W środę 26 sierpnia w manhattańskim biurze OpenAI odbył się panel o tym, co pokolenie Z naprawdę myśli o sztucznej inteligencji. Prowadziła go Casey Lewis, autorka piszące o trendach młodzieżowych, a troje panelistów po dwudziestce powiedziało kilka rzeczy, których gospodarz spotkania raczej sobie nie zamawiał.
- Panel o podejściu pokolenia Z do sztucznej inteligencji odbył się 26 sierpnia w manhattańskim biurze OpenAI – jego relację opublikowała Katie Deighton z WSJ Leadership Institute, przy czym właściciel „The Wall Street Journal", News Corp, posiada umowę licencyjną z OpenAI.
- Troje panelistów po dwudziestce przyznało, że udostępnia chatbotom bardzo osobiste informacje – dotyczące planów treningowych, randkowania czy konfliktów w przyjaźniach – niemal nie zastanawiając się nad kwestiami prywatności.
- Jeden z panelistów, dwudziestoczteroletni kucharz i twórca internetowy Eitan, opisał korzystanie z trybu głosowego AI jako sposób na ograniczenie czasu przed ekranem – zamiast siedzieć przy komputerze, chodzi na spacery ze słuchawką i prowadzi rozmowy z asystentem.
Relację z wydarzenia opublikowała Katie Deighton z WSJ Leadership Institute w newsletterze CMO Today. Dodam od razu rzecz, którą redakcja „The Wall Street Journal” ujawnia w tekście: News Corp, właściciel gazety, ma z OpenAI umowę licencyjną na treści. Panel odbył się więc w siedzibie partnera biznesowego wydawcy. To nie unieważnia tego, co powiedzieli paneliści. Ale trzeba o tym wiedzieć, czytając całość.
Prywatność przegrała, zanim ktokolwiek o nią zapytał
Troje uczestników, dwoje pracujących i jedna studentka, opisało swoje rozmowy z chatbotami jako coś zupełnie codziennego. Plany treningowe, podejście do randkowania, konflikty w przyjaźniach. Wszystko idzie do modelu. O tym, ile poufnych informacji przy okazji wgrywają, praktycznie nie myślą.
Sarah, dwudziestoletnia studentka Uniwersytetu Nowojorskiego, ujęła to najkrócej: „I tak wie już o mnie mnóstwo innych rzeczy” / „it already knows all these other things about me”.
To zdanie warto sobie zapisać, bo opisuje mechanizm, którego żadna polityka prywatności nie zatrzyma. Kiedy próg zostaje raz przekroczony, każde kolejne ujawnienie kosztuje mentalnie zero. Model już wie, więc po co się hamować.
Chatbot jako zdrowsza wersja przewijania ekranu
Ciekawszy był drugi wątek. Paneliści przedstawili rozmowę z AI jako alternatywę dla bezmyślnego przewijania mediów społecznościowych. Eitan, dwudziestoczteroletni kucharz i twórca internetowy, opowiadał, że tryb głosowy realnie obniża mu czas przed ekranem. Wkłada słuchawkę, idzie na spacer i w tym czasie wymyśla koncepty dla marki, do której startuje z ofertą, zamiast siedzieć przy komputerze.
Brzmi rozsądnie. I jest to argument, którego producenci asystentów głosowych nie używają wystarczająco często, bo wolą sprzedawać wydajność niż higienę cyfrową.
Gorzej wypadła sama technologia w roli twórcy treści. Eitan zakłada dziś, że każda reklama, którą widzi, przeszła przez jakiś model. Ale nadal odrzuca go materiał, po którym widać, że wyszedł prosto z promptu i nikt go potem nie tknął. Zoe, dwudziestosiedmioletnia menedżerka w reklamie, powiedziała to o muzyce generowanej przez AI: lubi oglądać wykonawców na żywo i nie potrafi sobie wyobrazić, jak miałby wyglądać koncert sztucznej inteligencji.
