Nvidia zamknęła kwartał przychodem 96,22 mld dolarów i zapowiedziała kolejny na poziomie 108 mld. Howard W. French, przez lata szef tokijskiego biura „New York Timesa”, napisał w Foreign Policy, że jego pierwszym odruchem po lekturze tych liczb nie był optymizm, tylko strach.
- Nvidia osiągnęła przychód 96,22 mld dolarów w drugim kwartale roku obrotowego 2027, co oznacza wzrost o 106 procent rok do roku, a prognoza na kolejny kwartał wynosi 108 mld dolarów.
- Segment centrów danych odpowiadał za 89 mld dolarów z kwartalnego przychodu, a marża brutto wyniosła 75 procent; kapitalizacja spółki przekracza 5 bilionów dolarów, czyniąc ją najcenniejszą firmą giełdową świata.
- Nvidia zapowiedziała wzrost sprzedaży o 70 procent w całym roku obrotowym 2028, podczas gdy analitycy prognozowali jedynie 44 procent wzrostu.
Tekst ukazał się w piątek 28 sierpnia, dwa dni po publikacji raportu. To rzadki przypadek, gdy komentarz do wyników finansowych pisze nie analityk z Wall Street, tylko historyk i reporter, który mieszkał w Japonii w momencie, kiedy tamtejsza bańka już pękła i nikt jeszcze nie wiedział, jak długo potrwają jej skutki.
Wyniki, przy których arkusze kalkulacyjne przestają nadążać
Nvidia opublikowała raport za drugi kwartał roku obrotowego 2027 w środę 26 sierpnia. Przychód sięgnął 96,22 mld dolarów, o 106 procent więcej niż rok wcześniej i o 18 procent więcej niż kwartał wcześniej. Segment centrów danych odpowiadał za 89 mld z tej kwoty. Marża brutto wyniosła 75 procent, zysk na akcję według standardu GAAP 2,46 dolara.
Prognoza na kolejny kwartał to 108 mld dolarów. Dla porównania: w całej historii indeksu S&P 500 zaledwie dziewięć spółek zaraportowało kiedykolwiek kwartalny przychód powyżej 100 mld dolarów. Firma podała też rzadką u siebie prognozę na cały rok obrotowy 2028, mówiącą o wzroście sprzedaży o 70 procent. Analitycy zakładali 44 procent.
Jensen Huang skomentował to jednym zdaniem, które w branży powtarzano przez kolejne dni: „Teraz moc obliczeniowa to przychód” / „Now, compute is revenue”. Kapitalizacja Nvidii przekracza 5 bilionów dolarów, co czyni ją najcenniejszą spółką giełdową świata.
Dlaczego akurat te liczby przestraszyły reportera z Tokio
French zestawia dzisiejszą Nvidię z zyskiem netto około 60 mld dolarów w jednym kwartale i tą samą firmą sprzed trzech lat, która zarabiała 6,2 mld. Skala i tempo są bezprecedensowe, ale to właśnie ich bezprecedensowość każe mu sięgnąć po analogię historyczną, a nie po model wyceny.
„Moim pierwszym odruchem był strach” / „My primary reflex, in fact, was fear.”
French kierował tokijskim biurem „New York Timesa” w latach 1999-2003, wykłada dziś w Columbia Journalism School. Jego argument nie dotyczy tego, czy sztuczna inteligencja jest technologią prawdziwą. Dotyczy tego, że w bańkach technologia zwykle też była prawdziwa. Koleje żelazne działały. Światłowody z końca lat dziewięćdziesiątych leżą w ziemi do dziś i przenoszą ruch, dla którego zostały położone, tyle że dwie dekady później i po bankructwie firm, które je układały.
Rok 1989 i trzydzieści pięć lat odrabiania strat
Japońska bańka końca lat osiemdziesiątych jest w tym zestawieniu punktem odniesienia najbardziej niewygodnym, bo najdłuższym.
- Nikkei 225 zamknął sesję 29 grudnia 1989 roku na poziomie 38 915 punktów. Był to szczyt, którego indeks nie odzyskał przez ponad trzy dekady.
- W dołku z października 2008 roku indeks wynosił nieco ponad 7100 punktów, czyli około 81 procent poniżej szczytu.
- Poziom z 1989 roku został przekroczony dopiero 22 lutego 2024 roku, gdy Nikkei zamknął się na 39 098 punktach.
- W 1989 roku japońskie firmy zajmowały 32 z 50 miejsc na liście największych spółek świata pod względem kapitalizacji. W lutym 2024 roku w pierwszej pięćdziesiątce była już tylko Toyota.
- Barierę 50 tysięcy punktów Nikkei przebił po raz pierwszy w październiku 2025 roku, po dwunastu latach abenomiki i luźnej polityki Banku Japonii.
Trzydzieści pięć lat to więcej niż cała historia warszawskiej giełdy. Inwestor, który kupił japońskie akcje w grudniu 1989 roku i trzymał je do końca, wyszedł na zero w wieku emerytalnym.
Nie umiem rozstrzygnąć, czy French ma rację, i podejrzewam, że on też nie umie. Ale zwracam uwagę na coś innego niż sam wykres. W 1989 roku w Tokio nikt nie twierdził, że japońska gospodarka jest fikcją. Sony, Toyota, Matsushita, banki finansujące pół Azji, to wszystko istniało naprawdę i produkowało rzeczy, których świat chciał. Bańka nie polegała na tym, że aktywa były bezwartościowe, tylko na tym, że cena wybiegła przed to, co te aktywa zdołały wypracować w rozsądnym czasie. Dokładnie tego samego sporu dotyczy dziś dyskusja o Nvidii i o wydatkach na centra danych. Popyt na moc obliczeniową jest realny, przychody są realne, marże są realne. Pytanie brzmi, czy tempo budowy infrastruktury nie wyprzedziło o kilka lat tempa, w jakim ta infrastruktura zaczyna zarabiać. Kto twierdzi, że zna odpowiedź, sprzedaje coś innego niż analizę.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Pieniądze, które wracają tam, skąd wyszły
Najciekawsza część argumentu Foreign Policy dotyczy nie wysokości przychodów, tylko ich pochodzenia. French pisze o kołowej architekturze finansowej narastającej wokół Nvidii i stwierdza, że żaden raport kwartalny, choćby najlepszy, nie odpowie na pytanie, czy ta konstrukcja skończy się inaczej niż poprzednie.
