Ministerstwo Zdrowia i Centrum e-Zdrowia zorganizowały wczoraj konferencję „Perspektywy e-zdrowia. Nowy etap cyfryzacji i bezpiecznej transformacji”. Pochwalono się wynikami, pokazano kierunki, wspomniano o AI. Ale za oficjalną narracją kryje się obraz bardziej skomplikowany, niż sugeruje sama nazwa wydarzenia.
Kluczowe fakty:
- Polska zajmuje szóste miejsce w UE w zakresie cyfryzacji ochrony zdrowia z wynikiem dojrzałości systemu na poziomie 92%, podczas gdy średnia dla krajów UE-27 wynosi 83%, zgodnie z raportem „Digital Decade eHealth Indicator Study 2025".
- Mimo wysokiego wskaźnika dojrzałości e-zdrowia, ponad połowa polskich placówek medycznych ocenia swój poziom cyfrowej dojrzałości jako średni, a jedynie 20% jako wysoki.
- Od 1 lipca 2026 roku Centralna e-Rejestracja (CeR) staje się obowiązkowa dla usług profilaktycznych, takich jak cytologia i mammografia, oraz dla kardiologii.
Konferencja odbyła się 2 czerwca 2026 roku w Warszawie. Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski otworzył ją słowami, które dobrze podsumowują obecny moment: e-recepta i e-skierowanie stały się codziennością, Internetowe Konto Pacjenta działa, a teraz, dzięki środkom z KPO, uruchamiane są kolejne rozwiązania. I zaraz potem padło zdanie, które mnie zatrzymało: „Pojawił się kolejny obszar wyzwań, którym jest etyka i bezpieczeństwo stosowania sztucznej inteligencji.”
Bo właśnie o tym za chwilę.
Polska w czołówce Europy. I to naprawdę
Według raportu „Digital Decade eHealth Indicator Study 2025”, Polska zajmuje szóste miejsce w Unii Europejskiej w zakresie cyfryzacji ochrony zdrowia. Osiągnęliśmy dojrzałość systemu na poziomie 92%, podczas gdy średnia dla UE-27 wynosi 83%.
To nie jest przypadkowe. Wysokie miejsce w rankingu wynika z faktu, że wiele usług ma charakter powszechny: Internetowe Konto Pacjenta, e-recepta, e-skierowanie. Polacy korzystają z tych narzędzi masowo, co automatycznie podbija statystyki. Trochę inaczej wygląda to od strony samych placówek. Mimo wskaźnika dojrzałości e-zdrowia na poziomie 92%, ponad połowa placówek medycznych oceniała swój poziom cyfrowej dojrzałości jako średni, a tylko 20% jako wysoki.
Różnica między ambicjami systemowymi a rzeczywistością w konkretnej przychodni. Stara historia.
Centralna e-Rejestracja: wielki rok 2026
Rok 2026 to dla polskiego e-zdrowia moment przełomu. Nie dlatego, że coś nagle się zmieniło, ale dlatego, że kilka dużych projektów jednocześnie wchodzi w decydującą fazę.
Od 1 lipca obowiązkowa będzie Centralna e-Rejestracja (CeR) dla usług profilaktyki (cytologia, mammografia) i kardiologii. Po trzech tygodniach od oficjalnego startu CeR (1 stycznia 2026) przez system umówiono 2,7 mln wizyt, a 305 tys. z nich anulowano, głównie przez SMS.
Liczby robią wrażenie. Ale interesujące jest też to, co za nimi stoi: wszystkie placówki, które oferują te usługi, muszą być podłączone do centralnej e-rejestracji od 1 lipca 2026 roku pod rygorem wstrzymania rozliczania ich usług przez NFZ. Czyli przymus. Nie zachęta, nie pilotaż, tylko: podłącz się albo nie dostaniesz pieniędzy.
To skuteczna metoda. Dyskusyjna, ale skuteczna.
Jeszcze w 2026 roku spodziewane jest rozszerzenie e-rejestracji o kolejne 9 świadczeń, w tym choroby naczyń, endokrynologię, hepatologię, immunologię i pulmonologię.
AI w e-zdrowiu: voicebot, diagnostyka i pytanie o etykę
Tu robi się naprawdę ciekawie. Bo AI w polskim e-zdrowiu to już nie pieśń przyszłości.
Do końca czerwca 2026 roku ze środków KPO ma zostać wdrożony chatbot AI, czyli asystent głosowy, który zadzwoni do pacjenta i przypomni o zbliżającym się terminie wizyty. To rozwiązanie skierowane przede wszystkim do starszych użytkowników, którzy słabo poruszają się w internecie.
Rok 2026 to także AI w diagnostyce obrazowej, 9 nowych dokumentów w elektronicznej dokumentacji medycznej i nowe obowiązki wynikające z dyrektywy NIS2. Szpitale, które dostały dofinansowanie z KPO, mają wydać środki m.in. na wdrożenie rozwiązań AI i cyfryzację dokumentacji.
