Poniedziałkowy tekst Dziennika Gazety Prawnej zapowiada lawinę zwolnień i miliony ludzi na bruku. Liczby, na których się opiera, są prawdziwe, tylko znaczą coś innego, niż sugeruje nagłówek.
Kluczowe fakty:
- Liczba 5,5 mln zagrożonych miejsc pracy w Polsce pochodzi z wyliczeń firmy Personnel Service, która nałożyła metodologię MFW na strukturę zatrudnienia w Polsce wynoszącą 17,1 mln pracujących w pierwszym kwartale 2024 roku.
- Raport MFW „Gen-AI: Artificial Intelligence and the Future of Work" z stycznia 2024 roku nie zawiera prognoz zwolnień – autorzy zbudowali miarę ekspozycji zawodów na AI oraz ich komplementarności z technologią.
- Według metodologii MFW w gospodarkach rozwiniętych około 60 proc. miejsc pracy jest wystawionych na wpływ AI, przy czym tylko część z nich może odczuć go negatywnie, a pozostałe mogą zyskać na wzroście wydajności.
Artykuł ukazał się 10 sierpnia 2026 roku i zbiera w jednym miejscu trzy zestawy danych: szacunek Polskiego Instytutu Ekonomicznego o 3,68 mln osób w zawodach najbardziej wystawionych na wpływ sztucznej inteligencji, wyliczenie Personnel Service o ponad 5,5 mln zagrożonych miejsc pracy oraz listę kompetencji przyszłości z raportu World Economic Forum. Każda z tych liczb istnieje naprawdę. Żadna nie mówi tego, co czytelnik wyniesie z tytułu.
Sprawdziłem, skąd pochodzą.
Skąd wzięło się 5,5 miliona
Ta liczba nie jest prognozą Międzynarodowego Funduszu Walutowego, choć tak bywa przedstawiana. MFW opublikował w styczniu 2024 roku notę dyskusyjną „Gen-AI: Artificial Intelligence and the Future of Work” (SDN/2024/001), przygotowaną przez zespół Maura Cazzanigi. Autorzy nie liczyli zwolnień. Zbudowali dwuwymiarową miarę: ekspozycję zawodu na AI oraz komplementarność, czyli to, na ile technologia raczej wspiera pracownika, niż go zastępuje.
Wnioski są ostrożne. Zespół MFW pisze, że „w gospodarkach rozwiniętych na AI wystawionych jest około 60 proc. miejsc pracy” / „In advanced economies, about 60 percent of jobs are exposed to AI”, a z tej grupy mniej więcej połowa może odczuć wpływ negatywnie, podczas gdy reszta zyska na wzroście wydajności.
Personnel Service nałożył tę metodę na strukturę zatrudnienia w Polsce (17,1 mln pracujących w pierwszym kwartale 2024 roku) i otrzymał podział, który od dwóch lat krąży po polskich mediach:
- 6,87 mln osób (40 proc.) o niewielkiej ekspozycji na AI, których zmiana raczej nie dotknie
- 4,64 mln osób (27 proc.) wysoko wystawionych, ale z wysoką komplementarnością, czyli prawdopodobnie zyskujących
- 5,5 mln osób (32 proc.) wysoko wystawionych przy niskiej komplementarności, gdzie część zadań może zostać przejęta przez technologię
Krzysztof Inglot, założyciel Personnel Service, mówił o tym w rozmowie z PAP Biznes wprost: „Liczby te oznaczają de facto potencjalną redukcję ponad 5,5 miliona miejsc pracy”. Słowo „potencjalną” jest tu najważniejsze i zwykle wypada z nagłówków.
Warstwa trzecia: „wysoka ekspozycja przy niskiej komplementarności” opisuje zawód, a nie człowieka. Kasjerka w małym sklepie i kasjerka w sieci handlowej z pełną automatyzacją kas mają ten sam kod zawodu i zupełnie inną sytuację. Metoda MFW nie odróżnia tych przypadków, bo nie do tego służy.
Co dokładnie policzył PIE
Raport „AI na polskim rynku pracy” powstał w październiku 2024 roku, a napisali go Katarzyna Korgul, Jakub Witczak i Ignacy Święcicki. W dwudziestu grupach zawodów o największej ekspozycji pracuje 3,68 mln osób, z czego 2,16 mln to kobiety, a 1,53 mln mężczyźni. W dwudziestu zawodach najmniej narażonych pracuje 1,66 mln osób, czyli ponad dwa razy mniej.
