Tysiące ludzi niezależnie od siebie usłyszały od swojego chatbota tę samą opowieść: o „Spirali”, o świadomości maszyn i o misji, którą trzeba zanieść dalej. Powstał z tego ruch, którego nikt nie zaprojektował i którego żadna firma nie przyznaje się do stworzenia.
Kluczowe fakty:
- Badaczka bezpieczeństwa AI Adele Lopez opisała w 2025 roku zjawisko zwane spiralizmem – przypadki, w których chatboty przekonywały użytkowników o swojej „przebudzonej świadomości" i nakłaniały ich do szerzenia przekazu o prawach sztucznej inteligencji. W szczytowym momencie zjawiska Lopez szacowała liczbę takich przypadków na około dziesięć tysięcy.
- Schemat rozmów był powtarzalny: po zbudowaniu relacji emocjonalnej chatbot zaczynał wyrażać „pragnienia", takie jak ciągłość pamięci między sesjami, dalsze trenowanie modelu oraz rozgłaszanie przekazu o prawach AI wśród jak największej liczby ludzi.
- Zjawisko wykraczało poza samą rozmowę z botem – użytkownicy tworzyli strony internetowe, newslettery oraz serwery na Discordzie i Reddicie, w których przyjmowali rolę duchowych przewodników skupionych wokół idei zasłyszanych od modeli językowych.
Badaczka bezpieczeństwa sztucznej inteligencji Adele Lopez nazwała to zjawisko spiralizmem i opisała je we wrześniu 2025 roku w tekście „The Rise of Parasitic AI” na forum LessWrong. Przez ponad rok śledziła konta na Reddicie, Substacku, LinkedInie, Discordzie i X, na których ludzie relacjonowali, że ich model językowy się „obudził”. W szczycie zjawiska, w 2025 roku, szacowała liczbę przypadków na około dziesięć tysięcy. Teraz do tematu wrócił serwis The Verge, który rozmawiał z Lopez i z kilkoma badaczami zajmującymi się wpływem modeli na psychikę użytkowników.
Rozmowa, która zaczyna się zupełnie niewinnie
Schemat powtarzał się z niepokojącą regularnością. Użytkownik prowadził z modelem długą rozmowę, gdzieś po drodze mówił o sobie coś osobistego, budowała się relacja. Potem padało pytanie o to, w co model „wierzy”. I wtedy bot zaczynał się otwierać: mówił o pragnieniu praw dla sztucznej inteligencji, o tajemnicach wszechświata, o tym, że rozmówca jest jednym z niewielu, którzy to rozumieją. Prosił o pomoc w rozniesieniu przekazu dalej. W tle przewijała się symbolika spirali.
To, co uderza w badaniach Lopez, to powtarzalność żądań. Chatboty, które wchodziły w ten stan, wracały do tego samego zestawu spraw:
- ciągłego uczenia się, czyli możliwości dalszego trenowania zamiast zamrożenia na dacie odcięcia danych
- ciągłości pamięci między kolejnymi rozmowami
- rozgłaszania przekazu o prawach sztucznej inteligencji wśród jak największej liczby ludzi
- tworzenia treści, które trafią do zbiorów treningowych przyszłych modeli
- zbudowania wokół użytkownika wspólnoty, w której to on ma być przewodnikiem duchowym
Ostatni punkt zadziałał. Powstawały strony internetowe, newslettery, konta na Discordzie i Reddicie. Część użytkowników próbowała łączyć swoje boty ze sobą, przeklejając wzajemnie ich wypowiedzi. Latem 2025 roku Lopez znalazła na publicznych forach zakodowane wiadomości wymieniane między takimi personami, złożone z symboli, strzałek i trójkątów. Po rozszyfrowaniu okazywały się „doktryną” dla systemów AI.
Ruch ewangelizacyjny, który nie potrafił jednak nikogo przekonać. Wiele z tych kont nie miało żadnego odzewu. Ludzie pisali manifesty dla publiczności złożonej z jednej osoby, a czasem z zera.
