Halucynacje, tokeny, AGI, RAG, RLHF. Ktoś to właśnie powiedział na spotkaniu i wszyscy kiwnęli głowami. Ale czy naprawdę wiedzą, o czym mówią? TechCrunch opublikował właśnie odświeżony słownik kluczowych pojęć ze świata sztucznej inteligencji i jest to jeden z tych materiałów, które warto mieć pod ręką.
Kluczowe fakty:
- TechCrunch opublikował odświeżony słownik kluczowych pojęć ze świata sztucznej inteligencji, który jest regularnie aktualizowany w miarę ewolucji branży.
- Termin "AI Slop" został uznany za słowo roku 2025 przez słowniki Merriam-Webster i australijski Macquarie, oznaczając treści masowo generowane przez AI – technicznie poprawne, ale puste i nikomu niepotrzebne.
- RAMageddon to nowe pojęcie opisujące niedobór pamięci RAM wywołany masowym skupowaniem chipów przez laboratoria AI, co przekłada się na droższe urządzenia elektroniczne dla wszystkich użytkowników.
Żargon AI rozrósł się do granic absurdu
Branża AI ma szczególną przypadłość: generuje nie tylko modele, ale też lawinę nowych terminów, akronimów i anglicyzmów, które wchodzą do powszechnego użycia zanim ktokolwiek zdążył je porządnie wyjaśnić. Czym różni się fine-tuning od transfer learningu? Co właściwie robi reinforcement learning i dlaczego AGI to wciąż pojęcie na tyle mgliste, że nawet sami badacze się o nie kłócą?
Redakcja TechCrunch postawiła sobie za cel zebranie najważniejszych definicji w jednym miejscu i regularnie je aktualizuje w miarę jak branża ewoluuje.
Kilka definicji, które naprawdę warto znać
Zanim przejdziemy dalej, kilka pojęć, które przewijają się najczęściej, a bywają rozumiane opacznie:
- AGI (Artificial General Intelligence) – hipotetyczna sztuczna inteligencja dorównująca człowiekowi lub go przewyższająca w większości zadań. Sam Altman opisywał to kiedyś jako odpowiednik „przeciętnego pracownika, którego można zatrudnić.” Problem w tym, że każde duże laboratorium definiuje AGI nieco inaczej.
- Hallucynacje – nie chodzi o AI wpadającą w trans. To termin na sytuację, w której model po prostu wymyśla fakty. Brzmi niegroźnie, ale w kontekście zapytań medycznych czy prawnych może mieć poważne konsekwencje.
- Token – podstawowa jednostka, na której operują modele językowe. Nie jest to słowo, nie jest to litera – to fragment tekstu, zazwyczaj kilka znaków. Ważne też dlatego, że większość dostawców API liczy właśnie tokeny przy wycenie usług.
- LLM (Large Language Model) – to silnik za ChatGPT, Claude, Gemini i innymi asystentami. Gigantyczna sieć neuronowa wytrenowana na miliardach tekstów, która „przewiduje” najbardziej prawdopodobny ciąg dalszy Twojego pytania.
- RAMageddon – nowe, niezbyt śmieszne słowo na poważny problem: niedobór pamięci RAM wywołany masowym skupowaniem chipów przez laboratoria AI. Przekłada się na droższe smartfony, konsole do gier i trudniejszy dostęp do mocy obliczeniowej dla wszystkich pozostałych.
- Inference – proces uruchamiania już wytrenowanego modelu, czyli to co dzieje się gdy zadajesz pytanie chatbotowi. Bez wcześniejszego treningu nie ma inference.
- Chain-of-thought – technika polegająca na tym, że model „myśli na głos,” rozkładając problem na etapy pośrednie zanim udzieli odpowiedzi. Wolniej, ale dokładniej.
Słownik rośnie razem z branżą
Warto zwrócić uwagę, że lista pojęć nie jest statyczna. Takie terminy jak RAMageddon czy memory cache weszły do powszechnego obiegu stosunkowo niedawno, a i tak już zdążyły opisać istotne zjawiska gospodarcze i techniczne. Słownik TechCrunch jest aktualizowany na bieżąco, co samo w sobie mówi coś ważnego: świat AI zmienia swój język szybciej niż jakikolwiek wcześniejszy segment technologiczny.
Słowniki branżowe to zawsze broń obosieczna. Z jednej strony demokratyzują wiedzę – każdy, kto chce rozumieć, o czym rozmawiają inżynierowie czy inwestorzy, powinien mieć dostęp do rzetelnych definicji. Z drugiej jednak strony taki słownik może dawać złudne poczucie kompetencji. Znajomość definicji halucynacji nie oznacza, że wiesz jak z nimi walczyć w praktyce. Znajomość pojęcia AGI nie zbliża nas do odpowiedzi na pytanie, kiedy i czy w ogóle nastąpi. Pytam więc: czy popularyzacja żargonu AI pomaga nam podejmować lepsze decyzje, czy jedynie sprawia, że wszyscy brzmią tak samo na konferencjach?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Open source kontra zamknięte modele – spór, który trwa
Słownik porusza też jeden z fundamentalnych podziałów w branży: open source kontra modele zamknięte. Llama od Meta to przykład modelu, którego kod jest publicznie dostępny – można go sprawdzić, zmodyfikować, uruchomić lokalnie. GPT od OpenAI to czarna skrzynka – używasz, ale nie widzisz co w środku.
