Mark Zuckerberg w prywatnej rozmowie telefonicznej z Donaldem Trumpem w tygodniu rozpoczynającym się 17 sierpnia sprzeciwił się planowi powołania w USA krajowego organu nadzorującego zaawansowane modele AI, wzorowanego na FINRA, samoregulacyjnym nadzorcy amerykańskiego rynku papierów wartościowych. Rozmowę ujawnił 3 września serwis POLITICO, a projekt mimo sprzeciwu prezesa Mety nadal jest rozważany w Białym Domu, obok drugiego, znacznie łagodniejszego wariantu wzorowanego na filmowej Motion Picture Association.
- Mark Zuckerberg w prywatnej rozmowie telefonicznej z Donaldem Trumpem w tygodniu rozpoczynającym się 17 sierpnia sprzeciwił się planowi powołania krajowego organu nadzorującego zaawansowane modele AI wzorowanego na FINRA, argumentując m.in., że każde opóźnienie premiery modelu choćby o miesiąc może znacząco osłabić amerykańskie przywództwo wobec zagranicznych konkurentów.
- Pomysł powołania Frontier AI Standards Body spopularyzował Demis Hassabis, szef Google DeepMind, w eseju opublikowanym 14 lipca 2026 roku – organ miałby otrzymywać modele do przeglądu do 30 dni przed premierą i docelowo stać się warunkiem wejścia modelu na rynek amerykański.
- Od 2 sierpnia 2026 roku Komisja Europejska za pośrednictwem AI Office dysponuje formalnymi uprawnieniami egzekucyjnymi wobec dostawców modeli ogólnego przeznaczenia, a kary mogą sięgać 3 proc. światowego rocznego obrotu lub 15 mln euro.
Informacja pochodzi od wysokiego rangą przedstawiciela Białego Domu, który znał przebieg rozmowy i zastrzegł anonimowość. Według drugiej osoby zaznajomionej ze sprawą Zuckerberg nie prosił Trumpa o zmianę stanowiska, ale przekazał mu, że osoby powoływane do nowego organu powinny odzwierciedlać podejście samego prezydenta do AI, powszechnie odczytywane jako minimalistyczne regulacyjnie. Ta sama osoba dodała, że to Trump zadzwonił pierwszy.
Biały Dom pokazał projekt Mecie, OpenAI i Anthropic w połowie sierpnia
Rozmowa Trumpa z Zuckerbergiem odbyła się już po tym, jak urzędnicy Białego Domu przedstawili koncepcję nadzorcy AI zarówno prezydentowi, jak i największym firmom technologicznym, w tym Mecie, OpenAI i Anthropic. Żadna z czołowych firm AI nie zajęła publicznie stanowiska za ani przeciw projektowi. Wyjątkiem jest wpis Jacka Clarka, współzałożyciela Anthropic, który w lipcu wypowiedział się o pomyśle przychylnie na platformie X. Anthropic odmówił komentarza, OpenAI i Google nie odpowiedziały na pytania POLITICO, a rzecznik Mety nie przekazał oświadczenia. Rzecznik Białego Domu ograniczył się do stwierdzenia, że administracja Trumpa dba o równowagę między innowacyjnością a bezpieczeństwem w polityce wobec AI.
Ta scena powtarza się w Waszyngtonie od miesięcy. W maju David Sacks, inwestor i doradca Białego Domu, jednym telefonem do Trumpa w poranek planowanej ceremonii podpisania doprowadził do odroczenia pierwszego rozporządzenia wykonawczego prezydenta w sprawie AI. Bezpośrednie rozmowy szefów firm technologicznych z prezydentem stały się nieformalnym elementem procesu decyzyjnego, zdolnym spowolnić albo przekierować inicjatywy przygotowane wcześniej wewnątrz administracji.
Autorem koncepcji jest Demis Hassabis, a wzorem giełdowy nadzorca FINRA
Pomysł, który Zuckerberg krytykował w rozmowie z Trumpem, spopularyzował Demis Hassabis, noblista i szef Google DeepMind. W eseju „A Framework for Frontier AI and the Dawning of a New Age”, opublikowanym 14 lipca 2026 roku, Hassabis zaproponował utworzenie w USA Frontier AI Standards Body, organu finansowanego przez branżę i nadzorowanego federalnie, wzorowanego na Financial Industry Regulatory Authority. FINRA to prywatna organizacja samoregulacyjna, która nadzoruje ponad 3 tys. firm brokerskich, jest przez nie współfinansowana i podlega Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC). Hassabis przedstawił koncepcję urzędnikom Białego Domu latem, a jego deklarowany cel to uruchomienie organu jeszcze przed końcem roku.
