Ronan Farrow i Andrew Marantz opublikowali w „The New Yorker” jeden z najbardziej szczegółowych reportaży, jakie kiedykolwiek powstały o Samie Altmanie. Kilkaset stron tajnych dokumentów, dziesiątki rozmów z byłymi pracownikami i wewnętrzne notatki z OpenAI układają się w obraz, który trudno pogodzić z publicznym wizerunkiem CEO.
Kluczowe fakty:
- Ilya Sutskever zebrał blisko 70 stron wewnętrznych dokumentów dotyczących Sama Altmana, w których jedną z pierwszych cech CEO wymieniono "kłamstwo".
- OpenAI, założone jako organizacja non-profit z misją bezpieczeństwa ludzkości, było prywatnie kwestionowane przez założycieli już od 2017 roku, którzy rozważali komercjalizację.
- Pomimo odwołania w listopadzie 2023 roku, Altman wrócił na stanowisko CEO i doprowadził OpenAI do wyceny między 730 a 852 miliardami dolarów, czyniąc z niej najdroższego prywatnego startupa na świecie.
Tytuł mówi wszystko: „Sam Altman może decydować o naszej przyszłości – czy można mu ufać?” Farrow i Marantz nie zadają tego pytania retorycznie. Odpowiedź, której szukają, ukryta jest w dokumentach, które przez długi czas nie miały prawa ujrzeć światła dziennego.
Siedemdziesiąt stron przeciwko jednemu człowiekowi
Jesienią 2023 roku, tuż przed głośnym odwołaniem Altmana ze stanowiska CEO, główny naukowiec OpenAI Ilya Sutskever zebrał blisko 70 stron wewnętrznych dokumentów dotyczących swojego szefa i jego zastępcy Grega Brockmana. Wśród zebranych materiałów znalazły się wiadomości ze Slacka i dokumenty kadrowe – część z nich fotografowana telefonem, żeby ominąć firmowe systemy monitoringu.
Jedna z notatek z 2023 roku głosiła wprost:
Sam wykazuje konsekwentny wzorzec zachowań. Pierwsza pozycja na liście: kłamstwo.
Ale Sutskever to nie jedyny, który dokumentował swoje obawy. Dario Amodei, dziś szef Anthropic i jeden z głównych konkurentów Altmana na rynku AI, przez lata prowadził prywatne notatki poświęcone Altmanowi i Brockmanowi. Łącznie zebrał ponad 200 stron materiałów. W jednym z dokumentów stwierdza, że każde słowo Altmana „prawie na pewno było bzdurą” (ang. „almost certainly bullshit”).
Komentarz redaktora
Sam Altman to jedna z tych postaci, przy których naprawdę trudno zachować obiektywizm – zarówno w jedną, jak i w drugą stronę. Z jednej strony mamy człowieka, który zbudował firmę o wartości ponad 700 miliardów dolarów i skomercjalizował AI w sposób, jakiego nikt przed nim nie potrafił. Z drugiej – setki stron wewnętrznych dokumentów, notatki współzałożycieli i zeznania byłych pracowników, które wskazują na coś niepokojącego. Pytanie, które naprawdę warto zadać, brzmi: czy w technologii tak przełomowej jak AGI możemy sobie pozwolić na liderów, którym trudno zaufać? I czy transparentność w AI to dziś luksus, czy konieczność?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Non-profit, który nie był non-profit
OpenAI powstało jako organizacja non-profit z jasną misją: bezpieczeństwo ludzkości ponad sukces komercyjny. To właśnie ta misja przyciągnęła wielu badaczy, którzy mogli zarabiać znacznie więcej w Googlu czy Microsofcie, ale chcieli pracować dla wyższego celu.
Tymczasem reportaż „The New Yorker” ujawnia, że założyciele OpenAI prywatnie kwestionowali sens tej struktury już od 2017 roku. Na zewnątrz głosili misję altruistyczną. W środku – kalkulowali.
Dokumenty opisują również, jak kadra kierownicza OpenAI rozważała strategię rozgrywania wielkich mocarstw jedno przeciwko drugiemu – w tym Chin i Rosji – w walce o dostęp do zaawansowanych technologii AI. Cytowany przedstawiciel firmy zbagatelizował te rewelacje, twierdząc, że to tylko jeden z wielu pomysłów omawianych na wysokim szczeblu.
Człowiek, który przeżył własne odwołanie
W listopadzie 2023 roku zarząd OpenAI odwołał Altmana w ciągu jednego weekendu – i w ciągu kolejnego weekendu przywrócił go na stanowisko. Osoby zaangażowane w to odwołanie oskarżały go o poziom dezinformacji, który byłby nie do zaakceptowania u żadnego menedżera w żadnej zwykłej firmie.
Altman nie tylko przeżył ten kryzys. Wyszedł z niego silniejszy. Dziś OpenAI jest najdroższym prywatnym startupem na świecie, z wyceną oscylującą między 730 a 852 miliardami dolarów. Do grona głównych inwestorów należą:
- Microsoft (największy udziałowiec i partner strategiczny)
- Nvidia
- Amazon
- SoftBank
To właśnie ten kontekst sprawia, że reportaż „The New Yorker” jest tak trudny do zbagatelizowania. Bo jedno to wewnętrzne rozgrywki w startupie. Zupełnie co innego, gdy stawką jest kształt globalnej infrastruktury AI.
Technik, który nie umie kodować
Nie jest to pierwsza krytyczna analiza Altmana, jaka trafia do mediów. Kilka tygodni temu AIPORT.pl opisywał ustalenia tego samego reportażu w kontekście kompetencji technicznych szefa OpenAI – inżynierowie wskazywali, że Altman myli ze sobą podstawowe pojęcia z dziedziny uczenia maszynowego i nie ma praktycznego doświadczenia w programowaniu. Jeden z wysokich rangą menedżerów Microsoftu miał powiedzieć dziennikarzom: „I think there’s a small but real chance he’s eventually remembered as a Bernie Madoff- or Sam Bankman-Fried-level scammer / Myślę, że istnieje niewielka, ale realna szansa, że zostanie zapamiętany jako oszust na poziomie Berniego Madoffa czy Sama Bankmana-Frieda.”
To mocne słowa. Szczególnie w ustach człowieka z firmy, która zainwestowała w OpenAI miliardy dolarów.
Wizjoner czy operator chaosu?
Altman od lat buduje wizerunek człowieka, który myśli o dobrostanie całej ludzkości. Mówi o AGI jako o technologii, która może wyeliminować choroby, ubóstwo i nierówności. Jednocześnie – według reportażu „The New Yorker” – otaczał się wewnątrz firmy strukturami, które na papierze miały go kontrolować, ale w praktyce nigdy tego nie robiły.
Były badacz OpenAI Carroll Wainwright ujął to tak: „he sets up structures that, on paper, constrain him in the future. But then, when the future comes and it comes time to be constrained, he does away with whatever the structure was / tworzy struktury, które na papierze mają go ograniczać w przyszłości. Ale kiedy ta przyszłość nadchodzi i przychodzi czas na bycie ograniczonym, po prostu likwiduje całą strukturę.”
Reportaż „The New Yorker” nie wydaje wyroku. Stawia pytanie. I to pytanie – biorąc pod uwagę skalę wpływu, jaką ma dziś OpenAI – warto zadawać głośno.
