Rajd na rynkach akcji napędzany sztuczną inteligencją ma przed sobą jeszcze rok lub dwa. Ale im dalej w las, tym bardziej prominentni inwestorzy zaczynają mówić o tym, co dzieje się za tym horyzontem. A mówią z wyraźnym niepokojem.
Kluczowe fakty:
- Paul Tudor Jones szacuje, że obecny cykl technologiczny związany z AI trwa w 50-60 procentach, a pozostało mu jeszcze rok lub dwa wzrostów.
- Jeffrey Gundlach z DoubleLine Capital przygotowuje fundusze na scenariusz jednostronnej restrukturyzacji amerykańskiego długu publicznego, który przekroczył już 31 bilionów dolarów.
- Marc Rowan z Apollo Global Management przewiduje 30-35% prawdopodobieństwo poważnego szoku rynkowego i prognozuje, że AI zmieni niemal każde stanowisko pracy.
Kilka głośnych wypowiedzi z ostatnich tygodni tworzy razem dość ponury obraz: z jednej strony euforia technologiczna, która może potrwać, z drugiej tektoniczne napięcia w globalnej gospodarce, które kumulują się w tym samym czasie.
Paul Tudor Jones: Jesteśmy w połowie drogi
Jones, jeden z najbardziej szanowanych spekulantów w historii Wall Street, porównał obecny moment w rozwoju AI do przełomowych chwil z przeszłości. Udostępnienie narzędzi takich jak Claude w tym roku zestawia z rokiem 1981, kiedy pojawił się Microsoft. Nieco bardziej niepokojąca jest jednak druga analogia. Dynamika hossy bardziej przypomina mu rok 1999.
„I am just making macro bets, so I’m just buying baskets. I’ll put it simply, it’s a crazy, crazy time. I always like to look for historical precedents” / „Po prostu gram pod trendy makro, więc kupuję koszyki akcji. Powiem krótko: to szalony, szalony czas. Zawsze lubię szukać historycznych precedensów” – stwierdził Jones w wywiadzie dla CNBC.
Szacuje, że jesteśmy w 50-60 procentach obecnego cyklu technologicznego. Porównuje go do boomu produktywności, który po pojawieniu się Windows 95 trwał od czterech do pięciu i pół roku. Jeśli miałby zgadywać, zostało nam jeszcze rok, może dwa.
Jednocześnie dokupił akcji spółek powiązanych z AI. Jakich konkretnie? Tego nie zdradza.
Ray Dalio: Świat nie do poznania za pięć lat
Założyciel Bridgewater Associates patrzy dalej i widzi więcej. W podcaście „New York Timesa” nakreślił wizję, która nie napawa optymizmem.
„In the next five years, there will be enormous changes, and all of these forces will come together at the same time” / „W ciągu najbliższych pięciu lat dojdzie do ogromnych zmian, a wszystkie te siły zbiegną się w jednym czasie” – powiedział Dalio. „The world will be unrecognizable. It will be a period of great transformations and enormous turbulence” / „Świat będzie nie do poznania. To będzie czas wielkich transformacji i ogromnych turbulencji.”
Wylicza konkretne czynniki ryzyka dla USA:
- rekordowy deficyt budżetowy i spirala zadłużenia
- rosnące nierówności społeczne i polaryzacja polityczna
- geopolityczne przetasowania i nowy porządek globalny
- rewolucja AI przebudowująca gospodarkę i rynek pracy
Dalio ostrzega wprost, że część tych napięć może przerodzić się w fizyczną przemoc. Nadchodzące wybory połówkowe i kampania prezydencka 2028 jego zdaniem tylko doleje oliwy do ognia. W takim otoczeniu zaleca trzymać od 5 do 15 procent portfela w złocie.
