W Chinach powstał rynek, na którym zwykli ludzie sprzedają prawo do własnej twarzy, a kupują je producenci seriali generowanych przez sztuczną inteligencję. Stawki zaczynają się od kilkunastu dolarów za odcinek i sięgają siedmiuset za całą produkcję.
Kluczowe fakty:
- W Chinach działają platformy – ActID z Shenzhen i New Claw z Chengdu – które pośredniczą między osobami udostępniającymi swój wizerunek a producentami krótkich seriali generowanych przez sztuczną inteligencję.
- Użytkownicy wgrywają zdjęcia do katalogu, który producenci przeszukują według płci, wieku, typu urody i gatunku produkcji (romans, komedia, thriller), a stawki wynoszą od 99 do 500 juanów (15–74 USD) za odcinek.
- ActID, który wystartował w marcu, zarejestrował około 800 użytkowników, z czego około 300 zgodziło się na licencjonowanie twarzy do produkcji AI; platforma pobiera 10-procentową prowizję od każdej transakcji.
O sprawie napisali 27 lipca Kinling Lo i Viola Zhou z serwisu Rest of World. Opisali dwie platformy, które w ciągu kilku miesięcy zbudowały coś w rodzaju banku zdjęć, tyle że towarem nie są fotografie, lecz ludzkie twarze. ActID działa z Shenzhen, New Claw z Chengdu. Obie robią to samo: pośredniczą między osobą gotową udostępnić swój wizerunek a wytwórnią, która potrzebuje bohatera do krótkiego serialu na telefon.
Katalog twarzy z filtrem gatunkowym
Mechanizm jest zaskakująco prozaiczny. Użytkownik wgrywa zdjęcia albo robi sesję w wyznaczonym studiu, a jego twarz trafia do katalogu. Producent przegląda go tak, jak przegląda się bazę zdjęć stockowych: według płci, wieku i kategorii typu „dziewczyna z sąsiedztwa”, „szorstki facet” czy „supermodelka”. Można też zawęzić wyszukiwanie do gatunku, w którym twarz ma się pojawić, na przykład do romansu, komedii albo thrillera.
Osoba udostępniająca wizerunek decyduje o kilku rzeczach naraz:
- w jakich produktach jej twarz może wystąpić (reklama telewizyjna, gra wideo, krótki serial)
- ile razy wizerunek może zostać użyty
- jaka jest cena, ustalana samodzielnie na podstawie typu urody i zakresu zgody
ActID wystartował w marcu i zarejestrował około 800 użytkowników, z czego mniej więcej 300 zgodziło się na licencjonowanie twarzy do produkcji AI. To statyści, influencerzy, ale też ludzie, którzy nigdy nie stali przed kamerą. Do tej pory dwie produkcje kupiły tą drogą około dziesięciu twarzy, po 99 do 500 juanów za odcinek, czyli od 15 do 74 dolarów. Platforma bierze dziesięcioprocentową prowizję. New Claw poszedł w drugą stronę i ustalił cenę minimalną na poziomie 500 juanów za zdjęcie, żeby użytkownicy nie podcinali się nawzajem.
Long Lyu, szef operacji w New Claw, tłumaczył Rest of World logikę tego biznesu bez sentymentów. „Sztuczna inteligencja i tak już wywróciła tę branżę” / „AI has already disrupted the industry”. Jego firma była wcześniej domem produkcyjnym. Przestawiła się na handel wizerunkami, kiedy okazało się, że tradycyjne zlecenia znikają, budżety reklamowe się kurczą, a nawet marki premium przechodzą na materiały generowane.
Mikrodramy, czyli dlaczego ktokolwiek tego potrzebuje
Popyt bierze się z jednego segmentu: chińskich mikroseriali. To pionowe, kilkuminutowe odcinki robione pod smartfona, oglądane masowo i sprzedawane w mikropłatnościach. W pierwszym kwartale 2026 roku w Chinach ukazało się ich około 128 tysięcy, a ponad 95 procent powstało z udziałem AI na którymś etapie produkcji.