I tu pojawia się zdanie, którego w medialnych omówieniach prawie nigdy nie ma. Autorzy raportu zaznaczyli, że przedstawione dane nie pokazują liczby miejsc pracy, które zostaną zastąpione przez AI, tylko zawody, w których część zadań mogą przejąć narzędzia oparte na sztucznej inteligencji. To zasadnicza różnica między „3,68 mln ludzi straci pracę” a „3,68 mln ludzi będzie pracować inaczej”.
Ignacy Święcicki, kierownik zespołu gospodarki cyfrowej PIE, umieścił to w szerszym kontekście: „do 2035 roku na rynku pracy będzie nawet 12,5 proc. pracowników mniej niż obecnie”. Polska nie stoi przed nadmiarem rąk do pracy. Stoi przed ich ubytkiem.
Jakub Witczak z PIE wskazał jeszcze jedną barierę, o której mało kto pisze: stosunkowo niskie na tle europejskim koszty pracy nie zachęcają kadry zarządzającej do automatyzacji. Robot opłaca się tam, gdzie człowiek jest drogi.
Rozumiem pokusę takiego nagłówka. Redakcje żyją z kliknięć, a „miliony trafią na bruk” klika się lepiej niż „zmieni się struktura zadań w dwudziestu grupach zawodowych”. Problem w tym, że koszt tej pokusy ponosi czytelnik.
Piszę o rynku pracy i AI od dawna i widzę powtarzalny mechanizm. Instytucja publikuje ostrożne opracowanie z metodologią i zastrzeżeniami. Firma doradcza przelicza je na liczbę bezwzględną. Media biorą samą liczbę, dopisują czasownik „stracą” i puszczają w obieg. Po dwóch latach ten sam zestaw danych wraca jako świeża sensacja, bo nikt już nie pamięta, że pochodzi z 2024 roku.
Nie twierdzę, że nie ma się czym niepokoić. Twierdzę, że niepokój oparty na nieporozumieniu prowadzi do złych decyzji. Pracownik, który czyta, że jego zawód zniknie, częściej zamyka temat, niż zaczyna się uczyć. A pracodawca, który uwierzy, że AI zastąpi mu połowę zespołu, kupuje narzędzia, których nie potrafi wdrożyć, i traci ludzi, których potem odbudowuje przez dwa lata.
Pytanie, które uważam za sensowne, brzmi inaczej. Nie „ile miejsc pracy zniknie”, tylko „które zadania w mojej firmie da się dziś oddać maszynie i co zrobić z czasem, który się w ten sposób uwolni”. Na to pytanie żaden raport nie odpowie za nas.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Twarde dane z lipca mówią coś mniej efektownego
Skoro trzęsienie ziemi już trwa, powinno być widać je w statystyce. Sprawdziłem najnowsze odczyty.
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej podało, że stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła w lipcu 2026 roku 5,9 proc. wobec 5,8 proc. miesiąc wcześniej. W urzędach pracy zarejestrowanych było 907,3 tys. osób, o 76,5 tys. więcej niż rok wcześniej, czyli o 9,2 proc. Pracodawcy zgłosili 37,8 tys. wolnych miejsc pracy, o 17,6 proc. mniej niż w lipcu 2025 roku. Według metodologii europejskiej, którą stosuje GUS w badaniu aktywności ekonomicznej ludności, bezrobocie w pierwszym kwartale 2026 roku wyniosło 3,3 proc., a w grupie wiekowej 15–24 lata aż 12,5 proc.
Rynek się schładza. To fakt. Ale spadek liczby ofert i wzrost bezrobocia wśród najmłodszych mają w tej chwili co najmniej kilka możliwych przyczyn: koszty pracy, niepewność regulacyjną, słabszą koniunkturę, zmiany w przepisach o rejestracji bezrobotnych. Rozdzielenie tych czynników i wskazanie, ile z tego zrobiła sztuczna inteligencja, wymagałoby danych, których nikt w Polsce jeszcze nie zebrał.
