Australijska firma WiseTech Global, twórca popularnego oprogramowania logistycznego CargoWise, zdecydowała się zwolnić niemal 30 procent swojej załogi – około 2000 osób – bezpośrednio powołując się na możliwości sztucznej inteligencji. To jeden z najbardziej dosadnych przykładów tego, jak AI przestała być obietnicą, a stała się narzędziem do restrukturyzacji zatrudnienia na masową skalę.
Kluczowe fakty:
- Australijska firma WiseTech Global zwolni około 2000 osób (30% załogi) do 2027 roku, powołując się bezpośrednio na możliwości sztucznej inteligencji. Redukcje obejmą działy produktu, rozwoju oprogramowania oraz obsługi klienta o nawet 50%.
- Australijskie firmy technologiczne wyeliminowały 4450 stanowisk w pierwszych dziesięciu tygodniach 2026 roku – ponad pięciokrotnie więcej niż przez cały 2025 rok. Sydney znalazło się na trzecim miejscu na świecie pod względem zwolnień w sektorze tech.
- Firma zmieniła model przychodów z licencji per użytkownik na opłaty od transakcji, a akcje wzrosły o 14% po ogłoszeniu. Jednocześnie 11 największych klientów ma wdrożone mniej niż 20% oczekiwanych użytkowników platformy.
Dyrektor generalny Zubin Appoo nie owijał w bawełnę. W lutym, podczas briefingu dla inwestorów, ogłosił redukcje z prostym uzasadnieniem: „Widzimy wyraźne dowody na to, że możemy osiągać większą wydajność w krótszym czasie dzięki mniejszym zespołom wspieranym przez AI” („We see clear evidence that we can deliver greater output in shorter time frames with smaller AI-enabled teams”). Poszedł jeszcze dalej i wygłosił zdanie, które szybko stało się cytatem roku w branży tech: „Era ręcznego pisania kodu jako podstawowego aktu inżynierii dobiegła końca” („The era of manually writing code as the core act of engineering is over”).
Cięcia, których nikt nie przeskoczy
Redukcje, które mają się rozpocząć w drugiej połowie roku fiskalnego 2026 i rozciągnąć na rok 2027, obejmą działy produktu, rozwoju oprogramowania oraz obsługi klienta – w tym spółkę e2open – zmniejszając je o nawet 50 procent pod względem zatrudnienia. Co ważne, firma wprost zaznaczyła, że zwolnieni pracownicy nie zostaną przesunięci na inne stanowiska wewnątrz organizacji. Nie ma planu B dla tych ludzi.
Rzecznik prasowy WiseTech skomentował to jeszcze bardziej wprost, wskazując na konkretne narzędzia, które zadecydowały o terminie: „Bardzo niedawne osiągnięcia, w szczególności Claude Opus 4.6 firmy Anthropic i GPT 5.3 Codex OpenAI, oznaczają, że możemy teraz zrealizować następną fazę tego programu z precyzją” („Very recent developments, particularly Anthropic’s Claude Opus 4.6 and OpenAI’s GPT 5.3 Codex, mean that we can now execute the next phase of this program with precision”).
Nie sam, ale wyraźnie na czele fali
WiseTech nie jest odosobniony. Salesforce zredukował swoją siłę wsparcia klienta z około 9000 do 5000 pracowników w ubiegłym roku, powołując się na AI. Microsoft zwolnił około 15 000 osób w ciągu 2025 roku. Block przeprowadził cięcia 4000 miejsc pracy stanowiące 40 procent całej załogi, a Amazon ogłosił 16 000 zwolnień korporacyjnych w styczniu 2026 roku.