Skala pieniędzy jest już porównywalna z kinem. Według firmy analitycznej DataEye, cytowanej przez agencję Xinhua, same mikrodramy w stylu komiksowym generowane przez AI odpowiadały w 2025 roku za około 16,8 miliarda juanów, czyli mniej więcej 2,44 miliarda dolarów, a od początku 2026 roku co miesiąc ukazuje się ich ponad dziesięć tysięcy. Media Partners Asia w raporcie o gospodarce mikrodram szacuje z kolei, że chiński rynek urósł z 500 milionów dolarów w 2021 roku do 7 miliardów w 2024 i ma sięgnąć 16,2 miliarda w 2030. Poza Chinami to na razie 1,4 miliarda dolarów, z prognozą 9,5 miliarda na koniec dekady.
Przy takich wolumenach twarz przestaje być twarzą, a staje się komponentem. Camille Yan, dyrektorka marketingu ActID, powiedziała to wprost: producenci szukają urody do ról głównych, ale „potrzebują też charakterystycznych twarzy, na przykład osób starszych” / „they also need distinctive ones like elderly people”. Umiejętności aktorskie nie mają znaczenia, bo nikt niczego nie gra. Zdjęcie jest materiałem wsadowym dla modelu.
Ten rynek wyrósł z kradzieży
Warto zrozumieć kolejność zdarzeń, bo ona tłumaczy wszystko. Najpierw była kradzież, dopiero potem powstał sklep.
Platforma Hongguo należąca do ByteDance została oskarżona przez dwie influencerki o wykorzystanie i przerobienie ich twarzy bez zgody. Serial obejrzano ponad 40 milionów razy, zanim go zdjęto. Sam ByteDance, właściciel Douyin, usunął od początku 2026 roku ponad 85 tysięcy materiałów z nieautoryzowanymi kopiami twarzy i głosów. Guangzhouski sąd internetowy rozpatrzył w ciągu trzech lat około 700 spraw o kradzież twarzy z użyciem AI. W marcu pekiński sąd internetowy orzekł, że podmiana twarzy bez zgody jest bezprawna nawet wtedy, gdy obraz został zmodyfikowany. Chińskie media państwowe uznały to za precedens.
Dopiero w tym krajobrazie licencjonowanie zaczyna wyglądać jak rozwiązanie. Jeśli i tak ukradną, lepiej sprzedać.
Patrzę na to i widzę dwie rzeczy naraz. Z jednej strony to uczciwsze niż stan poprzedni. Ktoś dostaje pieniądze za coś, co wcześniej po prostu brano. Rynek próbuje uporządkować sam siebie, zanim zrobi to regulator, i akurat w Chinach robi to szybciej niż gdziekolwiek indziej.
Z drugiej strony stawki są śmiesznie niskie w stosunku do tego, co się oddaje. Piętnaście dolarów za odcinek to cena obiadu. Twarz zostaje w obiegu na zawsze, a umowa obowiązuje tylko dopóki plik jest po stronie platformy. Potem zaczyna się terytorium, którego nikt nie kontroluje: kopie, dalsza odsprzedaż, trenowanie modeli na wgranych zdjęciach.
Pytanie, które mnie zajmuje najbardziej, brzmi tak: czy sprzedaż wizerunku da się w ogóle odwrócić? Prawo autorskie można wypowiedzieć. Nagranie można usunąć z serwera. Ale twarz, która raz weszła do modelu generatywnego, nie da się z niego wyjąć. Sprzedajemy więc coś, czego nie potrafimy odkupić.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Prawnicy widzą dziurę w środku umowy
Nie wszyscy w Chinach kupują tę narrację. Xu Fang, 21-letni model z Szanghaju, pozwał markę odzieżową za użycie jego twarzy na produktach, których nigdy nie reklamował. Powiedział Rest of World, że własnego wizerunku nie sprzeda nikomu, bo „nie mam pojęcia, jak AI może go później zmienić” / „I have no idea how AI might eventually change it”. Obawia się przedstawienia w sposób poniżający, a tego żadna umowa nie przewiduje.
Pekińska prawniczka Yile Deng, która prowadziła sprawy o naruszenie prawa do wizerunku w kontekście AI, ocenia powstanie legalnego rynku pozytywnie, ale wskazuje na najsłabszy punkt całej konstrukcji: zakres upoważnienia jest zwykle sformułowany tak ogólnie, że z kontraktu nie wynika, kto ostatecznie będzie używał twarzy ani do czego. Agencje wciąż zbierają dane biometryczne za kilkadziesiąt dolarów. Platformy nie są też w stanie zapobiec późniejszej podmianie twarzy, nielegalnemu zbieraniu danych ani trenowaniu modeli na wgranych zdjęciach.