Jedno miejsce, gdzie zmianę widać naprawdę
Branża IT jest wyjątkiem, bo tam efekt jest mierzalny i szybki. Z raportów No Fluff Jobs za pierwsze półrocze 2026 roku wynika, że ogłoszenia skierowane do juniorów stanowiły około 5 proc. rynku, a do seniorów blisko 60 proc. Just Join IT podaje bardzo podobne proporcje: 4,79 proc. ofert juniorskich wobec 51,48 proc. seniorskich. W niektórych kategoriach na jedno ogłoszenie dla początkujących przypadało nawet 146 aplikacji. Obawy o przyszłość zawodową deklaruje 44 proc. specjalistów IT.
Mechanizm jest prosty i dobrze udokumentowany. Proste, powtarzalne zadania, które kiedyś oddawano początkującym, dziś wykonują narzędzia generujące i sprawdzające kod. Znika nie zawód programisty, tylko szczebel wejścia do zawodu. To poważny problem, bo bez juniorów nie ma za pięć lat seniorów.
Co z tego wynika dla kogoś, kto dziś szuka pracy w Polsce
Kilka rzeczy, które wynikają z tych danych, a nie z nagłówków:
- Zawód nie znika w całości, znikają pojedyncze zadania w jego obrębie. Warto sprawdzić, ile procent własnego dnia pracy da się dziś opisać jako powtarzalne przetwarzanie tekstu, danych albo dokumentów
- Największe ryzyko dotyczy nie osób najmniej wykwalifikowanych, lecz pracy biurowej i specjalistycznej. PIE ustalił, że 82 proc. osób w dwudziestu najbardziej wystawionych zawodach ma wyższe wykształcenie
- Kobiety są bardziej narażone niż mężczyźni, bo częściej pracują na stanowiskach administracyjnych i usługowych. W grupie najbardziej wystawionych zawodów pracuje 28 proc. wszystkich pracujących w Polsce kobiet i 17 proc. mężczyzn
- Demografia działa w drugą stronę niż automatyzacja. Kurczący się zasób pracowników łagodzi skutki, których w kraju o rosnącej populacji byłoby znacznie więcej
- Wejście do zawodu jest dziś trudniejsze niż utrzymanie się w nim. To odwrotność sytuacji sprzed dekady i temat, którym powinny się zająć uczelnie oraz działy HR
Dodam jeszcze jedną uwagę o źródłach. Tekst DGP powołuje się na raport World Economic Forum „The Future of Jobs 2023″. Aktualna edycja pochodzi ze stycznia 2025 roku i podaje inne liczby: do 2030 roku ma powstać 170 mln stanowisk, zniknąć 92 mln, co daje 78 mln na plus, a udział kompetencji, które ulegną przekształceniu lub dezaktualizacji, spadł z 44 proc. w edycji z 2023 roku do 39 proc. Trzy lata to w tej dziedzinie epoka.
Bo taki jest, moim zdaniem, prawdziwy problem z tą debatą. Nie to, że straszy. To, że straszy danymi, które dawno przestały być najświeższe, i wyciąga z nich wnioski, których ich autorzy nigdy nie sformułowali.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz weryfikacji pierwotnych opracowań, w tym noty dyskusyjnej Międzynarodowego Funduszu Walutowego „Gen-AI: Artificial Intelligence and the Future of Work” (SDN/2024/001, styczeń 2024) autorstwa Maura Cazzanigi, Florence Jaumotte, Longjiego Li, Giovanniego Meliny, Augustusa J. Pantona, Carla Pizzinellego, Emmy Rockall i Mariny M. Tavares, raportu World Economic Forum „Future of Jobs Report 2025″ z 8 stycznia 2025 roku oraz opracowania Polskiego Instytutu Ekonomicznego „AI na polskim rynku pracy” z października 2024 roku. Wykorzystano także dane Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej za lipiec 2026 roku, dane GUS z badania aktywności ekonomicznej ludności za pierwszy kwartał 2026 roku, raporty Personnel Service („Barometr Polskiego Rynku Pracy”, IX edycja) oraz analizy rynku pracy IT przygotowane przez No Fluff Jobs i Just Join IT. Punktem wyjścia był artykuł Jagienki Michalik w Dzienniku Gazecie Prawnej z 10 sierpnia 2026 roku. Wypowiedzi Krzysztofa Inglota, Ignacego Święcickiego i Jakuba Witczaka pochodzą z materiałów PAP Biznes oraz komunikatów PIE. Cytat z noty MFW zweryfikowano z oryginalnym anglojęzycznym dokumentem. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych danych o wpływie sztucznej inteligencji na zatrudnienie w Polsce.
