Sankaet Pathak, który jeszcze rok temu tłumaczył się z bankructwa swojej fintechowej spółki Synapse, dziś pokazuje wideo z robotem ładującym moździerz. Jego firma Foundation ma już kontrakt z Pentagonem wart 24 miliony dolarów i testy w Ukrainie za sobą.
Kluczowe fakty:
- Firma Foundation opracowała robota humanoidalnego Phantom MK1 – mierzącego ok. 175 cm i ważącego niespełna 80 kg – który został uchwycony na nagraniu podczas ładowania moździerza. Pentagon przyznał firmie kontrakt o wartości 24 milionów dolarów na testy robotów przeznaczonych do wdzierania się do umocnionych pozycji wroga.
- W lutym 2025 roku dwa egzemplarze Phantom MK1 trafiły na Ukrainę, gdzie są wykorzystywane do zadań logistycznych i rozpoznawczych.
- Założycielem Foundation jest Sankaet Pathak, były szef fintechowej spółki Synapse, która ogłosiła bankructwo. Doradcą strategicznym firmy jest Eric Trump, co wywołało publiczną krytykę senator Elizabeth Warren mówiącej o „jawnej korupcji".
Historia brzmi jak scenariusz z Doliny Krzemowej: człowiek traci jedną firmę w skandalu finansowym, zakłada kolejną, tym razem z robotami humanoidalnymi, i w niecałe dwa lata trafia na pierwsze strony gazet z powodu wojska. Tyle że tym razem stawką nie są depozyty klientów, tylko pytanie o to, kto (albo co) będzie podejmował decyzję o odebraniu komuś życia na polu walki.
Robot, który ładuje moździerz
Firma Pathaka, Foundation, w maju opublikowała nagranie swojego robota Phantom MK1 ładującego moździerz. Ruchy maszyny są, jak pisze „Washington Post”, wciąż dość ostrożne, ale sam Pathak nie kryje, dokąd to zmierza: w stronę robotów podejmujących samodzielne decyzje bojowe w ułamku sekundy.
Phantom MK1 waży niespełna 80 kilogramów, mierzy około 175 centymetrów wzrostu i porusza się z prędkością 1,7 metra na sekundę. Foundation zbudowała go w rekordowym tempie, bo od uruchomienia spółki w 2024 roku do dostawy pierwszych egzemplarzy minęło zaledwie kilkanaście miesięcy. Pentagon przyznał firmie 24 miliony dolarów na testy robotów mających wdzierać się do umocnionych pozycji wroga, a dwa egzemplarze trafiły w lutym do Ukrainy do zadań logistycznych i rozpoznawczych. Doradcą strategicznym Foundation jest Eric Trump, syn prezydenta USA, co skłoniło senator Elizabeth Warren do publicznego mówienia o „jawnej korupcji”.
„Nie możemy zawsze zakładać, że nie uzbroimy robotów, bo nikt inny nie podziela tego stanowiska. Chiny go nie podzielają. Rosja też nie” / „You cannot just always have this perspective of we’re not going to weaponize robots because no one else shares that. China doesn’t share that. Russia doesn’t share it” – powiedział Pathak w rozmowie z „Washington Post”.
Firma szuka teraz kolejnej rundy finansowania rzędu setek milionów dolarów przy wycenie liczonej w miliardach, choć jej łączne finansowanie do tej pory to około 21 milionów dolarów. Zestawienie tych liczb z celem produkcji 50 tysięcy jednostek do 2027 roku pokazuje skalę ambicji, które na razie mocno wyprzedzają realia finansowe spółki.
Branża, która sama sobie stawiała granice
To, co czyni ten moment przełomowym, to fakt, że przez lata duża część branży robotyki otwarcie deklarowała, że nie uzbroi swoich maszyn. Kanadyjski inżynier Ryan Gariepy założył Clearpath Robotics w 2009 roku, a pięć lat później jego firma jako pierwsza w branży dołączyła do międzynarodowej kampanii przeciwko autonomicznej broni. Gariepy pyta wprost, czy ktokolwiek powierzyłby robotowi prowadzenie własnej korespondencji mailowej, skoro systemy AI wciąż zawodzą w nieprzewidywalny sposób.
Foundation złamała ten nieformalny konsensus. Nazwa firmy nawiązuje zresztą do twórczości Isaaca Asimova, autora trzech praw robotyki z lat 40. XX wieku, które zabraniały maszynom krzywdzenia ludzi. Pathak powołuje się na drugą część tej samej zasady: twierdzi, że uzbrojone roboty w praktyce będą chronić ludzkie życie, eliminując zagrożenie dla żołnierzy.
Amodei kontra Pentagon
Napięcie wokół autonomicznej broni w lutym 2026 roku doprowadziło do otwartego konfliktu między Anthropic a amerykańskim Departamentem Obrony. Sekretarz obrony Pete Hegseth zażądał od Anthropic usunięcia z umowy zapisów blokujących wykorzystanie Claude do tworzenia w pełni autonomicznej broni oraz masowej inwigilacji obywateli USA, grożąc zerwaniem współpracy i uznaniem firmy za „zagrożenie dla łańcucha dostaw”.
Dario Amodei, dyrektor generalny Anthropic, odmówił. Napisał, że firma „nie może w dobrym sumieniu” przystać na to żądanie, bo dzisiejsze systemy AI po prostu nie są wystarczająco niezawodne, żeby powierzać im decyzje o życiu i śmierci.
