ElevenLabs prowadzi wstępne rozmowy z inwestorami na temat sprzedaży wtórnej akcji, która wyceniłaby polski jednorożec na 22 miliardy dolarów. To dwa razy więcej niż w lutym, kiedy spółka zamknęła rundę Series D.
Kluczowe fakty:
- ElevenLabs prowadzi wstępne rozmowy z inwestorami o sprzedaży wtórnej akcji, która wyceniłaby spółkę na 22 miliardy dolarów – dwukrotnie więcej niż w lutym 2026 roku, gdy zamknięto rundę Series D przy wycenie 11 miliardów dolarów.
- Planowana transakcja ma charakter sprzedaży wtórnej, co oznacza, że spółka nie pozyskuje nowego kapitału – pracownicy i wcześni inwestorzy sprzedają swoje udziały, a zamknięcie transakcji planowane jest do września 2025 roku.
- W rundzie Series D wartej 500 milionów dolarów, prowadzonej przez Sequoia Capital, wzięły udział m.in. a16z, ICONIQ Capital, BlackRock, Wellington Management, NVIDIA, Salesforce i Santander.
Bloomberg, powołując się na osoby zaznajomione ze sprawą, poinformował w czwartek, że firma założona przez Matiego Staniszewskiego i Piotra Dąbkowskiego rozmawia z inwestorami o tenderze, w ramach którego pracownicy mogliby sprzedać część swoich udziałów. Transakcja miałaby zamknąć się do września, choć rozmowy są na wczesnym etapie i warunki mogą się jeszcze zmienić. ElevenLabs odmówił komentarza.
Co to właściwie oznacza
Sprzedaż wtórna to nie runda finansowania. Spółka nie dostaje ani dolara nowego kapitału na konto. Zamiast tego dotychczasowi akcjonariusze, głównie pracownicy i wcześni inwestorzy, sprzedają swoje udziały nowym lub obecnym funduszom. Dla firmy to sposób na utrzymanie pracowników bez rozwadniania kapitału i bez ciężaru regulacyjnego, jaki wiąże się z IPO.
W przypadku ElevenLabs licznik tyka szybko. We wrześniu 2025 roku firma przeprowadziła tender za 100 milionów dolarów przy wycenie 6,6 miliarda. W lutym 2026 zamknęła rundę Series D na 500 milionów dolarów prowadzoną przez Sequoia Capital, przy udziale a16z, ICONIQ Capital, a w trzecim domknięciu tej samej rundy w maju dołączyły BlackRock, Wellington Management, NVIDIA, Salesforce i Santander. Wycena wyniosła wtedy 11 miliardów dolarów. Teraz na stole leży 22 miliardy. Niecałe pięć miesięcy, podwojenie wartości, zero nowego kapitału w kasie.
Piszę to bez ironii: skala tego tempa jest rzadkością nawet jak na standardy branży AI.
Sprzedaż wtórna przy 22 miliardach to na razie liczba bez pokrycia w twardych danych finansowych, bo ElevenLabs nie opublikował audytowanego sprawozdania. Widzę tu dwie strony medalu. Z jednej rosnące ARR i lista klientów klasy Salesforce czy Deutsche Telekom pokazują, że biznes faktycznie się skaluje, nie tylko wycena na papierze. Z drugiej ta transakcja nie wnosi do spółki żadnej gotówki na rozwój, służy głównie zatrzymaniu pracowników w wyścigu o talenty, w którym Meta czy OpenAI oferują pakiety idące w dziesiątki milionów dolarów. Pytanie, które sobie zadaję, brzmi: czy przy 44-krotnym mnożniku przychodów rynek wycenia realny wzrost, czy raczej strach przed przegapieniem kolejnego audio-AI unicorna. Odpowiedź poznamy najwcześniej we wrześniu, jeśli transakcja w ogóle dojdzie do skutku.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Skąd ta wycena
Dane, które ElevenLabs ujawnił przy okazji majowego domknięcia rundy, robią wrażenie. Roczne przychody powtarzalne (ARR) przekroczyły w maju 500 milionów dolarów, wobec 330 milionów na koniec 2025 roku. Firma rozwinęła ofertę daleko poza syntezę mowy: klonowanie głosu, dubbing wielojęzyczny, generowanie efektów dźwiękowych i agenci konwersacyjni AI, z których korzystają między innymi Cisco, Adobe, Revolut, Boston Consulting Group i Deutsche Telekom.
