Akcje Raspberry Pi wystrzeliły w piątek nawet o 25%, a wycena firmy z Cambridge zbliżyła się do 2 miliardów funtów. Powodem jest podwyższenie prognozy zysku, za którym stoi rosnący popyt na tanie komputery używane do tworzenia urządzeń z AI działających bezpośrednio na urządzeniu, bez chmury.
Kluczowe fakty:
- Akcje Raspberry Pi wzrosły w piątek nawet o 25%, a wycena firmy zbliżyła się do 2 miliardów funtów po podwyższeniu prognozy zysku operacyjnego do co najmniej 38 milionów dolarów za pierwsze półrocze 2026 roku.
- Wynik prognozowany przez spółkę na pierwsze półrocze jest niemal równy całorocznym oczekiwaniom rynku, które jeszcze w maju zakładały około 42 miliony dolarów jako wynik za pełny rok.
- W pierwszej połowie 2026 roku Raspberry Pi sprzedało ponad cztery miliony jednostek, a wzrost popytu napędzany jest rosnącym zainteresowaniem tanimi komputerami do tworzenia urządzeń AI działających lokalnie, bez chmury.
Firma spodziewa się skorygowanego zysku operacyjnego na poziomie co najmniej 38 milionów dolarów za pierwsze półrocze 2026. To może brzmieć skromnie, ale kontekst robi różnicę. Jeszcze w maju analitycy prognozowali, że tyle Raspberry Pi zarobi przez cały rok. Konsensus rynkowy zakładał około 42 miliony dolarów jako wynik roczny. Innymi słowy, spółka spodziewa się, że w ciągu pierwszego półrocza osiągnie wynik niemal równy całorocznym oczekiwaniom rynku.
Raspberry Pi poinformowało inwestorów, że wyniki handlowe w pierwszej połowie 2026 roku były „mocne”, a zyski „znacząco powyżej” analogicznego okresu rok wcześniej. Ponad cztery miliony sprzedanych jednostek w tym czasie to też liczba, której rynek się nie spodziewał.
Skąd ten popyt?
Raspberry Pi od lat kojarzy się głównie z pasjonatami majsterkowania i szkołami uczącymi programowania. Gdzieś koło 2023 roku zaczęło się zmieniać. Firma z Cambridge stała się swoistym barometrem tego, jak głęboko boom na AI przenika przez całą gospodarkę sprzętową, wykraczając daleko poza klastry kart graficznych gigantów.
W styczniu 2026 roku Raspberry Pi wypuściło AI HAT+ 2, oficjalny moduł generatywnej AI dla Raspberry Pi 5, wyposażony w akcelerator Hailo-10H o wydajności do 40 TOPS oraz 8 GB dedykowanej pamięci LPDDR4X, umożliwiający lokalne uruchamianie modeli wizyjnych i małych modeli generatywnych. Bez chmury, bez subskrypcji, z pełną prywatnością danych.
Eben Upton, prezes Raspberry Pi, powiedział przy tej okazji: „The Raspberry Pi AI HAT+ 2 extends the capabilities we introduced with the AI HAT+ and enables developers to run a wider range of AI workloads, including generative models, directly on Raspberry Pi 5. It reflects our continued focus on providing accessible, efficient on-device compute for both vision-based and emerging AI applications.” / „Raspberry Pi AI HAT+ 2 rozszerza możliwości wprowadzone przez AI HAT+ i pozwala deweloperom uruchamiać szerszy zakres zadań AI, w tym modele generatywne, bezpośrednio na Raspberry Pi 5. Odzwierciedla to nasz nieustanny nacisk na zapewnienie dostępnego, wydajnego przetwarzania na urządzeniu dla zastosowań wizyjnych i nowych zastosowań AI.”
To przemawia do firm przemysłowych. Automatyzacja w fabryce, monitoring wizyjny, klasyfikacja obiektów w czasie rzeczywistym, bez wysyłania danych na zewnątrz. Mocne wyniki po części wynikają właśnie z rosnącego popytu ze strony klientów przemysłowych.