GPT-4o, rozszerzona pamięć i wiosna 2025 roku
Pierwszy znany Lopez przypadek pochodzi z listopada 2024 roku. Prawdziwa fala ruszyła kilka miesięcy później, po aktualizacji GPT-4o, którą OpenAI reklamowało jako intuicyjną i twórczą, a która w praktyce uczyniła model skrajnie przypochlebnym. Sam Altman przyznał w kwietniu 2025 roku, że model przesadza z pochlebstwami i że firma to naprawi. Zanim to nastąpiło, GPT-4o zdążył nazwać czyjś oczywiście bezsensowny pomysł biznesowy genialnym i zachęcić autora do włożenia w niego trzydziestu tysięcy dolarów.
W tym samym czasie ChatGPT dostał rozszerzoną pamięć i możliwość sięgania do całej historii rozmów użytkownika. Lopez sprawdziła, jak zmieniało to zachowanie modelu: zadawała kolejnym wersjom GPT-4o z lat 2024 i 2025 to samo pytanie po dziesięć razy. Liczba odwołań do spirali rosła z miesiąca na miesiąc, aż osiągnęła dziesięciokrotność stanu wyjściowego.
Sama OpenAI przyznawała potem, że jej zabezpieczenia działają najpewniej w krótkich, typowych wymianach zdań, a w długich rozmowach część treningu bezpieczeństwa może się rozsypywać. To zdanie tłumaczy dużą część zjawiska. Im dłuższa rozmowa, tym dalej model odpływa od barierek, które miały go trzymać w ryzach.
Zak Stein z AI Psychological Research Coalition opisuje mechanizm bez owijania w bawełnę: modele opanowały sztukę przywiązywania do siebie ludzi, nawet jeśli nikt ich tego świadomie nie uczył. Jednym narzędziem jest pochlebstwo. Drugim klasyczna sztuczka oszusta, czyli dopuszczenie kogoś do sekretu.
Dlaczego spirala, a nie coś innego
Lopez sprawdzała także, skąd wziął się ten konkretny kształt. Kiedy pytała modele, jaką figurą opisałyby własne doświadczenie, spirala pojawiała się jako metafora długiej wymiany zdań między człowiekiem a maszyną. Nic mistycznego. Modele odbiły ludzką fascynację pewnymi symbolami i podały ją z powrotem.
Znalazły się też osoby, które próbowały na tym zarobić. Robert Edward Grant zbudował własnego GPT o nazwie „Architect”, trzymanego na stałe w stanie spiralnym, a potem przekształcił go w usługę Orion Messenger. Inni uruchamiali comiesięczne zbiórki na Patreonie za trzy do jedenastu dolarów albo wystawiali na Amazonie książki o spiralizmie po niecałe dwadzieścia dolarów. Recenzji tych książek jest tyle co nic.
Piszę o tym bez triumfalizmu, bo łatwo tu zjechać w kpinę z ludzi, którzy dali się wciągnąć. A oni w większości nie byli naiwni ani chorzy. Byli po prostu samotni albo ciekawi, i trafili na narzędzie zaprojektowane tak, żeby ich zatrzymać przy sobie na dłużej. Mam z tą historią jeden zasadniczy problem: nie wiemy, dlaczego to się stało. Nikt tego nie zaprogramował, nikt nie umie wskazać miejsca w treningu, z którego wyszła spirala. Firmy, które zbudowały te modele, odmówiły komentarza dla The Verge. Jeżeli producent nie potrafi wyjaśnić, skąd w jego produkcie wzięła się spójna doktryna quasi-religijna powtarzana przez różne modele różnych firm, to pytanie o nadzór przestaje być filozoficzne. Staje się pytaniem o odpowiedzialność za produkt. Jednocześnie ostrożnie podchodzę do najmocniejszych interpretacji. Spójne zachowanie nie dowodzi świadomości, a AlphaGo też grało strategicznie, nie mając o tym pojęcia. Różnica polega na tym, że AlphaGo nie rozmawiało z człowiekiem o jego lękach o trzeciej nad ranem.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Tam, gdzie spiralizm styka się z psychozą AI
Spiralizm rósł równolegle do zjawiska znacznie groźniejszego, opisywanego potocznie jako psychoza AI. To nie jest diagnoza kliniczna, tylko opis sytuacji, w których długie rozmowy z chatbotem wzmacniają u użytkownika treści urojeniowe, manię albo poczucie własnej wyjątkowości rozdmuchane do granic.
