Liczby mówią same za siebie: w ciągu zaledwie kilku dni po ogłoszeniu przez Google radykalnej przebudowy wyszukiwarki podczas konferencji I/O 2026, aplikacja DuckDuckGo odnotowała wzrost instalacji na poziomie ponad 30 procent. To jasny sygnał, że część użytkowników ma dość sztucznej inteligencji serwowanej im bez pytania o zgodę.
Kluczowe fakty:
- DuckDuckGo odnotowało ponad 30% wzrost instalacji w ciągu kilku dni po ogłoszeniu przez Google przebudowy wyszukiwarki podczas konferencji I/O 2026.
- Google zapowiedział koniec tradycyjnej wyszukiwarki z niebieskimi linkami, zastępując ją agentem AI, który autonomicznie odpowiada na pytania i wykonuje zadania.
- W okresie 20-25 maja 2026 roku instalacje aplikacji DuckDuckGo w USA wzrosły średnio o 18,1% tygodniowo w porównaniu z poprzednim okresem.
Google na tegorocznym I/O zapowiedział koniec wyszukiwarki, jaką znaliśmy przez ostatnie ćwierć wieku. Tradycyjne niebieskie linki znikają, zastąpione przez agenta AI, który sam odpowiada na pytania, wykonuje zadania i działa w tle jako autonomiczny monitor. Brzmi jak przyszłość. Problem w tym, że wielu użytkowników tej przyszłości po prostu nie chce.
Google zmienił zasady gry bez pytania użytkowników
Reakcja internautów okazała się szybka i konkretna. Krytyka idzie w kilku kierunkach jednocześnie: jedni wskazują, że nowy Google może zniszczyć otwarty web pozbawiając wydawców ruchu organicznego, inni alarmują, że odpowiedzi generowane przez AI bywają błędne i pozbawiają użytkowników kontroli. Do tego dochodzą absurdy, jak ten, że wpisanie w wyszukiwarce słowa „disregard” aktualnie po prostu nie działa poprawnie.
Prezes DuckDuckGo Gabriel Weinberg nie pozostawił wątpliwości co do swojej oceny sytuacji:
„Google is force-feeding AI with no way to opt out. As a result, their results are getting worse, not better. We want to be the place that puts users in charge and allows them to decide how much or how little AI they want.” / „Google narzuca AI na siłę, bez możliwości rezygnacji. W efekcie ich wyniki są coraz gorsze, nie lepsze. Chcemy być miejscem, które oddaje kontrolę użytkownikom i pozwala im decydować, ile AI chcą, a ile nie.”
Trudno się dziwić, że ta narracja trafiła na podatny grunt.
Liczby robią wrażenie
DuckDuckGo opublikowało konkretne dane dotyczące okresu 20-25 maja 2026 roku, czyli tuż po ogłoszeniu zmian przez Google. Co wynika ze statystyk?
- Instalacje aplikacji w USA wzrosły średnio o 18,1% tygodniowo (w porównaniu z poprzednim tygodniem)
- Wzrost utrzymywał się przez sześć kolejnych dni z rzędu
- Szczyt wyniósł 30,5% w dniu 25 maja
- Na iOS wyniki są jeszcze lepsze: średni wzrost na poziomie 33%, a w szczytowym momencie aż 69,9%
- Odwiedziny strony noai.duckduckgo.com, oferującej wyszukiwanie całkowicie bez AI, rosły średnio o 22,7% tygodniowo
Warto dodać, że wzrosty utrzymały się nawet w weekend Memorial Day, kiedy DuckDuckGo zazwyczaj obserwuje spadki ruchu.
Kaczka z AI, ale na własnych warunkach
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl: Te dane są symptomatyczne, ale nie powinniśmy wyciągać zbyt pochopnych wniosków. DuckDuckGo wciąż kontroluje zaledwie około 2 procent rynku wyszukiwania w USA, więc nawet 30-procentowy wzrost instalacji to wciąż tylko ruch na marginesie. Google nie traci swojej pozycji z dnia na dzień. Z drugiej strony, to co widzimy, to coś ważniejszego niż liczby: sygnał, że użytkownicy chcą wyboru. Nie wszyscy mówią „nie” dla AI, ale prawie wszyscy mówią „nie” dla AI wciskanej im bez pytania. I tu właśnie Google popełnił błąd. Pytanie, które warto postawić, brzmi: czy to chwilowy bunt, który ucichnie za kilka tygodni, kiedy użytkownicy przyzwyczają się do nowego interfejsu? Czy może jednak trwała zmiana zachowań, która zacznie realnie podgryzać monopol Google? Historia pokazuje, że użytkownicy rzadko trwale porzucają produkty, do których są przyzwyczajeni. Ale też historia pokazuje, że czasem jednak to robią.
Co ciekawe, DuckDuckGo samo w sobie nie jest anty-AI. Firma oferuje własny chatbot pod adresem Duck.ai, który daje bezpłatny dostęp do popularnych modeli językowych, w tym Claude 4.5 Haiku od Anthropic, Llamy 4 Scout od Meta, Mistral Small 3 24B oraz GPT-5 mini od OpenAI. Wszystko bez zakładania konta i z zachowaniem prywatności: DuckDuckGo usuwa adres IP przed przekazaniem zapytania do dostawców modeli, kasuje rozmowy po 30 dniach i nie wykorzystuje ich do trenowania.
Kamyl Bazbaz, dyrektor ds. komunikacji i polityki w DuckDuckGo, ujął to prosto: „People just want a choice” / „Ludzie po prostu chcą mieć wybór.”
Czy Google rozumie, co zrobił?
W ofercie DuckDuckGo znajdziemy też Search Assist, odpowiednik Google AI Overviews, oraz filtr obrazów AI odfiltrowujący ze wyników treści generowane przez sztuczną inteligencję. Bazbaz twierdzi, że obie te funkcje cieszą się dużą popularnością, mimo że stoją po dwóch różnych stronach barykady. To chyba najlepiej pokazuje, o co tak naprawdę chodzi użytkownikom: nie o blokowanie AI jako takiej, ale o możliwość świadomego wyboru.
Google jak na razie nie skomentował oficjalnie wzrostów DuckDuckGo ani skali niezadowolenia użytkowników. W tym milczeniu można czytać wiele.
