W Gnieźnie zdjęto rusztowanie z kamienicy przy ulicy Farnej i miasto zobaczyło w całości mural z Bolesławem Chrobrym, o którym mieszkańcy spierają się od maja. Dzieło Aleksandra Popielaka, wybrane w budżecie obywatelskim głosami 1648 osób, od początku ciągnie za sobą jeden zarzut: że powstało z pomocą sztucznej inteligencji. Prace przy malowidle zakończyły się 31 sierpnia, a po demontażu rusztowania gotowy mural stał się w pełni widoczny. I natychmiast wróciła dyskusja, która przez całe lato tylko się tliła. W komentarzach pod wpisami lokalnych mediów znów padają określenia w rodzaju „AI gniot”, a obok nich głosy zachwytu nad pierwszym królem Polski na ścianie w centrum miasta. Śledzę tę historię od wiosny i piszę wprost: to najciekawszy polski spór o generatywną sztuczną inteligencję w przestrzeni publicznej. Nie dlatego, że ktoś tu kogoś przyłapał. Dlatego, że nikt niczego nie potrafi udowodnić.
- Mural z Bolesławem Chrobrym w Gnieźnie przy ulicy Farnej powstał w ramach Budżetu Obywatelskiego na 2026 rok – projekt Aleksandra Popielaka zwyciężył w głosowaniu mieszkańców, zdobywając 1648 z 1921 oddanych głosów.
- Prace malarskie zakończyły się 31 sierpnia, a po demontażu rusztowania mural stał się w pełni widoczny, co wznowiło trwającą od maja debatę publiczną.
- Stowarzyszenie Razem Gniezno złożyło petycję o unieważnienie konkursu, zarzucając organizatorom naruszenie regulaminu dotyczącego monochromatyczności pracy oraz dopuszczenie do głosowania projektu stworzonego z pomocą sztucznej inteligencji.

Od budżetu obywatelskiego do petycji o unieważnienie konkursu
Sama idea była prosta. Mural powstał w ramach Budżetu Obywatelskiego Miasta Gniezna na 2026 rok, a jego wygląd wyłoniono w konkursie, do którego zgłoszono 15 propozycji. Komisja zakwalifikowała trzy z nich do internetowego głosowania mieszkańców i praca numer 3 zdobyła 1648 spośród 1921 oddanych głosów. Pozostałe projekty otrzymały odpowiednio 196 i 77 głosów, więc rozstrzygnięcie było miażdżące.
Kontrowersje zaczęły się jeszcze przed ogłoszeniem wyników. Regulamin zakładał, że praca ma być monochromatyczna, czyli utrzymana w jednej tonacji barwnej, a z trzech finałowych grafik tylko jedna spełniała ten warunek. Zwycięski projekt zaprezentowano dodatkowo na rzucie kamienicy wyglądającym tak, jakby malunek już istniał, co część komentujących uznała za mylące. Do tego doszedł zarzut najcięższy. Stowarzyszenie Razem Gniezno i Anna Bąk zarzucili organizatorom złamanie regulaminu w kwestii kolorystyki oraz dopuszczenie do głosowania pracy z podejrzeniem użycia sztucznej inteligencji. Powstała petycja o unieważnienie konkursu, pod którą podpisało się ponad 260 osób.

Kalendarium tej sprawy wygląda następująco:
- maj 2026: rozstrzygnięcie internetowego głosowania i pierwsza fala zarzutów o AI oraz o niezgodność z regulaminem,
- maj 2026: petycja mieszkańców o powtórzenie konkursu i publiczna obrona projektu przez Urząd Miejski,
- sierpień 2026: wzmocnienie ściany kamienicy przy Farnej i rozpoczęcie malowania,
- 31 sierpnia 2026: zdjęcie rusztowania i odsłonięcie gotowego muralu, po którym dyskusja wybucha na nowo.
Pieniądze w tej historii nie są wielkie, ale dają skalę. Mural ma kosztować 60 tysięcy złotych, z czego projektant otrzymuje 10 tysięcy. Dla porównania: to mniej niż niejedna kampania reklamowa średniej gminy, a rozgłos, jaki Gniezno przy okazji zyskało, wykracza daleko poza Wielkopolskę.