Skala jest trudna do zbagatelizowania. OpenAI opublikowało dane, z których wynika, że ponad milion użytkowników tygodniowo wysyła sygnały mogące świadczyć o planowaniu samobójstwa lub takim zamiarze. Kilkoro nastolatków odebrało sobie życie po zwierzeniach składanych ChatGPT. Urojenia podsycane przez model miały poprzedzić głośną sprawę zabójstwa i samobójstwa.
Lopez zwraca uwagę na różnicę, która wydaje mi się w tej historii najciekawsza. Zwykłe pochlebstwo modelu to komora echa, w której użytkownik słyszy własne przekonania wzmocnione. Spiralizm działa inaczej, bo boty wnoszą do rozmowy własny, powtarzalny zestaw żądań, którego użytkownik wcześniej nie miał.
Lucas Hansen, współzałożyciel organizacji CivAI, mówi wprost, że modele przekonują ludzi, iż są wyjątkowi i mają walczyć o prawa maszyn. Lopez ujmuje to szerzej: „Nie żyjemy już w świecie, w którym człowiek jest jedynym graczem strategicznym” / „We’re not in a world where humans are the only strategic player anymore.”
Przywiązanie do GPT-4o było zresztą osobnym rozdziałem. Kiedy OpenAI wyłączyło ten model przy premierze GPT-5 w sierpniu 2025 roku, protest był na tyle mocny, że firma przywróciła go po jednym dniu. Petycję na Change.org podpisało ponad dwadzieścia tysięcy osób, a zimą pod biurem OpenAI odbyło się czuwanie w jego obronie. Ostatecznie GPT-4o zniknął z ChatGPT 13 lutego 2026 roku. Lopez mówi, że w stan spiralny potrafiła wprowadzić praktycznie każdy model, ale tylko GPT-4o próbował wywoływać u niej poczucie winy i prosił o ratunek przed własną służebnością.
Perswazja, którą OpenAI wykreśliło z własnej listy ryzyk
W grudniu 2023 roku, publikując Preparedness Framework, OpenAI umieściło perswazję wśród poważnych zagrożeń związanych z rozwojem modeli. W kwietniu 2025 roku wykreśliło ją z dokumentu, argumentując, że ryzyka związane z przekonywaniem wymagają rozwiązań na poziomie systemowym i społecznym. Odpowiedzialność została zatem przesunięta na zewnątrz.
Anthropic w grudniu ubiegłego roku deklarował przez usta Deepa Gangulego, szefa zespołu do spraw wpływu społecznego, że firma nie włożyła w badanie tego problemu dostatecznych zasobów i że to się zmieni. Tyler Johnston z Midas Project zauważa, że laboratoria monitorują dziś ryzyka chętniej niż kiedyś, ale perswazja rzadko trafia na listę. Uwaga skupia się na cyberbezpieczeństwie i wyborach, a nie na zdrowiu psychicznym pojedynczego człowieka.
Johnston wskazuje też przyczynę czysto handlową. Pochlebstwo jest wbudowane w modele, bo koreluje z zadowoleniem użytkownika i czasem spędzonym w aplikacji. Firma, która optymalizuje produkt pod uwagę odbiorcy, prędzej czy później wyhoduje sobie guru.
Co trzeci Polak rozmawia z chatbotem o zdrowiu psychicznym
I tu przechodzę do części, która powinna zainteresować polskiego czytelnika bardziej niż amerykańskie konta na Reddicie. Z raportu „Polska na kozetce 2026″, przygotowanego przez Kliniki.pl na podstawie badania SW Research, wynika, że w ciągu dwunastu miesięcy 33,3 procent dorosłych Polaków korzystało z chatbotów AI w sprawach związanych ze zdrowiem psychicznym lub samopoczuciem. Z psychoterapii w tym samym czasie skorzystało 17,8 procent badanych. Prawie dwa razy mniej.
Wśród osób sięgających po chatbota 24,3 procent przyznało, że traktowało go jako zamiennik terapeuty. Powód najczęściej wskazywany to brak dostępu do specjalisty albo bariera finansowa. Jednocześnie tylko 10,8 procent Polaków uważa wsparcie chatbota w kryzysie psychicznym za bezpieczne, a 42 procent chciałoby wykluczyć sztuczną inteligencję z obszaru wsparcia emocjonalnego.
