Sezon pożarowy w Stanach Zjednoczonych trwa właściwie cały rok, a straż pożarna testuje broń, o jakiej jeszcze niedawno można było przeczytać tylko w prasie branżowej dla wojska. Autonomiczne drony, które same wykrywają ogień i same go gaszą, wchodzą właśnie w fazę realnych testów polowych.
Kluczowe fakty:
- 15 lipca kalifornijska straż pożarna Cal Fire przeprowadziła test polowy w pełni autonomicznych dronów gaśniczych zbudowanych przez startup Seneca, we współpracy z organizacją non profit FireWERX.
- Drony firmy Seneca latają w skoordynowanych grupach po pięć sztuk, ważą około 400 funtów, zbudowane są z włókna węglowego i przenoszą ponad 100 funtów środka gaśniczego pod ciśnieniem przekraczającym 100 PSI, wykorzystując czujniki podczerwieni i nawigację opartą na AI.
- Firma Seneca, założona w 2024 roku w Sausalito w Kalifornii, pozyskała 60 milionów dolarów finansowania, co uznano za największą wczesną inwestycję w technologię obrony przed pożarami lasów w historii; rundę poprowadziły fundusze Caffeinated Capital i Convective Capital.
15 lipca kalifornijska straż pożarna Cal Fire przeprowadziła test w terenie z organizacją non profit FireWERX i inżynierami startupu Seneca. Testowano w pełni autonomiczne drony budowane przez firmę Seneca, a Kalifornia mierzy się z sezonem pożarowym, który rozciąga się już praktycznie na cały rok. Zastępca szefa jednostki innowacji Cal Fire, Jack Worden, tłumaczył wprost, po co to całe przedsięwzięcie. Strażacy dziś gaszą pożary plecakowymi pompami, miotłami i łopatami, a te umieją zrobić to naprawdę szybko, powiedział Worden. Celem systemu jest zdjęcie z ich pleców części tego fizycznego ciężaru.
Drony, które startują same i wracają, zanim ktokolwiek zdąży zareagować
Sprawdziłem, jak działa system Seneca, bo to on stoi w centrum kalifornijskich testów. Autonomiczne drony suppresyjne firmy zabierają na pokład ponad 100 funtów środka gaśniczego pod ciśnieniem przekraczającym 100 PSI, korzystając z czujników podczerwieni i nawigacji opartej na sztucznej inteligencji, żeby wykryć i zdławić ogień, zanim ten zacznie się rozprzestrzeniać. Według materiałów stacji KMPH drony latają w skoordynowanych grupach po pięć sztuk, a każda jednostka waży około 400 funtów i zbudowana jest z włókna węglowego.
Seneca nie jest przypadkowym graczem. Firma z Sausalito w Kalifornii powstała w 2024 roku i specjalizuje się w zaawansowanej technologii dronów strażackich, a jesienią 2025 roku wyszła z trybu ukrycia z 60 milionami dolarów finansowania, co uznano za największą wczesną inwestycję w technologię obrony przed pożarami lasów w historii. Rundę poprowadziły fundusze Caffeinated Capital i Convective Capital. Za sterami stoi Stuart Landesberg, który wcześniej zbudował firmę Grove Collaborative, spółkę produktów konsumenckich wycenianą na 1,5 miliarda dolarów przed wejściem na giełdę.
Cały system ma sens tylko wtedy, gdy działa naprawdę szybko. Według opisu z Commercial UAV News drony startują automatycznie w momencie wykrycia pożaru przez lokalny system dyspozytorski, a celem jest dotarcie do ognia w ciągu 3 do 10 minut, dzięki czemu obrazowanie termiczne pozwala precyzyjnie zlokalizować pożar i przeprowadzić celowany atak. To właśnie w hard-to-reach terenie, tam gdzie ekipy naziemne musiałyby wspinać się pieszo, autonomiczne jednostki zyskują największą przewagę.
Była szefowa amerykańskiej straży pożarnej Lori Moore-Merrell, dziś doradczyni Seneki, ujęła to bez ogródek: „te napędzane sztuczną inteligencją drony nie zastępują naszych dzielnych mężczyzn i kobiet na pierwszej linii frontu, one wzmacniają ich możliwości, jednocześnie trzymając ich z dala od niebezpieczeństwa” / „These AI-powered drones don’t replace our brave men and women on the front lines; they amplify their capabilities while keeping them out of harm’s way”, powiedziała Moore-Merrell w oświadczeniu opublikowanym na stronie firmy.
