Senatorka Elizabeth Warren opublikowała w środę obszerny tekst, w którym wzywa do gruntownej reformy amerykańskiego systemu podatkowego – tak, by zyski z rewolucji AI nie zasiliły wyłącznie portfeli technologicznych miliarderów. Propozycja trafia w sam środek trwającej w Waszyngtonie debaty o tym, kto tak naprawdę skorzysta na tym, co nazywamy przełomem dekady.
Kluczowe fakty:
- Senatorka Elizabeth Warren proponuje reformę systemu podatkowego USA, który obecnie karze zatrudnianie ludzi poprzez podatki od wynagrodzeń, a nagradza inwestycje w technologie przez ulgi podatkowe.
- Koszty energii dla rodzin mieszkających w pobliżu centrów danych AI wzrosły nawet o 267% w ciągu ostatnich pięciu lat z powodu zwiększonego zużycia prądu przez te obiekty.
- Warren proponuje wprowadzenie akcyzy od zużycia energii przez centra danych oraz podatku majątkowego od miliarderów technologicznych, aby zyski z rewolucji AI nie trafiały wyłącznie do najzamożniejszych.
Pracownicy płacą, korporacje nie
Warren stawia sprawę wprost: obecny system podatkowy w USA karze za zatrudnianie ludzi i nagradza za inwestycje w technologie. Pracodawcy płacą podatki od wynagrodzeń, gdy zatrudniają pracowników, ale dostają ulgi, gdy kupują sprzęt i oprogramowanie. W praktyce oznacza to – jak pisze senatorka – „de facto karę podatkową za zatrudnianie ludzi i premię za zakup maszyn.”
Tymczasem centra danych AI pompują rachunki za prąd w górę. W rodzinach mieszkających w pobliżu dużych obiektów infrastrukturalnych koszty energii wzrosły nawet o 267% w ciągu ostatnich pięciu lat.
To nie jest abstrakcja. To konkretne koszty, które ponoszą konkretni ludzie – i Warren chce, żeby to właśnie firmy AI za to zapłaciły.
Podatek od energochłonności centrów danych
Senatorka proponuje bezpośrednie opodatkowanie firm AI, w tym centrów danych. W swoim tekście pisze, że „dobrze zaprojektowany podatek skupiałby się na firmach, które mogą sobie na to pozwolić, i skalowałby się wraz z wpływem AI: im większe centrum danych, tym więcej płacą.”
Mechanizm jest prosty: akcyza od zużycia energii przez centra danych, a wpływy z niej miałyby trafiać bezpośrednio do kieszeni zwykłych rodzin. Warren wspomina też o „jeszcze śmielszych propozycjach”, które „dziś brzmią radykalnie” – ale na razie nie zdradza szczegółów.
Obok podatku od danych, Warren proponuje podatek majątkowy od miliarderów – wymieniając z nazwiska Jeffa Bezosa i Sama Altmana.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl: Rozumiem logikę Warren i nie uważam jej za populistyczną. Mamy do czynienia z technologią, która generuje ogromne zyski dla wąskiego grona firm i inwestorów, a koszty jej rozwoju – choćby przez drożejącą energię – ponoszą wszyscy. To jest realne. Ale diabeł tkwi w szczegółach. Czy podatek od zużycia energii przez centra danych nie uderzy przypadkowo w innowacje, zamiast je ukierunkowywać? Czy nie ucieknie razem z centrami danych za granicę? I najważniejsze pytanie, które w tej debacie jest rzadko zadawane: czy zamiast opodatkowywać AI, nie lepiej zadbać o to, żeby korzyści z niej były dostępne szerzej – przez dostęp do narzędzi, edukację, przekwalifikowanie? Podatki to jeden instrument. Nie jedyny.
Co z miejscami pracy?
Warren nie ucieka od najtrudniejszego tematu. Firmy zwalniają pracowników powołując się na AI, a technologiczni prezesi sami ostrzegali, że sztuczna inteligencja może prowadzić do „koncentracji bogactwa, która zniszczy społeczeństwo” i tworzyć „trwałą podklasę.”
Senatorka proponuje, żeby wpływy z podatku od AI finansowały konkretne programy:
- powszechną opiekę zdrowotną dla pracowników, którzy stracą zatrudnienie
- bezpłatną edukację i programy przekwalifikowania zawodowego
- gwarancję zatrudnienia i wzmocnienie ubezpieczeń na wypadek bezrobocia
Skala problemu jest poważna – w USA aż 84% przychodów federalnych pochodzi z opodatkowania pracy (podatek dochodowy i payroll taxes). Jeśli bezrobocie wzrośnie znacząco w wyniku automatyzacji, rząd straci ogromne wpływy właśnie wtedy, gdy popyt na usługi publiczne gwałtownie wzrośnie.
Altman też widzi problem, ale inaczej
Ciekawe, że podobne pytania zadaje sobie Sam Altman – choć odpowiada na nie zupełnie inaczej. W opublikowanym w ubiegłym miesiącu dokumencie programowym szef OpenAI zaproponował stworzenie publicznego funduszu majątkowego, który dałby każdemu obywatelowi „udział w gospodarce napędzanej przez AI”, niezależnie od posiadanych inwestycji finansowych. Altman opowiedział się też za podatkami „związanymi z automatyzacją pracy”, przyznając, że AI może zmniejszyć bazę podatkową finansującą programy takie jak SNAP, Medicare czy Social Security.
Różnica jest jednak zasadnicza: Altman chce funduszu, Warren chce reformy systemu. To nie to samo.
Czy Kongres w ogóle jest gotowy?
Propozycja Warren pojawia się w momencie, gdy ustawodawcy wciąż nie potrafią uchwalić żadnych sensownych regulacji dotyczących AI, utknąwszy w sporach partyjnych i wewnątrz-partyjnych.
Z kolei po drugiej stronie debaty stoją środowiska, które przekonują, że wyższe podatki na kapitał tylko spowolnią adopcję AI i osłabią konkurencyjność USA wobec Chin. Analitycy ITIF wskazują, że zamiast przeprojektowywać system podatkowy wokół założenia, że AI trwale zniszczy miejsca pracy, rząd powinien skupić się na szerokim rozpowszechnieniu technologii w całej gospodarce.
To spór o fundamenty: czy AI jest zagrożeniem wymagającym redystrybucji, czy szansą, której nie wolno hamować?
Odpowiedź na to pytanie pewnie zdecyduje o kierunku polityki AI w USA na następne lata. Warren postawiła swoją kartę na stole. Teraz zobaczymy, czy ktoś ją podejmie.
