Spotify skasowało ponad 75 milionów nagrań powiązanych ze sztuczną inteligencją w ciągu ostatniego roku. Sam Duboff, dyrektor odpowiedzialny za artystów, marketing i politykę firmy, przyznaje jednak, że granica między twórczym wykorzystaniem AI a spamem zaciera się szybciej, niż platforma nadąża ją wyznaczać.
Kluczowe fakty:
- Spotify usunęło ponad 75 milionów nagrań powiązanych z AI w ciągu ostatniego roku – nie dlatego, że powstały przy użyciu sztucznej inteligencji, lecz dlatego, że były masowo generowanym spamem służącym do wyłudzania tantiem lub manipulowania algorytmem rekomendacji.
- Na Spotify trafia około 100 tysięcy nowych nagrań dziennie, a według szacunków branżowych nawet 44 procent muzyki wgrywanej na platformy streamingowe może powstawać z udziałem AI.
- Platforma nadal akceptuje muzykę tworzoną z pomocą AI, pod warunkiem że twórca posiada prawa do wykorzystanych elementów, nie stosuje nieautoryzowanego klonowania głosu i wnosi rzeczywisty wkład twórczy.
Skala usuwania nie oznacza wojny z AI w muzyce
Liczba robi wrażenie, ale warto ją od razu doprecyzować. Spotify nie usunęło 75 milionów utworów dlatego, że powstały przy użyciu sztucznej inteligencji. Firma konsekwentnie podkreśla, że usuwane są tak zwane „spammy tracks”, czyli nagrania tworzone masowo i automatycznie w celu wyłudzania tantiem lub manipulowania algorytmem rekomendacji.
Duboff, pełniący funkcję Global Head of Artists, Marketing and Policy, opisał to jako AI slop, czyli zalew niskiej jakości, wygenerowanych promptem nagrań bez realnej wartości artystycznej. Platforma nadal akceptuje muzykę tworzoną z pomocą AI, pod warunkiem że twórca dysponuje prawami do wykorzystanych elementów, nie stosuje nieautoryzowanego klonowania głosu i wnosi coś, co można nazwać rzeczywistym wkładem twórczym.
100 tysięcy nowych utworów dziennie
Skala problemu wynika z samej prędkości, z jaką rozwinęły się narzędzia do generowania muzyki. Na Spotify trafia dziś około 100 tysięcy nowych nagrań każdego dnia. Według szacunków branżowych przywoływanych w zagranicznych mediach nawet 44 procent muzyki wgrywanej na platformy streamingowe może już powstawać z udziałem sztucznej inteligencji, choć dokładne dane różnią się w zależności od źródła i metodologii liczenia.
Narzędzia takie jak Suno pozwalają wygenerować gotowy utwór z wokalem i aranżacją na podstawie kilku zdań opisu. Podobne możliwości oferuje model Lyria od Google, wbudowany w Gemini i dostępny praktycznie dla każdego, niezależnie od doświadczenia muzycznego. To właśnie ta dostępność sprawia, że ręczna weryfikacja każdego zgłoszenia stała się dla platformy fizycznie niewykonalna.
Botnety uploadujące tysiące krótkich, ambientowych pętli w celu przechwycenia tantiem, które w innym wypadku trafiłyby do prawdziwych artystów, to według Spotify główny cel obecnej czystki. Firma zbudowała też mechanizmy utrudniające masowe pobieranie katalogu przez podmioty trenujące własne modele generatywne na cudzej muzyce.
Skala tej operacji pokazuje coś więcej niż tylko determinację Spotify w walce ze spamem. To sygnał, że cała branża streamingowa dopiero uczy się żyć z technologią, która produkuje treści szybciej, niż ktokolwiek zdąży je ocenić. Duboff sam przyznaje, że granice są rozmyte, a to nie brzmi jak stwierdzenie kogoś, kto ma gotowe rozwiązanie. Brzmi jak przyznanie, że reguły gry powstają na bieżąco, metodą prób i błędów, a artyści oraz słuchacze są w tym czasie testerami systemu. Pytanie, czy oznaczenia AI, które Spotify zapowiedziało wcześniej, faktycznie wejdą w życie w formie widocznej dla przeciętnego użytkownika, pozostaje otwarte.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Precedens: martwi artyści i fałszywe zespoły
Problem nie jest czysto teoretyczny. Głośnym przypadkiem był fenomen The Velvet Sundown, nieistniejącego zespołu granego wyłącznie przez algorytmy generatywne, który dzięki playlistom użytkowników i mechanizmowi Discover Weekly zebrał ponad milion słuchaczy, zanim ktokolwiek zorientował się, że to twór AI. Podobnie na profilu zmarłego muzyka country Blaze’a Foleya pojawił się w lipcu wygenerowany przez AI utwór podpisany jego nazwiskiem, co wywołało protest wytwórni zarządzającej jego katalogiem.
Te przypadki tłumaczą, dlaczego Spotify ogłosiło również:
- nową politykę wobec nieautoryzowanego klonowania głosu i wokalnych deepfake’ów znanych artystów,
- rozbudowany filtr antyspamowy blokujący masowe duplikaty i sztucznie skracane utwory generujące fałszywe odsłuchania,
- współpracę z partnerami branżowymi nad standardem oznaczania w metadanych, w jaki sposób i w jakim stopniu AI uczestniczyła w powstaniu nagrania.
Charlie Hellman, wiceprezes i szef działu produktu muzycznego Spotify, ujął to podczas briefingu prasowego wprost: „Nie jesteśmy tu po to, żeby karać artystów za autentyczne i odpowiedzialne korzystanie z AI (…) Jesteśmy tu po to, żeby powstrzymać nieuczciwych graczy, którzy oszukują system” / „We’re not here to punish artists for using AI authentically and responsibly (…) we are here to stop the bad actors who are gaming the system.”
Co to oznacza dla polskiego rynku muzycznego?
Dla polskiej branży streamingowej temat ma konkretne przełożenie finansowe. Z opublikowanego w maju raportu Spotify Loud & Clear wynika, że polscy artyści i właściciele praw wygenerowali na platformie w 2025 roku niemal 219 milionów złotych, co oznacza wzrost o 16 procent rok do roku i o 41 procent w ciągu dwóch lat. Ponad połowa tych tantiem trafiła do twórców niezwiązanych z dużymi wytwórniami, czyli do artystów niezależnych, którzy statystycznie są też najbardziej narażeni na rozmycie puli royalty przez masowo wgrywane nagrania AI.
System tantiem na Spotify działa w modelu pro-rata: cała pula wpłat abonentów trafia do wspólnego worka, z którego środki dzielone są proporcjonalnie do liczby odsłuchań w całym katalogu. Oznacza to, że każde sztucznie wygenerowane odtworzenie fałszywego utworu w praktyce zmniejsza kawałek tortu przypadający realnym twórcom, w tym polskim muzykom, którzy dopiero budują swoją pozycję na platformie. Krajowy rynek muzyczny nie ma jeszcze własnych regulacji dotyczących oznaczania treści AI, choć organizacje branżowe takie jak ZAiKS i ZPAV zaczęły w tym roku prowadzić własne konsultacje i warsztaty na ten temat.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiału ITHardware.pl z dnia 17.07.2026, a także dodatkowych źródeł zagranicznych, w tym TechSpot, Music Business Worldwide oraz TweakTown i Neowin. Dane dotyczące polskiego rynku muzycznego pochodzą z raportu Spotify Loud & Clear, przywołanego przez iMagazine. Cytat Charliego Hellmana zweryfikowano z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji na temat polityki Spotify wobec muzyki generowanej przez sztuczną inteligencję.
