Francuscy wydawcy poszli do urzędu antymonopolowego i zażądali od Google osobnej licencji na AI Overviews. Polscy wydawcy siedzą w tym samym sporze od stycznia 2025 roku, tylko że u nas rozstrzygnie go prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, a o podsumowaniach generowanych przez sztuczną inteligencję nikt publicznie nie mówi ani słowa.
Kluczowe fakty:
- Stowarzyszenie Repropol rozpoczęło mediacje z Google przed prezesem UKE 23 lutego 2026 roku. Po 90 dniach zakończyły się one bez ugody, a w lipcu Repropol złożył wniosek o wydanie orzeczenia określającego wysokość wynagrodzenia.
- Związek Pracodawców Wydawców Cyfrowych, zrzeszający m.in. Grupę Agorę, Wirtualną Polskę i Ringier Axel Springer Polska, również nie osiągnął porozumienia z Google – mediacje przed UKE ruszyły 27 maja i po 60 dniach zakończyły się niepowodzeniem.
- Równolegle we Francji organizacja Alliance de la Presse d'Information Générale złożyła 11 sierpnia skargę do urzędu antymonopolowego, zarzucając Google złamanie zobowiązań z 2022 roku i domagając się osobnej licencji na AI Overviews – w imieniu 300 dzienników.
Skarga Alliance de la Presse d’Information Générale z 11 sierpnia obiegła europejskie media i zrobiła wrażenie skali. Trzysta dzienników, francuski urząd ochrony konkurencji, zarzut złamania zobowiązań z 2022 roku. U nas trwa spór o porównywalne pieniądze, tylko prowadzony innymi narzędziami i w niemal całkowitej ciszy poza branżowymi serwisami.
Dwie organizacje, jeden przeciwnik, ten sam finał
Stowarzyszenie Dziennikarzy i Wydawców Repropol usiadło z Google do stołu w styczniu 2025 roku. Rok później było w tym samym miejscu co na starcie, więc skorzystało ze ścieżki, którą dała nowelizacja ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Mediacje przed prezesem UKE ruszyły 23 lutego 2026 roku, trwały łącznie dziewięćdziesiąt dni i zakończyły się bez ugody. W lipcu Repropol złożył wniosek o wydanie orzeczenia określającego wysokość wynagrodzenia. Urząd potwierdził wszczęcie postępowania administracyjnego.
Drugą kolejką jedzie Związek Pracodawców Wydawców Cyfrowych, do którego należą Grupa Agora, Grupa Wirtualna Polska, Ringier Axel Springer Polska, TVN Warner Bros. Discovery i Interia. Tu negocjacje bezpośrednie trwały blisko rok, mediacje przed UKE ruszyły 27 maja i po sześćdziesięciu dniach też skończyły się niczym. Strony nawet nie skorzystały z możliwości przedłużenia o kolejne trzydzieści dni.
„Mediacje pomiędzy Związkiem Pracodawców Wydawców Cyfrowych a Google, dotyczące wynagrodzenia za korzystanie z publikacji prasowych wydawców zrzeszonych w ZPWC, zakończyły się niepowodzeniem” powiedział Wirtualnemedia.pl Maciej Kossowski, prezes ZPWC. Dodał, że stronom nie udało się uzgodnić ani warunków korzystania, ani wysokości wynagrodzenia.
Według szacunków samego związku obie organizacje reprezentują razem ponad 90 procent rynku wydawców objętych ochroną praw pokrewnych. Czyli praktycznie całą polską prasę.
Ile jest warta polska treść dziennikarska
Liczba, o którą toczy się gra, pochodzi z analizy szwajcarskiej firmy FehrAdvice & Partners zamówionej przez ZPWC. Wyszło z niej, że Google powinien płacić polskim wydawcom nawet 514 milionów złotych rocznie. Google te wyliczenia podważa i powtarza swoje stanowisko: rozlicza się z wydawcami według własnego modelu Extended News Previews, w ramach którego podpisał umowy z ponad pięcioma tysiącami serwisów informacyjnych w dwudziestu czterech krajach.
