Co najmniej 20 milionów dzieci w dziesięciu krajach korzystało już ze sztucznej inteligencji, a tempo, w jakim ją przyswajają, ponad trzykrotnie przewyższa dorosłych. Nowa analiza UNICEF pokazuje, że najmłodsi coraz częściej pytają algorytmy nie tylko o pracę domową, ale i o sprawy, z którymi nie mają się komu zwierzyć.
Kluczowe fakty:
- Co najmniej 20 milionów dzieci w wieku 12–17 lat w dziesięciu krajach korzystało już ze sztucznej inteligencji, a tempo adopcji AI wśród najmłodszych ponad trzykrotnie przewyższa tempo wśród dorosłych.
- Około 13 milionów dzieci używa narzędzi AI do nauki i odrabiania lekcji, natomiast ponad 2 miliony dzieci zwraca się do sztucznej inteligencji po radę w sprawach osobistych i emocjonalnych.
- Raport UNICEF, opublikowany 30 czerwca, opiera się na badaniach przeprowadzonych w Armenii, Brazylii, Kolumbii, Dominikanie, Jordanii, Meksyku, Czarnogórze, Macedonii Północnej, Pakistanie i Serbii, gdzie w każdym kraju przebadano około tysiąca dzieci oraz tysiąca rodziców lub opiekunów.
Raport opublikowany 30 czerwca przez UNICEF opiera się na danych z Armenii, Brazylii, Kolumbii, Dominikany, Jordanii, Meksyku, Czarnogóry, Macedonii Północnej, Pakistanu i Serbii. W każdym z tych krajów przebadano po około tysiąc korzystających z internetu dzieci w wieku 12-17 lat oraz tysiąc ich rodziców lub opiekunów, a wyniki krajowe zważono danymi ludnościowymi ONZ, żeby uzyskać szacunki globalne.
Z tego zestawienia wyłania się liczba, która powinna dać do myślenia każdemu, kto projektuje polityki cyfrowe: odsetek dzieci, które choć raz skorzystały z AI, waha się między 18 a 50 procent w zależności od kraju, co łącznie daje minimum 20 milionów młodych użytkowników.
Praca domowa to najmniejszy problem
Najczęstszym zastosowaniem pozostaje nauka. Około 13 milionów dzieci deklaruje, że sięga po narzędzia AI, żeby odrobić lekcje albo zrozumieć trudniejszy materiał. To scenariusz, który większość rodziców zaakceptuje bez większego niepokoju.
Gorzej z drugim ustaleniem. Ponad 2 miliony dzieci, czyli jedno na dziesięć badanych, przyznaje, że zwraca się do sztucznej inteligencji po radę w sprawach, które je niepokoją. Nie chodzi o quizy z fizyki. Chodzi o problemy osobiste, emocjonalne, czasem takie, z którymi młody człowiek nie idzie do rodzica, nauczyciela czy psychologa, tylko otwiera aplikację.
UNICEF nie owija tego w bawełnę. Agencja pisze, że dzieci są w coraz większym stopniu wystawione na działanie systemów AI, od sposobu ich projektowania przez modele biznesowe stojące za nimi po wykorzystanie danych zbieranych na ich temat, a jednocześnie mają znacznie mniej narzędzi, żeby się przed tym bronić albo w ogóle to zauważyć. Dodaje przy tym, że większość regulacji dotyczących AI po prostu nie traktuje dzieci jako odrębnej grupy wymagającej innej ochrony.
Niepokój nie jest wyłącznie zewnętrzny. Sami badani przyznają się do obaw: jedna trzecia boi się, że AI posłuży do oszukiwania, wprowadzania w błąd albo szerzenia dezinformacji, a jedna czwarta obawia się, że jej własne zdjęcia lub nagrania zostaną przerobione w seksualnie jednoznaczne deepfake’i.