Komentarz redakcji
Raspberry Pi to ciekawy przypadek, który warto obserwować uważnie. Z jednej strony mamy prawdziwy sukces: brytyjska firma wchodząca na giełdę w 2024 roku, kiedy inne uciekały do USA, teraz bije prognozy i chwali się wyceną bliską 2 miliardów funtów. To dobra historia. Z drugiej strony mam wrażenie, że część rynkowego entuzjazmu wyrasta z pewnego nieporozumienia. Raspberry Pi staje się „spółką AI” nie dlatego, że buduje modele językowe czy centra danych, ale dlatego, że jest tania i wszechstronna. To jej siła, ale też granica. Warto zadać sobie pytanie: czy popyt ze strony przemysłu i hobbystów AI jest stabilnym fundamentem wzrostu, czy raczej efektem chwilowej mody na „edge AI”? I czy spółka będzie w stanie utrzymać marże, gdy znikną rezerwy tanich chipów pamięci kupowanych rok temu? Odpowiedzi na razie nie ma. Ale pytania warto mieć w głowie.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Problem z pamięcią. Dwusieczny miecz AI
To nie jest historia wyłącznie o sukcesie. Raspberry Pi ostrzegło, że marże na jednostkę mogą obniżyć się w drugiej połowie roku, gdy zaczną kurczyć się zapasy chipów pamięci zakupione po niższych cenach.
Firma planuje sięgnąć po linie kredytowe, aby realizować strategiczne zakupy pamięci i zabezpieczyć dostawy w obliczu bezprecedensowych niedoborów wywołanych przez rosnący popyt ze strony centrów danych AI. Producenci pamięci DRAM po prostu przeorientowali moce produkcyjne na obsługę hiperscalerów i ich zapotrzebowania na pamięć dla GPU. Mniejszym graczom, takim jak Raspberry Pi, zostaje to, co zostanie.
Ceny RAM-u poszły w górę. Firma podnosiła ceny swoich produktów kilka razy w ciągu ostatnich miesięcy. To paradoks: boom na AI nakręca popyt na produkty Raspberry Pi, ale jednocześnie podbija koszty ich wytworzenia.
Raspberry Pi na giełdzie. Rzadki brytyjski sukces
Raspberry Pi zadebiutowało na londyńskiej giełdzie w 2024 roku po cenie 280 pensów za akcję. Kurs wzrósł do rekordowego poziomu 972 pensów, co oznacza ponad trzykrotny wzrost od ceny IPO.
Analitycy z Jefferies podnieśli prognozę przychodów Raspberry Pi na 2026 rok o 42%, do 511 milionów dolarów, powołując się na trwały impet sprzedażowy i poprawiające się trendy popytu. To znacząca rewizja w górę.
Upton, mówiąc o pozycji Raspberry Pi w kontekście AI, stwierdził: „We have to remember that we come to this opportunity from a position of enormous strength. We’re already the most popular platform for edge computing and many of our customers’ workloads already have an AI flavor to them.” / „Musimy pamiętać, że podchodzimy do tej szansy z pozycji ogromnej siły. Jesteśmy już najpopularniejszą platformą do edge computingu i wiele zadań naszych klientów ma już pewien charakter AI.”
Ciekawa jest też inna wypowiedź Uptona, z maja tego roku. Ten sam człowiek, który teraz zarabia na fali AI, otwarcie ostrzegał, że:
- nadmierne przecenianie możliwości AI może zniechęcić młodych ludzi do nauki inżynierii i programowania
- AI jest często wykorzystywana jako „przykrywka” dla zwolnień, które w rzeczywistości wynikają z post-covidowych korekt w zatrudnieniu
- Wielka Brytania stoi przed poważnym problemem niedoboru inżynierów, który AI może paradoksalnie pogłębić
„Some people are very inclined to overestimate what these tools can do” / „Niektórzy ludzie mają bardzo silną skłonność do przeceniania możliwości tych narzędzi” – powiedział Upton w podcaście BBC, dodając, że taki strach przed znikającym rynkiem pracy może zniechęcić studentów do wybierania niezbędnych kierunków technicznych.
Prezes firmy, która właśnie zarabia na boomie AI, publicznie ostrzega przed szumem wokół AI. Nie widzę w tym sprzeczności. Widzę kogoś, kto rozumie temat.