Dla porównania francuskie porozumienia z 2022 roku objęły 450 wydawców, a w marcu 2024 roku tamtejszy urząd ochrony konkurencji ukarał Google grzywną 250 milionów euro za niewykonanie części zobowiązań. Jedno z naruszeń polegało na tym, że firma wykorzystała treści agencji i wydawców do trenowania modelu zasilającego usługę Bard, nie informując o tym ani ich, ani regulatora.
Patrzę na te dwie ścieżki i widzę różnicę, która moim zdaniem będzie miała konsekwencje na lata. Francuzi mają narzędzie antymonopolowe: wiążące zobowiązania, urząd z historią kar i możliwość sięgnięcia po środki tymczasowe, czyli reakcję liczoną w tygodniach. My mamy narzędzie taryfowe. Prezes UKE ustali stawkę, ta stawka będzie ostateczna i to jest realna wartość, bo pieniądze popłyną nawet przy sprzeciwie do sądu.
Tylko taryfa odpowiada na pytanie „ile”, a nie na pytanie „za co”. A w 2026 roku pytanie „za co” zmieniło treść. Google przestał być miejscem, które pokazuje fragment i odsyła dalej. Zaczął być miejscem, które odpowiada na pytanie i nie odsyła nigdzie.
Nie znalazłem żadnej publicznej wypowiedzi Repropolu, ZPWC ani UKE, która wprost odnosiłaby się do AI Overviews i trybu AI jako osobnego przedmiotu sporu. Mediacje były poufne, więc nie twierdzę, że temat nie padł. Twierdzę co innego: gdyby padł i gdyby ktoś uznał go za osobny tytuł do wynagrodzenia, wiedzielibyśmy o tym, bo Francuzi zrobili z tego pierwszą stronę.
Mam też uczciwą wątpliwość po drugiej stronie. Wydawcy chcą pieniędzy za treści, które napędzają produkt konkurujący z nimi o uwagę czytelnika, i to jest zrozumiałe. Ale sami przez piętnaście lat budowali biznes na ruchu z jednej wyszukiwarki i teraz płacą rachunek za tę zależność. Taryfa od UKE tego nie naprawi. Ona tylko kupi czas.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Czego w polskim sporze nie widać, a we francuskim widać wyraźnie
APIG nie poprosiła urzędu o zakaz AI Overviews. Poprosiła o sprawdzenie, czy uruchomienie AI Overviews i trybu AI we Francji 22 lipca, bez wcześniejszych negocjacji, złamało zobowiązania, które Google przyjął w 2022 roku i które obowiązują do lipca 2027 roku. Argument brzmi prosto: to nowa usługa, więc wymaga osobnej licencji.
Precedens leżał gotowy na stole. 8 lipca francuski urząd nakazał Mecie wznowienie negocjacji w dobrej wierze z agencjami i wydawcami, uznając, że jej praktyki mogą stanowić nadużycie pozycji dominującej i wyrządzać prasie poważną, natychmiastową szkodę.
W Polsce takiego wniosku nie ma. Nie znalazłem informacji o skardze do UOKiK w sprawie AI Overviews, choć funkcja działa u nas od marca 2025 roku, czyli szesnaście miesięcy dłużej niż we Francji, a tryb AI dołączył jesienią tego samego roku.
Marek Frąckowiak, prezes Izby Wydawców Prasy (od czerwca 2026 organizacja działa pod nazwą Polska Izba Wydawców), ocenił wynik rozmów bez owijania w bawełnę. „Jesteśmy w punkcie wyjścia. Teraz piłka jest po stronie organów władzy” powiedział Wirtualnemedia.pl.
Ile ruchu naprawdę zniknęło polskim serwisom
Tu robi się ciekawie, bo polskie dane nie układają się w jeden obraz.
- Senuto przeanalizowało 17,7 miliona zapytań i ponad 1400 domen. W czerwcu 2025 roku z polskiego internetu ubyło 19,4 procent kliknięć rok do roku, przy jednoczesnym wzroście liczby wyświetleń o 3,3 procent.
