innymi słowy, Kalifornia napisała to prawo z myślą o dokładnie takich przypadkach. I oto mamy pierwszy egzamin.
Kontekst, który robi różnicę
Kalifornia ma i tak najdroższe paliwo w całych Stanach. Według AAA, w momencie składania pozwu kierowcy płacili tam średnio 5,58 dolara za galon benzyny, podczas gdy krajowa średnia wynosiła 3,93 dolara. Różnicę tłumaczą częściowo obiektywne czynniki: wysokie podatki stanowe, wymagania dotyczące mieszanek paliwowych redukujących emisje oraz ograniczona przepustowość rafinerii. Ale prawnicy powodów twierdzą, że algorytm dokładał jeszcze własną warstwę podwyżek na tej i tak wysokiej bazie. W niektórych częściach stanu ceny przekroczyły 7 dolarów za galon, co powiązano częściowo z zakłóceniami dostaw wywołanymi przez konflikt USA z Iranem.
Obserwuję tę sprawę z dużym zainteresowaniem, bo dotyka czegoś, o czym branża AI woli nie mówić głośno. Optymalizacja algorytmiczna jest legalnym i pożytecznym narzędziem, dopóki działa w obrębie jednej firmy. Problem zaczyna się wtedy, gdy kilku konkurentów korzysta z tego samego silnika cenowego, zasilanego ich wzajemnymi danymi. Z technicznego punktu widzenia każdy z nich „działa niezależnie”. Z prawnego i ekonomicznego, efekt może być nie do odróżnienia od klasycznej zmowy. To nie jest hipotetyczny dylemat. RealPage dostał za to pozew DOJ w branży wynajmu mieszkań i ostatecznie ugodę. Teraz podobna logika trafia do dystrybutorów benzynowych. Pytanie nie brzmi „czy AI może podnosić ceny”. Brzmi: „kto ponosi odpowiedzialność, gdy to robi?”. Bo jeśli sąd uzna, że odpowiada też dostawca oprogramowania, zmienia to całą mapę ryzyka dla branży enterprise AI.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
To nie pierwsza odsłona tego problemu
Precedens w branży mieszkaniowej jest bardzo wymowny. Firma RealPage przez lata dostarczała algorytm rekomendujący ceny najmu tysiącom właścicieli mieszkań. DOJ oskarżyło ją o naruszenie prawa antymonopolowego. W listopadzie 2025 roku sprawa zakończyła się ugodą: RealPage zgodziła się m.in. zaprzestać używania aktywnych danych z bieżących umów najmu do trenowania modeli cenowych. Co ważne, sąd nigdy nie orzekł, że algorytmiczne ustalanie cen jest samo w sobie nielegalne. Ugoda postawiła jednak konkretne granice dotyczące tego, jakie dane mogą zasilać taki system.
Sprawa z Kalifornii przebiega po tym samym szablonie. Z jedną różnicą: tym razem mamy nowe prawo stanowe, AB 325, napisane dosłownie pod takie przypadki.
Kalibrate nie jest przypadkowym graczem. Kanadyjskie Competition Bureau wszczęło wobec niej dochodzenie już w 2024 roku, żądając wydania dokumentów dotyczących tego, jak firma dostarcza operatorom stacji benzynowych informacje o cenach konkurencji. Tamto postępowanie dotyczyło Kanady i nadal jest otwarte. Wyrok w sprawie kalifornijskiej mógłby mieć bezpośrednie przełożenie na jego wynik.
Co to oznacza dla całej branży
To pytanie wykracza daleko poza stacje benzynowe. Kalibrate obsługuje tysiące stacji w całych Stanach. Jeśli sąd uzna, że odpowiedzialność za zmowę cenową ponosi nie tylko operator stacji, ale też dostawca algorytmu, każdy kto sprzedaje narzędzia do dynamicznego ustalania cen, musi przemyśleć swoją ofertę.
Model „hub-and-spoke” staje się coraz wygodniejszą teorią dla organów antymonopolowych, bo nie wymaga dowodu na bezpośrednią rozmowę między konkurentami. Wystarczy wykazać, że wszyscy korzystają z tego samego centrum i że to centrum koordynuje efekty. Dla branży AI to istotna zmiana zasad gry.
BP, Marathon, Walmart, Circle K, 7-Eleven i Albertsons nie skomentowały sprawy. Kalibrate odmówiło komentarza. Rozprawa dopiero przed nami, ale pozew jest na tyle szczegółowy, że główna linia sporu jest już widoczna. Powodowie będą dowodzić, że dzielenie się poufnymi danymi z jednym algorytmem to koordynacja. Pozwani będą przekonywać, że każdy korzystał z komercyjnego narzędzia i podejmował decyzje samodzielnie. To pytanie sądy wciąż mają nierozstrzygnięte. Ta sprawa daje im dobrą okazję.