Konkurencja w segmencie głosowym nie odpuszcza. OpenAI rozbudowuje funkcje głosowe w ChatGPT, Hume AI zbiera duże rundy pod modele reagujące na emocje w głosie, Cartesia buduje infrastrukturę mowy o niskich opóźnieniach dla agentów działających w czasie rzeczywistym, a Speechmatics rozwija rozpoznawanie mowy dla klientów korporacyjnych. ElevenLabs stawia na to, że pełny stos technologiczny, od nagrania po agenta głosowego, pozwoli mu wyprzedzić konkurentów skupionych na pojedynczej funkcji, mimo że więksi gracze depczą po piętach.
Jeśli wycena 22 miliardów się potwierdzi, ElevenLabs znajdzie się w gronie najcenniejszych prywatnych spółek AI w Europie, wyprzedzając francuski Mistral AI, wyceniany w styczniu na około 12 miliardów dolarów.
Historia dwóch chłopaków z warszawskiego liceum
To akurat ten fragment, który czyni tę historię wyjątkową dla polskiego czytelnika. Staniszewski i Dąbkowski poznali się w liceum w Warszawie i przyjaźnią się od lat. Staniszewski studiował na Imperial College London, pracował między innymi w Palantir Technologies. Dąbkowski trafił do Google, gdzie zajmował się modelami mowy zasilającymi później Google Cloud TTS. W 2022 roku obaj zrezygnowali z etatów i założyli ElevenLabs.
Inspiracja do firmy wzięła się, jak sami wielokrotnie opowiadali, z frustracji filmami czytanymi po polsku jednym płaskim głosem lektora, niezależnie od tego, kto mówił w oryginale. Stąd pomysł na technologię, która zachowuje emocje i intonację głosu w dziesiątkach języków.
Co to oznacza dla polskich firm
ElevenLabs to nie tylko ciekawostka z rubryki finansowej. Firma otworzyła w Warszawie centrum badawczo-rozwojowe, zapowiadając inwestycję rzędu 11 milionów dolarów w ciągu pięciu lat i zatrudnienie do 100 osób. Polskie biuro pełni funkcję głównej siedziby spółki w Unii Europejskiej.
Rosnąca wycena ma bezpośrednie przełożenie na polski rynek pracy w AI:
- warszawskie R&D konkuruje o inżynierów machine learning z Politechniki Warszawskiej, AGH i Uniwersytetu Warszawskiego, oferując wynagrodzenia niższe niż w Londynie czy San Francisco, ale wciąż atrakcyjne lokalnie
- polskie firmy korzystające z technologii głosowej ElevenLabs, w tym instytucje publiczne takie jak IPN przy projekcie odtwarzającym głosy postaci historycznych, zyskują dostęp do narzędzi rozwijanych częściowo na miejscu
- rosnąca wartość spółki umacnia narrację o Polsce jako miejscu, gdzie powstają globalne firmy technologiczne, co może ułatwiać przyciąganie kapitału do innych krajowych startupów AI
Warto dodać, że mimo warszawskich korzeni ElevenLabs formalnie ma siedzibę w Nowym Jorku i Londynie, a polskie biuro funkcjonuje jako jeden z węzłów globalnej struktury, nie centrala.
Co dalej
CEO Staniszewski mówił wcześniej, że spółka celuje w debiut giełdowy w ciągu dwóch do trzech lat. Sprzedaż wtórna przy 22 miliardach dolarów, jeśli dojdzie do skutku, ustawiłaby punkt odniesienia dla takiego IPO, dając jednocześnie pracownikom częściową płynność bez czekania na wejście na giełdę. To także sygnał wysyłany do rynku: inwestorzy wciąż są gotowi płacić premię za wyspecjalizowane firmy AI, nawet w segmencie, w którym konkurują z nimi najwięksi gracze branży.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiału agencji Bloomberg News z dnia 02.07.2026, a także dodatkowych źródeł: TechCrunch Startups, Tech Funding News oraz Investing.com. Wypowiedzi Matiego Staniszewskiego i Piotra Dąbkowskiego dotyczące genezy firmy i inwestycji w Polsce zweryfikowano z materiałami Wirtualnej Polski i Rzeczpospolitej. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o przebiegu transakcji ElevenLabs.
