Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej z Wrocławia razem ze spółką Miranda z Grupy Lubawa zakończył prace nad prototypem Berberysa 3.0, trzeciej generacji wielozakresowego pokrycia maskującego dla Wojska Polskiego. Nowy wzór został zaprojektowany nie tyle przeciwko ludzkiemu oku, ile przeciwko algorytmom analizy obrazu, które siedzą dziś w dronach i satelitach.
- Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej z Wrocławia i spółka Miranda z Grupy Lubawa zakończyły prace nad prototypem Berberysa 3.0 – trzeciej generacji wielozakresowego pokrycia maskującego dla Wojska Polskiego.
- Nowy kamuflaż został zaprojektowany przede wszystkim z myślą o algorytmach analizy obrazu stosowanych w dronach i satelitach, a nie o ludzkim wzroku.
- Berberys 3.0 składa się z trzech modułów (sześciokąta i dwóch rombów) i w maksymalnym wariancie osiąga ponad 20 na 12 metrów, co stanowi wzrost względem dotychczasowych 15 na 12 metrów; zachowuje przy tym dwuwarstwową budowę zapewniającą ochronę w pasmach termalnym, radarowym, widzialnym i noktowizyjnym.
Zwykle o kamuflażu myślimy jak o czymś, co ma oszukać wzrok żołnierza po drugiej stronie. Od kilku lat to już nie wystarcza. Na współczesnym polu walki obraz z sensora rzadko ogląda człowiek jako pierwszy, bo najpierw przetwarza go model rozpoznawania obrazu, który potrafi wyłapać kontrast niewidoczny dla oka. Wrocławscy inżynierowie postanowili napisać wzór maskujący pod tego odbiorcę.
Trzecia odsłona siatki, którą polska armia nosi od dekad
Berberys to wielozakresowe pokrycie maskujące używane w Wojsku Polskim od kilkudziesięciu lat. Drugą wersję produkuje dla armii spółka Miranda z siedzibą w Turku, należąca do giełdowej Grupy Lubawa, we współpracy z WITI. Poza wariantem podstawowym powstają odmiany zimowe oraz kamuflaż dla wyrzutni systemu Patriot w ramach programu „Wisła”.
Wersja 3.0 zachowuje dwuwarstwową budowę. Warstwa nośna odpowiada za ochronę w paśmie termalnym i radarowym, wierzchnia za zakres widzialny i noktowizyjny. Zmieniło się natomiast prawie wszystko powyżej tego poziomu.
Przede wszystkim kształt i skala. Nowa siatka w maksymalnym wariancie ma ponad 20 na 12 metrów, wobec 15 na 12 metrów w wersji obecnie używanej. Zniknął prostokąt. Berberys 3.0 składa się z trzech modułów, sześciokąta i dwóch rombów, które można łączyć w dowolnych konfiguracjach, zależnie od maskowanego sprzętu i ukształtowania terenu. Pokrycie ma ukrywać stanowiska ogniowe i obserwacyjne, elementy fortyfikacji, czołgi, baterie artyleryjskie, punkty pilotowania dronów i stanowiska dowodzenia. Działa też w drugą stronę, bo skoro pod siatką nie da się rozpoznać, co się znajduje, to równie dobrze może tam nie być nic. Pozorowanie obecności wojsk staje się wtedy darmowym dodatkiem.
Od środka siatka pozostaje przezierna, więc żołnierz pod nią widzi otoczenie. Jest też lżejsza od poprzedniczki, co skraca czas rozwijania.
Mikroplamy zamiast dużych plam, czyli wzór pisany pod maszynę
Najciekawsza zmiana dotyczy samego rysunku kamuflażu. Klasyczny wzór opiera się na dużych plamach barwnych, które rozbijają sylwetkę. Problem w tym, że algorytm nie szuka sylwetki. Szuka anomalii.
„Współczesne systemy obserwacji wspomagane sztuczną inteligencją coraz szybciej i precyzyjniej analizują obraz i wyłapują elementy odróżniające się od otoczenia. Dlatego opracowaliśmy wzór odpowiadający na te wymagania” – tłumaczy por. Dawid Olszewski z Pracowni Maskowania i Rozpoznania Inżynieryjnego WITI.
Rozwiązaniem są mikroplamy, czyli drobne kropki, które z dystansu zlewają się w jednolitą powierzchnię koloru. „Dzięki mikroplamom przejścia kolorystyczne są znacznie łagodniejsze, trudniej wykrywalne dla oczu i sensorów wroga” – dodaje Olszewski.
