Jeden z najbardziej rozpoznawalnych memów internetu trafił bez zgody autora na reklamę startupu AI. KC Green, twórca słynnego komiksu z psem siedzącym spokojnie w płonącym pokoju, publicznie oskarżył firmę Artisan o kradzież jego twórczości – i zapowiada kroki prawne.
Kluczowe fakty:
- KC Green, twórca słynnego mema "This is fine" z 2013 roku, oskarżył startup Artisan o kradzież jego komiksu wykorzystanego w reklamie AI-asystenta bez jego zgody.
- Reklama Artisan pojawiła się na stacji metra z oryginalną grafiką Greena, ale ze zmienionym tekstem "my pipeline is on fire" promującym usługi AI.
- Firma Artisan zadeklarowała "ogromny szacunek" dla pracy KC Greena i zapowiedziała bezpośredni kontakt z artystą, który rozważa kroki prawne w tej sprawie.
Mem, który wszyscy znają, ale mało kto szanuje
Jeśli kiedykolwiek byłeś w internecie, widziałeś ten obrazek. Anthropomorficzny pies siedzi przy stole, wokół niego wszystko płonie, a on z uśmiechem mówi: „This is fine.” Komiks pochodzi z 2013 roku, z webkomiksu KC Greena zatytułowanego „Gunshow”. Od tamtej pory żyje własnym życiem – jako komentarz do polityki, kryzysów korporacyjnych, codziennego absurdu.
Teraz jednak okazuje się, że życie własnym życiem to jedno, a bycie użytym w komercyjnej kampanii reklamowej bez zgody autora to zupełnie inna historia.
Artisan i reklama, której nie powinno być
Na stacji metra pojawiła się reklama firmy Artisan, producenta AI-owych asystentów sprzedażowych. Na grafice – pies Greena, tyle że z nowym tekstem: „my pipeline is on fire”. Obok wezwanie: „Hire Ava the AI BDR”. Zdjęcie reklamy rozeszło się po Bluesky, a sprawa szybko dotarła do samego autora.
Green nie zostawił tego bez komentarza:
i’ve been getting more folks telling me about this and it’s not anything i agreed to. it’s been stolen like AI steals. please vandalize it if and when you see it.
— kc green (@kcg.bsky.social), 3 maja 2026
Krótko i dosadnie. Artysta wprost mówi, że nie udzielił zgody i że sposób, w jaki jego praca została przywłaszczona, pasuje do tego, jak AI kradnie dane twórców – bez pytania, bez wynagrodzenia, bez szacunku.
Firma zareagowała. Ale jak?
Artisan, zapytana przez dziennikarzy, odpowiedziała, że ma „ogromny szacunek dla KC Greena i jego pracy” i że skontaktuje się z nim bezpośrednio. W kolejnej wiadomości dodała, że zaplanowała już rozmowę z artystą.
To nie pierwsza kontrowersja tej firmy. Artisan wcześniej zasłynęła kampanią billboardową z hasłem „Stop Hiring Humans” – co wywołało falę krytyki. CEO Jaspar Carmichael-Jack tłumaczył wtedy, że chodziło o konkretną „kategorię pracy”, a nie o ludzi jako takich. Komu w to wierzyć – każdy niech oceni sam.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl:
Sprawa KC Greena to nie jest odosobniony incydent – to symptom głębszego problemu, który branża AI od lat zamata pod dywan. Z jednej strony rozumiem, że memy funkcjonują w kulturze na specyficznych zasadach – „This is Fine” dawno już wyszło poza kontrolę autora i stało się wspólnym językiem internetu. Z drugiej strony: jest zasadnicza różnica między spontanicznym użyciem mema przez użytkowników sieci a komercyjną kampanią reklamową startupu, który zarabia na cudzej twórczości. Tu nie ma żadnej szarej strefy. Pytanie, które mnie tu nurtuje, jest inne: czy to była celowa decyzja kogoś w dziale marketingu, czy po prostu nikt nie pomyślał, żeby zapytać? I która odpowiedź jest gorsza?
Co może zrobić Green?
Artysta powiedział, że rozważa skorzystanie z pomocy prawnej. Przyznał jednak, że perspektywa walki sądowej „wytrąca go z równowagi” – zamiast rysować komiksy, musiałby teraz zająć się „amerykańskim systemem sądowniczym”.
Nie jest zresztą pierwszy. Matt Furie – twórca Pepe the Frog – pozwał serwis Infowars za komercyjne użycie swojej postaci. Sprawa zakończyła się ugodą. To pokazuje, że droga prawna jest możliwa, choć kosztowna – czasowo, finansowo i emocjonalnie.
Green dodał w rozmowie z dziennikarzami:
„These no-thought A.I. losers aren’t untouchable and memes just don’t come out of thin air.” / „Ci bezmyślni frajerzy od AI nie są nietykalną i memy nie biorą się z powietrza.”
Granica, którą branża AI ciągle przekracza
To nie jest tylko kwestia jednego mema i jednego startupu. To pytanie o to, gdzie kończy się „inspiracja” i zaczyna kradzież. Czy użycie rozpoznawalnej grafiki w reklamie, bez licencji, bez pytania autora – to błąd, czy strategia?
Kilka rzeczy, które warto mieć na uwadze w tej sprawie:
- Artisan to firma AI sprzedająca produkt oparty na automatyzacji i zastępowaniu pracowników ludzi
- jej poprzednia kampania „Stop Hiring Humans” była już kontrowersyjna
- użycie cudzej pracy do promowania AI – bez zgody twórcy – niesie ze sobą oczywisty ładunek ironii
- memy nie są własnością zbiorową – ktoś je narysował, napisał, wymyślił
Green ma rację w jednym: memy nie biorą się z powietrza. Ktoś włożył w nie pracę. I ktoś powinien za tę pracę odpowiedzieć.
