Rishi Sunak, były premier Wielkiej Brytanii, formalnie dołączył do grona doradców Microsoftu i Anthropic. Decyzja wywołała falę komentarzy, bo brytyjski watchdog do spraw etyki w polityce sam przyznał, że może to dać tym firmom „nieuczciwy dostęp i wpływy” w rządzie.
Kluczowe fakty:
- Rishi Sunak, były premier Wielkiej Brytanii, objął płatne, częściowe etaty doradcze jednocześnie w Microsofcie i Anthropic, zachowując przy tym mandat posła z okręgu Richmond i Northallerton.
- W Microsofcie Sunak ma dostarczać "wysokopoziomowe perspektywy strategiczne" dotyczące trendów geopolitycznych, natomiast w Anthropic jego rola opisywana jest jako działanie "niemal jak wewnętrzny think tank".
- Brytyjski watchdog Advisory Committee on Business Appointments (Acoba) przyznał, że zatrudnienie Sunaka może dawać obu firmom "nieuczciwy dostęp i wpływy" w rządzie.
Sunak opuścił Downing Street w lipcu 2024 roku, po przegranych wyborach. Od tego czasu krążyły plotki, że szybko wyląduje gdzieś w Kalifornii, w jednym z gigantów technologicznych. No i wylądował, choć nie tak, jak wszyscy się spodziewali. Zamiast przeprowadzki do Doliny Krzemowej, dostał płatne, częściowe etaty doradcze. Jednocześnie zachowuje mandat posła z okręgu Richmond i Northallerton, który ma od 2015 roku.
Dwie firmy, dwie role, jeden życiorys
W Microsoft Sunak ma dostarczać, jak to ujęto w oficjalnych dokumentach, „wysokopoziomowe perspektywy strategiczne” dotyczące trendów geopolitycznych. W Anthropic jego rola wygląda zupełnie inaczej. Sam opisał ją komitetowi nadzorującemu jako działanie „niemal jak wewnętrzny think tank” (akin to operating as an internal think tank).
To sformułowanie mówi sporo. Bo Anthropic, firma stworzona przez byłych pracowników OpenAI i konkurująca z Google, Meta czy właśnie OpenAI, nie potrzebuje od Sunaka wiedzy o tym, jak budować modele językowe. Potrzebuje czegoś innego, znajomości mechanizmów regulacyjnych, kontaktów w administracji, doświadczenia w tym, jak myśli rząd, kiedy próbuje ułożyć politykę wobec AI.
Anthropic w oświadczeniu przekazanym agencji AFP napisał, że firma jest zadowolona z dołączenia Sunaka, a jego doświadczenie da „wartościową perspektywę strategiczną” w pracy nad tym, by AI przynosiło korzyści ludzkości. Dodano też zapewnienie, że wszystkie parlamentarne zasady dotyczące konfliktu interesów będą przestrzegane.
Co na to Acoba? Niewygodne pytania zadane na piśmie
Tu zaczyna się ciekawsza część tej historii. Bo to nie jakiś anonimowy krytyk z Twittera, a Advisory Committee on Business Appointments, czyli brytyjski watchdog nadzorujący zatrudnienie byłych ministrów po opuszczeniu rządu, w swoich listach do Sunaka napisał wprost: jego zatrudnienie u tych firm może być postrzegane jako oferujące „nieuczciwy dostęp i wpływy” (unfair access and influence) w rządzie Wielkiej Brytanii.
Acoba wskazał na konkretny problem z Microsoftem. To firma z aktywnymi kontraktami z brytyjskimi departamentami rządowymi, a w 2023 roku, czyli za czasów premiera Sunaka, ogłoszono umowę o wartości 2,5 miliarda funtów na inwestycje Microsoftu w centra danych i szkolenia w Wielkiej Brytanii. Krótko mówiąc: człowiek, który jako premier podpisywał gigantyczne kontrakty z daną firmą, teraz dla tej samej firmy doradza. Acoba w swoim piśmie dodała, że obawy te są szczególnie zasadne „w czasie trwającej debaty o tym, jak najlepiej regulować AI, i w okresie intensywnej debaty i lobbingu na całym świecie co do tego, jaki powinien być właściwy kurs” (given the ongoing debate about how to best regulate AI, and at a time of intense debate and lobbying around the world on what the approach should be).
