Apple złożyło w poniedziałek 31 sierpnia nowy dokument w procesie przeciwko OpenAI i twierdzi, że wstępna analiza kryminalistyczna MacBooka byłego inżyniera Changa Liu przyniosła „szokujące dowody”. Według firmy z Cupertino poufny schemat układu elektronicznego nie tylko został pobrany, ale posłużył Liu w pracy dla OpenAI, a po wszczęciu wewnętrznego śledztwa miały paść instrukcje niszczenia materiałów. Sprawa, która w lipcu zaczęła się od pozwu o kradzież tajemnic handlowych, wchodzi właśnie w najbardziej dramatyczną fazę.
- Apple pozwało OpenAI w lipcu, zarzucając firmie i byłym pracownikom zorganizowane wynoszenie poufnych informacji o niewydanych technologiach. Wśród pozwanych są Chang Liu, były starszy inżynier Apple, oraz Tang Yew Tan, obecny szef sprzętu w OpenAI.
- Wstępna analiza kryminalistyczna laptopa Changa Liu wykazała, że pobrał on poufny schemat układu elektronicznego Apple i wykorzystał go w pracy dla OpenAI, a nieautoryzowany dostęp do zewnętrznej chmury Apple był znany także innym osobom w OpenAI.
- Po tym, jak Liu dowiedział się o wewnętrznym śledztwie Apple, miał wysłać koleżance z OpenAI instrukcje niszczenia dowodów, a ta potwierdziła, że się do nich zastosuje.
Cztery ustalenia z jednego laptopa
Przypomnę tło. Apple pozwało OpenAI w lipcu, zarzucając firmie i grupie byłych pracowników zorganizowane wynoszenie poufnych informacji o niewydanych technologiach, procesach i produktach. O sprawie pisaliśmy szerzej w lipcu. Wśród pozwanych znaleźli się Chang Liu, przez osiem lat starszy inżynier elektryk systemowy w Apple, oraz Tang Yew Tan, obecny szef sprzętu w OpenAI. Liu odszedł do OpenAI w styczniu tego roku.
Nowy wniosek opiera się na laptopie, który prawnicy Liu przekazali Apple dopiero w sierpniu. Wstępna analiza urządzenia wykazała według Apple cztery rzeczy:
- Liu pobrał poufny schemat układu elektronicznego Apple i wykorzystał go w pracy dla OpenAI
- jego nieautoryzowany dostęp do zewnętrznej chmury Apple nie był dla niego żadną tajemnicą, a wiedziały o nim także inne osoby w OpenAI
- po tym, jak dowiedział się o wewnętrznym śledztwie Apple w swojej sprawie, wysłał koleżance z OpenAI instrukcje niszczenia dowodów, a ta potwierdziła, że się do nich zastosuje
- w pracy dla OpenAI używał narzędzia o tej samej nazwie co wewnętrzna aplikacja inżynieryjna Apple
Apple podkreśla, że pozwani sami zrezygnowali z inspekcji laptopa. Zamiast tego, jak czytamy w dokumencie, budowali linię obrony, którą dane z urządzenia obalają.
Agent AI nauczył się symulacji. I tu robi się naprawdę ciekawie
Najbardziej intrygujący fragment wniosku dotyczy tego, co Liu miał zrobić ze schematem. W marcu uruchomił z jego użyciem symulację w LTspice, popularnym narzędziu do analizy obwodów elektrycznych. W wiadomościach z tego okresu chwalił się, że jego „agent” AI nauczył się obsługiwać LTspice i samodzielnie oceniać wyniki.
Apple przekuwa ten wątek w argument prawny, jakiego w sporach o tajemnice handlowe jeszcze nie widzieliśmy na taką skalę. Firma przekonuje, że gdy poufna informacja trafia do agenta lub modelu AI, który się na niej uczy, jej wykorzystanie może stać się nieodwracalne i samopowielające. Klasyczny skradziony dokument można oddać albo skasować. Wiedzy wchłoniętej przez model już nie.
Jest jeszcze jeden smaczek. Apple dowiedziało się o użyciu schematu, bo Liu pracował na Macu mini, który przez iCloud zsynchronizował się z MacBookiem zabranym z Apple. Teraz firma chce dostępu także do tego Maca mini.