- W drugiej połowie 2025 roku mediana spadków ruchu organicznego sięgnęła blisko 19,9 procent, a negatywny wpływ odczuły prawie dwie trzecie badanych serwisów.
- Polskie Badania Internetu pokazały jednak co innego dla czołowych portali wydawców. Ruch z wyszukiwarek utrzymywał się od stycznia do kwietnia 2025 roku na poziomie 800 do 850 milionów odsłon miesięcznie, w maju skoczył do 1,1 miliarda przy finiszu kampanii prezydenckiej, a w sierpniu wrócił do nieco ponad 800 milionów.
- Marcin Niemczyk, doradca zarządu PBI, przypomniał przy tej okazji, że Google odpowiadał na pytania użytkowników treściami polskich wydawców również przed wprowadzeniem AI Overviews.
Wniosek z tego wychodzi niewygodny dla obu stron sporu. Duże portale z rozpoznawalną marką i ruchem bezpośrednim trzymają się nieźle. Serwisy żyjące z zapytań informacyjnych, poradnikowych i długiego ogona tracą dwucyfrowo. Czyli dokładnie te redakcje, które nie mają ani prawników, ani miejsca w Repropolu na tyle mocnego, żeby cokolwiek wynegocjować samodzielnie.
Dlaczego to jest problem małych redakcji, a nie tylko Agory i Wirtualnej Polski
Orzeczenie prezesa UKE ma zapaść w ciągu sześciu miesięcy od złożenia wniosku. Ma charakter ostateczny, więc obowiązek zapłaty powstaje niezależnie od sprzeciwu do sądu, choć sąd na wniosek strony może wstrzymać jego wykonanie do czasu rozstrzygnięcia. Ścieżka odwoławcza z apelacją potrafi zająć nawet trzy lata.
Wsparciem dla wydawców będzie tegoroczny wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-797/23, w której Meta Platforms Ireland przegrała z włoskimi wydawcami reprezentowanymi przez regulatora AGCOM. Trybunał potwierdził, że krajowe organy regulacyjne mogą przyznawać wydawcom prawo do sprawiedliwego wynagrodzenia od koncernów technologicznych, i zauważył rzecz, która w polskim postępowaniu może zaważyć najwięcej: to platformy dysponują danymi potrzebnymi do wyliczenia wartości treści, między innymi informacjami o przychodach, więc mają nad wydawcami przewagę negocjacyjną. Wymóg udostępnienia tych danych Trybunał uznał za uzasadniony. Interpretacja wiąże wszystkie państwa członkowskie.
Dla małej redakcji lokalnej praktyczne pytanie brzmi inaczej niż dla Interii. Czy stawka ustalona przez UKE obejmie także jej treści, jeśli nie należy do żadnej z dwóch organizacji, i czy w ogóle dowie się, według jakiego klucza podzielono pieniądze. Na to nikt jeszcze nie odpowiedział, a od odpowiedzi zależy, czy 514 milionów złotych, jeśli w ogóle się pojawi, trafi do dwudziestu największych domen czy do kilkuset redakcji w całym kraju.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiałów źródłowych dotyczących francuskiej skargi APIG, w tym relacji Euronews z 11.08.2026 oraz Brussels Signal. Przebieg polskich mediacji, wypowiedzi Macieja Kossowskiego i Marka Frąckowiaka oraz dane FehrAdvice & Partners pochodzą z Wirtualnemedia.pl z 05.08.2026. Wykorzystano również komunikaty Stowarzyszenia Dziennikarzy i Wydawców Repropol, publikacje Press.pl, TELKO.in i Polskiej Izby Wydawców dotyczące postępowania przed prezesem UKE, dane Senuto o spadku kliknięć w polskich wynikach wyszukiwania oraz analizę Polskich Badań Internetu o ruchu na portalach wydawców. Kontekst techniczny opisywaliśmy wcześniej w tekstach o rozdzieleniu Googlebota przez Cloudflare i o osobnej wersji strony dla robotów AI w TIME. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę postępów postępowań przed prezesem UKE.
