Manifest, manifest i jeszcze raz manifest. Wczoraj OpenAI opublikowało tekst podpisany przez CEO Sama Altmana i głównego naukowca Jakuba Pachockiego, zatytułowany „Built to benefit everyone: our plan”. Tego samego dnia firma złożyła w SEC poufny wniosek rejestracyjny S-1, startując oficjalnie w wyścigu IPO.
Kluczowe fakty:
- OpenAI opublikowało manifest podpisany przez CEO Sama Altmana i głównego naukowca Jakuba Pachockiego, jednocześnie składając w SEC poufny wniosek rejestracyjny S-1, co oznacza oficjalny start procesu IPO.
- Firma wyznacza sobie trzy priorytety: zbudowanie zautomatyzowanego badacza AI, przyspieszenie wzrostu gospodarczego z szerokim podziałem korzyści oraz zapewnienie każdemu człowiekowi dostępu do osobistego AGI. Do marca 2028 roku AI ma realizować znaczną część prac badawczych firmy.
- OpenAI określa obecny moment jako „trzecią fazę" swojej historii, w której gospodarka zaczyna reorganizować się wokół AI, a celem jest uczynienie zaawansowanej sztucznej inteligencji dostępną, tanią i bezpieczną dla każdej osoby i organizacji.
Dwa dokumenty, jeden dzień, jedno przesłanie: OpenAI chce być dla świata tym, czym w latach 20. XX wieku była elektryczność dla wiejskiej Ameryki. Altman i Pachocki sięgają po tę analogię z rozmysłem. Elektryczność nie zmieniła wszystkiego z dnia na dzień, ale kiedy dotarła do ludzi, zmieniła wszystko. Chodzi im o to samo z AI.
Trzy cele, jeden termin
W manifeście OpenAI wymienia trzy konkretne priorytety na najbliższe lata:
- Zbudowanie zautomatyzowanego badacza AI (dosłownie: maszyny, która będzie prowadzić badania naukowe zamiast lub obok ludzi)
- Przyspieszenie wzrostu gospodarczego i szeroki podział korzyści z tego wynikających
- Zapewnienie każdemu człowiekowi na Ziemi osobistego AGI, w takiej formie, jaką sam wybierze
Ten pierwszy punkt ma konkretny deadline wewnętrzny: do marca 2028 roku OpenAI zakłada, że AI będzie realizować znaczną część prac badawczych firmy ramię w ramię z ludzkimi naukowcami. Wcześniej, bo już do września tego roku, ma powstać „autonomiczny stażysta badawczy AI” zdolny do samodzielnego rozwiązania określonej liczby problemów naukowych. To dość odważne harmonogramy. Ale OpenAI od dawna lubi odważne harmonogramy.
„Trzecia faza” i kontekst IPO
Altman i Pachocki twierdzą, że firma wchodzi właśnie w trzeci etap swojej historii. Pierwsza faza: czyste badania nad AGI. Druga: wejście w produkt i komercjalizacja. Trzecia? Gospodarka zaczyna się reorganizować wokół AI, a centralne pytanie brzmi, jak uczynić zaawansowane AI dostępnym, tanim, bezpiecznym i wystarczająco łatwym, żeby każda osoba i organizacja mogły z niego korzystać.
Ogłoszenie manifestu zbiegło się nieprzypadkowo z poufnym złożeniem dokumentu S-1 do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), przy wycenie wynoszącej 852 miliardów dolarów. Goldman Sachs i Morgan Stanley prowadzą proces przygotowania potencjalnego debiutu giełdowego, który mógłby nastąpić jesienią tego roku.
OpenAI przyznaje otwarcie, że termin wejścia na giełdę nie jest przesądzony. Firma nie podjęła decyzji co do harmonogramu, bo są rzeczy, które łatwiej zrobić jako spółka prywatna. Jednocześnie złożenie S-1 daje opcję szybszego debiutu, jeśli warunki rynkowe okażą się sprzyjające.
Dla pełnego obrazu sytuacji: tydzień wcześniej własny poufny prospekt IPO złożyła Anthropic, wyceniona na 965 miliardów dolarów. W tej samej kolejce stoi SpaceX. To jest wyścig, i wszyscy to wiedzą.
Pachocki: Polak w centrum projektu cywilizacyjnego
Warto zatrzymać się na chwilę przy nazwisku współautora dokumentu. Jakub Pachocki to Polak, który pełni funkcję głównego naukowca OpenAI, gdzie prowadzi przełomowe projekty badawcze od 2017 roku. Wcześniej jako dyrektor ds. badań nadzorował m.in. rozwój GPT-4.
To Sam Altman powiedział o nim publicznie, że jest „jednym z największych umysłów naszego pokolenia”. Nie jest to standardowa korporacyjna grzeczność, biorąc pod uwagę środowisko, o którym mówimy. Pachocki jest teraz podpisany pod dokumentem, który de facto jest programowym manifestem jednej z najważniejszych firm technologicznych na świecie. Polskie akcenty w historii AI bywają niedoceniane. Ten jest dość wyraźny.