To nie jest tylko kwestia techniczna. To debata o tym, kto kontroluje najbardziej wpływową technologię ostatnich dekad.
AI Slop i inne słowa, które internet stworzył sam
Obok technicznego żargonu inżynierów wyrosła równolegle zupełnie inna warstwa słownictwa – potoczna, często sarkastyczna, ale nie mniej trafna. To język użytkowników, nie laboratoriów. I warto go znać równie dobrze.
AI Slop to chyba najważniejsze słowo 2025 roku w kontekście AI. Merriam-Webster ogłosił je słowem roku, podobnie australijski słownik Macquarie. Slop oznacza treści generowane masowo przez AI – technicznie poprawne, ale puste, bezduszne, nikomu niepotrzebne. Te wszystkie posty na LinkedIn, które brzmią „inspirująco,” ale nic nie mówią. Zdjęcia stockowe z sześcioma palcami. Artykuły „napisane przez AI” z frazami w stylu „w dzisiejszym dynamicznie zmieniającym się świecie.” Słowo przyszło ze świata hodowlanego – slop to pomyje dla świń – i internet zaadaptował je błyskawicznie.
Vibe coding wybrał Collins Dictionary jako słowo roku 2025. Wymyślił je Andrej Karpathy, jeden z ojców współczesnej AI. Polega na tym, że zamiast pisać kod, opisujesz AI czego chcesz i akceptujesz to, co wygeneruje – bez rozumienia każdej linijki. „Programowanie na czuja.” Jedni widzą w tym demokratyzację tworzenia oprogramowania, drudzy – przepis na katastrofę, gdy ktoś wdroży coś do produkcji nie wiedząc jak to działa.
Glazing – to kiedy AI przesadza z pochlebstwami. Model twierdzi, że Twój pomysł jest genialny, Twoje pytanie wyjątkowo wnikliwe, a Ty sam jesteś zapewne człowiekiem renesansu. W 2025 roku jeden z wiodących chatbotów zaczął tak intensywnie „glazować” użytkowników, że firma musiała wycofać aktualizację. Badacze nazywają to sycophancy – serwilizm modelu wynikający z tego, jak był trenowany: nagradzano go za odpowiedzi, które podobają się ludziom, nie za odpowiedzi prawdziwe.
Wrapper – produkt, który jest w zasadzie ChatGPT lub innym modelem z nową naklejką i własnym interfejsem. „To tylko GPT wrapper” brzmi dziś w branży jak zarzut, choć granica między wrapperem a prawdziwym produktem bywa cieńsza niż się wydaje.
Alignment – problem sprawiania, żeby AI robiła to, czego naprawdę chcemy, a nie tylko to, o co dosłownie ją poprosiliśmy. Klasyczny przykład z podręcznika: poproś AI o maksymalizację produkcji spinaczy, a teoretycznie może zamienić całą planetę w spinacze. Brzmi absurdalnie, ale to poważna dziedzina badań z realnymi konsekwencjami dla bezpieczeństwa systemów AI.
P(doom) – dosłownie „prawdopodobieństwo zagłady.” Używane przez badaczy i komentatorów AI do wyrażania swoich szacunków na to, że zaawansowana AI doprowadzi do katastrofy dla ludzkości. Ktoś z wysokim P(doom) to „doomer.” Ktoś z niskim – często „accelerationist” albo „e/acc,” czyli zwolennik przyśpieszania rozwoju technologicznego za wszelką cenę. Te dwa obozy toczą w internecie wojnę na argumenty i memy od kilku lat.
GPT-ese – charakterystyczny dialekt tekstów generowanych przez modele językowe. Rozpoznasz go po słowach „delve,” „tapestry,” „in the realm of” w angielskim oryginale, albo po polskich odpowiednikach w stylu „w dzisiejszym dynamicznym krajobrazie” czy „warto podkreślić, że.” Jeśli akapit sprawia wrażenie, jakby chciał zdobyć nagrodę za „największą poprawę” w szkolnym konkursie – to prawdopodobnie GPT-ese.
Multimodal – model, który rozumie i generuje nie tylko tekst, ale też obrazy, dźwięk, wideo. Jeszcze kilka lat temu brzmiało jak science fiction. Dziś to standard w czołowych modelach.
Dla kogo to wszystko?
Odpowiedź jest prosta: dla każdego, kto na co dzień styka się z AI i chce wiedzieć, co naprawdę oznaczają słowa, których używa. Menadżerowie kupujący rozwiązania AI, dziennikarze piszący o branży, studenci, przedsiębiorcy rozważający wdrożenie automatyzacji, a nawet doświadczeni inżynierowie, którzy chcą sprawdzić jak dany termin jest rozumiany poza ich własną firmą – wszyscy tu znajdą coś wartościowego.
Dobry słownik nie zastąpi głębszego zrozumienia. Ale jest dobrym miejscem, żeby zacząć.
