Tocząca się w Oakland rozprawa między Elonem Muskiem a Sam Altmanem to nie tylko starcie dwóch wizjonerów branży AI. To przede wszystkim przypadkowe zwierciadło, w którym odbijają się lata kontraktorskich zagrywek, gróźb i sprzecznych zeznań samego Muska.
Kluczowe fakty:
- Elon Musk domaga się od OpenAI odszkodowania w wysokości 130 miliardów dolarów oraz przywrócenia organizacji do formuły non-profit. Chce także usunięcia Sama Altmana i Grega Brockmana z zarządu.
- Obrona OpenAI wykorzystuje materiały z procesu przejęcia Twittera, w tym groźbę prawnika Muska o "III Wojnie Światowej po kres czasów" w przypadku przymusu sfinalizowania transakcji. To ma pokazywać schemat działania Muska przez eskalację i zastraszanie.
- Musk przyznał na sali sądowej, że pomylił się co do kwoty przekazanej OpenAI – przekazał około 38 milionów dolarów, a nie ponad 100 milionów jak wcześniej twierdził. Proces zagraża planom IPO OpenAI planowanym na ten rok.
Sprawa, oficjalnie dotycząca zarzutu zdrady misji charytatywnej OpenAI, na sali sądowej żyje własnym życiem. Musk domaga się od OpenAI odszkodowania w wysokości 130 miliardów dolarów, przywrócenia organizacji do formuły non-profit oraz usunięcia Sama Altmana i Grega Brockmana z zarządu.
Terminator kontra rzeczywistość
Przed własną ławą przysięgłych Musk kreuje się na strażnika ludzkości. W pierwszych dniach zeznań malował apokaliptyczne wizje.
„We don’t want everything to end up like in Terminator. We want it to end up like Gene Roddenberry’s Star Trek” / „Nie chcemy, żeby to wszystko skończyło się jak w Terminatorze. Chcemy, żeby skończyło się jak Star Trek Gene’a Roddenberry’ego” – powiedział na sali sądowej.
Prawnik Muska, Steve Molo, już na wstępie stwierdził: „Ladies and gentlemen, we are here today because the defendants in this case stole a charity” / „Panie i panowie, jesteśmy tu dziś, ponieważ pozwani ukradli organizację charytatywną”.
Tyle narracja strony powodowej. Bo obrona OpenAI postanowiła zagrać inaczej.
„World War III” – kiedy pogróżki wracają jako dowód
Prawnicy OpenAI sięgnęli do przeszłości Muska i wyciągnęli na wokandę materiały z zupełnie innej sprawy sądowej – tej dotyczącej przejęcia Twittera w 2022 roku.
Podczas tamtego procesu zeznał Martin Korman, prawnik Twittera odpowiedzialny za transakcję. Ujawnił, że gdy Twitter naciskał na Muska, by ten dokończył przejęcie, adwokat Muska Mike Ringler powiedział mu wprost: „He said 'I’ve been specifically told to convey a message to you that if Musk is required to go through transaction after trial it would be World War III till the end of time, for real'” / „Powiedziano mi, żebym przekazał wam wiadomość: jeśli Musk zostanie zmuszony do sfinalizowania transakcji po procesie, będzie to III Wojna Światowa po kres czasów, na serio”.
Ten cytat – teraz oficjalnie część publicznego zapisu sądowego – stał się materiałem, po który sięgnęła strona przeciwna podczas procesu OpenAI. To nie tylko kwestia wizerunkowa. To narzędzie pokazujące schemat działania: gdy Musk nie dostaje tego, czego chce, przechodzi do eskalacji i zastraszania.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl:
Ten proces to fascynujące studium przypadku kogoś, kto buduje swoją narrację na strachu przed AI, a jednocześnie sam tę AI intensywnie rozwija poprzez xAI i Grok. Można oczywiście bronić Muska – jego obawy co do koncentracji władzy w rękach jednej korporacji nie są pozbawione sensu, a pytania o misję OpenAI są legitymizowane. Ale równie trudno zignorować fakt, że człowiek, który zeznaje o dobru ludzkości, ma za sobą teczki dokumentujące agresywne negocjacje i groźby w stylu „World War III”. Stawiam otwarte pytanie: czy motywem jest tu naprawdę troska o ludzkość, czy po prostu chęć eliminacji największego konkurenta xAI? Werdykt w tej kwestii – moralny, nie prawny – wyda każdy sam.
Sprzeczne zeznania i gra na wiarygodność
Nie samo wyciąganie przeszłości Muska, ale właśnie jego sprzeczne zeznania w tej samej sprawie stały się głównym orężem adwokatów OpenAI.
Przynajmniej trzy razy podczas przesłuchania próbowali udowodnić, że Musk zaprzecza wcześniejszym przysięgłym zeznaniom. W jednym z postów na platformie X twierdził, że przekazał OpenAI ponad 100 milionów dolarów. Na sali sądowej przyznał, że pomylił się – prawdziwa kwota to około 38 milionów dolarów.
Musk przyznał też, że powiedział podczas depozytu, iż „bounced the idea around” – rozważał propozycję połączenia Tesli z OpenAI – mimo że podczas zeznań twierdził, że nigdy czegoś takiego nie zaproponował.
Największe napięcie na sali panowało podczas konfrontacji z głównym prawnikiem OpenAI, Williamem Savittem.
„You’re being misleading” / „Wprowadza pan w błąd” – mówił Musk do Savitta podczas krzyżowego przesłuchania. „Mostly unfair questions” / „Głównie niesprawiedliwe pytania” – dodawał chwilę później, kiedy sędzia i adwokat prosili go, żeby odpowiadał bezpośrednio.
Sędzia Yvonne Gonzalez Rogers skonfrontowała go z rzeczywistością: „The question here is about whether there was a breach of charitable trust” / „Pytanie brzmi: czy doszło do naruszenia celu charytatywnego”. Na marginesie sędzia zauważyła też ironię sytuacji – Musk, który straszy AI jak Terminatorem, sam buduje firmę dokładnie w tej samej branży co OpenAI.
Co Musk chce osiągnąć
Roszczenia są konkretne:
- 130 miliardów dolarów odszkodowania (lub zwrotu zysków)
- przywrócenie OpenAI do struktury non-profit
- usunięcie Sama Altmana i Grega Brockmana ze stanowisk
- wykluczenie Microsoftu z wpływu na organizację
Poza samymi roszczeniami proces zagraża planom IPO OpenAI, które spółka chce przeprowadzić jeszcze w tym roku. Obrona konsekwentnie odpowiada, że sprawa jest motywowana zazdrością i żalem: „We’re here now because Mr. Musk now competes with OpenAI” / „Jesteśmy tu dlatego, że Musk teraz konkuruje z OpenAI” – powiedział Savitt.
Co dalej
Najważniejsze jeszcze przed nami – Sam Altman nie zeznawał jeszcze na sali sądowej. To będzie kulminacyjny moment całego procesu. Zarówno on, jak i Musk mierzą się z tym samym wyzwaniem: przekonaniem ławy przysięgłych, że kierują się zasadami, a nie własnym interesem.
Tymczasem przeszłość Muska – tweety, negocjacje przy przejęciu Twittera, depozyty i sprzeczne zeznania – powoli buduje alternatywny portret bohatera tej sprawy. I robi to skutecznie.