Ten spór pokazuje coś więcej niż tylko starcie jednej firmy z Pentagonem. To pierwszy przypadek, w którym duży dostawca modeli językowych publicznie i przy realnych konsekwencjach biznesowych postawił granicę wobec własnego rządu. Trump zareagował banem na używanie Claude w agencjach federalnych, a inne firmy, w tym OpenAI, zdecydowały się dalej współpracować z wojskiem, choć OpenAI zastrzegło w swoich zasadach, że nie będzie wspierać użycia siły bez odpowiedniego ludzkiego nadzoru. To rozstrzygnięcie nie jest ostateczne. Traktat międzynarodowy regulujący autonomiczną broń wciąż nie istnieje, a wyścig technologiczny między mocarstwami sprawia, że każda firma, która stawia granicę, ryzykuje, że po prostu zostanie zastąpiona przez konkurenta bez skrupułów. Warto zadać pytanie, czy jednostronne samoograniczenie ma sens, jeśli inni gracze go nie respektują, czy jednak ktoś musi zacząć pierwszy.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Reszta branży poszła w stronę kompromisu. OpenAI zgodziło się kontynuować współpracę z wojskiem, zapowiadając w opublikowanych w tym miesiącu zasadach, że nie poprze użycia swojej technologii w systemach stosujących siłę bez odpowiedniego poziomu autoryzacji przez człowieka. Sprzeciw wobec militaryzacji AI wywołał też falę protestów wewnątrz branży, w tym rezygnację czołowego eksperta OpenAI ds. robotyki, a w zeszłym tygodniu demonstranci zostawili worki na zwłoki przed biurem OpenAI w San Francisco.
Watykan, ONZ i kwestia „moralnie odrażająca”
Sprzeciw wobec autonomicznej broni nie ogranicza się do środowiska technologicznego. Papież Leon XIV oraz sekretarz generalny ONZ António Guterres w ostatnich tygodniach otwarcie skrytykowali rozwój takich systemów. Guterres w przemówieniu w Genewie zażądał zakazania ich na mocy prawa międzynarodowego.
„Niektóre decyzje muszą na zawsze pozostać ludzkie. Żadna bardziej niż odebranie ludzkiego życia” / „Some decisions must remain forever human. None more than taking a human life” – powiedział Guterres.
Na forum ONZ przedstawiciele administracji USA argumentowali z kolei, że sztywne standardy globalne mogą zdusić innowacyjność, a automatyzacja może w praktyce zwiększyć precyzję użycia siły. Podkreślali też, że ludzki osąd bywa zawodny nawet wtedy, gdy formalnie mieści się w granicach prawa.
Kongres dzieli się wzdłuż linii partyjnych
Senat pracuje obecnie nad obszerną ustawą o bezpieczeństwie narodowym, która ma zachęcać do wykorzystania autonomicznych systemów wojskowych, jednocześnie próbując narzucić im pewne ograniczenia. Senator Kirsten Gillibrand forsowała surowsze limity dla „zabójczych robotów”, ostrzegając przed katastrofalnymi konsekwencjami wdrażania potężnej technologii AI bez zdroworozsądkowych zabezpieczeń. Senacka Komisja Sił Zbrojnych odrzuciła jednak najostrzejsze propozycje Gillibrand. Finalna wersja ustawy nakazuje Pentagonowi „maksymalizować” wykorzystanie AI i systemów autonomicznych, zastrzegając jedynie, że odpowiedzialność za użycie siły ma pozostać po stronie ludzkich dowódców.
Administracja Trumpa poszła w tym samym kierunku. W ubiegłym miesiącu prezydent w memorandum dotyczącym bezpieczeństwa narodowego polecił urzędnikom uwzględnić szybko rozwijające się możliwości systemów AI, obwiniając poprzednie administracje o utrudnianie żołnierzom dostępu do najnowszych technologii.
- Pentagon już dziś korzysta z wysoce zautomatyzowanego uzbrojenia, na przykład systemów obrony przeciwrakietowej typu Close-In Weapon System na okrętach
- Kolejnym krokiem mają być drony i roboty aktywowane przez człowieka, ale zdolne później samodzielnie wybierać i atakować cele
- Michael Horowitz, były urzędnik Pentagonu z czasów administracji Bidena, twierdzi, że odpowiedzialność człowieka „nigdy nie znika”, nawet jeśli ostatni punkt ludzkiej kontroli się przesuwa
Co to oznacza dla polskiego kontekstu?
Polska buduje własny program uzbrojenia bezzałogowego równolegle do tego sporu, choć na razie bez otwartej debaty o pełnej autonomii bojowej. Resort obrony zapowiedział na 2026 rok wydatki rzędu 25 miliardów złotych na drony, systemy autonomiczne i antydronowe w ramach programów takich jak Szerszeń czy Pelargonia. Powstał też Ośrodek Systemów Autonomicznych, który ma wspierać rozwój algorytmów sterowania dronami i analizę danych z pola walki.
Na razie polskie systemy, takie jak dron bojowy GLMS Gnom czy platforma Kuna, pozostają w modelu z człowiekiem w pętli decyzyjnej, podobnym do tego, który broni dziś Pentagon. Pytanie, czy i kiedy ten model zacznie się przesuwać w stronę większej autonomii, prędzej czy później dotrze też nad Wisłę, zwłaszcza że polskie firmy zbrojeniowe coraz częściej korzystają z komponentów AI dostarczanych przez te same globalne firmy, które są dziś stroną sporu w Waszyngtonie.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiału źródłowego Washington Post z dnia 20.07.2026, a także dodatkowych źródeł, w tym oświadczenia Anthropic oraz materiałów Breaking Defense, TechCrunch, Fox Business i portalu WNP.pl. Cytaty Sankaeta Pathaka i Antónia Guterresa zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę rozwoju sporu o regulacje autonomicznej broni w USA i postępów polskich programów uzbrojenia bezzałogowego.