„To szokujące dowody, które pozwani zdecydowali się zignorować” / „This shocking evidence—which Defendants chose to ignore despite its availability”, pisze Apple i dodaje, że materiał pokazuje, iż jej tajemnice są aktywnie wykorzystywane, a dowody niszczone. Stąd ponowiony wniosek o przyspieszone postępowanie dowodowe, w tym wczesne przesłuchania osób z kierownictwa OpenAI.
Czytam te dokumenty z dwiema myślami naraz. Pierwsza: to wciąż relacja jednej strony sporu, a Apple ma oczywisty interes w tym, żeby każdy plik na tym laptopie brzmiał jak dowód zbrodni stulecia. Poczekałbym na odpowiedź OpenAI, zanim ktokolwiek wyda wyrok. Druga myśl jest jednak poważniejsza. Zarzut wysyłania instrukcji niszczenia dowodów, jeśli się potwierdzi, ciąży bardziej niż samo pobranie plików, bo sądy w USA karzą za to bezwzględnie. A najciekawsze pytanie i tak dotyczy agenta AI. Jak sąd ma nakazać „zwrot” tajemnicy, której nauczył się model? Tego nie rozstrzygnęła jeszcze żadna sprawa i podejrzewam, że właśnie dlatego ten proces będą czytać prawnicy na całym świecie.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
OpenAI: nie mamy i nie chcemy waszych sekretów
OpenAI od początku odpiera zarzuty. Na początku sierpnia firma wniosła o oddalenie pozwu, nazywając go bezpodstawnym, a w publicznym wpisie zatytułowanym „Apple is getting this wrong” przekonywała, że sprawa wygląda zupełnie inaczej. Według OpenAI to pracownicy Apple sami kontaktowali się z Liu po jego odejściu i prosili o pomoc w odnalezieniu informacji, a rzekomy nieautoryzowany dostęp wynikał z tego, że Apple nie odbiera odchodzącym pracownikom uprawnień do systemów.
W odpowiedzi na wniosek o zabezpieczenie roszczeń firma Sama Altmana napisała, że żądania Apple opierają się na fałszywych informacjach i dodała: „nie mamy ani nie chcemy żadnych ich tajemnic handlowych” / „we do not have, nor want, any of their trade secrets”.
Stawka jest wysoka dla obu stron. Spór toczy się w momencie, gdy OpenAI szykuje się do debiutu giełdowego, który ma być jednym z największych w historii, a obie firmy łączy przecież ogłoszone w 2024 roku partnerstwo, dzięki któremu ChatGPT trafił do systemu iPhone’a. Proces zbiegł się też z wielką zmianą w samym Apple: dzień po złożeniu wniosku stery firmy przejął John Ternus, następca Tima Cooka.
Cudzy schemat w cudzym czacie. Dlaczego ta sprawa dotyczy też firm znad Wisły
Ten proces warto śledzić w Polsce nie dla sensacji, tylko dla precedensu. Polskie prawo chroni tajemnicę przedsiębiorstwa na gruncie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, ale ochrona działa tylko wtedy, gdy firma podejmuje rozsądne działania w celu zachowania poufności. Obrona OpenAI uderza dokładnie w ten punkt: skoro Apple nie odcinało dostępów odchodzącym pracownikom, to czy w ogóle strzegło swoich sekretów? Identyczny argument może paść w każdym polskim sądzie.
Drugi wątek jest jeszcze bliższy codzienności. Argument Apple o nieodwracalnym „rozpuszczaniu się” tajemnicy w modelu AI dotyczy każdej firmy, której pracownicy wklejają dane do chatbotów. A robią to masowo. Z badań, które opisywaliśmy na AIPORT.pl, wynika, że co dziesiąty pracownik wrzuca poufne dane firmowe do ChatGPT, a 35 procent polskich pracowników zadeklarowało, że obeszłoby firmowy zakaz korzystania z AI. Sprawa Apple kontra OpenAI pokazuje, że takie praktyki przestają być problemem czysto teoretycznym. Dla działów prawnych i bezpieczeństwa to dobry moment, żeby przejrzeć umowy o poufności, procedury offboardingu i politykę korzystania z narzędzi AI, zanim zrobi to za nie sąd.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym wniosku procesowego Apple z dnia 31.08.2026 opisanego wraz z pełnym dokumentem przez 9to5Mac oraz relacji Bloomberga. Dodatkowy kontekst: TechCrunch, MacRumors, CNBC, Fortune oraz oficjalne stanowisko OpenAI „Apple is getting this wrong”. Cytaty z dokumentów sądowych Apple i komunikatów OpenAI zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o procesie Apple przeciwko OpenAI.