Komentarz redaktora
Czytam ten manifest i widzę dwie rzeczy naraz. Po pierwsze, szczere i przemyślane pytania o to, jak technologia może służyć ludziom, a nie odwrotnie. To nie jest typiowy PR. Altman i Pachocki wprost piszą, że pełna automatyzacja wszystkiego nie jest celem, bo byłaby zarówno niebezpieczna, jak i pozbawiałaby ludzi sensu. To rzadki poziom autorefleksji jak na firmę szykującą się do IPO.
Po drugie, trudno nie zauważyć kontekstu. Ten sam dzień, co manifest, co poufne złożenie S-1, co wycena na 852 miliardy dolarów. To nie przypadek. Dokument, który czyta się jak traktat filozoficzny o dobrostanie ludzkości, jest jednocześnie materiałem marketingowym kierowanym do inwestorów. I to nie jest zarzut, po prostu warto tę warstwę widzieć.
Pytanie, które mnie najbardziej nurtuje: czy firma, która traci 1,22 dolara na każdym zarobionym dolarze, naprawdę ma komfort budowania AGI dla wszystkich? Bo między wizją powszechnego dostępu a presją rynku publicznego, który za kilkanaście miesięcy może wymagać rentowności, jest sporo miejsca na kompromisy. Jak te kompromisy będą wyglądać, tego jeszcze nie wiemy.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Niebezpieczeństwo koncentracji władzy
Manifest zawiera jeden fragment, który wyróżnia się na tle korporacyjnej retoryki. Altman i Pachocki piszą wprost, że zautomatyzowane prowadzenie badań naukowych przez AI stworzy „extremely concentrated power that’s in some ways unprecedented” / „niezwykle skoncentrowaną władzę, niespotykanyną w takim wymiarze dotychczas”. I że właśnie dlatego szeroka dystrybucja dostępu do AI nie jest opcjonalna. Nie chodzi o filantropię. Chodzi o to, że systemy AI bez szerokiego nadzoru społecznego są strukturalnie niebezpieczne.
To odważna teza jak na firmę, która sama jest jednym z dwóch lub trzech podmiotów kontrolujących globalną granicę możliwości AI. Ale przynajmniej ją formułują.
Dokument postuluje też powołanie międzynarodowej organizacji koordynującej rozwój czołowych systemów AI. Takiej, która miałaby uprawnienia do spowolnienia prac nad modelami granicznymi, gdyby bezpieczeństwo i odporność społeczna nie nadążały za tempem postępu technicznego. To jest idea krążąca w środowiskach policy od kilku lat, ale rzadko pojawia się tak wyraźnie w oficjalnych dokumentach samych graczy.
ChatGPT i liczby, które mówią same za siebie
ChatGPT ma obecnie 900 milionów aktywnych użytkowników tygodniowo. Przychody OpenAI wzrosły z 2 miliardów dolarów rocznie w 2023 roku do ponad 25 miliardów dolarów w ujęciu annualizowanym na początku 2026 roku. To wzrost 12,5-krotny w mniej niż trzy lata.
Ale jest też druga strona tego zestawienia: w pierwszym kwartale 2026 roku nieGAAP-owa marża operacyjna wyniosła minus 122 procent. Na każdego zarobionego dolara OpenAI wydało 2,22 dolara. Projektowana strata operacyjna na cały rok 2026 sięga 14 miliardów dolarów.
To jest skala kosztów, która sprawia, że cały manifest o „AI dla każdego” nabiera dodatkowego wymiaru. Żeby zrealizować tę wizję, OpenAI potrzebuje kapitału. Dużo kapitału. Stąd IPO.
Co to oznacza dla Europy i Polski
Tu wchodzi kontekst, którego w manifeście brak. Europejski AI Act wchodzi w kolejną fazę obowiązków operacyjnych w sierpniu 2026 roku. Modele graniczne, takie jak te rozwijane przez OpenAI, podlegają teraz wymogom przejrzystości i oceny ryzyka, których szczegóły jeszcze doprecyzowuje EAIB (European AI Office). Polska, jako kraj UE ze sporymi ambicjami w zakresie infrastruktury AI (projekty Gaia AI Factory i PIAST), jest bezpośrednio zainteresowana tym, jak OpenAI planuje działać w europejskiej przestrzeni regulacyjnej.
Manifest o tym milczy. To luka, którą europejscy regulatorzy z pewnością zauważą.
Altman i Pachocki kończą swój tekst stwierdzeniem, że jeśli wszystko pójdzie dobrze, AI stanie się fundamentem większej produktywności, kreatywności i możliwości ekonomicznych dla wielu. Brzmi pięknie. Teraz trzeba zobaczyć, jak brzmi w pełnych sprawozdaniach finansowych i w obliczu presji kwartalnej.
