Norweski producent Thomas Meier wziął magazynowe fotografie z 1976 roku i przy pomocy generatywnej sztucznej inteligencji zamienił je w krótkie filmy z dialogami, dźwiękiem i pełną kolorystyką. Projekt trafił na platformę streamingową Cultpix, a fizyczne wydanie na BluRay i VHS przygotowuje szwedzka firma Klubb Super 8.
Kluczowe fakty:
- Norweski producent Thomas Meier wykorzystał generatywną sztuczną inteligencję do przekształcenia statycznych fotografii z magazynu erotycznego z 1976 roku w krótkie filmy z dialogami, dźwiękiem i kolorystyką.
- Projekt został zaprezentowany na festiwalu w Cannes i trafił na platformę streamingową Cultpix, a fizyczne wydanie na BluRay i VHS przygotowuje szwedzka firma Klubb Super 8.
- Cultpix to założona w 2021 roku platforma specjalizująca się w kinie niszowym i gatunkowym, która utrzymuje katalog erotyki retro we współpracy z dystrybutorami takimi jak Something Weird Video i Vinegar Syndrome.
Archiwum ożywione algorytmem
To nie jest projekt artystyczny z gwiazdorską obsadą ani wielomilionowa produkcja. Multiformat, norweska firma stojąca za projektem, wykonał coś na pozór prostego: wziął statyczne zdjęcia z erotycznego magazynu sprzed pięćdziesięciu lat i sprawił, że zaczęły się poruszać. Ruch, głos, zsynchronizowany dźwięk. Fotografie zamieniły się w wideowignetki.
Premiera odbyła się przy okazji festiwalu w Cannes, gdzie równocześnie wyświetlano odrestaurowaną kopię „Diabłów” Kena Russella z 1971 roku – filmu, który przez dekady był ofiarą cenzury i pozostaje jednym z symboli walki o wolność artystyczną w kinie.
Cultpix i rynek nostalgii dla dorosłych
Cultpix to platforma założona w 2021 roku, która specjalizuje się w kinie niszowym i gatunkowym – horrorach, filmach science fiction, kinie drogi, spaghetti westernach i innych produkcjach z obwodów drive-in oraz grindhouse. Od jakiegoś czasu utrzymuje też wyselekcjonowany katalog erotyki retro we współpracy z dystrybutorami takimi jak Something Weird Video i Vinegar Syndrome.
CEO i współzałożyciel Cultpix, Rickard Gramfors, tłumaczy cel projektu wprost:
„We want to use the latest technology to stimulate a discussion about attitudes to images that are now half a century old. What was once considered shocking 'adult’ material now seems remarkably innocent by today’s standards. By bringing these static images to life through AI, we’re creating a conversation between past risqué aesthetics and new technology, exploring how our attitudes to the human body and sexuality have evolved over fifty years.”
„Chcemy użyć najnowszej technologii, by zainicjować dyskusję na temat postrzegania obrazów sprzed półwiecza. To, co kiedyś uchodziło za szokujący materiał dla dorosłych, dziś wydaje się wyjątkowo niewinne. Ożywiając te statyczne obrazy za pomocą AI, tworzymy dialog między dawną śmiałą estetyką a nową technologią i badamy, jak przez pięćdziesiąt lat zmieniły się nasze postawy wobec ciała i seksualności.”
Pytanie o granicę, nie tylko estetyczną
To jeden z tych projektów, które trudno jednoznacznie ocenić – i właśnie dlatego warto o nim pisać. Z jednej strony mamy tu ciekawy eksperyment technologiczny i kulturowy: AI jako narzędzie reinterpretacji dziedzictwa wizualnego. To uczciwe pytanie o to, jak zmienia się percepcja treści na przestrzeni dekad. Z drugiej – pojawiają się pytania, których nie wolno ignorować. Kto jest właścicielem wizerunku osób ze zdjęć sprzed pół wieku? Czy wyraziły zgodę na to, że ich wizerunek zostanie nie tylko zachowany, ale też dosłownie „ożywiony” i uruchomiony na współczesnej platformie streamingowej? Technologia nie zwalnia z odpowiedzialności prawnej ani etycznej. To nie jest zarzut wobec projektu – to pytanie, które każdy twórca korzystający z AI i historycznych materiałów powinien sobie zadać.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Retro, nostalgia i akademickie zainteresowanie
Projekt Multiformatu wpisuje się w szerszy trend. W Los Angeles Quentin Tarantino prowadzi New Beverly Cinema – swoją słynną niezależną salę kinową – gdzie na początku tego roku zorganizowano sezon „Eros” poświęcony historii kina erotycznego z lat 70. W Szwecji Cinemateket (oddział Szwedzkiego Instytutu Filmowego) przeprowadził retrospektywę „Svenska Synden”, badającą, jak permisywne podejście szwedzkiego kina do nagości i seksualności stało się zjawiskiem na skalę globalną, wywołując oburzenie cenzorów na całym świecie.
Innymi słowy: akademickie i kuratorskie zainteresowanie erotyką retro rośnie. AI po prostu znalazła w tym przestrzeń dla siebie.
Co to właściwie oznacza dla branży
Pytanie, które pojawia się przy każdym podobnym projekcie, jest inne niż zwykle. Nie chodzi o to, czy AI potrafi tworzyć treści dla dorosłych – to od dawna wiadomo i generuje poważne problemy w sieci. Chodzi o coś innego: czy generatywna AI może stać się narzędziem archiwistycznym i kulturowym w obszarach, które dotychczas były wypychane na margines dyskursu?
Warto zauważyć kilka rzeczy:
- Cultpix to platforma niszowa z jasno określonym profilem odbiorcy, nie masowy serwis streamingowy
- Materiały źródłowe mają pół wieku, co stawia je w określonym kontekście historycznym
- Projekt ma zaplanowane fizyczne wydanie na nośnikach VHS i BluRay – co samo w sobie jest gestem w stronę kolekcjonerów i kultury materialnej
- Premiera odbywa się przy okazji Cannes, co jest komunikatem o ambicjach, nie tylko o dystrybucji
Branża filmowa obserwuje. I nie tylko dlatego, że chodzi o treści dla dorosłych – ale dlatego, że ten projekt pokazuje, co generatywna AI może zrobić z każdym archiwum fotograficznym.