Brzmi dobrze. Ale jest pewien szczegół: algorytmy sztucznej inteligencji stosuje dziś ok. 13,5% placówek zdrowia w Polsce. Reszta albo nie ma zasobów, albo kompetencji, albo po prostu nie wie, jak zacząć.
Obserwuję polskie e-zdrowie od lat i widzę wyraźnie dwie narracje rozwijające się równolegle. Pierwsza to narracja oficjalna: Polska w czołówce Europy, wskaźniki powyżej unijnej średniej, kolejne projekty z KPO, nowe usługi. Ta narracja jest prawdziwa. Ale jest też druga: ponad połowa polskich placówek medycznych uważa swój poziom cyfrowej dojrzałości za co najwyżej średni. Tylko co piąta ocenia go jako wysoki. Jak to pogodzić? Dość prosto, tylko trzeba to powiedzieć wprost: Polska zbudowała świetną cyfrową infrastrukturę centralną, ale nie doprowadziła jej do końca, czyli do samej placówki, do lekarza, do pielęgniarki. I tu właśnie jest sedno. Nowe przepisy o e-zdrowiu, AI w diagnostyce, voicebot w e-rejestracji, to wszystko brzmi świetnie, ale pytanie brzmi: kto w tej przychodni w małym mieście będzie to obsługiwał? Kto zadba o to, żeby algorytm diagnostyczny nie podjął błędnej decyzji bez nadzoru człowieka? Digitalizacja w medycynie to nie tylko technologia. To zmiana kultury pracy całej branży. I tego żaden budżet KPO sam nie zrobi.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Ustawa o e-zdrowiu czeka na podpis
Wiceminister Maciejewski na konferencji podkreślił, że ustawa o e-zdrowiu czeka „już tylko na podpis Prezydenta”. Senat poparł ustawę dotyczącą cyfryzacji ochrony zdrowia uruchamiającą kolejne usługi e-zdrowia. Dokument trafi do podpisu prezydenta Karola Nawrockiego. Ustawa rozbudowuje system e-zdrowia o m.in. e-Konsylium i Domową Opiekę Medyczną, a także umożliwia wykorzystanie sztucznej inteligencji w diagnostyce obrazowej.
W tle 3 miliardów złotych dla szpitali. To nie jest ustawa o przepisach, to ustawa o pieniądzach, które te przepisy uruchamiają.
Równocześnie toczy się inna gra regulacyjna. Unijny AI Act, przyjęty w czerwcu 2024 roku, klasyfikuje systemy AI według poziomu ryzyka i nakłada konkretne obowiązki na dostawców i użytkowników tych technologii, w tym placówki ochrony zdrowia. W lutym 2025 roku weszły w życie pierwsze przepisy zobowiązujące placówki medyczne stosujące systemy AI do przestrzegania standardów etycznych i zapewnienia odpowiedniego poziomu kompetencji w zakresie AI wśród personelu.
Polska zabiega o biuro WHO ds. AI w Warszawie
To być może najambitniejszy element strategii, o którym rzadko się mówi głośno. Polska delegacja na 79. Światowym Zgromadzeniu Zdrowia w Genewie (18-23 maja 2026) podkreśliła potrzebę łączenia rozwoju nowych technologii z budową zabezpieczeń systemowych. Polska zabiega o goszczenie jednego z wyspecjalizowanych biur WHO zajmującego się sztuczną inteligencją i cyberbezpieczeństwem w ochronie zdrowia.
Jeśli Warszawa wygra tę kandydaturę, będzie to sygnał nie tylko prestiżowy, ale i strategiczny. AI w medycynie bez globalnych standardów etycznych to jak jeżdżenie autem bez przepisów drogowych. Ktoś musi je napisać. Polska chce być przy tym stole.
Cyfryzacja systemów jest. Co z ludźmi?
- Tylko 20% Polaków umawia się na wizytę przez internet, mimo że infrastruktura już istnieje
- Ponad połowa placówek uważa swój poziom dojrzałości cyfrowej za średni
- Centrum e-Zdrowia dostało ponad 1,2 mld zł z KPO na projekty realizowane do końca drugiego kwartału 2026 roku
- 457 szpitali dostało dofinansowanie z KPO na wdrożenie AI, cyberbezpieczeństwo i cyfryzację dokumentacji
Problem nie leży w pieniądzach ani nawet w technologii. Leży w tym, co raport OSOZ określa wprost: polska transformacja technologiczna ochrony zdrowia potyka się o niedostateczne umiejętności cyfrowe personelu medycznego.
Voicebot, który dzwoni i przypomina o wizycie, poradzi sobie sam. Ale lekarz, który ma interpretować wynik algorytmu diagnostycznego, musi wiedzieć, jak to zrobić. I komu ufać. I kiedy powiedzieć: ten algorytm się myli.
Tego żadna ustawa nie zastąpi.
