Goldman Sachs policzył, ile kosztuje boom na sztuczną inteligencję zwykłego Amerykanina i wyszło mu więcej, niż ktokolwiek się spodziewał. Bank ostrzega, że to Stany Zjednoczone poniosą główny ciężar globalnej fali inflacji napędzanej przez AI, a Rezerwa Federalna nie ma na to żadnego skutecznego narzędzia.
Kluczowe fakty:
- Analitycy Goldman Sachs oszacowali, że presja cenowa związana z AI podniosła roczną inflację bazową PCE o około 0,3 punktu procentowego oraz bazowy wskaźnik CPI o 0,1 punktu procentowego w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy.
- Bank wskazuje trzy kanały, przez które AI napędza inflację: wzrost cen komponentów elektronicznych (pamięci, akcesoria, smartfony), podwyżki abonamentów za oprogramowanie przez firmy takie jak Microsoft, Adobe czy Intuit, oraz rosnące rachunki za energię elektryczną w regionach o dużej koncentracji centrów danych.
- Stanowisko Goldman Sachs jest sprzeczne z wcześniejszymi opiniami szefa Rezerwy Federalnej Jerome'a Powella, który jeszcze w listopadzie ubiegłego roku określał sztuczną inteligencję jako "ważną siłę deflacyjną".
Przez ostatnie dwa lata AI sprzedawano jako technologię, która obniży koszty życia. Powtarzał to Jerome Powell, szef Fed, który jeszcze w listopadzie ubiegłego roku nazwał sztuczną inteligencję „ważną siłą deflacyjną”. Analitycy Goldman Sachs pod kierownictwem Manuela Abecasisa mówią teraz coś wręcz przeciwnego. W nocie opublikowanej w maju bank oszacował, że presja cenowa związana z AI podniosła roczną inflację bazową PCE o około 0,3 punktu procentowego, a bazowy wskaźnik CPI o 0,1 punktu procentowego w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. I na tym się nie skończy.
Trzy kanały, przez które AI podnosi ceny
Abecasis rozbił mechanizm na trzy elementy, które da się precyzyjnie wskazać palcem.
Pierwszy to elektronika. Popyt na infrastrukturę AI wywindował ceny pamięci i komponentów elektronicznych, co odbija się już na kosztach akcesoriów komputerowych i wkrótce podniesie ceny smartfonów i laptopów. Apple w ostatnim raporcie kwartalnym wprost wskazał rosnące koszty pamięci jako przeszkodę.
Drugi kanał to oprogramowanie. Firmy takie jak Microsoft, Adobe, Duolingo czy Intuit dopisują funkcje AI do swoich produktów i wykorzystują to jako pretekst do podwyżek abonamentów.
Trzeci, najbardziej dotkliwy w dłuższej perspektywie, to energia elektryczna. Centra danych zasilające modele AI zjadają coraz więcej prądu, a rachunki gospodarstw domowych w regionach o dużej koncentracji takich obiektów rosną szybciej niż gdziekolwiek indziej.
Czytam ten raport Goldman Sachs i myślę o czymś, co umyka w większości komentarzy o AI: to nie jest abstrakcyjny koszt gdzieś w chmurze, tylko konkretna kwota na rachunku za prąd i w cenie nowego laptopa. Rozumiem logikę banku, że w długim terminie produktywność wygrywa z presją cenową, ale „długi termin” to słowo, którym łatwo się zasłonić, gdy inflacja uderza tu i teraz. Z drugiej strony warto pamiętać, że Fed sam przyznaje, że nie ma bezpośredniego wpływu na ceny pamięci czy prądu, więc podnoszenie stóp niewiele tu pomoże. Pytanie brzmi, kto ostatecznie zapłaci rachunek za tę transformację: konsument dziś, czy może jednak gospodarka jako całość w postaci trwalej inflacji.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Fed podzielony, dane nie kłamią
Sprawa wywołała rzadki publiczny spór wewnątrz Rezerwy Federalnej. Prezes nowojorskiego oddziału Fed John Williams ostrzegł w jednym z wystąpień, że jeśli popyt związany z AI „nadal będzie zaburzał podaż i popyt, podnosząc inflację, to sytuacji tej nie należy ignorować”. To stanowisko wprost kontrastuje z wcześniejszą deklaracją Powella o deflacyjnym charakterze AI.
Najnowszy protokół z posiedzenia Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) po raz pierwszy odnotował, że większość urzędników niepokoi się utrzymującą się wysoką inflacją napędzaną popytem związanym z AI. Także półroczny raport Fed dotyczący polityki pieniężnej wskazał rosnący popyt na produkty wysokich technologii wspierające zastosowania AI jako jeden z czynników podbijających ceny.
Liczby to potwierdzają. Ceny oprogramowania i akcesoriów komputerowych rosły w tempie około 15 procent rok do roku do maja 2026 roku, a hurtowe ceny komponentów elektronicznych skoczyły o blisko 27 procent. Płace elektryków instalujących infrastrukturę zasilającą centra danych wzrosły w kwietniu o 6,5 procent, niemal dwukrotnie szybciej niż średnia dla całego sektora prywatnego.
