Taylor Swift złożyła w piątek, 24 kwietnia 2026 roku, trzy wnioski o rejestrację znaków towarowych w amerykańskim Urzędzie Patentów i Znaków Towarowych (USPTO). Nie chodzi tym razem o tytuł albumu ani trasę koncertową, ale o coś znacznie bardziej osobistego: własny głos i wizerunek.
Kluczowe fakty:
- Taylor Swift złożyła trzy wnioski o rejestrację znaków towarowych w USPTO, w tym dwa dotyczące ochrony fraz "Hey, it's Taylor Swift" i "Hey, it's Taylor" w powiązaniu z jej głosem oraz jeden obejmujący jej wizerunek sceniczny.
- Próba ochrony mówionego głosu konkretnej osoby jako znaku towarowego jest nowym zastosowaniem prawnym, które nigdy dotąd nie było testowane przed sądem. Matthew McConaughey w 2025 roku otrzymał osiem znaków towarowych obejmujących jego głos i wizerunek.
- Wizerunek Swift był wielokrotnie wykorzystywany bez zgody w materiałach AI, w tym przez chatboty Mety i w fałszywych obrazach sugerujących jej poparcie dla Donalda Trumpa podczas kampanii prezydenckiej 2024 roku.
Dwa z trzech wniosków dotyczą tzw. „sound marks”, czyli znaków dźwiękowych. Swift stara się o ochronę fraz „Hey, it’s Taylor Swift” oraz „Hey, it’s Taylor” w powiązaniu z jej rozpoznawalnym głosem. Trzeci wniosek to znak wizualny: fotografia artystki trzymającej różową gitarę z czarnym paskiem, ubranej w wielobarwny, opalizujący kombinezon ze srebrnymi butami, stojącej na różowej scenie przed wielobarwnym mikrofonem z fioletowym oświetleniem w tle.
Dlaczego to ważne
Wnioski złożyła spółka TAS Rights Management, obsługująca prawa artystki. Jako pierwszy wychwycił je Josh Gerben, prawnik specjalizujący się w prawie własności intelektualnej z kancelarii Gerben IP.
Znaki dźwiękowe to mniej znana kategoria ochrony prawnej. Historycznie korzystały z niej głównie firmy, takie jak Netflix ze swoim charakterystycznym „tu-dum” czy NBC z dżinglem. Próba objęcia tą formą ochrony mówionego głosu konkretnej osoby jest jednak czymś nowym i nigdy dotąd nie było testowane przed sądem.
Gerben w swoim komentarzu pisze:
„Ultimately, Taylor Swift and Matthew McConaughey’s recent trademark filings are testing new theories on how trademark law will work in the AI age” / „Taylor Swift i Matthew McConaughey swoimi niedawnymi rejestracjami znaków towarowych testują nowe teorie dotyczące tego, jak prawo o znakach towarowych będzie funkcjonować w erze AI.”
Kontekst: AI i nieuprawnione użycie wizerunku
To nie jest ruch podjęty w próżni. Wizerunek Swift był wielokrotnie wykorzystywany bez jej zgody w materiałach tworzonych przez AI, w tym przez chatboty Mety oraz w obrazach o charakterze pornograficznym krążących w internecie. W czasie kampanii prezydenckiej w 2024 roku Donald Trump udostępnił wygenerowane przez AI zdjęcia artystki sugerujące fałszywie, że udzieliła mu poparcia.
Swift podąża ścieżką wytyczoną przez Matthew McConaughey’a. W 2025 roku USPTO przyznał aktorowi osiem znaków towarowych obejmujących jego głos i wizerunek.
Komentarz redaktora
To jest ciekawy moment w historii prawa własności intelektualnej. Taylor Swift nie wynajduje koła od nowa, ale robi coś bardzo pragmatycznego: bierze narzędzie, które istnieje od dekad, i przykłada je do nowego problemu. Z jednej strony trudno jej nie przyznać racji. Skala nadużyć z wykorzystaniem AI jest dokumentowana i poważna. Z drugiej strony widzę realne ryzyko, że ta strategia, jeśli zostanie zaadoptowana masowo przez celebrytów i korporacje, doprowadzi do bezprecedensowego rozrostu prywatnych monopoli na głos i twarz. Kto będzie decydował, co jest „mylnie podobne” do zarejestrowanego wizerunku? I czy drobni twórcy, którzy używają AI do twórczości artystycznej, będą w stanie udźwignąć ciężar takich roszczeń prawnych? To są pytania, na które odpowiedzi jeszcze nie ma, a które zadecydują o tym, czy ten model ochrony jest sprawiedliwy.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Jak to działa w praktyce
Prawo do znaków towarowych jest, przynajmniej w teorii, szerszym narzędziem niż prawo autorskie lub prawo do wizerunku (right of publicity). Prawo autorskie chroni przed identycznym użyciem, podczas gdy prawo znaków towarowych blokuje wszystko, co jest „mylnie podobne” do zarejestrowanego znaku. To znacznie szerszy zakres uprawnień w świecie AI.
Co to oznacza w praktyce? Kilka rzeczy:
- Zarejestrowanie frazy „Hey, it’s Taylor Swift” w powiązaniu z jej głosem daje potencjalnie podstawę do roszczeń wobec każdego, kto używa podobnie brzmiącego, wygenerowanego przez AI głosu.
- Rejestracja wizerunku w konkretnym stroju scenicznym umożliwia dochodzenie roszczeń od platform AI generujących podobne obrazy.
- W teorii właściciel takiego znaku towarowego mógłby wysyłać żądania usunięcia treści do platform AI podobnie do tego, jak studia filmowe egzekwują swoje prawa autorskie. Precedens już jest: w grudniu 2025 roku Disney wysłał do Google pismo „cease and desist” w sprawie generowania przez Gemini AI kopii postaci z jego filmów. Google usunął materiały następnego dnia.
Czy to zadziała?
Tego nie wie jeszcze nikt. Próba rejestracji mówionego głosu jako znaku towarowego jest nowym zastosowaniem, które nie zostało przetestowane w sądzie. Potrzebna będzie konkretna sprawa sądowa, żeby zweryfikować solidność tych teorii prawnych.
Kancelaria Gerben IP ocenia jednak, że teorie prawne stojące za tymi wnioskami są solidne. Jeśli Swift lub McConaughey doczekają się sprawy sądowej, która dotrze do odpowiedniego szczebla, mogą dosłownie napisać nową część historii prawa w erze AI.
Branża rozrywkowa uważnie obserwuje. Artyści, prawnicy i platformy technologiczne mają wiele do stracenia lub zyskania w zależności od tego, jak sądy podejdą do tych nowych teorii. Jedno jest pewne: czasy, gdy AI mogła bezkarnie kopiować czyjś głos i twarz, powoli, ale konsekwentnie dobiegają końca.