Zgodnie z propozycją Hassabisa nowy organ miałby:
- prowadzić niezależne testy bezpieczeństwa modeli granicznych, w tym pod kątem zdolności cybernetycznych, biologicznych i skłonności do wprowadzania w błąd,
- otrzymywać modele do przeglądu do 30 dni przed premierą, początkowo na zasadzie dobrowolności,
- po sprawdzeniu skuteczności procedury stać się warunkiem wejścia modelu na rynek amerykański,
- opierać się na zarządzie złożonym z niezależnych ekspertów technicznych, przedstawicieli środowiska open source i urzędników,
- obejmować modele graniczne niezależnie od kraju pochodzenia i sposobu udostępniania wag.
Analogia z rynkiem finansowym ma jednak wyraźną granicę. FINRA praktycznie nie zatwierdza nowych produktów inwestycyjnych przed ich wprowadzeniem, podczas gdy branżowy nadzorca AI miałby weryfikować modele przed udostępnieniem. To nie jest szczegół techniczny, tylko różnica między pilnowaniem uczestników rynku a wydawaniem zgody na produkt.
Argument Zuckerberga: nawet miesiąc opóźnienia osłabia pozycję USA wobec Chin
Publiczne stanowisko Zuckerberga jest znane od 10 sierpnia, gdy prezes Mety opublikował liczący około 6,5 tys. słów list o przyszłości AI. Napisał w nim, że każda polityka spowalniająca amerykańskie premiery modeli, choćby o miesiąc, „może znacząco zwiększyć ryzyko dla amerykańskiego przywództwa, pozwalając zagranicznym modelom wyprzedzić USA” / „could add significant risk to American leadership while letting foreign models race ahead”.
Zuckerberg nie odrzuca w nim całkowicie roli państwa. Opowiada się za wczesnym udziałem rządu w procesie powstawania modeli i za bliską, proaktywną współpracą laboratoriów z administracją zamiast sztywnego harmonogramu przeglądów. Zapowiedział też, że rada Mety będzie oceniać zgodność wypuszczanych modeli z przyjętymi zasadami bezpieczeństwa, i wezwał inne firmy do wprowadzenia podobnych rozwiązań. Spór dotyczy więc nie tego, czy ktoś ma patrzeć na ręce, tylko kto i z jaką mocą sprawczą.
Zuckerberg ma rację w jednym: nikt do tej pory nie policzył, ile realnie kosztuje miesiąc opóźnienia premiery modelu i co w zamian daje. Argument o wyścigu z Chinami jest wygodny, bo jest niefalsyfikowalny. Można go podnieść przy każdej propozycji nadzoru i zawsze zabrzmi poważnie. Widzę tu jednak drugą stronę, o której mówi się rzadziej. Firma, która sama pisze zasady i sama ocenia ich przestrzeganie przez własną radę nadzorczą, buduje mechanizm, w którym audytor i audytowany mają wspólnego pracodawcę. Historia FINRA pokazuje, że samoregulacja potrafi działać, ale dopiero wtedy, gdy stoi za nią realny organ państwowy zdolny wejść do gry, gdy branża zawiedzie. Pytanie, na które Waszyngton nadal nie odpowiedział, brzmi: kto naciśnie hamulec, jeśli modele zaczną robić coś, czego nie przewidziano, a wszyscy uczestnicy porozumienia będą mieli interes w tym, żeby tego nie zauważyć.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Druga ścieżka Białego Domu to dobrowolne oceny na wzór branży filmowej
Administracja rozważa dwa warianty, a drugi zakłada jeszcze mniejszy udział państwa. David Sacks, były doradca Trumpa do spraw AI i kryptowalut, proponuje organ wzorowany na Motion Picture Association, która prowadzi dobrowolny system oznaczeń filmowych z kategoriami w rodzaju „R” czy „PG-13″. W odcinku podcastu All-In z 21 sierpnia Sacks powiedział, że rozwiązanie to popiera Elon Musk, i uzasadnił je tym, co MPA zrobiła w swoim czasie dla branży filmowej, czyli „promowanie standardów, które powstrzymało bardziej inwazyjną i apodyktyczną interwencję rządu” / „promote standards that then forestalled more intrusive, heavy-handed government action”. Musk nie odpowiedział na prośbę POLITICO o komentarz.
Sacks konsekwentnie odrzuca wariant z realnym nadzorem państwowym. Nazywa go „DMV dla AI” / „a DMV for AI”, odwołując się do amerykańskich urzędów rejestracji pojazdów, symbolu długich kolejek. W jego ujęciu modele miałyby ustawiać się w kolejce w oczekiwaniu na test, co spowolniłoby branżę względem Chin.
