W Stanach Zjednoczonych narasta sprzeciw wobec coraz popularniejszej praktyki zastępowania ludzkich prezenterów systemami AI podczas ceremonii wręczania dyplomów. Jedna uczennica z Teksasu postanowiła nie siedzieć cicho.
Kiedy algorytm woła twoje imię
Plano ISD, jeden z największych okręgów szkolnych w Teksasie, ogłosił, że podczas tegorocznych ceremonii ukończenia szkół wszystkie nazwiska absolwentów zostaną odczytane przez system AI. Narzędzie o nazwie NameCheck pozwala uczniom z wyprzedzeniem nagrać wymowę swojego nazwiska i wytrenować model tak, by powiedział je poprawnie. Okręg przedstawia tę zmianę jako odpowiedź na wieloletnie skargi dotyczące przekręcania imion, szczególnie tych o nieangielskim brzmieniu.
Brzmi rozsądnie. Problem w tym, że dla wielu uczniów nie o wymowę tu chodzi.
Avery powiedziała „nie”
Avery Cousins, seniorka z Plano Senior High, uruchomiła pisemną petycję z żądaniem przywrócenia ludzkiego prezentera. Podpisy zaczęły napływać natychmiast.
„They started gathering very quickly on the first day. I had 100” / „Zaczęły się zbierać bardzo szybko już pierwszego dnia. Miałam 100 podpisów” – mówiła Cousins.
Jej argument nie jest sentymentalny dla samego sentymentu. „There is such a distinct human factor to having somebody who knows you and contributed to your education say your name while you walk” / „Jest w tym coś niepowtarzalnie ludzkiego, kiedy ktoś, kto cię zna i przyczynił się do twojej edukacji, mówi twoje imię, gdy idziesz przez scenę” – tłumaczyła.
Jej celem jest zebranie podpisów od większości seniorów ze swojej szkoły.
Okręg broni decyzji
Plano ISD nie odpuszcza. W mailu do rodziców napisał wprost:
„Names matter, and we want your big moment to feel personal and accurate.” / „Nazwiska mają znaczenie i chcemy, żeby twój wielki moment był osobisty i dokładny.”
Oficjalnym uzasadnieniem jest też wyświetlanie imion na dużym ekranie zsynchronizowane z ogłoszeniem – coś, co z ludzkim prezenterem byłoby trudniej skoordynować. Okręg dodaje, że decyzja wynika z opinii zbieranych po poprzednich ceremoniach, a celem jest „smooth, memorable, and respectful celebration for every member of the Class of 2026” / „płynna, pamiętna i pełna szacunku uroczystość dla każdego absolwenta klasy 2026.”
Nie wszyscy uczniowie są przeciwni. „I think it’s very cool how the technology is coming along” / „Myślę, że to bardzo fajne, jak technologia się rozwija” – mówił inny senior, Holden Schmidt.
Rozumiem zarówno decyzję okręgu, jak i sprzeciw uczniów. AI rzeczywiście może lepiej poradzić sobie z wymową nazwisk z różnych kręgów kulturowych – to argument, którego nie można zbagatelizować, szczególnie w tak zróżnicowanym kraju jak USA. Ale ceremonię ukończenia szkoły trudno sprowadzić do problemu technicznego. To jeden z niewielu momentów, kiedy instytucja zwraca się do człowieka jako do jednostki, nie jako do numeru w systemie. Kiedy zamiast nauczyciela robi to syntezator mowy, coś się traci – nawet jeśli wymawia imię bezbłędnie. Warto zapytać: czy optymalizacja każdego procesu pod kątem dokładności i sprawności to zawsze postęp? I kto w tej rozmowie powinien mieć głos decydujący – zarząd okręgu czy sami absolwenci?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Zjawisko szersze niż jeden okręg
To nie jest historia z jednej szkoły. Podobny sprzeciw pojawił się na Uniwersytecie Północnej Georgii, gdzie petycja na Change.org zebrała ponad 1800 podpisów. Sygnatariusze zarzucali uczelni hipokryzję – instytucja używa AI na ceremonii, jednocześnie twardą ręką karząc studentów za korzystanie z AI w pracach naukowych.
Wcześniej podobne kontrowersje wywołał Hofstra University w Nowym Jorku. Tamtejszy student William Jiggetts ujął to tak: „I’d rather have a human being; I might have more sense of connection with mispronouncing my name a little than a robot say it correctly” / „Wolałbym człowieka; poczułbym więcej więzi, gdyby ktoś trochę przekręcił moje imię, niż kiedy robot powie je poprawnie.”
Firma Tassel, z której usług korzystają m.in. Uniwersytet Georgii, Georgia Tech i Kennesaw State University, dysponuje bazą fonetyczną obejmującą ponad 100 000 nazwisk. W swoim FAQ pisze wprost: „We now utilize AI to generate names when possible” / „Używamy teraz AI do generowania imion wszędzie tam, gdzie to możliwe.”
Wśród uczelni korzystających z podobnych narzędzi są też takie, które budują cały argument wokół inkluzywności:
- poprawna wymowa nazwisk z języków arabskiego, wietnamskiego, nigeryjskiego czy polskiego
- synchronizacja z ekranem i napisami dla niedosłyszących
- nagranie wideo dla każdego absolwenta z momentem odebrania dyplomu
- możliwość weryfikacji i korekty przez samego studenta przed ceremonią
To argumenty realne. Ale zdaniem krytyków efektywność operacyjna nie powinna być wartością nadrzędną w dniu, który z założenia jest celebracją człowieka, nie systemu.
Granica wciąż się przesuwa
Dyskusja o AI na ceremoniach ukończenia szkoły to w gruncie rzeczy pytanie szersze: gdzie kończy się użyteczna automatyzacja, a zaczyna wypieranie tego, co w edukacji niezbędnie ludzkie? Profesor SMU ujął to bez ogródek: „To me…the juice is not worth the squeeze. Graduation ceremonies are one of the most change-resistant and tradition-laden things that we do in education.” / „Moim zdaniem…gra nie jest warta świeczki. Ceremonie ukończenia szkoły to jedna z najbardziej tradycyjnych i opornych na zmiany rzeczy, jakie robimy w edukacji.”
Petycja Avery Cousins to sygnał, że uczniowie coraz częściej zamierzają mieć coś do powiedzenia w tej sprawie. I nie zamierzają czekać, aż decyzje zostaną podjęte bez nich.
