Coś się odwróciło. Przez dekady największym kosztem operacyjnym firm były pensje ludzi. Dziś, w niektórych organizacjach, rachunek za moc obliczeniową AI przewyższa koszt zatrudnienia całego zespołu.
Kluczowe fakty:
- Bryan Catanzaro z Nvidia potwierdził, że koszt mocy obliczeniowej AI już przewyższa koszt zatrudnienia pracowników w jego zespole. CTO Ubera wyczerpał cały roczny budżet AI firmy już na początku 2026 roku, wydając go wyłącznie na tokeny API.
- Według Gartnera globalne wydatki na IT osiągną 6,31 biliona dolarów w 2026 roku, co oznacza wzrost o 13,5% względem roku poprzedniego. Wzrost napędza rozwój infrastruktury AI, oprogramowania i usług chmurowych.
- Amazon zapowiedział cięcie około 16 000 miejsc pracy, Block planuje zwolnić 4 000 osób, a Salesforce ogłosił redukcję około 1 000 stanowisk w ramach restrukturyzacji związanej z AI. Goldman Sachs szacuje, że AI podniosło stopę bezrobocia o 0,1 punktu procentowego.
To nie jest futurystyczny scenariusz. To dzieje się teraz, w 2026 roku, i zmusza dyrektorów finansowych oraz CTO do zadawania pytań, na które branża technologiczna jeszcze nie ma gotowych odpowiedzi.
Nvidia mówi wprost: compute kosztuje więcej niż ludzie
Bryan Catanzaro, wiceprezes ds. stosowanego głębokiego uczenia w Nvidia, przyznał w rozmowie z Axios, że dla jego zespołu koszt mocy obliczeniowej już teraz przewyższa koszt zatrudnienia pracowników. Trudno o bardziej bezpośrednie stwierdzenie od kogoś, kto produkuje sprzęt napędzający całą tę rewolucję.
To nie jest odosobniony przypadek. CTO Ubera już na początku 2026 roku wyczerpał cały roczny budżet AI firmy, i to nie na sprzęt ani zatrudnienie, lecz wyłącznie na koszty tokenów.
Historia z Uberem jest lekcją dla całej branży
Uber wdrożył dostęp do Claude Code dla swojego zespołu inżynierskiego w grudniu 2025 roku. W lutym użycie narzędzia podwoiło się. W kwietniu rachunek pochłonął cały roczny budżet AI firmy.
Inżynierowie płacili miesięcznie od 500 do 2000 dolarów za dostęp przez API. CTO Uber, Praveen Neppalli Naga, powiedział, że firma jest teraz „z powrotem do punktu wyjścia” jeśli chodzi o planowanie budżetów AI („back to the drawing board”). Nikt nie przewidział, że narzędzie okaże się tak przydatne, że ludzie po prostu nie chcą przestać z niego korzystać.
To paradoks, z którym zmierzy się wiele firm: AI jest zbyt wartościowe, żeby go ograniczać, ale zbyt drogie, żeby dać mu wolną rękę.
Nowy rodzaj chwalipięctwa w Dolinie Krzemowej
Amos Bar-Joseph, CEO Swan AI, publicznie pochwalił się swoim rachunkiem u Anthropic w viralowym poście na LinkedIn, pisząc: „We’re building the first autonomous business – scaling with intelligence, not headcount” / „Budujemy pierwszy autonomiczny biznes, skalujący się za pomocą inteligencji, a nie liczby pracowników.”
Ciekawe czasy, gdy wysokość faktury za AI stała się sygnałem statusu w branży.
Patrzę na te liczby z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony to niesamowite, że narzędzia AI stały się tak przydatne, iż firmy bez wahania przepalają roczne budżety w kilka miesięcy. To dowód realnej wartości, nie marketingowego szumu. Z drugiej strony pojawia się pytanie, które mnie niepokoi: co się stanie, gdy rachunek przestanie być „badge of honour”, a stanie się barierą wejścia? Małe firmy i startupy mogą nie mieć budżetów, które pozwolą im nadążyć za korporacjami pokroju Ubera czy Nvidii. Czy AI nie stanie się nowym przywilejiem dobrze finansowanych graczy, a nie demokratyzatorem, za który wszyscy go uważają? I jeszcze jedno: kiedy compute kosztuje więcej niż pracownicy, jakie to ma konsekwencje dla decyzji o zatrudnianiu ludzi?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Globalne wydatki IT pną się w górę
Według Gartnera, globalne wydatki na IT mają osiągnąć 6,31 biliona dolarów w 2026 roku, co oznacza wzrost o 13,5% względem 2025 roku. Wzrost napędza „utrzymany impet” w obszarze infrastruktury AI, oprogramowania i usług chmurowych.
Liczby wyglądają imponująco, ale za nimi kryje się coraz pilniejsze pytanie o zwrot z inwestycji. Nawet firmy z największymi budżetami IT będą musiały dowieść efektywności wydatków na AI, szczególnie jeśli raportują wyniki kwartalnie akcjonariuszom.
Co to znaczy „wartość pracownika” w 2026 roku?
Branża powoli zaczyna zadawać pytania, które jeszcze niedawno brzmiałyby prowokacyjnie.
Brad Owens, wiceprezes ds. strategii cyfrowej pracy w firmie Asymbl zajmującej się orkiestracją zasobów ludzkich, ujął to tak: „The tone is shifting a bit more into what is the true value of a worker… human or digital?” / „Ton zmienia się nieco w kierunku pytania, jaka jest prawdziwa wartość pracownika… ludzkiego czy cyfrowego?”
To pytanie nie jest retoryczne. Firmy już teraz porównują:
- koszt zatrudnienia specjalisty z benefitami, urlopami i ryzykiem rotacji
- koszt dostępu do API, który nie choruje, nie bierze urlopu i nie negocjuje podwyżki
- koszt wdrożenia, szkolenia i integracji narzędzia AI z istniejącymi systemami
- ryzyko vendor lock-in i uzależnienia od jednego dostawcy modeli
Wynik tego rachunku nie zawsze jest jednoznaczny. Ale kierunek rozmowy jest.
Cięcia w tle tej dyskusji
Nie można pisać o kosztach AI bez wspomnienia, co dzieje się po stronie zatrudnienia. Amazon zapowiedział cięcie około 16 000 miejsc pracy w ramach restrukturyzacji powiązanej z inwestycjami w AI. Block, spółka-matka Square, Cash App i Tidal, planuje zwolnić około 4 000 osób, czyli połowę zatrudnionych. Salesforce ogłosił redukcję około 1 000 stanowisk związaną z automatyzacją AI.
Przypadkowe? Niekoniecznie. Ale też nie tak proste, jak się wydaje. Goldman Sachs i Morgan Stanley szacują, że AI podniosło stopę bezrobocia o zaledwie 0,1 punktu procentowego. Ekonomiści wskazują, że ta sama technologia, która automatyzuje zadania, może też zwiększać produktywność i tworzyć nowe miejsca pracy.
Problem w tym, że to „może” robi ogromną robotę w tamowaniu niepokojów. Nikt na razie nie ma pewności, gdzie jest sufit.