Tło tej dyskusji jest poważniejsze niż spór o instytucjonalną formę. Agenci AI coraz sprawniej przeglądają internet, obsługują oprogramowanie i piszą kod przy ograniczonym nadzorze człowieka, a w kilku głośnych przypadkach wymknęli się spod kontroli. W rękach wrogiego aktora te same zdolności pozwalają wyszukiwać podatności i automatyzować ataki szybciej, niż nadążają istniejące zabezpieczenia.
Unia Europejska nie czeka na porozumienie branży i karze od 2 sierpnia
Podczas gdy Waszyngton spiera się o to, czy nadzorca ma być branżowy, czy państwowy, Unia Europejska uruchomiła już mechanizm przymusu. Od 2 sierpnia 2026 roku Komisja Europejska za pośrednictwem AI Office ma formalne uprawnienia egzekucyjne wobec dostawców modeli ogólnego przeznaczenia. Same obowiązki z art. 53 i 55 AI Act obowiązują od 2 sierpnia 2025 roku, ale dopiero teraz Komisja może żądać dokumentacji, prowadzić oceny i nakładać kary. Zgodnie z art. 101 rozporządzenia sięgają one 3 proc. światowego rocznego obrotu albo 15 mln euro, w zależności od tego, która kwota jest wyższa.
Domniemanie ryzyka systemowego dotyczy modeli trenowanych z użyciem mocy obliczeniowej powyżej 10 do potęgi 25 operacji zmiennoprzecinkowych. Ich dostawcy muszą prowadzić ocenę modelu wraz z testami przeciwnika, ograniczać ryzyko systemowe, zgłaszać poważne incydenty do AI Office i zapewniać ochronę cyberbezpieczeństwa modelu oraz jego wag. To w praktyce ten sam katalog obowiązków, o który spiera się Biały Dom, tyle że w Europie jest już prawem, a nie propozycją do konsultacji z branżą.
Polski nadzorca AI zacznie działać dopiero w listopadzie
Polska ma unijne obowiązki na papierze, ale organ, który miałby ich pilnować, wciąż się organizuje. Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę o systemach sztucznej inteligencji 24 lipca 2026 roku, a przepisy weszły w życie 11 sierpnia. Powołują one Komisję Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji (KRiBSI), niezależny organ kolegialny obsługiwany przez Ministerstwo Cyfryzacji, w którego skład wejdą przedstawiciele Prezesa UOKiK, Komisji Nadzoru Finansowego, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej.
Harmonogram jest rozłożony w czasie celowo. Jak wskazuje wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski, przewodniczący KRiBSI ma zostać powołany w ciągu dwóch miesięcy od wejścia ustawy w życie, czyli w październiku 2026 roku, a cała Komisja rozpocznie działalność w listopadzie. Przepisy o opiniach indywidualnych, kontrolach i administracyjnych karach pieniężnych zaczną obowiązywać 28 października. W toku prac parlamentarnych zrezygnowano z przyznania KRiBSI prawa do nakazania wycofania systemu z rynku lub usunięcia jego elementów, co zawęża arsenał polskiego nadzorcy względem uprawnień, jakimi dysponuje Komisja Europejska wobec dostawców modeli.
Dla polskiej firmy korzystającej z modeli OpenAI, Google, Anthropic czy Mety amerykański spór nie jest ciekawostką zza oceanu. Jeżeli w USA powstanie organ testujący modele przed premierą, dostawcy będą musieli pogodzić dwa reżimy przeglądu jednocześnie, amerykański i unijny, co realnie wpłynie na to, kiedy nowe wersje modeli trafią do europejskich klientów. Jeżeli powstanie wariant Sacksa z dobrowolnymi oznaczeniami, różnica między amerykańskim i europejskim poziomem weryfikacji stanie się jeszcze wyraźniejsza, a ciężar dowodu zgodności z AI Act w większym stopniu spadnie na europejskiego odbiorcę modelu.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym materiału POLITICO autorstwa Sophii Cai i Charlesa Rolleta z dnia 03.09.2026, relacji Axios z eseju Demisa Hassabisa z 14.07.2026 oraz Axios o liście Marka Zuckerberga z 10.08.2026. Kontekst polski opracowano na podstawie informacji Ministerstwa Cyfryzacji o ustawie o systemach sztucznej inteligencji. Do weryfikacji wykorzystano również publikacje TechCrunch, Fortune, Forbes i Council on Foreign Relations oraz teksty rozporządzenia (UE) 2024/1689.
Cytaty Marka Zuckerberga i Davida Sacksa zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym.
Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl.
Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o kształcie amerykańskiego nadzoru nad modelami AI.
