Gwiazda R&B SZA odkryła, że systemy sztucznej inteligencji zostały wytrenowane na 238 jej utworach, w tym prawdopodobnie na materiale nigdy niepublikowanym. Sprawę nagłośniła w mediach społecznościowych, wywołując lawinę reakcji w branży muzycznej i nową falę dyskusji o granicach legalności zbierania danych do trenowania modeli AI.
Kluczowe fakty:
- Piosenkarka SZA odkryła za pomocą publicznej bazy danych, że systemy AI zostały wytrenowane na 238 jej utworach, wśród których mogą znajdować się niepublikowane nagrania.
- Sprawa wyszła na jaw dzięki publicznej bazie danych opisanej przez „The Atlantic", która umożliwia każdemu sprawdzenie, czy jego nagrania trafiły do zbiorów treningowych generatywnych narzędzi muzycznych.
- SZA oskarżyła firmy AI o nieproporcjonalne korzystanie z twórczości czarnych artystów, wskazując na brak odpowiedniej ochrony prawnej dla tej grupy twórców.
Baza danych, która otwiera oczy
Wszystko zaczęło się od publicznej bazy danych opisanej przez „The Atlantic”, która pozwala każdemu sprawdzić, które nagrania mogły trafić do zbiorów treningowych generatywnych narzędzi muzycznych. SZA skorzystała z tej możliwości i nie mogła uwierzyć w to, co zobaczyła.
Na swoim koncie na Instagramie napisała wprost: „Jus checked and music AI has trained off 238 of my songs. I’m certain some unreleased. If your a musician and you support this degenerate shit? Your disgusting and there’s NOTHING YOU COULD EVER SAY TO ME TO MAKE THIS OKAY.” / „Właśnie sprawdziłam i muzyczne AI trenowało na 238 moich piosenkach. Jestem pewna, że część z nich to niepublikowane nagrania. Jeśli jesteś muzykiem i popierasz to degenerackie gówno? Jesteś obrzydliwy/a i NIE MA NIC, CO MOGŁOBY MI TO WYTŁUMACZYĆ.”
To nie był jednorazowy wybuch. Na prywatnym koncie „notmusicatalliswear” SZA postawiła sprawę jeszcze ostrzej, oskarżając firmy AI o nieproporcjonalne korzystanie z dorobku czarnych artystów: „We make up 13% of the American population yet influence the world w our sound and perspective. I AINT HEARD A WHITE AI SONG YET. We have no protection in legislature medical or creative. The easiest to steal from. DO NOT GIVE AWAY YOUR VIBRANIUM!!! DO NOT TRAIN AI W YOUR GENIUS.” / „Stanowimy 13% populacji Stanów Zjednoczonych, a jednak wpływamy na brzmienie całego świata. Nie słyszałam jeszcze ani jednej białej piosenki wygenerowanej przez AI. Nie mamy żadnej ochrony, ani prawnej, ani medycznej, ani twórczej. Z nas najłatwiej kraść. NIE ODDAWAJCIE SWOJEGO VIBRANIUM!!! NIE TRENUJCIE AI SWOIM GENIUSZEM.”
SZA zaznaczyła też, że jej zdaniem AI nie stanowi dla niej zawodowej konkurencji w tradycyjnym sensie. „Nie rywalizuję z pop-girls ani z dziewczynami z R&B. Rywalizuję z antyintelektualizmem i łatwizną. Takiego połączenia, jakie wnosi moje ludzkie doświadczenie, AI nawet nie jest w stanie zasymulować.”
Kenneth Blume do Suno: „Wy jesteście prawdziwymi przegranymi”
Do SZA dołączył producent Kenneth Blume, znany dotąd jako Kenny Beats, który bezpośrednio zaatakował Suno w poście na X:
https://twitter.com/kennybeats/status/1935882000000000000
„Hey @suno. You are true losers. Whoever’s running this account, and your boss, and their bosses boss. I can’t imagine going into work daily knowing you are stealing from countless struggling musicians. I can’t imagine being proud to earn a paycheck obliterating the work and dreams of artists.” / „Hej @suno. Wy jesteście prawdziwymi przegranymi. Cokolwiek zarządza tym kontem, twój szef i jego szef. Nie wyobrażam sobie chodzić codziennie do pracy wiedząc, że okradam niezliczonych walczących muzyków. Nie wyobrażam sobie być z siebie dumnym, zarabiając na unicestwianiu pracy i marzeń artystów.”
Blume pracował wcześniej ze SZA, więc sprawa jest dla niego podwójnie osobista.