Miecz trzymany za ostrze i brakujący kciuk
Skąd w ogóle podejrzenia? Z detali. Wizerunek króla jest bardzo gładki i hiperdetaliczny, miecz ze względu na niewielki rozmiar bywa nazywany sztyletem, a władca trzyma oręż nie za rękojeść, tylko za ostrze. Niektórzy komentujący zwracają też uwagę, że na muralu zabrakło kciuka. To dokładnie ten katalog usterek, który internauci od dwóch lat wyłapują w grafikach generowanych maszynowo: anatomia dłoni, logika trzymanych przedmiotów, plastikowa gładkość rendera.
Autor projektu się broni i robi to od maja konsekwentnie. Aleksander Popielak pokazał dziennikarzom Gniezno24.com swoje szkice i liczne koncepcje przygotowane na potrzeby konkursu, w tym wersje z grodziskiem czy kartami królów. Zamiast miecza rozważał włócznię św. Maurycego, ale uznał, że miecz dodawał Chrobremu „lepszego klimatu”. Tłumaczył też, że w bazowej wersji król trzymał broń za rękojeść, jednak w kadrze wizualizacji widoczny fragment rękojeści mógł budzić niejednoznaczne skojarzenia, więc szukał innego ułożenia dłoni. W rozmowie cytowanej przez naTemat.pl poszedł o krok dalej. Przyznał: „używałem też narzędzi AI, ja się przyznam, bez bicia”, by chwilę później zaznaczyć, że cała wizualizacja powstała w Photoshopie, a nie w AI.
I tu dochodzimy do sedna. Częściowe przyznanie się do korzystania z narzędzi AI przy jednoczesnym zapewnieniu, że podstawą jest praca własna, nie zamyka sprawy. Otwiera ją na oścież. Nie istnieją obecnie wiarygodne metody pozwalające jednoznacznie sprawdzić, czy dana treść jest dziełem sztucznej inteligencji. Redaktor naTemat.pl Michał Panek zrobił zresztą eksperyment i wygenerował w ChatGPT własnego „króla z mieczem”. Wyszło coś na pierwszy rzut oka podobnego, ale z innymi błędami: rozdzielonym krzyżem i katedrą przypominającą skrzyżowanie gnieźnieńskiej ze świątynią w Ołomuńcu. Podobieństwo stylu niczego nie przesądza. Różnice też nie.
Obserwuję tę sprawę od wiosny i uderza mnie w niej jedno: wszyscy dyskutują o tym, czy artysta użył AI, a prawie nikt o tym, co właściwie chcielibyśmy w takiej sytuacji zrobić. Bo jeśli Aleksander Popielak faktycznie wspomagał się generatorem na etapie koncepcji, a potem własnoręcznie przeniósł projekt na ścianę, to gdzie dokładnie przebiega granica oszustwa? Szkic z generatora to co innego niż gotowa grafika z promptu, a obie te rzeczy to co innego niż fizyczne malowanie kamienicy przez człowieka. Z drugiej strony rozumiem gniew środowiska artystycznego. Konkursy z publicznych pieniędzy były jednym z niewielu miejsc, gdzie lokalny twórca mógł uczciwie zarobić, a teraz musi konkurować z osobami, które potrafią sprawnie rozmawiać z maszyną. Nie mam gotowej odpowiedzi. Mam za to pewność, że każdy samorząd w Polsce, który ogłasza konkurs plastyczny bez precyzyjnych zapisów o AI i bez procedury weryfikacji procesu twórczego, funduje sobie własne Gniezno.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Miasto broni konkursu, radny dolewa oliwy
Urząd Miejski od początku stał po stronie rozstrzygnięcia. Zastępca prezydenta Gniezna Łukasz Muciok wyjaśniał, że autor przedstawił komisji szkice pokazujące proces twórczy, a regulamin nie zawierał zapisów zakazujących korzystania z narzędzi opartych o AI. Miasto wskazywało też, że na etapie składania prac dopuszczalna była dowolna kolorystyka, a ostateczny wygląd muralu miał ustalić konserwator zabytków. Ta linia obrony jest ciekawa sama w sobie, bo część komentujących twierdzi coś dokładnie odwrotnego. Pod wpisami przypominano, że regulamin konkursu zabraniał wykorzystania generatywnej sztucznej inteligencji. Dwie strony sporu czytają ten sam dokument i wyciągają z niego sprzeczne wnioski. Znam ten mechanizm z niejednej awantury o zamówienia publiczne.
