Miało być gotowe w sierpniu 2026 roku. Przynajmniej jedna piaskownica regulacyjna dla systemów AI w każdym kraju UE, czyli kontrolowane środowisko, w którym firmy mogą testować swoje rozwiązania zanim trafią na rynek, pod okiem regulatora i bez ryzyka kar. Polska nie zdąży. Organu nadzoru jeszcze nie ma, ustawa wciąż jest w Sejmie, a instytucja, która ma tym wszystkim zarządzać, formalnie nie istnieje. Termin prawdopodobnie przesunie się na sierpień 2027 roku. Ale prawnicy mówią wprost: nawet to może nie wystarczyć.
Kluczowe fakty:
- Polska nie zdąży wdrożyć regulacyjnej piaskownicy dla systemów AI do wymaganego terminu – sierpnia 2026 roku. Organ nadzoru (KRiBSI) formalnie nie istnieje, a rządowy projekt ustawy trafił do Sejmu dopiero po przyjęciu przez Radę Ministrów 31 marca 2026 roku.
- Piaskownica regulacyjna to ramy prawne umożliwiające firmom testowanie produktów AI przez okres do roku (z możliwością przedłużenia o pół roku), zwalniające uczestników z trzech wymogów: systemu zarządzania jakością, dokumentacji zgodności oraz obowiązku prowadzenia logów.
- Nowy termin wdrożenia piaskownicy to prawdopodobnie sierpień 2027 roku, jednak prawnicy wskazują, że nawet to może być niewystarczające ze względu na brak gotowego aparatu instytucjonalnego.
Czym właściwie jest piaskownica regulacyjna?
Najprościej rzecz ujmując: to ramy prawne, nie infrastruktura IT. Firma, która buduje nowy produkt oparty na AI, może zgłosić się do regulatora i przez określony czas, do roku z możliwością przedłużenia o pół roku, testować swoje rozwiązanie w specjalnym trybie. W tym czasie jest zwolniona z kilku obowiązków compliance, które normalnie musiałaby spełnić przed wejściem na rynek.
Projekt polskiej ustawy o systemach sztucznej inteligencji zwalnia uczestników piaskownicy z trzech konkretnych wymogów: systemu zarządzania jakością, dokumentacji zgodności oraz obowiązku prowadzenia logów. Dla startupu, który dopiero buduje produkt, to niemała ulga. Pełne wdrożenie systemu zarządzania jakością i kompletna dokumentacja techniczna to często wielomiesięczna praca, zanim w ogóle wiadomo, czy produkt ma sens.
To samo, co UKNF robił dla fintechów
To rozwiązanie nie jest nowe. W Polsce własne środowisko testowe dla fintechów uruchomił już Urząd Komisji Nadzoru Finansowego. Piaskownica dla AI to ta sama logika, tylko zastosowana do szerszego ekosystemu technologicznego. Problem w tym, że UKNF ma lata doświadczeń i gotowy aparat instytucjonalny. Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji, czyli KRiBSI, jest dopiero procedowana, a rządowy projekt ustawy o systemach sztucznej inteligencji trafił do Sejmu po przyjęciu przez Radę Ministrów 31 marca 2026 roku. Na czele KRiBSI ma stanąć przewodniczący powoływany przez Sejm za zgodą Senatu. W skład Komisji wejdą też zastępcy przewodniczącego oraz przedstawiciele UOKiK, UKE, KNF i KRRiT.
Nie ma KRiBSI, nie ma piaskownicy. Proste.
Co daje piaskownica, a czego nie daje
Tu trzeba być precyzyjnym, bo narosło sporo nieporozumień. Piaskownica nie jest tarczą przed wszystkim.
- Udział w niej nie zawiesza RODO, prawa bankowego ani przepisów o wyrobach medycznych.
- Nie jest certyfikatem zgodności ani dopuszczeniem produktu do obrotu.
- Nie eliminuje odpowiedzialności cywilnej ani karnej.
- Nie chroni, jeśli testowany system wyrządzi komuś szkodę.
Mówiąc krótko: producent wyrobu medycznego zawierającego AI nadal podlega unijnym rozporządzeniom MDR/IVDR niezależnie od tego, czy jest w piaskownicy. Instytucja finansowa nadal odpowiada przed KNF. Jedyne formalne ułatwienie to brak kar administracyjnych na mocy AI Act przez czas trwania testów, pod warunkiem realizowania konkretnego planu i stosowania się do wskazówek organu nadzoru.
Co dzieje się po zakończeniu? Firma dostaje pisemne potwierdzenie przeprowadzonych testów i szczegółowe sprawozdanie końcowe. To nie certyfikat, ale organy nadzoru rynku i jednostki notyfikowane mogą uwzględnić takie raporty przy certyfikacji, co pozwala skrócić część procedur.