Pierwsza praca w firmie, która każe używać AI i jednocześnie za to gani
Najmocniejszy fragment panelu dotyczył wejścia na rynek pracy. Zoe opisała sytuację z pierwszych miesięcy w agencji. Przygotowała z pomocą modelu slajdy do prezentacji ofertowej. Przełożony wytknął jej, że wnioski są po prostu błędne. Równolegle firma zachęcała zespół do szerszego sięgania po AI w codziennej pracy.
Sedno jej wypowiedzi sprowadza się do jednego problemu: osoba, która dopiero zaczyna, nie ma jak odróżnić poprawnego wyniku od niepoprawnego, a produkt końcowy modelu zawsze wygląda na poprawny. Do tego dochodzi sprzeczny komunikat od pracodawcy, raz „używaj”, raz „nie używaj”.
To nie jest problem pokoleniowy. To problem organizacyjny, który firmy zrzuciły na dwudziestoparolatków.
Gallup mierzy to, co panel tylko opowiedział
Anegdoty z sali są ciekawe, ale liczby są twardsze. Badanie Gallupa zrealizowane wspólnie z Walton Family Foundation i GSV Ventures, przeprowadzone od 24 lutego do 4 marca 2026 roku na próbie 1572 osób w wieku od 14 do 29 lat, opublikowano 9 kwietnia pod tytułem „The AI Paradox”. Obraz jest spójny i niewesoły:
- 51 procent młodych korzysta z generatywnej AI codziennie lub co tydzień, praktycznie tyle samo co rok wcześniej
- ekscytacja spadła o 14 punktów procentowych, do 22 procent
- nadzieja spadła o 9 punktów, do 18 procent
- złość wzrosła o 9 punktów, do 31 procent
- 48 procent uważa, że ryzyka związane z AI w pracy przeważają nad korzyściami, wobec 37 procent rok wcześniej
- mniej niż 20 procent wybrałoby AI zamiast człowieka w korepetycjach, doradztwie finansowym czy obsłudze klienta
Stephanie Marken, senior partner w Gallupie, skomentowała to jako przewartościowanie roli technologii, a nie jej odrzucenie. Młodzi widzą użyteczność i jednocześnie martwią się o naukę, zaufanie i przygotowanie do kariery. Zwrócę uwagę na jedną liczbę spoza tej listy: 83 procent dorosłych z pokolenia Z uznało za prawdopodobne, że AI przyspieszająca wykonywanie zadań utrudni naukę w przyszłości.
Mam z tym panelem kłopot i nie chodzi o miejsce, w którym się odbył. Chodzi o to, że rozmawiamy o prywatności tak, jakby to była decyzja pojedynczego użytkownika. Nie jest. Dwudziestolatka, która wgrywa do modelu swoje problemy z przyjaciółmi, nie podejmuje świadomego wyboru między wygodą a ochroną danych. Ona po prostu korzysta z narzędzia, które zostało zaprojektowane tak, żeby rozmowa z nim była łatwiejsza niż rozmowa z człowiekiem. Odpowiedzialność za konsekwencje przerzucono na nią.
Jednocześnie widzę w tych relacjach coś, czego nie chcę zbywać. Jeśli tryb głosowy realnie odciąga kogoś od czterech godzin przewijania Instagrama, to jest wygrana, a nie porażka. Nie każde użycie AI przez młodych jest patologią i nie każdy sceptycyzm Gallupa jest mądrością. Pytanie, które mnie naprawdę zajmuje, brzmi inaczej: kto weźmie na siebie naukę odróżniania dobrej odpowiedzi od złej, skoro pracodawcy najwyraźniej uznali, że zrobi to samo?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Osiemnaście miliardów za uzależnienie od aplikacji, zero za chatboty
W tym samym tygodniu wydarzyło się coś, co dobrze zamyka ten obraz. 26 sierpnia Meta zgodziła się zapłacić do 18 miliardów dolarów w ugodzie z prokuratorami generalnymi obejmującej 48 stanów. Sprawa dotyczyła szkód, jakie media społecznościowe wyrządzają nastolatkom, a proces przed sędzią Yvonne Gonzalez Rogers ruszył 18 sierpnia. Firma nie przyznała się do winy.