- 20 mln dzieci w 10 krajach korzystało z AI
- 13 mln używa jej do nauki i odrabiania lekcji
- ponad 2 mln (1 na 10) pyta AI o sprawy osobiste, które je niepokoją
- 1 na 3 boi się AI wykorzystanej do oszustw i dezinformacji
- 1 na 4 obawia się deepfake’ów seksualnych ze swoim udziałem
Ten raport dobrze punktuje coś, co obserwuję od dawna po drugiej stronie ekranu, jako redaktor piszący o AI na co dzień. Technologia wchodzi w życie dzieci szybciej niż jakikolwiek wcześniejszy wynalazek cyfrowy, bo nie wymaga rejestracji na platformie ani znajomych, którzy już tam są. Wystarczy przeglądarka i pytanie. Trzykrotnie szybsze tempo adaptacji niż u dorosłych nie jest ciekawostką demograficzną, to sygnał, że młodzi ludzie zaczynają traktować chatboty jako pierwszy punkt kontaktu w sytuacjach, w których kiedyś szukali dorosłego. Nie widzę w tym powodu do paniki, dzieci zawsze szukały sposobów na ominięcie niezręcznych rozmów z rodzicami. Widzę za to lukę, którą UNICEF nazywa wprost: systemy nie były projektowane z myślą o nieletnich, a regulatorzy dogonią je najwcześniej za kilka lat. Pytanie, które zostawiam otwarte, brzmi, czy branża sama wprowadzi zabezpieczenia zanim zrobi to prawo, czy raczej poczeka na pierwszy poważny skandal. Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Regulacje nie nadążają, ONZ zaczyna rozmowy
Publikacja raportu nie jest przypadkowa. Ląduje tuż przed pierwszym Globalnym Dialogiem na temat zarządzania sztuczną inteligencją organizowanym przez ONZ, a UNICEF wprost apeluje do rządów i sektora prywatnego, żeby prawa dziecka, zwłaszcza prawo do bezpieczeństwa, stały się integralną częścią globalnych zasad dotyczących AI. Wśród rekomendacji znajduje się między innymi inwestowanie w badania nad wpływem AI na rozwój i dobrostan najmłodszych, ze szczególnym naciskiem na zagrożenia.
Agencja podkreśla też, że skutki długofalowe pozostają w dużej mierze nieznane. Dowody na to, jak sztuczna inteligencja wpływa na rozwój poznawczy, uzależnienie emocjonalne czy narażenie na szkodliwe treści dopiero się pojawiają, a całe pokolenie w praktyce dorasta wewnątrz globalnego eksperymentu, na który nikt się formalnie nie zgodził.
Co to oznacza dla polskich rodziców i regulatorów?
W Polsce temat nie jest teoretyczny. Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak w piśmie z 8 stycznia 2026 roku zwróciła uwagę Ministerstwu Cyfryzacji na zjawisko, które nazwała sztuczną intymnością: dzieci i młodzież, zwłaszcza te doświadczające samotności, napiętych relacji rodzinnych czy presji szkolnej, coraz częściej traktują AI jako kogoś, kto zawsze jest dostępny i nigdy nie ocenia. Rzeczniczka zaapelowała o pilne działania legislacyjne.
Ministerstwo Cyfryzacji odpowiedziało 20 lutego, że ryzyka związane z powierzaniem systemom AI tematów wrażliwych są resortowi znane i stanowią przedmiot analiz prowadzonych zarówno krajowo, jak i międzynarodowo. Jednocześnie wskazało, że trwają prace nad ustawą wdrażającą unijny AI Act do polskiego prawa, obejmujące też analizę dodatkowych mechanizmów ochrony małoletnich.
Sam AI Act już dziś zakazuje wykorzystywania podatności określonych grup, w tym ze względu na wiek, do wpływania na zachowanie użytkownika w sposób mogący wyrządzić szkodę. Problem w tym, że przepisy dla systemów wysokiego ryzyka wejdą w życie dopiero 2 grudnia 2027 roku, po przesunięciu terminu o 16 miesięcy w ramach tak zwanego pakietu Omnibus AI. Do tego czasu ochrona opiera się głównie na ogólnych zakazach, a nie na konkretnych mechanizmach nadzoru.
Krajowy raport „Internet dzieci 2026”, przygotowany przez Fundację Instytut Cyfrowego Obywatelstwa razem z Gemiusem, idzie w podobnym kierunku co UNICEF. Autorki wskazują, że problemem nie jest wyłącznie brak regulacji, ale też niewystarczająca skuteczność egzekwowania tych, które już obowiązują, i proponują między innymi wprowadzenie minimalnego wieku dostępu do usług cyfrowych z odpowiedzialnością po stronie dostawców, a nie rodziców.
Co dalej
UNICEF nazywa obecny moment przełomowym i zaznacza, że decyzje podejmowane dziś w sprawie AI będą przez dziesięciolecia kształtować bezpieczeństwo, prywatność i dobrostan dzieci oraz ich równy dostęp do szans rozwojowych. Trudno się z tym nie zgodzić, patrząc na tempo, w jakim najmłodsi użytkownicy wyprzedzają dorosłych.
Pytanie nie brzmi już, czy dzieci będą korzystać z AI. One już to robią, i to na skalę, która zaskoczyła nawet samych badaczy. Pytanie brzmi, kto pierwszy zdąży zbudować dla nich bezpieczne ramy: firmy technologiczne, rządy krajowe czy dopiero ONZ na forum, które właśnie się zaczyna.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz oficjalnego komunikatu UNICEF z 30 czerwca 2026 roku, briefu badawczego UNICEF Innocenti opartego na danych Disrupting Harm Phase 2, a także relacji UN News i Euronews. Kontekst regulacyjny dotyczący sytuacji w Polsce oparto na komunikacie Biura Rzecznika Praw Dziecka oraz raporcie Fundacji Instytut Cyfrowego Obywatelstwa. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji w temacie regulacji AI dotyczących dzieci.