Australia weszła w 2026 rok z prędkością cięć, która nie ma precedensu. Australijskie firmy technologiczne wyeliminowały 4450 stanowisk w ciągu pierwszych dziesięciu tygodni roku 2026 – to ponad pięciokrotnie więcej niż przez cały rok 2025. Sydney znalazło się na trzecim miejscu na świecie pod względem zwolnień w sektorze tech, zaraz po Seattle i San Francisco.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl:
Trudno nie dostrzec w tym, co robi WiseTech, pewnej logiki biznesowej. Jeśli AI rzeczywiście dostarcza porównywalną lub wyższą jakość w krótszym czasie i za ułamek kosztu, to zarządy spółek giełdowych mają ograniczone pole manewru – inwestorzy nie są sentymentalni. Z drugiej strony to, co obserwujemy, to nie jest technologiczna ewolucja, lecz gwałtowna rewolucja bez siatki bezpieczeństwa. Zwolnieni pracownicy nie dostaną nowych stanowisk w tej samej firmie, a rynek pracy nie absorbuje 2000 specjalistów z dnia na dzień. Mam też poważne pytanie o to, co dzieje się po tej transformacji u klientów WiseTech – 11 największych spedytorów ma wdrożone mniej niż 20 procent oczekiwanych użytkowników na platformie, a firma właśnie likwiduje połowę zespołów wdrożeniowych. Kto odbierze telefon, kiedy coś się posypie?
Inwestorzy świętują, pracownicy się boją
Rynek zareagował euforią. Akcje WiseTech wzrosły o 10 procent w handlu after-hours po ogłoszeniu, a następnie zyskały kolejne 4 procent. Firma jednocześnie zmieniła model przychodów – zamiast licencji per użytkownik, teraz pobiera opłaty od transakcji. „To ustawia nas dobrze, ponieważ nasze przychody nie zmniejszają się, gdy klienci stają się bardziej produktywni” („This positions us well because our revenue is not diluted by customers becoming more productive”), wyjaśnił Appoo.
Tymczasem dla pracowników, którzy wciąż formalnie są zatrudnieni, ale czekają na wyrok, to czas głębokiej niepewności. Wiedzą tylko tyle, że ich zajęcie może zniknąć – nie wiedzą kiedy i co po nim nastąpi.
Ryzyko, którego nie widać w prezentacji dla inwestorów
Analitycy zaczynają zadawać pytania, które zarząd WiseTech wolałby ominąć. Sanchit Vir Gogia, główny analityk i prezes Greyhound Research, przestrzegł przed bezkrytycznym przyjmowaniem narracji o efektywności AI. „Twierdzenie, że ręczne kodowanie jako podstawowy akt inżynierii dobiegło końca, to nie jest konkluzja inżynierska” („The claim that manual coding as the core act of engineering is over is not an engineering conclusion”), powiedział.
Gogia wskazał też na konkretne ryzyko operacyjne dla firm korzystających z CargoWise:
- Najwyższe okno zagrożenia będzie od sześciu do osiemnastu miesięcy od wdrożenia zmian, gdy doświadczeni inżynierowie już odejdą, a systemy AI będą jeszcze dojrzewać.
- Działy IT klientów powinny domagać się imiennej odpowiedzialności na poziomach eskalacji, a nie tylko zautomatyzowanego triażu.
- Umowy SLA powinny gwarantować czas do kontaktu z człowiekiem, a nie tylko potwierdzenie przyjęcia zgłoszenia.
- 11 największych klientów WiseTech z branży spedycyjnej ma aktualnie wdrożone mniej niż 20 procent oczekiwanych użytkowników na platformie – a firma właśnie redukuje o połowę zespoły wdrożeniowe i wsparcia.
„AI jako dźwignia kompresji zatrudnienia”
Gogia sformułował to dobitnie: „AI nie jest już pozycjonowane jako ulepszenie funkcjonalności. Jest pozycjonowane jako dźwignia kompresji zatrudnienia. Jesteśmy świadkami przejścia od AI jako narzędzia wspomagającego do AI jako strategii kadrowej” („AI is no longer being positioned as a feature enhancement. It is being positioned as a labour compression lever. We are witnessing the shift from AI as augmentation to AI as a workforce strategy”).
Dane pokazują wyraźny wzorzec: te same firmy, które redukują etaty, jednocześnie zatrudniają na nowych stanowiskach – inżynierów AI, specjalistów MLOps, architektów infrastruktury danych. Problem polega na tym, że harmonogram przekwalifikowywania pracowników nie pokrywa się z harmonogramem ich zwalniania.
Pytanie nie brzmi już „czy AI zmieni rynek pracy?”. Brzmi: kto ponosi koszt tej transformacji i czy ktokolwiek to planuje.
