Podczas wewnętrznej prezentacji transmitowanej na żywo do tysięcy pracowników Mety ktoś przejął mikrofon i na cały głos zażądał, żeby uczestnicy przekazali seniorowi wykonawczemu działu AI prostą wiadomość: „Tell him that he’s a piece of s—” / „Powiedzcie mu, że jest kawałkiem g*a”.** Prowadzący zasłonił twarz dłońmi. Inni skomentowali „pikantny” początek spotkania, zanim moderatorzy wyciszyli mikrofony.
Kluczowe fakty:
- Od marca 2026 roku około 6500 inżynierów i menedżerów produktu zostało przymusowo przeniesionych do działu Applied AI Engineering w Mecie – mogli wybrać wyłącznie dołączenie do zespołu lub odejście z firmy, bez możliwości transferu do innych działów.
- Głównym zadaniem przymusowo przeniesionych pracowników jest tworzenie kodowych zagadek i zestawów testowych służących do trenowania modeli AI, a pierwotna struktura zarządzania zakładała proporcje 50 pracowników na jednego menedżera.
- Dział Applied AI Engineering podlega CTO Mety Andrew Bosworthowi i jest kierowany przez Mahera Sabę, który posiada 12-letni staż w firmie i wcześniej pełnił funkcję wiceprezesa w Reality Labs.
To nie był incydent oderwany od reszty. To był objaw czegoś, co w Mecie narasta od miesięcy.
Sześć i pół tysiąca „poborowych”
Od marca do działu Applied AI Engineering trafiło przymusowo około 6500 inżynierów i menedżerów produktu. Dano im wybór binarny: dołączyć albo odejść z firmy. Żadnej trzeciej opcji, żadnego transferu w inne miejsce w obrębie Mety. Coś niespotykanego w Dolinie Krzemowej w przypadku doświadczonych specjalistów technicznych.
Pracownicy sami zaczęli nazywać się „poborowymi” (draftees). Ich główne zadanie? Tworzenie kodowych zagadek i zestawów testowych do trenowania modeli AI.
„It’s literally the gulag. You have zero purpose in life all of a sudden, you barely interact with anyone, you just have these tasks every week.” / „To dosłownie gułag. Nagle nie masz żadnego celu w życiu, prawie z nikim nie rozmawiasz, masz tylko kolejne zadania z tygodnia na tydzień.”
Tak mówi jeden z obecnych pracowników cytowanych przez Wired. Inny dodaje krótko: „Most people find the work soul-crushing” / „Większość ludzi uważa tę pracę za druzgocącą dla duszy”.
Dział Applied AI podlega bezpośrednio CTO Mety Andrew Bosworthowi i jest kierowany przez Mahera Sabę, weterana firmy z 12-letnim stażem, który wcześniej był wiceprezesem w Reality Labs. Pierwotna struktura zakładała proporcje 50 do 1: pięćdziesiąt osób na jednego menedżera.
Kontekst jest brutalny
Żeby to zrozumieć, trzeba zobaczyć liczby obok siebie.
Meta opublikowała wyniki za pierwszy kwartał 2026 roku: przychód 56,31 mld dolarów, zysk netto 26,8 mld dolarów. Rekordowe wyniki. Trzy tygodnie później, w maju, firma zwolniła około 8000 osób, czyli mniej więcej 10 procent całej załogi.
Jednocześnie Zuckerberg osobiście rekrutuje badaczy AI z pakietami wynagrodzeń sięgającymi podobno 100 milionów dolarów do Meta Superintelligence Labs, nowego działu uruchomionego latem pod kierunkiem byłego szefa Scale AI, Alexandra Wanga.
Wynagrodzenia szeregowych pracowników idą w dół. Mediana całkowitego wynagrodzenia w Mecie spadła z 417 400 dolarów w 2024 roku do 388 200 dolarów w 2025 roku.
To nie jest przypadkowa zbieżność. To świadomy wybór.
Obserwuję podobne restrukturyzacje w branży od kilku lat i widzę tu wzorzec, który powinien niepokoić. Meta robi coś, co z perspektywy finansowej wygląda racjonalnie: zwalnia kosztownych inżynierów tworzących produkty i zastępuje ich tańszą „armią roboczą” generującą dane treningowe dla modeli AI. Problem w tym, że ta armia to ci sami wykształceni, kreatywni ludzie, tyle że odcięci od pracy, która nadawała im sens zawodowy. Można zrozumieć strategię. Trudno zrozumieć, jak ktoś myślał, że to przejdzie bez oporu. Z drugiej strony, trzeba przyznać Zuckerbergowi jedno: przynajmniej przyznał publicznie, że firma popełniła błędy. To rzadkie w branży, gdzie CEO zwykle chowają się za „dynamicznym dostosowaniem do rynku”. Pytanie, czy przyznanie się do błędów bez prawdziwej zmiany struktury nie jest przypadkiem kolejną formą zarządzania wizerunkiem.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Inwigilacja na dokładkę
Opisywany bunt nie pojawił się znikąd. Pod koniec maja 2026 roku do sieci trafiło nieuwierzytelnione nagranie audio z wewnętrznego spotkania z 30 kwietnia, na którym głos identyfikowany jako Zuckerberg miał bronić programu śledzenia aktywności pracowników bez prawa do rezygnacji, twierdząc, że ujawnianie jego pełnych celów nie leżałoby w „strategicznym interesie” firmy.
Ponad 1600 pracowników podpisało petycję sprzeciwiającą się programowi, który śledzi kliknięcia i zrzuty ekranu na urządzeniach służbowych w celu generowania danych treningowych dla modeli AI.
Meta nie potwierdziła autentyczności nagrania. Ale treść petycji jest jak najbardziej autentyczna.
Zuckerberg: „Popełniliśmy błędy”
W wewnętrznym memo z 13 czerwca Zuckerberg przyznał, że reorganizacja „spowodowała niepokój” i że firma popełniła błędy, które zamierza naprawić. Zapowiedział brak kolejnych masowych zwolnień do końca 2026 roku oraz zmiany strukturalne: mniejsze zespoły zarządzające, większe fundusze na integrację pracowniczą i powrót przypisanych biurek dla wielu pracowników.
Równocześnie Chris Cox, dyrektor ds. produktu, podczas wewnętrznego spotkania działu Instagram określił ostatnie miesiące jako „brutalne” i porównał to do biegu maratonu w trakcie burzy gradowej. Wezwał kierownictwo, żeby „ponownie nawiązało kontakt z firmą”.
„Meta’s north star is to be the best place for the most talented people in the world to make an impact.” / „Gwiazdą polarną Mety jest bycie najlepszym miejscem na świecie dla najbardziej utalentowanych ludzi, którzy chcą mieć wpływ na rzeczywistość.”
Tak Zuckerberg napisał w tym samym memo. Trudno nie zauważyć ironii, biorąc pod uwagę okoliczności.
Ile to kosztuje
Meta podniosła prognozę nakładów inwestycyjnych na 2026 rok do przedziału 125-145 mld dolarów, prawie dwukrotnie więcej niż 72 mld dolarów wydane w 2025 roku. Pieniędzy nie brakuje. Brakuje czegoś innego.
Brakuje odpowiedzi na pytanie, co stanie się z tysiącami inżynierów, którzy trafili do jednostki przypominającej im gułag, kiedy modele AI będą już wystarczająco dobre, żeby samodzielnie generować te kodowe zagadki, do których teraz używa się ludzi.
Być może właśnie na to Meta liczy.