Suno milczy, Diplo mówi za dużo
Rzecznik Suno odmówił bezpośredniego komentarza do zarzutów SZA, odsyłając do posta na LinkedIn od dyrektora produktu Jacka Brody’ego, który stwierdził, że metadane treningowe Suno nie zawierają nazwisk artystów, że system nie potrafi odtworzyć materiału, na którym był trenowany, i że firma pracuje nad lepszą detekcją prób personifikacji artystów. Odpowiedź typowa dla firm, które nie mają dobrej odpowiedzi.
Diplo zajął w tej sprawie stanowisko diametralnie odmienne. W jednym z wywiadów stwierdził: „There’s no fighting AI… 99 per cent of people are going to wanna love the best product made the quickest, made the cheapest.” / „Nie da się walczyć z AI. 99 procent ludzi będzie chciało kochać najlepszy produkt zrobiony najszybciej i najtaniej.” A artystom, którzy się sprzeciwiają, poradził po prostu: „adapt or just like give up and become an uber driver.” / „zaadaptuj się albo po prostu daj sobie spokój i zostań kierowcą Ubera.”
Twarda pozycja, ale nie bezpodstawna z czysto rynkowego punktu widzenia.
Obserwuję tę wojnę od dłuższego czasu i rozumiem obie strony, choć nie muszę ich obu lubić. SZA ma rację w tym, że zgoda jest fundamentem jakiejkolwiek transakcji. Nie można wziąć czyjegoś dorobku, zasilić nim komercyjny produkt i powiedzieć: „dziękujemy, to dla dobra postępu.” Z drugiej strony, technologia nie poczeka, aż branża muzyczna wypracuje konsensus. Diplo mówi brutalną prawdę o rynku, nawet jeśli robi to w sposób, który nie ułatwia rozmowy. Pytanie, które naprawdę mnie interesuje, brzmi: czy wielkie wytwórnie, rozliczając się z Suno i Udio przy zamkniętych drzwiach, rozwiązały problem, czy tylko przestały być jego częścią? Bo muzycy sesyjni, niezależni producenci i artyści bez kontraktu z majorem nadal nie dostali nic.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Za kulisami: wytwórnie zawarły własne umowy
Tu zaczyna się naprawdę ciekawy wątek. Warner Music Group ugodził się z Suno w listopadzie 2025 roku, a Universal Music Group porozumiał się z Udio w październiku 2025 roku. Obie ugody wiązały się z umowami licencyjnymi i planami wspólnych platform AI, ale stworzyły ogromną lukę w ochronie artystów.
Amerykańska Federacja Muzyków złożyła pozew przeciwko Universal i Warner, zarzucając obu wytwórniom, że udostępniły nagrania z udziałem ich członków firmom AI bez wypłacenia jakiegokolwiek wynagrodzenia samym muzykom. „Podczas gdy pozwani chronili własne interesy i stworzyli nowe źródła przychodów dzięki ugodą i licencjom, odmówili zapłaty muzykom, których praca trafia do maszyn AI dla zysku” – czytamy w pozwie.
Wyłania się z tego obraz dwupoziomowego systemu: wielkie wytwórnie negocjują i dostają pieniądze, niezależni artyści zostają z niczym. Szacuje się, że dane treningowe Suno objęły ponad 40 milionów nagrań, z których przynajmniej 60% pochodzi od artystów niezwiązanych z żadnym majorem.
Sony Music jest jedyną wielką wytwórnią, która nie zawarła ugody z żadną ze stron, stawiając na precedensowy wyrok sądowy. Kluczowa rozprawa w sprawie Sony kontra Suno zaplanowana jest na lipiec 2026 roku. Od jej wyniku zależy praktycznie wszystko.
Podział w branży pogłębia się
Sprawa SZA pokazuje, że środowisko muzyczne jest podzielone jak chyba nigdy wcześniej. Jack Antonoff niedawno nazwał tych, którzy tworzą muzykę przy pomocy AI, „bezboskimi dziwkami” i „złymi graczami”, podczas gdy Will.i.am i Timbaland zainwestowali w firmy AI.
Kilka głosów zabrały też mniejsze postaci. Niezależna artystka DJ Sabrina The Teenage DJ zauważyła ironię tej sytuacji: przez lata słyszała zarzuty, że jej muzyka brzmi jak AI. Teraz okazuje się, że 22 jej piosenek faktycznie trafiły do zbiorów treningowych Suno.
Najcelniej ujął to jeden z komentatorów: firma nie pyta o pozwolenie z góry, bo praca twórcza jest wystarczająco cenna, żeby ją skopiować na masową skalę, ale najwyraźniej nie wystarczająco cenna, żeby najpierw zwrócić się do jej autora.
Suno odpowiada, że trenuje nowe modele we współpracy z wytwórniami i że sytuacja się zmienia. Pytanie tylko dla kogo i kiedy.