- Ceny oprogramowania i akcesoriów komputerowych: wzrost około 15 procent rok do roku (maj 2026)
- Hurtowe ceny komponentów elektronicznych: wzrost około 27 procent
- Płace elektryków przy infrastrukturze data center: wzrost 6,5 procent w kwietniu, prawie dwa razy szybciej niż średnia krajowa
- Wydatki inwestycyjne pięciu największych hiperskalerów (Alphabet, Amazon, Meta, Microsoft, Oracle) w 2026 roku: 741 miliardów dolarów, wzrost o blisko 75 procent rok do roku
Ankieta National Association for Business Economics, cytowana przez Wall Street Journal, pokazuje coś, co w ekonomii zdarza się rzadko: aż 81 procent ekonomistów biznesowych spodziewa się, że rozbudowa infrastruktury AI będzie podbijać inflację w nadchodzącym roku. To bliski konsensus wśród ludzi, którym płaci się za śledzenie takich zjawisk.
Dlaczego to Ameryka odczuje to najmocniej
Goldman Sachs podkreśla, że udział centrów danych w zużyciu energii elektrycznej w USA wzrośnie z około 6 procent obecnie do 11 procent do 2030 roku, czyli niemal się podwoi. Dla porównania, w Unii Europejskiej ten udział pozostaje na poziomie 3 do 4 procent i ma wzrosnąć jedynie do około 6 procent w tym samym okresie. Różnica skali tłumaczy, dlaczego to właśnie amerykański konsument poniesie główny ciężar tej fali cenowej.
Bank przywołuje Irlandię jako ostrzegawczy przykład tego, co może czekać Stany Zjednoczone. W kraju, gdzie centra danych odpowiadają za ponad 20 procent zużycia prądu, rozbudowa tej infrastruktury podniosła średnie rachunki gospodarstw domowych o około 360 euro w latach 2015 do 2023.
Goldman Sachs prognozuje, że inflacja bazowa PCE utrzyma się na podwyższonym poziomie do końca 2026 roku, osiągając 3,2 procent rok do roku w grudniu, zanim wyraźnie wyhamuje do 2,2 procent do końca 2027 roku, gdy efekty związane z AI i energią zaczną wygasać. Bazowy CPI ma według tych prognoz spaść do 2,6 procent w grudniu 2026 roku i dalej do 2,2 procent rok później.
Co to oznacza dla polskich firm i konsumentów
Polska nie jest odizolowana od tego zjawiska, choć skala jest zupełnie inna niż w Stanach Zjednoczonych. Krajowy rynek centrów danych przekroczył już pułap 200 MW mocy i w ciągu trzech lat podwoił swoją wielkość, a według prognoz Polskich Sieci Elektroenergetycznych moc tego sektora może sięgnąć nawet 3,1 GW w 2036 roku. Obecnie centra danych odpowiadają w Polsce za około 2 procent krajowego zużycia energii elektrycznej, czyli wielokrotnie mniej niż w Irlandii, ale trend jest ten sam co za oceanem.
Od 1 stycznia 2026 roku wygasł w Polsce mechanizm mrożenia cen prądu, a Ministerstwo Energii sygnalizuje realny pułap rzędu 500 do 540 złotych za MWh, głównie za sprawą rosnącej opłaty mocowej, która może wzrosnąć nawet o 50 procent. Do tego dochodzi presja globalna: droższa pamięć i komponenty elektroniczne, które Goldman Sachs opisuje jako amerykański problem, uderzają też w ceny sprzętu komputerowego kupowanego przez polskie firmy i konsumentów, bo rynek półprzewodników jest globalny, a nie lokalny.
Dla polskich firm technologicznych i integratorów oznacza to podwójny efekt. Z jednej strony rosną koszty zakupu serwerów i infrastruktury pod własne wdrożenia AI, bo drożeje pamięć i storage, co potwierdzają prognozy Dell’Oro Group mówiące o przekroczeniu biliona dolarów globalnych nakładów inwestycyjnych na centra danych w 2026 roku. Z drugiej strony przedsiębiorstwa korzystające z zagranicznych narzędzi opartych na subskrypcjach, takich jak pakiety Microsoft czy Adobe z funkcjami AI, mogą spodziewać się podwyżek cen licencji analogicznych do tych, które Goldman Sachs opisuje w kontekście amerykańskiego rynku.
Nie wszyscy widzą w tym powtórkę z lat siedemdziesiątych
Nie każdy analityk podziela ten sam ton alarmu. Ekonomista Steve Hanke z Johns Hopkins University twierdzi, że AI po prostu „nie dostarczyła” obiecanego boomu i porównuje obecną sytuację do bańki dot-com. Z kolei dom maklerski Stifel mówi wprost o „reżimie inflacyjnego boomu”, w którym 2026 rok jest pierwszym od 65 lat, gdy ceny towarów technologicznych rosną szybciej niż płace.
Goldman Sachs pozostaje przy swojej tezie „najpierw w górę, potem w dół”: gdy korzyści z produktywności AI rozleją się szerzej po gospodarce, efekt ma się odwrócić na deflacyjny, podobnie jak działo się to przy wcześniejszych falach technologicznych. Bank zastrzega jednak, że ten mechanizm może zadziałać słabiej niż w przeszłości, jeśli wyższe zyski i płace firm technologicznych nie przełożą się na niższe ceny dla konsumentów, albo jeśli Fed obniży stopy procentowe przedwcześnie, licząc na obietnicę produktywności, która się jeszcze nie zmaterializowała.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz syntezy materiałów źródłowych, w tym raportu Goldman Sachs relacjonowanego przez Yahoo Finance oraz analizy Fortune, a także danych z Investing.com, Business Insider, AI Weekly i Wall Street Journal. W części dotyczącej polskiego rynku wykorzystano dane z serwisu energetyka24.com oraz raporty PLDCA, PwC Polska i Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Cytaty przedstawicieli Goldman Sachs i Fed zostały zweryfikowane z anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych danych o wpływie AI na inflację w USA i Europie.