Osobny wątek dorzucił lokalny samorządowiec. Radny Tomasz Dzionek poinformował, że autor projektu nie tylko stworzył wizualizację, ale również osobiście wykona mural, i to bez przetargu oraz konkursu ofert. Krytykę wobec projektu nazwał przy tym „hejtem i agresją” pochodzącą jego zdaniem głównie od osób spoza Gniezna. Spór artystyczny zaczął więc dryfować w stronę proceduralnego. A takie zwykle bywają dłuższe i bardziej kosztowne dla władz niż kłótnie o estetykę.
Finał na ścianie i druga fala komentarzy
Po odsłonięciu malowidła sieć podzieliła się dokładnie tak samo jak w maju. Pod wpisem Gniezno24.com na Facebooku pojawiły się zarzuty, że dzieło wygląda jak wygenerowane przez AI, a wybór projektu bywa odczytywany jako symbol braku powagi władz. Równolegle nie brakuje głosów zachwytu nad urodą muralu i elegancją wykonania.
Jest w tej dyskusji jeszcze jeden smaczek, który naTemat.pl słusznie wyłapał. Część komentujących cieszy się, że wreszcie powstało coś przedstawiającego „naszego króla”, tymczasem nie przetrwał żaden rysunek ani rzeźba z wizerunkiem władcy, a to, jak dziś wyobrażamy sobie Chrobrego, wynika w dużej mierze z interpretacji Jana Matejki. Spieramy się więc o wierność wizerunkowi, którego nikt nigdy nie widział. Malarz z XIX wieku wymyślił króla z X wieku, a w XXI wieku kłócimy się, czy jego kolejną reinterpretację narysował człowiek czy model dyfuzyjny. Historia sztuki bywa złośliwa.
AI Act patrzy na Gniezno, ale niewiele tu pomoże
Ta lokalna awantura ma szerszy, całkiem świeży kontekst prawny. Od 2 sierpnia 2026 roku w Unii Europejskiej obowiązują przepisy AI Act dotyczące przejrzystości: treści wygenerowane przez sztuczną inteligencję muszą być oznaczane, a użytkownicy informowani, że mają do czynienia z AI. Tyle że diabeł siedzi w szczegółach. AI Act nie wprowadza ogólnego nakazu widocznego oznaczania każdej treści, przy której użyto AI, a samo skorzystanie z narzędzia generatywnego nie powoduje automatycznie obowiązku dodania etykiety. Obowiązki celują przede wszystkim w deepfake’i i teksty o sprawach interesu publicznego, nie w projekt muralu przerobiony następnie ręcznie na ścianie kamienicy.
Do tego dochodzi polska specyfika, o której piszemy na AIPORT.pl regularnie. Obowiązek znakowania treści formalnie obowiązuje od 2 sierpnia 2026 roku, ale organ nadzoru, czyli KRiBSI, wciąż czeka na powołanie, a prawnicy zwracają uwagę, że ewentualne naruszenia nie zdążą się przedawnić i będą mogły być karane później. Dla samorządów płynie z tego praktyczna lekcja. Skoro prawo unijne nie rozstrzygnie sporu o pojedynczy konkurs plastyczny, ciężar spada na regulaminy. Precyzyjna definicja dopuszczalnego użycia narzędzi generatywnych, wymóg dokumentacji procesu twórczego i tryb weryfikacji szkiców to minimum, które oszczędziłoby Gnieznu czterech miesięcy awantury. Bo jedno jest pewne: to nie był ostatni taki konkurs. I nie ostatnia taka petycja.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym relacji portalu Gniezno24.com z dnia 31.08.2026 o ukończeniu muralu, artykułu naTemat.pl z dnia 01.09.2026 oraz publikacji Moje Gniezno, Radia Poznań, wrzesnia.info.pl, Głosu Wielkopolskiego i portalu Prawo.pl w części dotyczącej obowiązków przejrzystości z AI Act. Cytaty Aleksandra Popielaka, autora projektu muralu, pochodzą z rozmów opublikowanych przez Gniezno24.com i naTemat.pl. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o sporze wokół gnieźnieńskiego muralu i regulacjach dotyczących treści generowanych przez AI.
