Czwarty dzień procesu w Oakland przyniósł kilka niespodzianek naraz. Na ławę świadków wezwano Jareda Birchalla, człowieka, który od lat zarządza fortuną Elona Muska – i to właśnie jego zeznania stały się źródłem sporych kłopotów dla prawników samego powoda.
Kluczowe fakty:
- Jared Birchall, zarządca fortuny Elona Muska, zeznał że nie wie, czy Musk miał prawne podstawy do wskazywania przeznaczenia środków przekazanych na OpenAI przez fundusze DAF. To podkopuje centralny argument pozwu Muska o wiążącym charakterze jego datków.
- Musk przyznał podczas zeznań, że jego firma xAI korzystała z modeli OpenAI do trenowania własnych systemów w procesie "dystylacji", co określił jako standardową praktykę branżową.
- Prawników Muska spotkała wpadka – Birchall odpowiedział na pytanie, na które nie powinien, co zmusiło ich do złożenia wniosku o wykreślenie części zeznań dotyczących próby przejęcia OpenAI.
Kim jest Jared Birchall?
Birchall to postać, o której wielu słyszało, ale niewielu wie cokolwiek konkretnego. Zarządza rodzinnym biurem inwestycyjnym Muska pod nazwą Excession LLC, pełni też funkcje wykonawcze w xAI oraz Neuralink. W środowisku bywa opisywany jako „fixer” – człowiek, który sprawia, że skomplikowane sprawy po prostu się dzieją. To właśnie on, na polecenie Muska, zarejestrował w 2017 roku spółkę prawa handlowego w imieniu OpenAI – „na wszelki wypadek”, jak tłumaczył sam Musk podczas wcześniejszych zeznań. To wiele mówi o tym, jak nieformalne i nieklarowne były początki tej organizacji.
Zeznania o datku, który nie był datkiem
Kluczowa część przesłuchania Birchalla dotyczyła tak zwanych DAF, czyli donor-advised funds – funduszy zarządzanych przez Vanguard i Fidelity, na które Musk przekazywał pieniądze przeznaczone dla OpenAI. Prawnik OpenAI, Bradley Wilson, zapytał wprost, czy Birchall wie, czy Musk miał jakiekolwiek prawne podstawy, żeby wskazywać, na co te środki zostaną wydane po ich wpłaceniu. Birchall odparł, że nie jest prawnikiem i nie wie tego dokładnie.
To bardzo istotna odpowiedź. Właściwie podkopuje jeden z centralnych argumentów pozwu Muska – że jego datki na OpenAI miały charakter wiążącego zobowiązania charytatywnego, a nie zwykłej darowizny, którą organizacja mogła wydać wedle własnego uznania.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl: Ten proces to fascynujące i trochę groteskowe widowisko zarazem. Z jednej strony mamy Muska, który pozwał organizację, którą sam współtworzył, za to, że poszła w kierunku, który on sam rozważał już w 2017 roku – rejestracja spółki przez Birchalla mówi sama za siebie. Z drugiej strony pytania o misję AI i granicę między dobrem publicznym a prywatnym zyskiem są absolutnie zasadne i zasługują na poważną debatę. Pytanie, czy sala sądowa w Oakland to właściwe miejsce na tę debatę – i czy werdykt ławy przysięgłych cokolwiek w tej branży zmieni.
Wpadka prawników Muska
Najbardziej intrygujący moment dnia nie rozegrał się jednak przy przysięgłych. Według relacji The Verge, kiedy ława przysięgłych opuściła salę, Birchall odpowiedział na pytanie, na które – jak wynika z relacji – odpowiadać nie powinien. Wcześniej ktoś zdążył przekazać prowadzącemu przesłuchanie prawnikowi kartkę z notatką. Szczegółów treści tej odpowiedzi nie ujawniono, ale sytuacja była na tyle poważna, że prawnicy Muska złożyli wniosek o wykreślenie części zeznań Birchalla – tych dotyczących próby przejęcia OpenAI przez grupę inwestorów powiązanych z Muskiem.
Sędzia Yvonne Gonzalez Rogers zapowiedziała, że podejmie decyzję w tej sprawie w ciągu najbliższych dni. Kolejna rozprawa odbędzie się w poniedziałek.
Musk, xAI i model „dystylacji”
Zanim Birchall zajął miejsce na ławie świadków, Musk kończył własne zeznania. Prawnicy OpenAI zapytali go o xAI. Musk przyznał, że xAI w pewnym stopniu korzystało z modeli OpenAI do trenowania własnych – w procesie zwanym „distilling” (dystylacją). Dodał, że to standardowa praktyka w branży. Ciekawe przyznanie jak na człowieka, który jednocześnie twierdzi, że OpenAI działa niezgodnie z interesem publicznym.
Podczas przesłuchania padły też pytania o spójność światopoglądową Muska. Prawnik OpenAI dopytywał, czy jego spółki – Tesla, SpaceX, X i Neuralink – są „społecznie użyteczne”, mimo że wszystkie działają jako firmy nastawione na zysk, bez żadnych ograniczeń marży. Musk odparł, że Tesla „stara się rozwijać czystą energię” i uważa to za coś dobrego, a pozostałe firmy określił jako społecznie pożyteczne.
Co się naprawdę rozstrzyga w tej sali?
Warto przypomnieć, o co w ogóle toczy się ta sprawa. Musk pozywa OpenAI, Sama Altmana i Grega Brockmana, twierdząc, że:
- jego datki rzędu 38 milionów dolarów na OpenAI ustanawiały wiążące zobowiązanie charytatywne
- OpenAI złamało tę umowę, przekształcając się w podmiot nastawiony na zysk
- Microsoft swoimi inwestycjami aktywnie ułatwiał to złamanie misji
W październiku 2025 roku OpenAI zakończyło reorganizację – nonprofit o nazwie OpenAI Foundation kontroluje teraz spółkę for-profit OpenAI Group PBC, posiadając około 26% udziałów, podczas gdy Microsoft posiada blisko 27%.
Co dalej?
Następne posiedzenie zaplanowano na poniedziałek. Sędzia Gonzalez Rogers nakazała ławie przysięgłych nie rozmawiać o sprawie ani nie prowadzić żadnych samodzielnych badań przez cały długi weekend. Wkrótce ma zeznawać również Gregory Brockman, współzałożyciel i prezydent OpenAI.
Proces trwa. I z każdym dniem dostarcza coraz więcej materiału do przemyśleń – nie tylko prawnych.