Co jeszcze zmieniono w wersji 3.0:
- zaktualizowano paletę barw pod warunki środowiskowe Europy Środkowo-Wschodniej, a nie pod uśrednione europejskie tło
- porzucono wycięcia w warstwie zewnętrznej, które falowały na wietrze i imitowały liście, na rzecz fabrycznie zmarszczonej, nieregularnej powierzchni
- zmniejszono masę pokrycia
- powiększono i zmodularyzowano płachtę, żeby lepiej dopasowywała się do bryły maskowanego obiektu
Producent deklaruje, że każdy z ważnych parametrów, czyli skuteczność maskowania w zakresie radarowym, termalnym i widzialnym oraz masa, poprawił się nawet o kilkadziesiąt procent. To deklaracja producenta, nie wynik testów poligonowych, i tak należy ją na razie czytać.
Wyścig, w którym kamuflaż goni sensor
Kontekst dla tej premiery jest brutalnie prosty. Nowoczesne pole walki jest naszpikowane czujnikami, a analiza obrazu przestała być wąskim gardłem.
„Nowoczesne pole walki nasycone jest czujnikami i rejestratorami. Drony czy satelity dysponują coraz dokładniejszymi sensorami, wspieranymi analizą AI, coraz lepszą nokto- i termowizją, a armie używają coraz dokładniejszych systemów radarowych” – mówi Krzysztof Bogdanowicz, zastępca dyrektora Wojskowego Instytutu Techniki Inżynieryjnej.
Inni próbują tego samego problemu z zupełnie innej strony. Rosjanie w tym roku wrócili do stuletniego pomysłu, malując pojazdy w jaskrawe wzory typu dazzle, obliczone na zmylenie fazy wyszukiwania celu przez ukraińskie drony z automatycznym rozpoznawaniem obrazu. Krytycy tego rozwiązania wskazują dwie oczywiste dziury: termowizja nie interesuje się lakierem, a model rozpoznawania można dotrenować. Do tego pomalowana w zebrę ciężarówka jest znacznie bardziej rzucająca się w oczy człowiekowi. Ukraińcy poszli w stronę materiałów. Zatwierdzili nowy wzór umundurowania MM-25 i sięgnęli po ponczo tłumiące sygnaturę cieplną, gdzie producenci mówią o redukcji wykrywalnego ciepła sięgającej 96 procent.
Berberys 3.0 mieści się gdzieś pomiędzy tymi podejściami, bo od początku był projektowany jako rozwiązanie wielozakresowe, a nie jako sztuczka na jeden typ czujnika. I to jest jego najmocniejszy argument.
Lubię ten projekt za coś, o czym rzadko się mówi przy okazji AI w wojsku. To nie jest kolejna platforma z algorytmem w środku, tylko produkt zaprojektowany przeciwko algorytmowi. Kawałek tkaniny, który ma przegrać w oczach modelu rozpoznawania obrazu. Sprawdziłem, jak wygląda ten sam problem po drugiej stronie i widzę tu klasyczny wyścig zbrojeń: wzór dobrany pod dzisiejsze modele może przestać działać po jednym cyklu dotrenowania sieci na nowych zdjęciach z frontu. Rosyjski dazzle jest tego podręcznikowym przykładem, bo zadziałał na moment.
Dlatego mam dwa pytania, na które nie znam odpowiedzi. Pierwsze: czy Agencja Uzbrojenia zamierza testować Berberysa 3.0 również przeciwko systemom automatycznego rozpoznawania celów, a nie tylko normami odległości wykrycia? Drugie: czy WITI ma zaplanowany cykl aktualizacji wzoru, bo przy sprzęcie kupowanym w kontraktach wieloletnich siatka wyprodukowana w 2027 roku będzie służyć w 2035. Maskowanie przestało być zakupem jednorazowym i stało się czymś bliższym subskrypcji.
Kibicuję, ale bez entuzjazmu na wyrost. Prototyp to dopiero początek drogi przez poligon.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Berberys w mieście, czyli ostre krawędzie i odcienie szarości
Równolegle do wersji terenowej wrocławski instytut pracuje nad odmianą miejską. Ma służyć do ukrywania uzbrojenia i pododdziałów w zabudowie.
„Środowisko zurbanizowane stanowi największe wyzwanie dla pokryć maskujących. Punktem odniesienia w tym przypadku są zagruzowania obiektów budowlanych. Wzór maskowania typu miejskiego tworzą więc plamy o wyraźnie ostrych krawędziach, a kolorem dominującym są odcienie szarości” – wyjaśnia por. Olszewski.