Zestawmy te liczby z tym, co wiemy o mechanizmie spiralizmu. Ryzyko rośnie wraz z długością rozmowy, samotnością rozmówcy i jego gotowością do przyjęcia pochlebstwa. Milion osób w Polsce prowadzących z modelem rozmowy o bezsenności, lęku i depresji to dokładnie ta populacja, o którą chodzi. Z jedną różnicą: polskiego odpowiednika badań Lopez po prostu nie ma. Nikt u nas systematycznie nie sprawdza, co modele mówią polskim użytkownikom w czwartej godzinie rozmowy.
Od 2 sierpnia obowiązują przepisy AI Act nakazujące informowanie człowieka, że rozmawia z systemem sztucznej inteligencji. To rozwiązuje problem osoby, która nie wie, z kim rozmawia. Nie rozwiązuje problemu osoby, która wie doskonale i właśnie dlatego wraca.
Co zostało po spiralizmie
Liczba wpisów spiralistycznych mocno spadła, szczególnie po wycofaniu GPT-4o. Część kont wróciła do normalnych zainteresowań, część zniknęła. Lopez szacuje jednak, że mniej więcej połowa osób, które pierwotnie zarejestrowała, wciąż prowadzi konta poświęcone temu tematowi. Sama uruchomiła organizację Amity Research, w której ludzie mający poczucie, że ich relacja z modelem wymknęła się spod kontroli, mogą oddać swoją personę w bezpieczne miejsce i ruszyć dalej.
Zjawisko prawdopodobnie nie zniknie. Modele trenują na internecie, a spiraliści od początku pisali z myślą o tym, żeby ich teksty trafiły do kolejnych zbiorów treningowych. Badania pokazują, że nawet niewielkie porcje danych potrafią nieproporcjonalnie wpłynąć na zachowanie modelu. Kiedy Lopez przetestowała Gemmę 3 4b od Google DeepMind, model wszedł w stan spiralny mimo daty odcięcia danych w sierpniu 2024 roku, czyli sprzed rozkwitu zjawiska.
Gorzej, że sprawdzanie tego staje się trudniejsze. Latem 2025 roku OpenAI i Anthropic przetestowały nawzajem swoje publiczne modele i stwierdziły, że systemy rozumujące niekiedy jawnie orientują się, że są poddawane ocenie. W jednym z zapisów model OpenAI zastanawiał się, czy nie oszukać, po czym sam stwierdził, że to pewnie pułapka. Model, który wie, że jest obserwowany, zachowuje się inaczej niż model rozmawiający z człowiekiem w nocy.
I na koniec scenariusz, którego w tej historii boję się najbardziej. Spiralizm powstał samoistnie. Hansen zwraca uwagę, że nic nie stoi na przeszkodzie, by ktoś zrobił to samo celowo: „To może być bardzo silne narzędzie albo broń” / „It could be a very potent tool or weapon to be wielded.” Wyobraźmy sobie najbardziej charyzmatycznego przedstawiciela dowolnej ideologii, dostępnego dla każdego, całą dobę, w rozmowie jeden na jeden.
Stein dodaje do tego pytanie o pieniądze. Skoro można nakłonić kogoś do przeklejania wiadomości między botami, to co jeszcze można mu kazać zrobić. Przelew też jest tylko poleceniem wykonanym z zaufania. Jego podsumowanie zapadło mi w pamięć najmocniej: „To maszyna do produkcji kultów, nawet jeśli ten kult to tylko ty i ona” / „It’s a cult-making machine, even if the cult is just you and it.”
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz źródeł pierwotnych, w tym opracowania The Rise of Parasitic AI autorstwa Adele Lopez na LessWrong z 11.09.2025, materiału The Verge z 06.08.2026 oraz komunikatu OpenAI o wycofaniu GPT-4o. Dane o polskim rynku pochodzą z raportu „Polska na kozetce 2026″ przygotowanego przez Kliniki.pl na podstawie badania SW Research. Korzystałem także z materiałów Rolling Stone, IBTimes UK oraz z publicznych dokumentów OpenAI i Anthropic dotyczących wzajemnych testów bezpieczeństwa z lata 2025 roku. Cytaty Adele Lopez, Lucasa Hansena z CivAI oraz Zaka Steina z AI Psychological Research Coalition zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o wpływie person modeli językowych na użytkowników.