Sceptycyzm słychać nawet po stronie producentów. Reżyserka Wendi Ma przyznała, że część ekip kupuje prawdziwe twarze po to, by postacie nie wyglądały „zbyt AI”, ale większość mikrodram nadal opiera się na bohaterach wygenerowanych od zera. Decyduje rachunek kosztów.
Co to oznacza dla polskich firm?
Ten temat nie jest tak odległy, jak się wydaje z Warszawy, i to z trzech powodów naraz.
Po stronie regulacyjnej 2 sierpnia 2026 roku zaczynają obowiązywać przepisy AI Act o przejrzystości, w tym artykuł 50. Firma publikująca deepfake, a więc obraz lub nagranie łudząco przypominające prawdziwą osobę, musi to wyraźnie ujawnić. Kara sięga 15 milionów euro albo 3 procent światowego obrotu. Jeśli polska agencja kupi w Azji licencjonowaną twarz i zbuduje na niej spot, obowiązek oznaczenia leży po jej stronie, nie po stronie chińskiego dostawcy. Nadzorować to ma Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji, powołana ustawą podpisaną przez prezydenta Karola Nawrockiego 24 lipca. Według Ministerstwa Cyfryzacji przewodniczący KRiBSI ma zostać wskazany w październiku, a cała komisja ruszy w listopadzie. Przez kilka miesięcy będziemy więc mieli obowiązki bez organu, który je egzekwuje.
Po stronie prawa cywilnego sytuacja jest bardziej znajoma. Wizerunek chroni artykuł 81 prawa autorskiego oraz artykuły 23 i 24 Kodeksu cywilnego, a RODO traktuje dane biometryczne jako szczególną kategorię wymagającą wyraźnej zgody. Polski problem nie polega na braku przepisów, tylko na tym, że nikt nie ustalił, co znaczy zgoda na użycie twarzy w modelu generatywnym. Zgoda na jedno wygenerowanie? Na wszystkie przyszłe? Na trenowanie?
Po stronie branżowej mamy już własny konflikt. ZASP wspólnie ze Związkiem Zawodowym Twórców Dubbingu i Związkiem Zawodowym Aktorów Polskich prowadzi akcję „Mój głos. Moja własność”, w której stanowisku pada zdanie brzmiące dziś zupełnie inaczej niż w kwietniu: głos nie jest surowcem i nie jest danymi treningowymi. Bezpośrednim powodem powołania koalicji był proces lektora Jarosława Łukomskiego przed Sądem Okręgowym w Warszawie, którego cyfrowy model głosu wykorzystano w reklamie bez jego wiedzy. O sprawie pisały między innymi Rzeczpospolita, prawo.pl i Business Insider Polska.
Chińskie platformy odpowiadają na dokładnie ten sam problem, tylko z drugiej strony. Zamiast walczyć o zakaz, budują cennik. Nie wiem, czy to lepsza droga. Wiem, że jest szybsza i że polski rynek reklamowy prędzej czy później dostanie ofertę: kilkaset złotych za twarz, bezterminowo, do dowolnego użytku. Zanim ktokolwiek ją podpisze, warto przeczytać, co dokładnie zostaje po drugiej stronie.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym materiału Rest of World autorstwa Kinling Lo i Violi Zhou z dnia 27.07.2026 oraz danych DataEye przytaczanych przez Xinhua i raportu Media Partners Asia o rynku mikrodram. Kontekst polski opracowano na podstawie stanowiska koalicji ZASP, ZZTD i ZZAP, komunikatów Ministerstwa Cyfryzacji oraz publikacji prawo.pl, Rzeczpospolitej i Business Insider Polska. Cytaty Long Lyu (New Claw), Camille Yan (ActID), Xu Fang oraz wypowiedzi prawniczki Yile Deng i reżyserki Wendi Ma zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o rynku licencjonowania wizerunku na potrzeby produkcji generowanych przez AI.