Miejski wariant jest na etapie badań. Nie zapadła jeszcze decyzja, czy zostanie zaproponowany wojsku jako odmiana Berberysa 3.0, czy jako osobny wyrób.
Prototyp wersji terenowej wraz z pełną dokumentacją trafia teraz do Agencji Uzbrojenia, gdzie czekają go kolejne testy, między innymi poligonowe.
Kilkaset milionów złotych na maskowanie w jedną dekadę
Berberys to jeden z tych polskich programów zbrojeniowych, które rosły cicho i systematycznie. Skala zamówień pokazuje, jak zmieniało się myślenie o maskowaniu.
W 2013 roku Inspektorat Uzbrojenia zamówił 300 kompletów pokryć w wersji Woodland 3D za 7,7 mln zł, z dostawami rozłożonymi na lata 2013-2015. Trzy lata później doszedł kontrakt na 27 mln zł brutto, a w 2017 roku dwuletnia umowa na maskowanie zimowe Berberys-S o wartości 24,8 mln zł netto. Skokowa zmiana przyszła w 2019 roku podczas MSPO w Kielcach, gdzie podpisano umowę na 164,8 mln zł brutto, obejmującą 1570 pokryć w wersji woodland 3D i 3100 sztuk w wersji zimowej na lata 2019-2022. Obowiązujący dziś kontrakt Miranda zawarła z Agencją Uzbrojenia w maju 2023 roku: 67,5 mln zł brutto zamówienia gwarantowanego i drugie tyle w prawie opcji, łącznie 135,08 mln zł, na dostawy ponad tysiąca pokryć letnich i zimowych w latach 2023-2026.
I tu robi się ciekawie z punktu widzenia kalendarza. Obecna umowa kończy się w tym roku. Prototyp nowej generacji pojawia się dokładnie wtedy, kiedy wojsko będzie musiało zdecydować, co kupuje dalej.
Dlaczego ta siatka powinna interesować także osoby spoza branży zbrojeniowej
Berberys 3.0 jest w całości polskim produktem, od badań w instytucie wojskowym po produkcję w Turku, i to w kategorii, w której Grupa Lubawa od lat opisuje się jako jedyny krajowy dostawca tak zaawansowanego maskowania. Dla polskiego przemysłu obronnego to rzadka sytuacja, bo zwykle mówimy o licencjach i offsetach, a nie o własnym rozwiązaniu, które ma szansę na eksport w momencie, gdy cała wschodnia flanka NATO szuka odpowiedzi na drony z rozpoznawaniem obrazu.
Jest też drugi wątek, mniej oczywisty. Praca nad wzorem, który ma mylić modele rozpoznawania obrazu, to w istocie inżynieria antagonistyczna wobec sieci neuronowych, tyle że wykonana z włókien i pigmentu zamiast z pikseli. Pisaliśmy już o tym, jak systemy widzenia maszynowego gubią się na wzorach, które człowiek odczytuje bez problemu. Wojskowa siatka maskująca korzysta z tej samej luki, tylko stawka jest inna.
Dla polskich firm technologicznych płynie z tego całkiem praktyczny wniosek. Rynek testowania odporności modeli widzenia maszynowego, budowania zbiorów treningowych z realnymi obiektami zamaskowanymi i weryfikowania, czy dany kamuflaż nadal działa po kolejnej aktualizacji algorytmu, dopiero się otwiera. WITI ma tkaninę. Ktoś będzie musiał dostarczyć narzędzia do sprawdzania, jak długo ona jeszcze działa.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiału Polski Zbrojnej z dnia 20.08.2026, w którym opublikowano wypowiedzi przedstawicieli Wojskowego Instytutu Techniki Inżynieryjnej. Kontekst międzynarodowy pochodzi z publikacji The National Interest o rosyjskich wzorach dazzle stosowanych przeciwko dronom z automatycznym rozpoznawaniem obrazu oraz United24 Media o ukraińskich rozwiązaniach maskujących sygnaturę cieplną. Dane o wartości kontraktów zweryfikowano w komunikatach Grupy Lubawa i Agencji Uzbrojenia oraz w publikacjach Bankier.pl, ZBiAM, MILMAG, Special-Ops.pl i Dziennika Zbrojnego. Wykorzystano także materiał Gazety Wrocławskiej. Wypowiedzi Krzysztofa Bogdanowicza, zastępcy dyrektora WITI, oraz por. Dawida Olszewskiego z Pracowni Maskowania i Rozpoznania Inżynieryjnego WITI zostały zweryfikowane z oryginalnym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o testach Berberysa 3.0 w Agencji Uzbrojenia.