Zmiany produktowe są konkretne: domyślny dwugodzinny dzienny limit dla kont nastolatków, blokada od północy do szóstej rano, wyciszenie powiadomień w godzinach szkolnych. Meta zapowiedziała przy tym, że wypłaci pełną kwotę tylko wtedy, gdy TikTok i YouTube przyjmą podobne rozwiązania.
Minda Smiley z Emarketera studziła nastroje reklamodawców w rozmowie z WSJ. Dwie godziny dziennie to według niej wciąż dużo, a szacunki jej firmy mówią, że amerykańscy użytkownicy w wieku od 12 do 17 lat spędzają w tym roku średnio 34 minuty dziennie na Instagramie i 14 minut na Facebooku.
I tu jest zgrzyt. Aplikacja, w której nastolatek przewija zdjęcia, doczekała się limitu czasu i niezależnego audytora na pięć lat. Aplikacja, w której ten sam nastolatek opisuje swoje stany lękowe, nie doczekała się niczego.
Jak ten sam wykres wygląda nad Wisłą
Polska przechodzi dokładnie tę samą krzywą, tylko szybciej. Z badania „AI Barometr, 2. edycja Q1 2026″ firmy Zymetria, którego partnerem jest Onet.pl, wynika, że odsetek osób w wieku 18 do 31 lat deklarujących pozytywne nastawienie do AI spadł z 64 procent w trzecim kwartale 2025 roku do 42 procent. Dwadzieścia dwa punkty w kilka miesięcy. Barbara Krug, prezeska Zymetrii, mówi, że dla najmłodszych dorosłych sztuczna inteligencja przestaje być wyłącznie symbolem innowacji.
Równolegle korzystanie rośnie. Badanie UCE Research i Shopfully Poland pokazuje, że 65,5 procent Polaków w wieku 18 do 35 lat sięga po AI przy decyzjach zakupowych, choć regularnie robi to tylko 12,2 procent. Ten sam paradoks co u Gallupa: narzędzie wchodzi do codzienności, a sympatia do niego maleje.
Co z tego wynika dla polskich pracodawców? Trzy rzeczy, które widzę u klientów praktycznie co tydzień. Po stronie firm brakuje jasnej zasady, kiedy wolno oddać zadanie modelowi, a kiedy nie. Brakuje procesu weryfikacji dla osób z krótkim stażem, bo dotychczasowy model uczenia się przez sprawdzanie prostych zadań przez seniora właśnie się rozpada. I brakuje odpowiedzi na pytanie, co pracownik może wgrać do publicznego czatu, a czego nie może, przy czym samo napisanie tego w regulaminie niczego nie załatwia, jeśli nikt tego nie egzekwuje.
Polskie firmy mają w tej sprawie przewagę, której nie doceniają. Wchodzimy w ten etap z opóźnieniem wobec Stanów Zjednoczonych, więc możemy zobaczyć, gdzie tamtejsi pracodawcy się przewrócili, i tego nie powtarzać. Pod warunkiem że ktoś zechce popatrzeć.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiału The Wall Street Journal z dnia 27.08.2026, danych z badania Gallup opublikowanego 9 kwietnia 2026 roku oraz relacji CNN Business z ugody Meta Platforms. Wykorzystano również informacje z komunikatów Walton Family Foundation i GSV Ventures, publikacji Education Week, K-12 Dive oraz szacunków Emarketera. Polski kontekst opracowano na podstawie badania „AI Barometr, 2. edycja Q1 2026″ firmy Zymetria oraz danych UCE Research i Shopfully Poland przywoływanych przez „Rzeczpospolitą”. Cytat Sarah, uczestniczki panelu, został zweryfikowany z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych danych o stosunku pokolenia Z do sztucznej inteligencji.
