Kilka miesięcy po śmierci Vala Kilmera Hollywood pokazuje, jak daleko może zajść generatywna sztuczna inteligencja w służbie kina. Trailer „As Deep as the Grave” właśnie zadebiutował na CinemaCon w Las Vegas i wywołał natychmiastową burzę emocji.
Aktor, który nie zdążył zagrać
Val Kilmer, znany przede wszystkim z roli Icemana w „Top Gun” i niezapomnianego Batmana, odszedł w 2025 roku po wieloletniej walce z rakiem gardła. Zdążył jednak przyjąć propozycję roli ojca Fintana, katolickiego księdza i szamana rdzennych Amerykanów, w historycznym dramacie „As Deep as the Grave”. Niestety stan zdrowia uniemożliwił mu pojawienie się na planie. Twórcy podjęli decyzję, która jeszcze rok temu byłaby nie do pomyślenia: postanowili odtworzyć jego postać przy użyciu generatywnej sztucznej inteligencji.
I to w skali, która zaskakuje. Reżyser Coerte Voorhees ujawnił podczas CinemaCon, że Kilmer pojawia się na ekranie przez ponad godzinę. To nie jest cameo. To pełnoprawna kreacja aktorska zbudowana przez algorytm.
Rodzina mówi „tak”. Ale czy to wystarczy?
Kluczowym elementem całej historii jest zgoda i aktywne zaangażowanie córki aktora, Mercedes Kilmer, oraz jego rodziny. To oni dostarczyli archiwalne materiały wideo, nagrania głosu, zdjęcia z różnych etapów życia Kilmera. Bez tych danych rekonstrukcja byłaby niemożliwa.
Mercedes Kilmer wydała oświadczenie, w którym napisała:
„He always looked at emerging technologies with optimism as a tool to expand the possibilities of storytelling. This spirit is something that we are all honoring within this specific film, of which he was an integral part.”
/ „Zawsze patrzył na nowe technologie z optymizmem, jako na narzędzie rozszerzające możliwości opowiadania historii. Ten duch jest czymś, co wszyscy honorujemy w tym konkretnym filmie, którego był integralną częścią.”
Produkcja zapewnia też, że przestrzegała wytycznych SAG-AFTRA i wypłaciła spuściźnie aktora należne wynagrodzenie.
Etyka, AI i granica, której jeszcze nie narysowaliśmy
Ten przypadek jest wyjątkowy, bo wszystkie strony formalnie wyrażają zgodę. Rodzina chciała, reżyser chciał, a sam Kilmer – według bliskich – chciał być częścią tego projektu. Ale właśnie to sprawia, że jest tak niebezpiecznie kuszący jako precedens. Co się stanie, gdy następnym razem rodzina będzie mniej chętna, a studio bardziej? Albo gdy aktor, który żyje i pracuje, zostanie „odtworzony” taniej niż zatrudniony? AI nie zastąpiła tu aktora – uzupełniła film, którego bez niej by nie było. Rozumiem tę logikę. Ale nie zamierzam udawać, że nie widzę, jak łatwo tę samą logikę nadużyć.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Kilmer w różnym wieku, duchy i pejzaże Arizony
Sam trailer robi wrażenie. Kilmer pojawia się w kilku wersjach siebie: jako dojrzały mężczyzna w habicie, ale też jako młody, trzydziestokilkuletni mężczyzna. W jednej ze scen klęka przed dzieckiem i mówi:
„Don’t fear the dead and don’t fear me.” / „Nie bój się umarłych i nie bój się mnie.”
Film opowiada historię Ann Axtell Morris, jednej z pierwszych amerykańskich archeolożek, i jej wykopalisk w Canyon De Chelly w Arizonie. Twórcy podkreślają, że projekt silnie rezonował z Kilmerem ze względu na jego związki z dziedzictwem rdzennych Amerykanów i miłość do Południowego Zachodu USA.
W obsadzie znaleźli się m.in.:
- Abigail Breslin
- Tom Felton
- Wes Studi
- Tatanka Means
- Jacob Fortune-Lloyd
- Abigail Lawrie
- Finn Jones
Czy Hollywood czeka serial przypadków?
Branża filmowa od dawna debatuje nad tym, jak AI wpłynie na rynek pracy aktorów i statystów. Twórcy „As Deep as the Grave” przekonują, że użyli technologii wyłącznie z konieczności. Nie mieli wyboru. Albo AI, albo pustka w obsadzie.
Być może to prawda. Ale pierwsze pytanie, jakie Hollywood zada po premierze, nie będzie brzmiało „czy to etyczne?”, lecz „ile kosztowało i czy się opłaciło?”. A to już zupełnie inna rozmowa.
Premiera „As Deep as the Grave” nie ma jeszcze oficjalnej daty.