Alaska jako poligon. Anduril, Dryad i rywalizacja o 11 milionów dolarów
Kalifornijskie testy Seneki to tylko jeden wątek. Drugi rozgrywa się w Nenanie na Alasce, gdzie w czerwcu zakończyła się finałowa runda testów konkursu XPRIZE Wildfire. Zespoły miały monitorować obszar przez osiem godzin i szybko wykrywać, lokalizować oraz gasić do trzech kontrolowanych pożarów w początkowej fazie, bez żadnej interwencji człowieka, na terenie o powierzchni tysiąca kilometrów kwadratowych.
Wśród trzech finalistów znalazł się Anduril, firma znana głównie z systemów obronnych. Łącząc stałą detekcję naziemną, szerokopasmowy nadzór powietrzny, podejmowanie decyzji wspierane sztuczną inteligencją i autonomiczną suppresję w jeden spójny system, Anduril pokazał, jak połączona sieć autonomicznych platform potrafi skrócić czas reakcji na pożar z godzin do minut w najwcześniejszej i najbardziej krytycznej fazie zaprószenia ognia. Drugim finalistą jest niemiecki Dryad Networks, którego system Silvanet działa nieco inaczej. Prezes firmy Carsten Brinkschulte podsumował swój udział słowami: „stanięcie w gronie trzech najlepszych zespołów na świecie i zademonstrowanie w pełni autonomicznego systemu, który potrafi wykryć zaprószenie ognia i zareagować na nie w ciągu kilku minut, potwierdza wartość naszej technologii, wizji i zaangażowania całego zespołu” / „To stand among the final three teams in the world and demonstrate a fully autonomous system that can detect and respond to wildfire ignitions within minutes validates the technology, vision, and dedication of our entire team”.
Zwycięzcę konkursu XPRIZE Wildfire poznamy we wrześniu 2026 roku. Pula nagród w całej rywalizacji wynosi 11 milionów dolarów, a jej celem jest przyspieszenie prac nad technologiami wykrywania i tłumienia pożarów na całym świecie.
Ten wyścig technologiczny robi wrażenie, ale trzeba patrzeć na niego trzeźwo. Autonomiczny dron gaśniczy działa świetnie w laboratoryjnie kontrolowanych warunkach konkursu albo na pojedynczym poligonie testowym w Kalifornii. Zupełnie inną sprawą jest utrzymanie floty takich maszyn w gotowości bojowej przez cały sezon, przy silnym wietrze, dymie ograniczającym widoczność i setkach kilometrów kwadratowych do pokrycia jednocześnie. Historia technologii przeciwpożarowych zna już niejeden projekt, który świetnie wypadał na pokazie i nie przetrwał starcia z rzeczywistością operacyjną, chociażby bostoński Robotics 88, który zamknął działalność mimo obiecującej technologii. Seneca i Anduril mają jednak coś, czego brakowało poprzednikom: realny kapitał, poparcie doświadczonych dowódców straży pożarnej i rosnącą presję klimatyczną, która sprawia, że fundusze na tego typu rozwiązania nie znikają tak łatwo jak wcześniej. Pytanie nie brzmi już, czy drony będą gasić pożary, tylko jak szybko uda się przejść od pokazowego sukcesu do codziennej, powtarzalnej skuteczności w realnych warunkach.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Skala problemu w liczbach
Zanim ktokolwiek nazwie to modą inwestycyjną, warto spojrzeć na dane, które stoją za całym pośpiechem. Według Krajowego Centrum Koordynacji Pożarów Międzyagencyjnych w tym roku spłonęło już 1 815 628 akrów, czyli więcej niż wynosi dziesięcioletnia średnia. Rynek reaguje proporcjonalnie do skali zagrożenia.
- Roczny rynek reagowania na pożary lasów w Stanach Zjednoczonych szacowany jest na 15 do 20 miliardów dolarów, a segment wczesnej detekcji dodatkowo na 5 do 6 miliardów dolarów rocznie.