Piaskownica to przede wszystkim narzędzie dialogu z regulatorem i budowania wiedzy. Dla startupu, który po raz pierwszy mierzy się z compliance AI Act, możliwość bezpośredniego kontaktu z organem nadzoru i uniknięcia kar podczas testów to realna wartość. Ale firmy liczące na formalne skróty czy certyfikaty mogą poczuć się rozczarowane. Sam obserwuję tę sytuację z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony piaskownice to krok w dobrym kierunku, bo regulacja powinna towarzyszyć innowacji, a nie ją blokować. Z drugiej strony, skoro Polska spóźnia się rok z organem nadzoru i właściwie startuje bez systemu, pojawia się pytanie: czy firmy, które przez ten czas działały „na ślepo”, będą traktowane inaczej niż te, które mogły korzystać z sandboxu? I kto ponosi odpowiedzialność za tę lukę?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Polska: rok za organem, trzy miesiące przed piaskownicą
Kraje członkowskie miały powołać organ nadzoru rynku do 2 sierpnia 2025 roku. Polska nie dotrzymała terminu. Prace nad ustawą ruszyły w Sejmie dopiero w maju 2026 roku.
Ale jest pewne złagodzenie sytuacji. Negocjacje międzyinstytucjonalne dotyczące pakietu Digital Omnibus on AI zostały zakończone, a porozumienie zakłada wydłużenie do 2 sierpnia 2027 roku terminu na ustanowienie krajowych piaskownic regulacyjnych. Na obecnym etapie porozumienie ma charakter polityczny i wymaga formalnego zatwierdzenia przez Radę i Parlament Europejski.
To ważne zastrzeżenie. Jeśli formalne przyjęcie nie nastąpi przed sierpniem, obowiązują dotychczasowe przepisy AI Act. Polska nie może więc zakładać z góry, że ma czas do 2027. Musi działać tak, jakby terminu mogło nie być.
I nawet jeśli zostanie on przesunięty, eksperci ostrzegają, że rok więcej może nie wystarczyć. Powołanie KRiBSI, zbudowanie aparatu administracyjnego, wydanie rozporządzeń wykonawczych, ogłoszenie konkursów na uczestnictwo w piaskownicy i stworzenie listy rankingowej firm to nie jest praca na kilka tygodni.
Firmy płacą, startupy nie. A i tak nic nie wiedzą.
Dla mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw piaskownica będzie bezpłatna. Pozostałe podmioty zapłacą nie więcej niż czterokrotność minimalnego wynagrodzenia. To rozsądne podejście, bo MŚP to właśnie ta kategoria, która najbardziej potrzebuje regulacyjnego wsparcia przy wdrażaniu AI.
Problem tylko w tym, że większość firm w ogóle nie wie, co to jest piaskownica regulacyjna. Raport „Piaskownice regulacyjne w obszarze AI” z kwietnia 2026 roku, przygotowany na podstawie ankiety wśród 229 firm, pokazał, że aż 45 proc. badanych nigdy nie słyszało o piaskownicy regulacyjnej, a kolejne 38 proc. twierdzi, że zna tylko jej nazwę. Co więcej, głównym źródłem informacji o piaskownicy jest LinkedIn.
Czyli mówimy o mechanizmie regulacyjnym wdrażanym w jednym z ważniejszych momentów dla AI w Europie, o którym potencjalni beneficjenci dowiadują się głównie z postów na LinkedIn. To mówi wszystko o komunikacji instytucjonalnej w tym obszarze.
Projekt polskiej ustawy ma też konkretną lukę prawną. Nie reguluje wprost, czy od decyzji KRiBSI o niedopuszczeniu firmy do piaskownicy przysługuje skarga do sądu administracyjnego. Teoretycznie ogólne przepisy KPA powinny to zapewnić, ale brak wyraźnego odesłania to potencjalne źródło sporów.
Sandbox unijny jako plan B
Digital Omnibus on AI dodaje piaskownicę na poziomie unijnym jako alternatywny kanał dla firm, które nie zakwalifikują się do krajowej lub uznają ją za nieadekwatną do skali projektu. Piaskownica na poziomie UE ma ruszyć od 2028 roku.
Dla większych firm, które mają zasoby i działają na rynku europejskim, to może być lepsza opcja. Mniejsze będą musiały poczekać na krajową. O ile w ogóle powstanie na czas.
Tak czy inaczej, kierunek jest dobry. Pytanie tylko, czy instytucje nadążą za technologią.