Konstrukcja rzeczywiście się zmieniła w ciągu ostatniego roku. W marcu Huang ogłosił na konferencji Morgan Stanley, że inwestycje kapitałowe w OpenAI (ostatecznie 30 mld dolarów) i Anthropic (10 mld) były prawdopodobnie ostatnimi tego typu, tłumacząc to zbliżającymi się debiutami giełdowymi obu spółek. Krzyżowe finansowanie nie zniknęło jednak z rynku, tylko zmieniło formę na dłużną. W lipcu Wall Street Journal i Bloomberg opisały rozmowy o poręczeniu przez Nvidię 250 mld dolarów długu na kampus centrów danych OpenAI w Ohio. 10 sierpnia firma ogłosiła platformy finansowe o wartości 500 mld dolarów wspólnie z Apollo, BlackRock, Blackstone, Brookfield, Goldman Sachs i KKR, w których zabezpieczeniem długu mają być układy scalone Nvidii.
Bernstein Research nazywał podobne transakcje wprost paliwem dla obaw o kołowość. Jim Cramer porównywał je do praktyk producentów sprzętu telekomunikacyjnego z końca lat dziewięćdziesiątych, którzy finansowali zakupy własnych klientów. NewStreet Research szacowało wcześniej, że każde 10 mld dolarów zainwestowane przez Nvidię w OpenAI przekłada się na 35 mld dolarów zamówień lub opłat leasingowych za układy.
Sprzedawca, kredytodawca i gwarant w jednej osobie. To działa, dopóki kupujący zarabiają.
Warszawa nie ma akcji Nvidii, ale ma jej beton i prąd
Polski inwestor giełdowy jest tu w pozycji nietypowej. Sektor technologii informatycznych odpowiada za około 1,9 procent naszego rynku akcji, co zauważał w lutym analityk Bossy, zestawiając Polskę z Koreą Południową i Tajwanem, gdzie lokalny indeks jest w praktyce zakładem na powodzenie rewolucji AI. WIG wzrósł w pierwszej połowie 2026 roku o blisko 16 procent, głównie dzięki bankom i paliwom, nie dzięki technologii.
Ekspozycja przychodzi więc do nas bokiem: przez fundusze, przez ETF-y na Nasdaq i na półprzewodniki, przez portfele emerytalne. Jarosław Niedzielewski z Investors TFI mówił w lipcu bez ogródek: „Mamy do czynienia z klasyczną bańką spekulacyjną”, dodając jednocześnie, że rosnące zyski spółek wciąż będą wspierać wzrosty.
Druga ekspozycja jest z betonu. Według PMR skumulowana wartość inwestycji w budowę centrów danych w Polsce w latach 2019-2025 sięgnęła 5 mld złotych, a na rynku planowanych jest ponad dwadzieścia kolejnych projektów. Szacunki branżowe mówią o polskim rynku data center wartym około 2,78 mld dolarów w 2030 roku. Microsoft wszedł tu w 2020 roku z inwestycją miliarda dolarów i uruchomił pod Warszawą pierwszy region chmurowy w Europie Środkowo-Wschodniej. Data4 zapowiada ponad 2,5 mld złotych do 2030 roku.
Jeśli globalny cykl inwestycyjny w moc obliczeniową zwolni, nie odbije się to na WIG20 w pierwszej kolejności. Odbije się na harmonogramach budów pod Warszawą, na zamówieniach dla polskich firm energetycznych i wykonawczych, na przetargach na przyłącza. Prąd i chłodne powietrze to dziś nasz towar eksportowy w tej branży, a towary eksportowe mają to do siebie, że popyt na nie potrafi zniknąć szybciej niż powstaje hala.
Czego nie powie żaden raport kwartalny
French kończy swój tekst stwierdzeniem, że większość z nas może dziś jedynie wstrzymać oddech. Brzmi to defetystycznie, ale jest w tym uczciwość, której brakuje w wielu komentarzach po obu stronach sporu. Raport Nvidii mówi, ile firma sprzedała w kwartale zakończonym 26 lipca. Nie mówi, ilu z jej klientów będzie w stanie spłacić to, co kupiło na kredyt zabezpieczony układami, których cena rynkowa zależy od tego, czy popyt się utrzyma.
Japonia z 1989 roku nie była ostrzeżeniem przed technologią. Była ostrzeżeniem przed finansowaniem.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz źródeł zewnętrznych, w tym komentarza Howarda W. Frencha Foreign Policy z 28.08.2026, oficjalnego raportu kwartalnego NVIDIA Investor Relations z 26.08.2026 oraz materiału Axios o kołowym finansowaniu w branży AI. Wykorzystano również dane i publikacje Fortune, Bloomberg, CNBC, Bernstein Research, NewStreet Research, PMR Market Experts oraz Blogów Bossa. Kontekst polskiego rynku i wypowiedź Jarosława Niedzielewskiego z Investors TFI pochodzą z serwisu Bankier.pl. Cytaty Howarda W. Frencha i Jensena Huanga zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o wynikach Nvidii i sporze o bańkę inwestycyjną wokół sztucznej inteligencji.