Watchdog jednak nie zablokował tej decyzji. Uznał, że czas, jaki minął od opuszczenia rządu, zmniejszył wartość informacji, do których Sunak miał dostęp jako premier. Co nie zmienia faktu, że obowiązują go standardowe zasady, między innymi dwuletni zakaz lobbowania ministrów w imieniu obu firm i zakaz doradzania w sprawach jakichkolwiek bieżących lub przyszłych przetargów rządowych.
Pensja idzie na cele charytatywne, ale to nie zamyka dyskusji
Sunak zadeklarował, że nie skorzysta finansowo z tych ról. Wynagrodzenie z obu stanowisk, a także z trzeciej, równoległej roli doradczej w Goldman Sachs (gdzie pracował na początku swojej kariery, w latach 2001–2004), ma trafić do The Richmond Project. To fundacja, którą Sunak współtworzył ze swoją żoną Akshatą Murty, skupiająca się na edukacji matematycznej w Wielkiej Brytanii. Co ciekawe, to temat, który Sunak promował również jako premier.
Gest ładny. Tylko, mówiąc szczerze, nie rozwiązuje głównego zarzutu. Bo nie chodzi o to, czy Sunak osobiście zarobi na tych stanowiskach. Chodzi o to, że były szef rządu, który decydował o polityce wobec AI i podpisywał miliardowe kontrakty, teraz siedzi po drugiej stronie stołu i radzi tym samym firmom, jak rozmawiać z rządem, który sam kiedyś prowadził.
Głos redakcji
Obserwuję karierę Sunaka od jego czasów w Downing Street i powiem szczerze: ten ruch nie jest żadną sensacją, raczej kontynuacją trendu, który widzimy na całym świecie. Politycy odchodzą z urzędu i lądują w radach nadzorczych albo na stanowiskach doradczych w firmach z branż, które wcześniej regulowali. To się dzieje w USA, we Francji, w Niemczech, więc Wielka Brytania nie jest tu wyjątkiem.
Z jednej strony, rozumiem argument Anthropic i Microsoftu. Sunak naprawdę ma unikalną perspektywę. Był premierem w momencie, gdy AI Safety Summit w 2023 roku stał się jednym z ważniejszych wydarzeń globalnej polityki technologicznej. Znał te tematy z pierwszej linii, nie z gazet.
Z drugiej strony, sam fakt, że niezależny brytyjski watchdog napisał czarno na białym o ryzyku „nieuczciwego dostępu i wpływów”, to nie jest formalność do podpisania i zapomnienia. To sygnał, że granica między polityką a lobbingiem korporacyjnym robi się coraz bardziej płynna, akurat w momencie, gdy debata o regulacji AI w Europie i Wielkiej Brytanii jest najbardziej gorąca.
Pytanie, które mnie nurtuje, jest proste: czy za dwa lata, kiedy formalny zakaz lobbingu wygaśnie, ktoś będzie jeszcze pamiętał, że Sunak miał te ograniczenia? Bo doświadczenie i kontakty, które zbudował jako premier, nie wygasają wraz z dwuletnim okresem karencji. Donacja pensji na cele charytatywne to gest, ale nie adresuje tego pytania.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
AI i polityka, romans, który dopiero się rozkręca
Przypadek Sunaka nie jest odosobniony. To element szerszego obrazu, w którym Anthropic coraz częściej znajduje się w centrum politycznych zawirowań. Wystarczy spojrzeć na niedawny spór firmy z Pentagonem, gdzie amerykański Departament Obrony oznaczył Anthropic jako „supply chain risk”, czyli ryzyko w łańcuchu dostaw. Anthropic w odpowiedzi złożył dwa federalne pozwy, argumentując, że decyzja była bezprawnym odwetem. Microsoft, partner Anthropic, niespełna dzień później złożył w sądzie pismo amicus curiae, w którym ostrzegał, że decyzja Pentagonu ma „negatywne konsekwencje dla całego sektora technologicznego i amerykańskiej społeczności biznesowej” (negative ramifications for the entire technology sector and American business community).
Te dwa wątki, brytyjski i amerykański, łączy jedna rzecz: linia między firmami AI a władzą publiczną robi się coraz bardziej zatarta. Z jednej strony rządy potrzebują wiedzy ekspertów z branży, żeby pisać sensowne regulacje. Z drugiej, firmy AI potrzebują ludzi z dostępem do rządów, żeby te regulacje nie zaszkodziły ich biznesowi.
Czy to dobrze, czy źle? Jedno jest pewne, sytuacja Sunaka raczej nie będzie ostatnim takim przypadkiem.