Opinie takich inwestorów jak Jones czy Dalio warto czytać z uwagą, ale i z pewnym dystansem. Obydwaj mają długą historię trafnych prognoz, ale też publicznych wypowiedzi, które nigdy się nie sprawdziły. Intryguje mnie jednak to, że wszyscy mówią jednym głosem: AI to realna szansa, ale kontekst makroekonomiczny jest dziś wyjątkowo niestabilny. Dług USA, polaryzacja polityczna, przebudowa łańcuchów dostaw, przetasowanie geopolityczne – to wszystko dzieje się jednocześnie. Czy AI rzeczywiście wystarczy, żeby to wszystko przykryć? I na jak długo? To są pytania, których nie należy zostawiać bez odpowiedzi.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Jeffrey Gundlach: Restrukturyzacja długu USA – scenariusz nie z kosmosu
Gundlach, znany jako „king of bonds”, poszedł jeszcze dalej w rozważaniach o przyszłości. Jego firma DoubleLine Capital przygotowuje część funduszy na scenariusz, który brzmi jak fantastyka: rząd USA jednostronnie restrukturyzuje dług.
Konkretnie chodzi o zamianę obligacji o wysokim kuponie na papiery z niższym oprocentowaniem. Gundlach podaje przykład obniżki kuponu z 4 do 1 procenta.
„I think they would instead restructure the obligations to current bondholders if they could at all do so” / „Myślę, że zamiast bankructwa zdecydowaliby się na restrukturyzację zobowiązań wobec obecnych posiadaczy obligacji, jeśli tylko byłoby to możliwe” – stwierdził Gundlach.
Dług publiczny USA przekroczył już 31 bilionów dolarów. Gundlach nie mówi, że to pewnik. Ale mówi wprost: „Co, jeśli powiedzą: nasze koszty odsetkowe to 3 biliony dolarów, przyszła recesja, musimy emitować 30-latki na 6 procent – toniemy?”
Przyznaje, że taki scenariusz odciąłby USA od rynków finansowych na całe pokolenia. Ale nazywa go „brutalnym sposobem na rozwiązanie problemu uzależnienia od długu”.
Marc Rowan z Apollo: Niemal każde miejsce pracy zmieni się bezpowrotnie
Szef Apollo Global Management jest bardziej konkretny w swoich obawach. Prawdopodobieństwo poważnego szoku rynkowego szacuje na 30-35 procent, co znacznie przekracza standardowe poziomy ryzyka, z jakimi ma do czynienia na co dzień.
„This means we are investing with capital preservation first and foremost, to get through market cycles and corrections that, frankly, we expect” / „Oznacza to, że inwestujemy z naciskiem przede wszystkim na ochronę kapitału, by przetrwać cykle i korekty rynkowe, których szczerze mówiąc się spodziewamy” – podkreślił Rowan.
Przygotowuje portfele: wychodzi z ryzykownych sektorów (w tym oprogramowania), przechodzi na obligacje wyższej jakości i zwiększa udział gotówki.
Ale jego najgłośniejsza prognoza dotyczy rynku pracy. Zdaniem Rowna AI zmieni niemal każde stanowisko pracy – część zastąpi, część zmodyfikuje. Zapowiada przy tym odwrócenie ról społecznych: awans pracowników fizycznych i rosnące napięcia wśród pracowników biurowych.
JPMorgan gra pod wzrosty. Na razie
Na tym tle stratedzy JPMorgan brzmią jak jedyny głos spokoju. Twierdzą, że obawy o stagflację są przesadzone, a zyski spółek pozostają solidne. Zalecają traktować każdą korektę jako okazję zakupową w perspektywie 3, 6 i 12 miesięcy.
Preferują akcje z rynków wschodzących i spoza USA, wskazując że wyceny amerykańskiego rynku przy wskaźniku cena/zysk na poziomie 21 są dość wyśrubowane. Szczególnie wyróżniają akcje brytyjskie jako najlepsze schronienie w momentach awersji do ryzyka – z dużym dyskontem wycenowym i najwyższą stopą dywidendy na świecie.
Trudno więc mówić o jednolitym obrazie nastrojów na Wall Street. Jedni kupują, inni chowają gotówkę i czekają. Wspólny mianownik jest jeden: AI jest prawdziwa, hossa może jeszcze potrwać, ale coś dużego wisi w powietrzu.