- Runda finansowania Seneki w wysokości 60 milionów dolarów uznawana jest za największą wczesną inwestycję venture capital w sektorze technologii przeciwpożarowych w historii.
- Pojedyncza jednostka drona bojowego Seneki waży około 400 funtów i jest budowana z włókna węglowego, co ma zapewnić jej wytrzymałość w trudnych warunkach terenowych.
Co to oznacza dla sytuacji w Polsce?
To pytanie wcale nie jest abstrakcyjne. Wiosna 2026 roku pokazała, że problem gigapożarów dotarł już nad Wisłę. W ciągu niespełna miesiąca doszło do dwóch największych pożarów lasów w Polsce od początku lat 90., najpierw w Puszczy Solskiej na Roztoczu, gdzie spłonęło ponad 1150 hektarów, a kilka tygodni później w powiecie wołomińskim na Mazowszu, gdzie ogień strawił około 300 hektarów. Przy pożarze na Mazowszu w gaszeniu brało udział ponad 1500 osób, w tym około 1270 strażaków, a do monitorowania pogorzeliska wykorzystano drony z kamerami termowizyjnymi oraz śmigłowce.
Polska straż pożarna już reaguje, choć na razie stawia głównie na detekcję, nie na autonomiczną suppresję jak amerykańskie startupy. Kierownictwo Państwowej Straży Pożarnej zdecydowało o utworzeniu Specjalistycznych Grup Dronowych w ramach Centralnego Odwodu Operacyjnego, a w ramach Krajowego Planu Odbudowy planowany jest zakup łącznie 335 bezzałogowych statków powietrznych, które trafią do 17 specjalnych grup dronowych rozlokowanych w całym kraju. To wciąż drony obserwacyjne, nie gaśnicze. Dystans do rozwiązań pokroju Seneki czy Anduril, które same wykrywają i same gaszą ogień, pozostaje spory, ale kierunek rozwoju krajowej floty dronowej sugeruje, że i ten temat prędzej czy później trafi na biurka decydentów w MSWiA.
Kto jeszcze wchodzi do gry
Konkurencja na rynku amerykańskim rośnie szybciej, niż mogłoby się wydawać. Oprócz Seneki i finalistów XPRIZE działa też FireSwarm, startup, który startuje z dronem typu ultra heavy lift, zdolnym unieść około 105 galonów wody, i pracuje jednocześnie nad algorytmami sztucznej inteligencji oraz uczenia maszynowego. Nie brakuje też podejść hybrydowych łączących drony z tradycyjnym lotnictwem gaśniczym.
- Rain i Sikorsky testowały już autonomiczny śmigłowiec Black Hawk zrzucający wodę na pożary we wczesnej fazie.
- Kodama Systems rozwija autonomiczny zrywak leśny, który ma pomóc w przerzedzaniu lasów zapobiegawczo, zanim w ogóle dojdzie do pożaru.
- Amerykańska Służba Leśna od 2018 roku systematycznie zwiększa flotę dronów obserwacyjnych, a liczba lotów wzrosła z 734 w 2019 roku do ponad 17 tysięcy w 2024 roku.
Nie wszystkim się udaje. Bostoński Robotics 88, który wygrał konkurs Pitchfire na targach RoboBusiness w 2024 roku i budował drony do autonomicznego mapowania lasów pod kątem planowania kontrolowanych wypaleń, zamknął działalność jeszcze w tym samym roku, mimo obiecującej technologii.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiałów źródłowych, w tym relacji stacji KMPH/FOX26 z 15.07.2026 na temat testów Cal Fire, oficjalnego komunikatu prasowego Seneca o rundzie finansowania oraz materiałów XPRIZE Foundation dotyczących finałów konkursu Wildfire na Alasce. Dodatkowo wykorzystano dane rynkowe portalu Sacra oraz relacje Commercial UAV News i iTechPost. Kontekst polski oparto na doniesieniach portalu Firmy Leśne o wiosennych pożarach w Puszczy Solskiej i na Mazowszu. Cytaty Jacka Wordena, Lori Moore-Merrell oraz Carstena Brinkschulte zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę ogłaszania wyników konkursu XPRIZE Wildfire we wrześniu 2026 roku.
