Aleksandra Kocik miała 20 lat i była na drugim roku logopedii, kiedy zauważyła coś, czego nikt przed nią nie ruszył: logopedzi toną w dokumentacji. Dziś, dwa lata później, jej start-up SpeechFlow zbiera wyróżnienia na krajowych i europejskich forach, a sam pomysł zyskuje uznanie środowiska naukowego i inwestorskiego.
Kluczowe fakty:
- 20-letnia studentka logopedii Aleksandra Kocik założyła start-up SpeechFlow po zauważeniu problemu z nadmierną dokumentacją podczas praktyk w przedszkolu. Pomysł powstał spontanicznie, gdy współzałożyciel Arkadiusz Klej zasugerował automatyzację procesu.
- Polski system logopedyczny boryka się z wieloma kryzysami – 65% specjalistów ocenia warunki pracy jako niezadowalające, zawód nie ma uregulowań prawnych, a logopedzi tracą dziennie średnio 2,5 godziny na dokumentację. Ten czas wystarczyłby na przyjęcie pięciu dodatkowych pacjentów.
- Program SpeechStudio firmy SpeechFlow generuje spersonalizowane materiały terapeutyczne dopasowane do konkretnego pacjenta i jego trudności. Start-up nie próbuje zastąpić logopedów, lecz ich odciążyć z obowiązków administracyjnych.
Projekt nie wziął się z biznesowego planu narysowanego na kartce. Wziął się z praktyk w przedszkolu, gdzie Kocik robiła kilkukrotnie więcej scenariuszy zajęć niż koleżanki, bo dzieci mierzą się z podobnymi wadami wymowy, a każdy przypadek wymaga odrębnej dokumentacji. To wtedy współzałożyciel firmy, Arkadiusz Klej, powiedział do niej:
„Ola, to chyba można zautomatyzować” / „Ola, I think this can be automated”
Po kilku godzinach mieli prototyp.
Polski system logopedyczny ma poważny problem
Skala wyzwania jest większa, niż mogłoby się wydawać. Polska branża logopedyczna mierzy się jednocześnie z kilkoma nakładającymi się kryzysami:
- aż 65 proc. logopedów ocenia swoje warunki pracy jako niezadowalające (raport „Społeczne postrzeganie zawodu logopedy a potrzeby logopedów”)
- zawód wciąż nie ma ustawowego uregulowania prawnego
- gabinety są niedostatecznie wyposażone, a dostęp do szkoleń ograniczony
- liczba pacjentów przypadających na jednego specjalistę jest zbyt duża
- starzejące się społeczeństwo generuje nowe potrzeby: udary, Alzheimer, Parkinson wymagają czasochłonnej terapii dorosłych
Do tego dochodzi problem czysto administracyjny: według szacunków logopedzi tracą dziennie średnio 2,5 godziny na samą dokumentację. Tyle czasu wystarczyłoby na przyjęcie pięciu dodatkowych pacjentów.
AI do pracy, nie do zastępowania specjalistów
SpeechFlow nie próbuje zastąpić logopedów. Próbuje ich odciążyć. Flagowy produkt firmy, program SpeechStudio, generuje spersonalizowane materiały terapeutyczne, dopasowane do konkretnego pacjenta i jego trudności. Obok niego spółka rozwija inteligentny wywiad, który adaptuje się do odpowiedzi pacjenta lub jego opiekuna w czasie rzeczywistym. Narzędzie samo dostosowuje pytania, co przyspiesza zebranie wywiadu przed wizytą i redukuje stres u osób z zaburzeniami mowy. Trzecim filarem jest autorski korpus językowy, umożliwiający precyzyjne dobieranie słownictwa do terapii, na przykład słów zawierających konkretny fonem w określonej pozycji w wyrazie.
Widzę w projekcie SpeechFlow coś, czego brakuje w wielu startupach z obszaru MedTech: problem jest prawdziwy, a rozwiązanie zostało zaprojektowane przez kogoś, kto ten problem sam przeżył. To zwykle najlepsza gwarancja, że produkt ma sens. Pytanie, które warto postawić, dotyczy jednak granic automatyzacji w terapii mowy. AI może sprawnie generować materiały i zbierać wywiad, ale diagnoza to wciąż proces głęboko ludzki, oparty na obserwacji, relacji i intuicji klinicznej. Jeśli SpeechFlow tę granicę rozumie i respektuje, ma realną szansę na zmianę rynku. Jeśli kiedyś zacierać, zacznie tracić zaufanie specjalistów, na których opiera całą swoją wartość.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Wyróżnienia, mentorzy i program Kulczyka
Mimo że Kocik dopiero kończy studia magisterskie, jej spółka zdążyła zbudować poważne zaplecze. Do grona mentorów dołączyła prof. Jolanta Panasiuk z UMCS, której podręczniki kształcą kolejne pokolenia polskich logopedów. SpeechFlow przeszedł przez program „Platformy Startowe dla nowych pomysłów” finansowany ze środków programu Fundusze Europejskie dla Polski Wschodniej, a pozytywna rekomendacja otworzyła firmie drzwi do programów europejskich i wsparcia EIT Health.
Na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach spółka zakwalifikowała się do programu EEC Startup Challenge. Finał? Zaproszenie do X edycji „Incredibles” Sebastiana Kulczyka.
Jak sama mówi założycielka:
„Kiedy zaczynaliśmy SpeechFlow, miałam 20 lat i byłam na drugim roku logopedii. Wówczas jedyny biznes, o którym myślałam, to był prywatny gabinet logopedyczny i to w dość odległej przyszłości. Ostatecznie skończyłam jako prezes firmy technologicznej, która tworzy narzędzia cyfrowe i produkty dla logopedów. To coś, co przekroczyło moje najśmielsze plany.” / „When we started SpeechFlow, I was 20 years old and in my second year of speech therapy studies. Back then, the only business I thought about was a private speech therapy practice, and that in quite a distant future. I ended up as the CEO of a tech company creating digital tools and products for speech therapists. This exceeded my wildest plans.”
Medtech z ludzką twarzą
Rynek, w który celuje SpeechFlow, rośnie z powodów demograficznych, których nie da się zatrzymać. Coraz więcej Polaków po udarach, z chorobami neurodegeneracyjnymi, z zaburzeniami rozwojowymi u dzieci potrzebuje regularnej i zindywidualizowanej terapii. System publiczny nie nadąża. Specjalistów brakuje, a ci, którzy są, wypalają się szybciej niż powinni.
SpeechFlow nie rozwiązuje tego problemu w całości. Nikt nie rozwiąże. Ale jeśli da logopedzie dwie wolne godziny dziennie, to może być więcej niż jakikolwiek projekt rządowy przez ostatnią dekadę.
