W Stanach Zjednoczonych narasta sprzeciw wobec coraz popularniejszej praktyki zastępowania ludzkich prezenterów systemami AI podczas ceremonii wręczania dyplomów. Jedna uczennica z Teksasu postanowiła nie siedzieć cicho.
Kluczowe fakty:
- Plano ISD w Teksasie zastąpił ludzkich prezenterów systemem AI o nazwie NameCheck podczas ceremonii wręczania dyplomów. Uczniowie mogą wcześniej nagrać wymowę swojego nazwiska, aby AI wypowiedział je poprawnie.
- Avery Cousins, seniorka z Plano Senior High, uruchomiła petycję przeciwko tej decyzji, zebrając 100 podpisów już pierwszego dnia. Jej argumentem jest utrata ludzkiego elementu, gdy ktoś znany mówi imię absolwenta.
- Podobne kontrowersje pojawiły się na innych uczelniach, w tym na Uniwersytecie Północnej Georgii, gdzie petycja zebrała ponad 1800 podpisów. Firma Tassel obsługująca takie ceremonie dysponuje bazą fonetyczną obejmującą ponad 100 000 nazwisk.
Kiedy algorytm woła twoje imię
Plano ISD, jeden z największych okręgów szkolnych w Teksasie, ogłosił, że podczas tegorocznych ceremonii ukończenia szkół wszystkie nazwiska absolwentów zostaną odczytane przez system AI. Narzędzie o nazwie NameCheck pozwala uczniom z wyprzedzeniem nagrać wymowę swojego nazwiska i wytrenować model tak, by powiedział je poprawnie. Okręg przedstawia tę zmianę jako odpowiedź na wieloletnie skargi dotyczące przekręcania imion, szczególnie tych o nieangielskim brzmieniu.
Brzmi rozsądnie. Problem w tym, że dla wielu uczniów nie o wymowę tu chodzi.
Avery powiedziała „nie”
Avery Cousins, seniorka z Plano Senior High, uruchomiła pisemną petycję z żądaniem przywrócenia ludzkiego prezentera. Podpisy zaczęły napływać natychmiast.
„They started gathering very quickly on the first day. I had 100” / „Zaczęły się zbierać bardzo szybko już pierwszego dnia. Miałam 100 podpisów” – mówiła Cousins.
Jej argument nie jest sentymentalny dla samego sentymentu. „There is such a distinct human factor to having somebody who knows you and contributed to your education say your name while you walk” / „Jest w tym coś niepowtarzalnie ludzkiego, kiedy ktoś, kto cię zna i przyczynił się do twojej edukacji, mówi twoje imię, gdy idziesz przez scenę” – tłumaczyła.
Jej celem jest zebranie podpisów od większości seniorów ze swojej szkoły.
Okręg broni decyzji
Plano ISD nie odpuszcza. W mailu do rodziców napisał wprost:
„Names matter, and we want your big moment to feel personal and accurate.” / „Nazwiska mają znaczenie i chcemy, żeby twój wielki moment był osobisty i dokładny.”
Oficjalnym uzasadnieniem jest też wyświetlanie imion na dużym ekranie zsynchronizowane z ogłoszeniem – coś, co z ludzkim prezenterem byłoby trudniej skoordynować. Okręg dodaje, że decyzja wynika z opinii zbieranych po poprzednich ceremoniach, a celem jest „smooth, memorable, and respectful celebration for every member of the Class of 2026” / „płynna, pamiętna i pełna szacunku uroczystość dla każdego absolwenta klasy 2026.”
Nie wszyscy uczniowie są przeciwni. „I think it’s very cool how the technology is coming along” / „Myślę, że to bardzo fajne, jak technologia się rozwija” – mówił inny senior, Holden Schmidt.
Rozumiem zarówno decyzję okręgu, jak i sprzeciw uczniów. AI rzeczywiście może lepiej poradzić sobie z wymową nazwisk z różnych kręgów kulturowych – to argument, którego nie można zbagatelizować, szczególnie w tak zróżnicowanym kraju jak USA. Ale ceremonię ukończenia szkoły trudno sprowadzić do problemu technicznego. To jeden z niewielu momentów, kiedy instytucja zwraca się do człowieka jako do jednostki, nie jako do numeru w systemie. Kiedy zamiast nauczyciela robi to syntezator mowy, coś się traci – nawet jeśli wymawia imię bezbłędnie. Warto zapytać: czy optymalizacja każdego procesu pod kątem dokładności i sprawności to zawsze postęp? I kto w tej rozmowie powinien mieć głos decydujący – zarząd okręgu czy sami absolwenci?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Zjawisko szersze niż jeden okręg
To nie jest historia z jednej szkoły. Podobny sprzeciw pojawił się na Uniwersytecie Północnej Georgii, gdzie petycja na Change.org zebrała ponad 1800 podpisów. Sygnatariusze zarzucali uczelni hipokryzję – instytucja używa AI na ceremonii, jednocześnie twardą ręką karząc studentów za korzystanie z AI w pracach naukowych.
Wcześniej podobne kontrowersje wywołał Hofstra University w Nowym Jorku. Tamtejszy student William Jiggetts ujął to tak: „I’d rather have a human being; I might have more sense of connection with mispronouncing my name a little than a robot say it correctly” / „Wolałbym człowieka; poczułbym więcej więzi, gdyby ktoś trochę przekręcił moje imię, niż kiedy robot powie je poprawnie.”
Firma Tassel, z której usług korzystają m.in. Uniwersytet Georgii, Georgia Tech i Kennesaw State University, dysponuje bazą fonetyczną obejmującą ponad 100 000 nazwisk. W swoim FAQ pisze wprost: „We now utilize AI to generate names when possible” / „Używamy teraz AI do generowania imion wszędzie tam, gdzie to możliwe.”
Wśród uczelni korzystających z podobnych narzędzi są też takie, które budują cały argument wokół inkluzywności:
- poprawna wymowa nazwisk z języków arabskiego, wietnamskiego, nigeryjskiego czy polskiego
- synchronizacja z ekranem i napisami dla niedosłyszących
- nagranie wideo dla każdego absolwenta z momentem odebrania dyplomu
- możliwość weryfikacji i korekty przez samego studenta przed ceremonią
To argumenty realne. Ale zdaniem krytyków efektywność operacyjna nie powinna być wartością nadrzędną w dniu, który z założenia jest celebracją człowieka, nie systemu.
Granica wciąż się przesuwa
Dyskusja o AI na ceremoniach ukończenia szkoły to w gruncie rzeczy pytanie szersze: gdzie kończy się użyteczna automatyzacja, a zaczyna wypieranie tego, co w edukacji niezbędnie ludzkie? Profesor SMU ujął to bez ogródek: „To me…the juice is not worth the squeeze. Graduation ceremonies are one of the most change-resistant and tradition-laden things that we do in education.” / „Moim zdaniem…gra nie jest warta świeczki. Ceremonie ukończenia szkoły to jedna z najbardziej tradycyjnych i opornych na zmiany rzeczy, jakie robimy w edukacji.”
Petycja Avery Cousins to sygnał, że uczniowie coraz częściej zamierzają mieć coś do powiedzenia w tej sprawie. I nie zamierzają czekać, aż decyzje zostaną podjęte bez nich.
