Jeszcze kilka lat temu tłumacz w kieszeni to był luksus. Dzisiaj wkładasz go do ucha za mniej niż pół tysiąca złotych. Realme Buds Air 7 Pro trafiły na polski rynek z funkcją AI Live Translator, która tłumaczy mowę w czasie rzeczywistym w ponad 30 językach, a ich cena plasuje je zdecydowanie poniżej tego, czego można by się spodziewać po tak zaawansowanym rozwiązaniu.
Kluczowe fakty:
- Realme Buds Air 7 Pro to pierwsze słuchawki marki realme z funkcją AI Live Translator, która tłumaczy mowę w czasie rzeczywistym w 32 językach, w tym po polsku, z wykorzystaniem Gemini AI Voice Assistant.
- Funkcja tłumaczenia działa dwukierunkowo – słuchawki przekazują tłumaczenie rozmówcy prosto do ucha użytkownika, a jego własne wypowiedzi są tłumaczone i odtwarzane przez głośniki telefonu; całość obsługiwana jest przez aplikację realme Link na Androida i iOS.
- Słuchawki wyposażono w adaptacyjne ANC redukujące hałas o 53 dB, zestaw sześciu mikrofonów z AI, podwójny przetwornik oraz baterię zapewniającą do 48 godzin pracy łącznie z etui i odporność IP55.
Jak to działa?
Mechanizm jest dość elegancki w swojej prostocie. Słuchawki tłumaczą wypowiedź rozmówcy prosto do ucha użytkownika, a transkrypcja rozmowy pojawia się jednocześnie na ekranie smartfona. Dostępna jest też funkcja dwukierunkowego tłumaczenia: wtedy wypowiedzi użytkownika zostają przełożone na język rozmówcy i odtworzone przez głośniki telefonu.
Całość działa przez aplikację realme Link dostępną na Androidzie i iOS. Integratorem tłumaczeń jest Gemini AI Voice Assistant, który natychmiast przetwarza wypowiedź na wybrany język. Funkcja sprawdza się podczas rozmów telefonicznych, wideokonferencji oraz spotkań na żywo.
Realme Buds Air 7 Pro to pierwsze słuchawki tej marki oferujące tłumaczenie w czasie rzeczywistym, obsługujące 32 języki, w tym język polski. W zależności od źródła pojawiają się liczby 32 lub 34 języki, co prawdopodobnie wynika z różnic między trybami online i offline.
Sprzęt, który te funkcje umożliwia
Zestaw sześciu mikrofonów z technologią AI gwarantuje dobrą jakość rejestracji głosu nawet w trudnych warunkach, takich jak ulica, transport publiczny czy silny wiatr. To podstawa działania całego systemu tłumaczenia.
Parametry techniczne prezentują się solidnie:
- Adaptacyjne ANC redukujące zewnętrzne hałasy o 53 dB
- Podwójny przetwornik: głośnik niskotonowy 11 mm i wysokotonowy 6 mm, z obsługą kodeka LHDC
- Do 12 godzin pracy na samych słuchawkach, odporność IP55 na zachlapanie i kurz
- Do 48 godzin łącznie z etui, 10 minut ładowania zapewnia 10 godzin muzyki
- Aluminiowe etui ładujące, łączność z dwoma urządzeniami jednocześnie
Transmisja audio na poziomie 192 kHz i 1000 kb/s ma zapewniać brzmienie bliskie studiowemu. Cena? 270 zł.
Czy to naprawdę działa?
Tutaj trzeba być uczciwy. Recenzenci mają zdania podzielone.
ANC działa, skutecznie redukując zarówno niższe, jak i wyższe częstotliwości. Przy średnim poziomie głośności hałas otoczenia przestaje przeszkadzać. Ale w porównaniu z konkurencją pasmo działania jest węższe i słuchawki gorzej radzą sobie z zakłóceniami o mniej technicznym charakterze.
Jeśli chodzi o tłumaczenie, najlepiej sprawdza się przy prostych zdaniach. To spore ograniczenie w kontekście rozmów biznesowych, gdzie zdania bywają złożone, a kontekst branżowy specyficzny. Tłumaczenie AI radzi sobie z turystycznym „gdzie jest restauracja” lepiej niż z techniczną negocjacją warunków umowy.
Obserwuję rynek słuchawek z AI od jakiegoś czasu i przyznam: ta kategoria produktów rozwija się szybciej, niż się spodziewałem. Jeszcze dwa lata temu tłumaczenie w czasie rzeczywistym kojarzyło się z drogimi gadżetami albo science fiction. Dziś dostajemy to za 449 zł, z polskim językiem w pakiecie. To naprawdę duży krok. Ale nie łudźmy się, że to koniec drogi. Tłumaczenie AI wciąż dobrze działa przy prostych rozmowach i turystycznych sytuacjach. Przy złożonych rozmowach biznesowych, przy żargonie prawniczym, technicznym czy medycznym, te systemy potrafią się wysypać w mało zabawny sposób. Pytanie, które mnie interesuje, to kto kontroluje te dane. Rozmowy tłumaczone przez chmurę Gemini gdzieś przecież trafiają. Czy mamy pełną jasność co do tego, co się z nimi dzieje? Chętnie zobaczyłbym większą transparentność od producentów w tym obszarze.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Realme kontra rynek: kto tu jeszcze gra?
Realme nie jest jedynym graczem w tej przestrzeni. Na rynku funkcjonuje między innymi polskie Vasco Translator E1, obsługujące 51 języków online, z funkcją tłumaczenia bezdotykowego i możliwością prowadzenia rozmów w grupie do 10 osób. To jednak zupełnie inna kategoria cenowa i przeznaczenie, bliższe profesjonalnemu sprzętowi niż codziennym słuchawkom TWS.
Samsung idzie własną drogą przez Galaxy AI zintegrowane z Galaxy Buds 3. Apple jak dotąd oficjalnie nie wchodzi w tłumaczenie bezpośrednio w słuchawkach, choć robi to na poziomie iPhone’a.
Realme wyróżnia się tym, że tłumaczenie działa niezależnie od producenta telefonu. Wystarczy zainstalować aplikację realme Link i można korzystać z funkcji tłumaczenia na smartfonie dowolnego producenta. To poważna przewaga.
Nieduża cena, nieduże kompromisy
Kodek LHDC 5.0 nie rozczarowuje, ale nie każdy smartfon go obsługuje, w przeciwieństwie do LDAC będącego integralną częścią Androida. Brakuje też ładowania indukcyjnego i kabla USB-C w zestawie.
Poprzedni model, Buds Air 6 Pro, można teraz kupić za około 280 zł, a według niektórych recenzentów jest nawet lepszy od następcy. Warto mieć to z tyłu głowy przed zakupem.
Tak czy inaczej, 449 zł za słuchawki z działającym tłumaczem AI, certyfikatem Hi-Res Audio i 48 godzinami pracy na baterii to oferta, której trudno całkiem zignorować.
